Gość: JFK IP: *.toya.net.pl 25.04.05, 01:36 Skoro nie mamy litoteryptonu to nas wyleją z Unii? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: Ś.J. Re: W Łodzi nie działa żaden aparat do rozkruszan IP: 212.182.117.* 25.04.05, 08:49 W publicznych szpitalach nie ma !!! a zapytajcie się profesorów d/s urologii z Kopernika, WAM-U i dyrektora łódzkiego NFZ , ( byłego dyrektora Pirogowa - też urologa )który nie podpisał umowy z żadnym NZOZ-em na kruszenie kamieni czy przypadkiem nie ma litotryptorów w prywatnych NZOZ-ach, które działają. Takie na pewno są !!!!!!!. Co z tego wynika. Doktory nie chcą leczyć ludzi tylko robić kasę przy okazji lecząc ludzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Prawnik Re: W Łodzi nie działa żaden aparat do rozkruszan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.05, 17:09 Moim zdaniem to nie jest wina doktorów, że w Łodzi nie w żadnym publicznym szpitalu aparatu do kruszenia kamieni nerkowych - sądzę, że wine ponoszą organy nadzorujące prace szpitali i z ich strony aktualna sytuacje jest bardzo dużym zaniedbaniem. Przy okazji wydaje mi się, że zarabianie pieniędzy przez dobrych specjalistów nie jest niczym nagannym, dokładnie tak samo dzieje się we wszystkich rozwiniętych krajach europejskich oraz USA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: literka m Re: W Łodzi nie działa żaden aparat do rozkruszan IP: 217.6.80.* 25.04.05, 17:33 > Moim zdaniem to nie jest wina doktorów (...) ale przyznasz, ze nie w interesie doktorow sa aparaty na ktorych beda musieli wykonywac zabiegi w ramach NFZ jesli praktykuja "po robocie" na prywatnym sprzecie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Legiafan Re: W Łodzi nie działa żaden aparat do rozkruszan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.05, 19:14 Takie to miasto ta Łódź, tu sie handluje skórami... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: q a jak się zapłaci "prywatnie"to się nie zreperują? IP: *.toya.net.pl 25.04.05, 18:26 Bo coś mi się zdaje że "cudem" ruszą Odpowiedz Link Zgłoś
kuubaa Łódź jest kuźnią ekonomistów. 25.04.05, 20:56 Tylko po co komu ta "nauka"*? Rozkruszanie na stosunkowo tanim aparacie to jeden, góra kilka tanich zabiegów ambulatoryjnych. I finito! Ale jak się tego nie zrobi to poważna operacja, wielotygodniowe conajmniej zwolnienie, zdarza się powikłanie które może skończyć się nawet dializami. I to dopiero kosztuje! No ale przecież doktory nie ze swoich zapłacą. Pomijam w tym momencie cierpienia chorego, bo to do pazernych doktorów nie dociera. A może właśnie dociera? Może o to chodzi żeby sobie "wyhodować" pacjenta, który za operację grube tysiące zapłaci? * - nie ma takiej nauki "ekonomia" Odpowiedz Link Zgłoś