Gość: Mirek
IP: *.lodz-marysin.sdi.tpnet.pl
27.04.05, 20:34
Często spaceruję po Lesie Łagiewnickim - ponoć dumie Łodzi, największym lesie
miejskim w Europie, jedynym (jeszcze) spokojnym i naturalnym miejscu
wypoczynku w naszym smutnym mieście. Niestety, to się szybko zmienia, głównie
za sprawą psów.
Co drugi spacerowicz przyjeżdża tu aby zrobić przyjemność swojemu psu. A
przyjemność czworonogów polega na ganianiu rowerzystów, dzieci i nielicznej
już zwierzyny. Wskutek tego z roku na rok coraz rzadziej można zauważyć sarnę
czy dzika, stopniowo zaczną też tych okolic unikać spacerowicze bez psów. A
dzisiaj zauważyłem szczytowe "osiągnięcie" - jakiś człowiek poszczuł swoim
psem młode dziki! Nie wiem co się działo, ale sądząc po przeraźliwych
odgłosach na pewno nic dobrego dla dziczków.
Co stoi na przeszkodzie aby zakazać i surowo egzekwować wprowadzania psów do
Łagiewnik? Jest tyle innych miejsc, niechby ten ostatni las-park pozostał
strefą wolną od psów.