sbi
18.05.05, 23:35
Dość często jeżdżę przez Pabianice do Łodzi i prawie zawsze stoję w korku przed skrzyżowaniem Partyzanckiej i Św. Jana (mam nadzieję że nie pomyliłem nazw ulic). Dość długo trwa tam zmiana świateł dla jadących Św. Jana, a ruch jest tam prawie żaden. Czasami trzeba czekać kilka zmian świateł zanim się przejedzie. Niewiem czy tylko ja mam takie "szczęście", czy też może tworzą się one tylko do południa? Wydaje się że wystarczyłaby zmiana cyklu świateł, w końcu Partyzancka to jakby "obwodnica" Pabianic.