Gość: 8956364
IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl
11.09.01, 13:55
Wybierany głosami tubylców, poseł jest zjawiskiem
lokalnym nie tylko w czasie (kadencja) ale i w
przestrzeni (okręg wyborczy). Zatem jego psim
obowiązkiem jest służyć i chronić interesy swoich
wyborców pod każdym względem i za każdą cenę. Interes
wyborców to interes naszego miasta. Dla tego właśnie
lobbyzmu ich tam na Wiejskiej - za nasze pieniądze -
trzymamy.
W poprzedniej kampanii wyborczej byle kandydat stekiem
obietnic polerował sobie pysk Łodzią i łodzianami.
Skutecznie - wybrano go. Po czterech latach miasto
kona - o ile już nie zdechło. Na stronie sejmu i
senatu http://www.sejm.gov.pl/ i
http://www.senat.gov.pl/ znajdziemy ich wszystkich.
Znajdziemy też - imiennie - przejawy ich aktywności
parlamentarnej.
Sprawdźcie, łodzianie, ile razy zabierali głos,
składali interpelacje, zapytania poselskie itd. w
sprawach naszego miasta. W sprawach związanych z
realizacją swoich przedwyborczych obietnic. W naszych
sprawach. NIECH SIE, KURNA, ROZLICZĄ.
Wtręt do parlamentarzystów:
Art. 104 ustawy zasadniczej mówi wprawdzie, że
posłowie i senatorowie reprezentują Naród i nie wiążą
ich instrukcje wyborców. Powtarzają to z wielką
miłością i Regulamin Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej,
i Zasady Etyki Poselskiej, i Ustawa O Wykonywaniu
Mandatu Posła I Senatora i inne Akty Prawne Też Z
Dużej Litery (z Lexa można długo wyliczać beneficja
coście sobie SAMI UCHWALILI).
W efekcie tego perfumowania gówna, pardon, tych
zaawansowanych prac legislacyjnych stworzyliście sobie
komfortowy układ: naobiecywać kmiotom co się chce,
niech mnie tylko wybiorą, potem już jestem PANISKO,
reprezentuję NARÓD, wicie rozumicie PRYNCYPIA, teges
RACJA STANU i najważniesze: Lancia.
Nikt wam zatem nie daje instrukcji, chcemy jedynie
rozliczenia obietnic sprzed czterech lat; łatwo je
znaleźć w zszywkach dziennków w byle większej
bibliotece.
Przy okazji opowiedzcie też, dziewczęta i chłopcy, o
tym, o czym strony Internetowe sejmu i senatu
litościwie - albo ze wstydu - milczą: ileż to
posiedzeń plenarnych opuściliście bez
usprawiedliwienia? Na ilu posiedzeniach komisji Was
nie było? Jakie głupoty pieprzyliście z trybuny
wyłącznie dlatego, że akurat była TRANSMISJA?
(podstawa prawna: ustawa z dnia 9 maja 1996 r. o
wykonywaniu mandatu posła i senatora. Art.1 ust.
2: "Posłowie i senatorowie powinni informować wyborców
o swojej pracy (...)", i niech nie ściemniają
wyborcom, że słowo POWINNI znaczy tutaj MOGĄ ALE NIE
MUSZĄ).
Koniec wtrętu.
W mijającej kadencji mieliśmy w Łodzi parlametarzystów
(alfabetycznie, polityczna proweniencja niestotna,
zbyt łatwo jest im zmienić flagę, nicowanym
spryciulom):
Posłowie:
Baszczyński Krzysztof Andrzej
Drzewiecki Mirosław Michał
Jankiewicz Paweł
Kaniewski Zbigniew Waldemar
Konarski Włodzimierz
Kropiwnicki Jerzy Janusz
Markiewicz Marek Sławomir
Miller Leszek Cezary
Murynowicz Alicja Maria
Niesiołowski Stefan Konstanty
Pęczak Andrzej Lech
Sledzińska-Katarasińska Iwona Elżbieta
Wolnicki Andrzej Maciej
Żak Piotr Henryk
Senatorowie:
Antoszewski Zbigniew Edward
Ostoja-Owsiany Andrzej
(źródło: oficjalne strony sejmu i senatu)
O niektórych z nich w ogóle nie słyszałeś łodzianinie,
prawda? Większość z nich kandyduje ponownie z Łodzi
lub spaleni tutaj,
jako desant gdzieś na prowincję - tak jak przedtem
byli desantem z list krajowych u nas. Wielu z nich
zmieniło ugrupowania - a to jako szczury na tonącym
okręcie, a to jako koniunkturalne przechrzty czy
wreszcie normalnie - ze zwykłej żądzy władzy.
Niektórzy MUSZĄ być dalej posłami bo tylko immunitet
trzyma ich na wolności. Niektórzy są już
reprezentantami Narodu (Twoimi, czytelniku) od tylu
kadencji że nie potrafią już spieprzyć nic innego.
A to ci znowu naobiecują, at to ci zamówią orkiestrę
czy baloniki - oba dęte, a to ci w medialnych
produkcjach na obowiązkowym błękicie wejrzenie ich
będzie stalowe a pryszcza żadnego na tępych mordach
nie uświadczysz: głosuj na nas, wybierz nas, daj nam
jeszcze raz się pobawić tym krajem, frajerze.
Mój osobisty ideał posła? niechby był ino chlujny,
mrawy, dojda i zguła. Znam jednego takiego; niestety
głosować nie mogę, tu w szpitalu nie podstawiają urn,
tylko kaczki i baseny. Muszę kończyć, znowu idą do
mnie z kaftanem. Świetnie leży, poniekąd.
nick = mój fax w USA, kierunkowy 413