8 - letnia dziewczynka porwana

IP: *.slp.vectranet.pl / 195.136.35.* 10.06.05, 18:31
ze Słupska do Łodzi

www.glos-pomorza.pl/
    • Gość: gość Re: 8 - letnia dziewczynka porwana IP: *.slp.vectranet.pl / 195.136.35.* 10.06.05, 18:36
      poczytajcie strony Głosu Pomorza z 8 i 9 czerwca

      wejdźcie na forum Głosu Pomorza - sprawy społeczne - wokół nas

      napiszcie swoją opinię, czy w imieniu prawa jest to porwanie, czy takie prawo
      własnie, a jesli takie prawo to co z tym samotnym dzieckiem, osieroconym
      dzieckiem, zabranym od babci
      • Gość: Gość cytuje Re: 8 - letnia dziewczynka porwana IP: *.slp.vectranet.pl / 195.136.35.* 12.06.05, 21:02
        Ośmioletnia dziewczynka wyrwana z ciepła rodzinnego!!!
        autor: evcia
        data: 2005.06.09 18:23
        Chciałabym nawiązać do artykułu z dnia wczorajszego i dzisiejszego
        pt.: "Porwali moją wnuczkę" i "Wojna o Marlenkę”. Przecież to kolejny
        absurd w naszym prawie, jaki może zdarzyć się chyba tylko w Polsce!!! Jak
        ojciec, który przez trzy lata nie interesował się dzieckiem, może tak po prostu
        przyjechać i je zabrać? Przecież to nie worek "ZIEMNIAKÓW", to jest dziecko,
        które czuje, myśli, kocha itd. Czy Panu Karczewskiemu (ojcu Marlenki) chodzi o
        dobro dziecka?!-wątpię. Przecież już na pierwszy rzut widać, że gdyby o to
        właśnie mu chodziło, to postąpiłby jak prawdziwy ojciec, poszedł by do dziadków
        z którymi obecnie była Marlenka i porozmawiałby z nimi a przede wszystkim z
        Marlenką, która zadecydowałaby (przy obu stronach) z kim chce być i z tą
        decyzją powinna pogodzić się zarówno babcia jaki i ojciec. Niestety widzę, że
        temu panu zależy na czymś innym niż na dziecku ( a zazwyczaj jest tak: jak nie
        wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze,co mam nadzieję że nie ma przełożenia
        w tym przypadku), bo w tej chwili oderwał ją od wszystkiego z czym miała
        kontakt w codziennym życiu, nawet nie dał się pożegnać dziewczynce z bliskimi
        jej osobami, nie dał jej żadnego wyboru. Jak jakiś przestępca (bo tylko
        przestępców zabiera się od życia codziennego do odizolowanej celi, a właśnie
        taką celą dla Marlenki jest ten świat do którego zabrał ją jej
        niby "ojciec”) została oderwana od dziadków i dalszej rodziny, od
        braciszka, od kolegów i koleżanek w szkole, od zabawy po prostu od tego, co
        robiła na co dzień. Ten pan postąpił jak prawdziwy porywacz, nawet nie pozwolił
        jej zabrać z domu ubrań, książek i ulubionych lalek (bo przecież każde dziecko
        takie posiada). Wydaje mi się, że to dziecko przeżywa w tej chwili podwójny
        koszmar. Nie dość, że zmarła jej matka, z którą na pewno była silnie związana
        (tak myślę, bo każde dziecko jest najbardziej związane emocjonalnie z matką),
        to jeszcze ojciec, którego prawie nie znała oderwał ją od prostych,
        przyziemnych spraw, ludzi i rzeczy. Pytam czym ten ojciec zasługuje na
        ojcostwo?! A gdzie w tym wszystkim jest prawo?! Jak można opierać się na suchym
        papierze, że ojciec jest jedynym opiekunem, przecież to bzdura!!! Sąd jeszcze w
        tym samym dniu powinien rozstrzygnąć tą sprawę i zabrać dziewczynkę od tego
        człowieka, a nie czekać na to, że ojciec wywiózł ją gdzieś w Polskę i wpaja jej
        do głowy różne, niewiadome rzeczy. Sąd nie powinien czekać, aż dziewczynka
        zostanie wypaczona moralnie i emocjonalnie przez tego potwora (przepraszam za
        wyrażenie, ale nie da się tego inaczej nazwać), bo tak nie postępuje kochający
        ojciec!!! O to właśnie chodzi w polskim prawie? - żeby zniszczyć umysł, który
        dopiero się rozwija?!A gdzie jest brane pod uwagę dobro dziecka, o którym się
        tak głośno mówi?! Pewnie sąd zajmie się tą sprawą dopiero za jakiś czas, bo oni
        zawsze mają czas, nie myślą w ogóle o ludziach, dla nich liczy się tylko
        papier. A dziecko zagubione, bezradne może poczekać?! A co, będzie jak psychika
        tej dziewczynki nie udźwignie ciężaru jakim jest utrata matki a teraz
        odizolowanie jej od dotychczasowego życia i funkcjonowania i postanowi "uciec
        do mamy, do nieba”, bo tam jej będzie dobrze, nikt jej już nie zabierze
        od mamy?! I co później sąd powie?!-pewnie to, że można było do tej tragedii nie
        dopuścić i oczywiście, że to nie jest ich wina. Dlatego uważam, iż my wszyscy
        możemy nie dopuścić do tragedii, która być może wisi w powietrzu. Myślę, że Wam
        (mediom) jako czwartej władzy też na tym zależy i mam nadzieję, że całą tą
        sprawę będziecie monitorować i informować nas czytelników, bo być może znajdzie
        się ktoś, kto jest w podobnej sytuacji tylko boi o tym mówić głośno. Mam też
        nadzieję, że cała ta sprawa zakończy się dość szybko a przede wszystkim z
        pożytkiem dla niczemu winnej, bezradnej dziewczynce - Marlence. Pozdrawiam
    • Gość: Gość cytuje Re: 8 - letnia dziewczynka porwana IP: *.slp.vectranet.pl / 195.136.35.* 12.06.05, 21:04
      autor: marian
      data: 2005.06.10 21:05
      a może tatus miał dosyc scigania go za alimenty i stwierdził,że taniej wyjdzie
      jak zabierze córkę do siebie.I jeszcze dodatek jako samotny rodzic dostanie...
    • Gość: Gość cytuje Re: 8 - letnia dziewczynka porwana IP: *.slp.vectranet.pl / 195.136.35.* 12.06.05, 21:07
      autor: (Anonymous)
      data: 2005.06.10 18:16
      Zasatnawiam sie ile jest w naszym kraju kobiet samotnie wychowujących dzieci
      lub kobiet, ktore załozyły nowe związki, a nie przepisały dzieci na nowego
      ojca - myślę, że sporo. Ile kobiet nie zna dalszych losów ojców dziecka, też
      sporo. Nie oskarżam ich, ale nie wiemy jak potoczyły się ich losy, czy mają
      stałą pracę, a jesli załozyli nowe związki, to czy na pewno ich nowe partnerki
      są zdole pokochać nie swoje dziecko, obce, nieznane dziecko? Najczęsciej nie
      mamy kontaktu, a nasze dzieci wychowuja się przy naszych rodzinach,
      emocjonalenie sa związane z dziadkami, a nie z nieznanym ojcem, nawet jesli to
      dobry człowiek i wpada na urodziny i święta, ...dziecko nie zna tego człowieka.
      Hasło "ojciec" brzmi tu pusto. Zasatnawiam sie , ktora z nas nagle
      niespodziewanie umrze...nie wyobrażam sobie by moje dziecko wyjechało tam do
      niego, na pewno by płakało. Jest emocjonalnie związane z moją rodziną, z
      dziadkami. Czy powinnysmy wszystkie teraz ruszyć do sądów i walczyć o
      ograniczenie praw rodzicielskich, niech one tylko polegaja na odwiedzaniu, a
      jesli brak kontaktu kilka lat to o całkowite odebranie praw? A może mozna
      spisać testament, w razie nagłej smierci, kto ma się opiekować moim dzieckiem?
      Samotne kobiety, zyjemy z nadzieją doczekania się w nucząt, ale...czy wyroki
      Boskie są nam znane, faktycznie, gdy nam sie cos stanie, nasze dzieci mogą
      trafić w niepowołane ręce. Warto o tym pomysleć. Przepraszam wszystkich
      uczciwych ojców, ale czy możecie ręczyć za wszystkich?
      • Gość: Gość cytuje Re: 8 - letnia dziewczynka porwana IP: *.slp.vectranet.pl / 195.136.35.* 12.06.05, 21:09
        autor: czytelnik
        data: 2005.06.09 19:06
        Ten wpis jest bardzo wzruszający, faktycznie, wszyscy zastanawiają się kto miał
        rację, kto zachował się zgodnie z prawem... a tak mało jest dyskusji na temat
        emocji takiego dziecka. Uważam, że w wyniku utraty matki lub obojga rodziców
        natychmiast dziecko powinno miec opiekuna - kuratora, ktory czuwa nad
        środowiskiem, w ktorym dziecko sie znajduje i nad zgłaszającymi sie po latach
        prawnych opiekunach. Osoba postronna w imieniu prawa powinna dokładnie zbadac
        te sprawy, natychmiast i w kazdą stronę i wziąć pod uwagę wole dziecka. Nikt
        nie ma prawa teraz osądzać i przesladowac tego ojca - skoro takie jest prawo. A
        czy ktoś wie, czy to dziecko w tej chwili nie siedzi w kącie i nie płacze i nie
        może sie pożalić? Dziwne to prawo, nie pierwsza taka sytuacja, a my dorośli
        fundujemy dzieciom stres. Bezradni dorośli...
        • Gość: Gość cytuje Re: 8 - letnia dziewczynka porwana IP: *.slp.vectranet.pl / 195.136.35.* 12.06.05, 21:14
          autor: kamika
          data: 2005.06.10 20:45
          Właściwie wszystko o czym chciałam napisać,zostało już tutaj
          wspomniane.Współczuje babci Marlenki-to drugi cios dla niej w tak krótkim
          czasie.
          Mnie też zastanawia,czym się ojciec kierował,przypominając sobie o córce.I
          jakoś watpię,by było to kierowane dobrem dziecka.Marlenka straciła mamę,a teraz
          została oderwana od rodzinki,sąsiadów,kolegów ze szkoły...Koniec roku szkolnego
          niedługo-nie mógł tatuś poczekać do zakończenia,pokazac się,przyzwyczaić do
          siebie,pogadać z babcia i np zabierać najpierw Marlenkę np na weekendy do
          siebie?Sąd powinien wziąść pod uwage te 3 lata nieobecnosci tatusia,i to
          porwanie ,które nastąpiło.Nie wyrywa się dziecka z jednego środowiska w taki
          sposób zwlaszcza,gdy straciło ono matkę i u babci znalazło opiekę w tym trudnym
          i cięzkim okresie.
          Trzymam kciuki za Marlęnkę i modlę sie,by ta cala sytuacja nie odbiła się na
          psychice niewinnego dziecka.
Pełna wersja