A kobieta i dzieci chyba nadal na ulicy.

12.06.05, 13:02
Nie ważne jaka jest pora roku i jaka akurat jest pogoda.
Ważne, że w naszym mieście kobieta i dzieci koczują na ulicy.
Czy jesteśmy bezradni?
Czy możemy jednoznacznie powiedzieć, że ta kobieta to ofiara sądów?
Z tego co wiem to chyba zaproponowano jej jakieś mieszkanie, ale chyba
w fatalnym stanie i co gorsza wbrew obietnicy nie zostało ono opłacone
przez obecnego właściela posesji, gdzie ta kobieta miała dom.
W każdym razie oni tam chyba nadal koczują.
Czy ktoś wie czy ta sytuacja zmierza do jakiegoś pomyślnego rozwiązania?
    • Gość: Rosół Re: A kobieta i dzieci chyba nadal na ulicy. IP: *.localdomain / 67.15.54.* 12.06.05, 13:10
      Spójrz mi prosto w oczy, czy ona nie jest tam na własne życzenie?
      • greg-61 Re: A kobieta i dzieci chyba nadal na ulicy. 12.06.05, 15:09
        Ty hipokryto (Rosół)
        Kto na własne życzenie pozbywa się dachu nad głową?!
        Widziałem jak koczują ok. 2 tyg. temu. Nadal tam są?
        To nieprawdopodobne, żeby tak można było kogoś wykolegować!
        Miała działke (jakas tam część własności spadkowej) miała za to mieć
        zagwarantowany jakiś kont dla siebie za to, że się zgodziła na wyburzenie tego
        w czym mieszkała.
        Moim zdaniem wykolegowano ją. Nie znała się na kruczkach prawnych, nie miał jej
        kto pomóc. Ale ma dwoje dzieci - które nie maja normalnych warunków. Dziwi
        mnie, że sa osoby, które się z tego śmieją!
        • greg-61 Re: A kobieta i dzieci chyba nadal na ulicy. 12.06.05, 15:15
          sorry - kąt to przeż ą , a nie on --> palcóweczka ;-)
          nie chodziło mi o konto bankowe, a o cztery kąty....

        • Gość: Rosół Re: A kobieta i dzieci chyba nadal na ulicy. IP: *.localdomain / 67.15.54.* 12.06.05, 15:21
          greg-61 napisał:

          > Ty hipokryto (Rosół)

          Hipokryzję zarzucasz mi w oparciu o coś, czy po prostu nie wiesz, co ten wyraz
          oznacza?
          • greg-61 Re: A kobieta i dzieci chyba nadal na ulicy. 12.06.05, 16:04
            hipokryzja to - dwulicowość, obłuda, fałsz;
            w przenośni chodziło mi, że sam siebie okłamujesz mysląc, iz ta kobieta z
            właśnej woli jest na ulicy!
            • Gość: Rosół Re: A kobieta i dzieci chyba nadal na ulicy. IP: *.localdomain / 67.15.54.* 12.06.05, 19:27
              greg-61 napisał:

              > hipokryzja to - dwulicowość, obłuda, fałsz;

              No to gdzie tu miejsce dla mnie? Czy ja na forum na przykład ją bronię, a tak
              naprawdę to ją w to wmanewrowałem?

              > w przenośni chodziło mi, że sam siebie okłamujesz mysląc, iz ta kobieta z
              > właśnej woli jest na ulicy!

              Przenośnia to coś dalece innego, niż nieznajomość słow, których się używa.
              • greg-61 Re: A kobieta i dzieci chyba nadal na ulicy. 12.06.05, 20:02
                Przyznam szczerze: dość mam tej polemiki! Zagubiony zostal sens na watku.
                Rozaważamy jedno słowo - mało istotne przy tej akurat sprawie.
                Nie znam powodów dla których jest ta Pani na ulicy. Co nieco obiło mi się
                jedynie o uszy i Czort wie co jest prawdą.
                Jednak uważanie, iż jest w miejscu tak drastycznie niskim z własnej woli
                zakrawa na słowo którego pochodzenia już naprawdę nie mam ochoty dociekać!
                Na zakończenie powiem, iż może nie jestes hipokrytą - w pierwszym odruchu
                miałem takie odczucie i nieopatrznie tak napisałem. Żałuje teraz, iż temat w
                zasadzie uboczny zajał aż tyle czasu w to niedzielne popołudnie. Życzę
                powodzenia i jeżeli poczułeś się urażony to dukam przepraszam, gdyż naprawdę
                nie było moim celem obrażanie kogokolwiek.
        • Gość: Fred Re: A kobieta i dzieci chyba nadal na ulicy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.05, 15:22
          Miałem napisać to samo.
          • greg-61 Re: A kobieta i dzieci chyba nadal na ulicy. 12.06.05, 15:24
            Chodziło mi, że zyjesz w zakłamaniu.....
            Że myślisz tak naprawdę inaczaj...
            Nie miałem na myśli obrażanie!
            • Gość: Rosół Re: A kobieta i dzieci chyba nadal na ulicy. IP: *.localdomain / 67.15.54.* 12.06.05, 15:29
              greg-61 napisał:

              > Chodziło mi, że zyjesz w zakłamaniu.....
              > Że myślisz tak naprawdę inaczaj...

              A to skąd takie przypuszczenia?

              > Nie miałem na myśli obrażanie!

              A ja nie o to posądzałem. Wypowiedziałem się tylko, bo bo obawiałem się, że musi
              zajść jakaś opaczność w rozumieniu wyrazu "hipokryta".
              • greg-61 Re: A kobieta i dzieci chyba nadal na ulicy. 12.06.05, 15:46
                Każdemu wolno myśleć ... jak uważa.
                Jednak napisałeś ... czy ona nie jest tam na własne życzenie?
                Otóz w pewnym sensie jest lecz z drugiej strony zaszło jakies nieporozumienie.
                Nie znamy wszystkich faktów i cięzko się wypowiadać.
                Ja jednak podświadomie czuję, iz została w pewien sposób wmanewrowana w grę
                tak, że nie spodziewając się znalazła się bez dachu nad głową.
                Mogła mieszkac gdzie mieszkała i nie godzic się na wyburzenie domu bez .....
                ach długo by o tym... a stało się jak jest!
                • greg-61 Kto zna fakty czemu ona na ulicy? 12.06.05, 16:43
                  A swoją drogą to bardzo mi jej szkoda, a szczególnie dzieci!
                  Po dokładnym rozpoznaniu sprawy chętnie bym się dołożył na jakąś zrzutę.
                  Wiolonczelę zakupiono - mieszkanie nieco droższe. Pewno ten pomysł spali na
                  panewce, więc tylko porozmawiać można.
                  • potrek Re: Kto zna fakty czemu ona na ulicy? 12.06.05, 19:04
                    Nawet mając własny dom trzeba ponosić pewne opłaty dla miasta.A utrzymanie domu
                    też kosztuje. Ta pani widać myślała że jej się po prostu nalezy i z dwujką
                    dorastających córek nikt ją nie wyrzuci na bruk.Widać się przeliczyła ze swoimi
                    oczekiwaniami że jej się należy. Tak jest na tym padole że nie wszystko się nam
                    należy za friko i tylko to ze się jest matką. Jak kogoś Pan Bóg chce ukarać
                    odbiera mu rozum. Tej pani widać też odebrało rozum jak jej proponowano
                    mieszkanie zastępcze a z tej możliwości nie skorzystała. Wielu ludziom takiej
                    mozliwości nie dają. Na koniec dodam że w mieszkaniu zastępczym także trzeba
                    opłacać czynnsz. Ale do wielu to widać nie dociera.Bo uwazają że im się nalezy.
                    Jak uwazasz inaczej to opłać tej pani hotel z własnej kieszeni a nie rządaj
                    tego od miasta. Nie będziesz hipokrytą który się martwi o jej los ale
                    rzeczywiście jej pomorzesz.Ale poroszę cię pokryj to z własnej kieszeni a nie
                    mojej- budzet miasta.
                    Pozdrawiam- Podatnik bez serca :(
                    • greg-61 Re: Kto zna fakty czemu ona na ulicy? 12.06.05, 20:18
                      Z tego co wiem na miejscu obecnego bungalow stał dom tej Pani, w którym się
                      wychowała. Była jednym ze spadkobierców. Zgodziła się na rozbiórkę starego i
                      postawienie nowego w zamain za ... chyba mieszkanie. Gdyby nie to przypuszczam,
                      iż mieszkałaby w starym. Nie mam pojęcia co do opłat i jakie dostała propozycje
                      mieszkania w zastępstwie i czy odpowiadało ono poziomem co do tego, w którym
                      się wychowała. Wiem jednak, że jak się coś od kogos chce to się obiecuje wiele,
                      gdy jednak dochodzi do spełnienia obietnic to proponuje się jakąś komórkę.
                      Nie mam ochoty ponosić jakiekolwiek koszty i to nie bacząc na kieszeń swoją czy
                      miasta ale widze tu krzywdę i nie do końca jestem przekonany o słuszności...
                      silniejszych. Znając jednak trudności życia dnia codziennego i kłopoty/tarapaty
                      jakie popadła (nieistotne z jakiej przyczyny: swojej głupoty czy też
                      p"perswazji i obietnic 'mozniejszych/silniejszych") mam głębokie uczucie
                      współczucia. Dlatego tez powiedziałem, że po zapoznaniu się z faktami i
                      poczuciu słuszności - tylko i wyłacznie wtedy - jestem bądź byłbym w stanie
                      pomóc finansowo. W obecnych czasch co chwile wkłada się ręke do naszej
                      kieszeni. Bardzo mi się to nie podoba i choć czasem bywały słuszniejsze sprawy
                      to odmawaiałem. Tym razem jednak nie wiem czemu mam odczucie, iz dzieje się
                      niesprawiedliwa krzywda!
                      Sory za styl ale nie chce mi się juz czytać co napisałem i poprawiać! Myślę, że
                      w końcu zrozumieliście (Ci atakujący mnie) moje intencje. Jeszcze raz powiadam:
                      nikogo nie bronię i nie obstaje przy żadnym stanowisku. Nie znam tematu, a
                      zaciekawił mnie on, gdyz bardzo się dziwiłem jak może matka z dziećmi sypiać
                      pod niebem w otoczeniu niszczejącego, dewastowanego i rozgrabiabnego mienia
                      (dorobku życia).
    • Gość: dobrze poinformowa Re: A kobieta i dzieci nadal na ulicy. IP: *.toya.net.pl 12.06.05, 20:41
      W chwili obecnej istnieje w Łodzi potężna kolejka rodzin oczekujących na
      mieszkania zastępcze. Gdzieś czytałem, że 2 tys osób. Młode małżeństwa nie mają
      własnego kąta i żadnych szans na uzyskanie mieszkania od gminy. Wynajęcie
      mieszkania to grube pieniądze na odstępne i wysoki czynsz.

      A pani mieszkająca na ulicy olewa mieszkanie socjalne.
      Czytałem, że jej dochody to 535 zł/m-c. Jak sobie wyobraża za tę kwotę opłacić
      inne mieszkanie niż socjalne i wyżywić dwie córki? (czynsz w lokalu socjalnym =
      0,50 zł/m2)

      Pani S. w roku 1997 była właścicielką 5% nieruchomości na rogu Sierakowskiego i
      Pojezierskiej. Właścicielem reszty byli członkowie jej rodziny.
      Wszyscy właściciele oprócz niej sprzedali swoje udziały inwestorowi, który
      chciał postawić na tej działce budynek. Ona uparła się i żądała niebotycznych
      kwot. Inwestor proponował jej własność 50-metrowego mieszkania, którego nie
      chciała wziąć tłumacząc,że jej nie stać na utrzymanie takiego lokalu.

      Inwestor znalazł jej niewielkie mieszkanie i zobowiązał się do płacenia za nią
      czynszu przez rok, bez opłat za prąd, gaz itp.
      Pani S. przez ostatnie 4 lata nie wpłaciła ani złotówki i dlatego doczekała się
      eksmisji. Ponieważ ma 2 córki 14-letnie dostała lokal socjalny.

      Przez te ostatnie 4 lata, kiedy mieszkała na ul.Zuli Pacanowskiej nie
      zameldowała się tam ani nie starała o dodatek mieszkaniowy od gminy.
      Na pewno by go otrzymała.

      Ponieważ była właścicielka tylko 5% udziałów w nieruchomości prawo polskie
      dopuszcza sądowe zniesienie współwłasności bez zgody mniejszego właściciela.
      Inwestor przeprowadził takie postępowanie sądowe i od dawna pani S. nie jest
      współwłaścicielką nieruchomości.

      Powodem takiej decyzji jest fakt, że z 5% własności w tym wypadku nie da się
      wydzielić działki budowlanej. Zniesienie współwłasności nastąpiło w majestacie
      prawa za godziwym odszkodowaniem. Wyrok do wglądu w Sądzie Okręgowym.
      Pani S. ze skargami była już we wszelkich możliwych sądach i instytucjach. Była
      u radnych, posłów i prezydentów. Każdy wskazywał jej prawomocny wyrok sądu i
      radził pogodzić się z nim. Każdy normalny człowiek by zrozumiał ale nie pani S.

      Ostatnia nowelizacja kpc dokładnie określa warunki jakie musi spełniać lokal
      socjalny. M.in. nie może być wilgotny, musi mieć możliwość przygotowywania
      posiłków, dostęp do wody itp.

      Ta pani nie jest ofiarą sądów tylko swojej chorej wyobraźni i przemożnej chęci
      spędzenia życia na koszt społeczeństwa.

      Najgorsze jest to, że miasto Łódź jest bezradne w obliczu takiej sytuacji.
      Pani S. przebywa na prywatnym terenie, blokuje dostęp do bogu ducha winnemu
      właścicielowi prywatnego lokalu użytkowego, który nie może liczyć na żadną pomoc
      ze strony instytucji powołanych do stania na straży prawa.

      Policja odmawia interwencji, prokurator nie stwierdza przestępstwa, UMŁ
      twierdzi,że to sprawa prywatna a pani stoi dalej...

      Wynika z tego, że można stanąć na chodniku i bezkarnie blokować komuś wejście do
      lokalu. Bezradność instytucji jest porażająca, uświadamia nam, że istniejący
      system prawny to fikcja.
      • greg-61 Re: A kobieta i dzieci nadal na ulicy. 12.06.05, 20:56
        Rzeczywiście istniejący stan prawny to fikcja. Jak to nie można jej usunąć? To
        mam jakies prawa czy nie? Jak nie ma to gdyby stała z truskawkami to by była
        usuniętaz mandatem, a z meblami można?
        Hihihihihihi - śmieszna sprawa!
        Bardzo ciekawy jestem gdzie tam tak naprawdę leży prawda? Nikt za friko nie
        daje mieszkania 50 m2.
        Ciekawe jak skończy się ta sprawa - przed zimą musi!
        • Gość: poinformowany Re: A kobieta i dzieci nadal na ulicy. IP: *.toya.net.pl 12.06.05, 21:39
          Proszę spytać dzielnicowego Z. z komendy Policji z ul.Ciesielskiej 27 dlaczego
          pani S. przebywa na terenie prywatnym, blokując dostęp do lokalu użytkowego a on
          nie reaguje mimo kilkukrotnego zgłaszania popełnienia wykroczenia.

          P. Z. zajmuje się za to szczególnir pilnie i efektywnie usuwaniem gazeciarzy i
          jak Pan napisał babć z truskawkami i sznurowadłami.

          Prawda jest tylko jedna.
          Sprawa jest już dawno prawnie rozstrzygnięta. Pani S. dostała odszkodowanie, nie
          ma żadnych praw do nieruchomości i aktualnie łamie prawo stojąc na prywatnym
          terenie.

          Moje twierdzenia łatwo sprawdzić.
          Pani S. stoi na rogu Sierakowskiego i Pojezierskiej. Każdy może nawet w tej
          chwili iść do niej i zadać dwa proste pytania;
          1. W jakim celu przebywa w tym miejscu z dwoma nieletnimi, jakie są jej
          oczekiwania, czego żąda i od kogo?
          2. Dlaczego żądając sprawiedliwości (w jej pojęciu) dla siebie, łamie prawa
          innych ludzi, którzy w niczym nie zawinili?

          Nie doczekacie się Państwo odpowiedzi.

          Jedynym dokumentem, który przedstawia pani S. jest postanowienie sądu z 2000 r.
          o chwilowym wstrzymaniu wykonania orzeczenia o zniesieniu współwłasności
          nieruchomości. Postanowienie już dawno nieaktualne.

          Na podstawie wyroku o zniesieniu współwłasności nieruchomości nastąpiły od tego
          czasu dokonane wpisy do Ksiąg Wieczystych , wydano pozwolenie na budowę itp inne
          czynności prawne.

          Późniejsze dokumenty pani S.ukrywa. Nie pokazuje, bo nie pasują do jej bajeczki
          o wyrzuceniu jej z dziećmi na bruk - co napisała na wielkim arkuszu papieru.

          Sąd rodzinny czasowo wstrzymał się z zabraniem jej dzieci, polecając jak
          najszybsze uregulowanie spraw mieszkaniowych. Udało się jej to dzięki
          oświadczeniom właścicieli sąsiedniego domku jednorodzinnego, o tym że dzieci
          śpią i uczą się u nich.
          Pozostawienie dzieci przy niej to jak sądzę b. duży błąd sądu.

          Dzieci powinny zostać zabrane do domu dziecka, a pani Skrobska powinna być
          skierowana jak najszybciej na badania psychiatryczne.
          • Gość: poinformowany Re: A kobieta i dzieci nadal na ulicy. IP: *.toya.net.pl 12.06.05, 21:52
            Dodam jeszcze,że za dzisiejszą bezczynność władz i instytucji powołanych do
            przestrzegania prawa zapłacimy my wszyscy - łodzianie.

            Właściciel lokalu na pewno wystąpi o odszkodowanie za uniemozliwienie mu dostępu
            do lokalu. Właściciele terenu o odszkodowanie z tytułu naruszenia ich praw.

            Ostatnio u pani S. pojawił się radny. Ciekaw jestem jakie bajki usłyszał od pani
            S. i co zrobi w tej sprawie.
            Czy znowu będzie trzeba napisać jak w roku 1989:
            Radny - Bezradny?
          • greg-61 Re: A kobieta i dzieci nadal na ulicy. 12.06.05, 21:56
            To poważna sprawa, a ja od rana się o hipokryzję droczę ;) hihihihi
            Rzeczywiście ona ma cos nie po kolei pod kopułką skoro jest jak mówisz!
            Dziękuję za wyjaśńienia!
    • Gość: Jan Kowalski Re: A kobieta i dzieci chyba nadal na ulicy. IP: *.toya.net.pl 12.06.05, 22:13
      Tą drogą zwracam się oficjalnie do rzecznika prasowego Urzędu Miasta Łodzi i
      Prezydenta, którzy mają obowiązek śledzić uważnie wszystkie źródła wiadomości.

      Sądzę,że forum pod nazwą "Łódź", które jest jedynym oficjalnym forum tego miasta
      na znanym serwerze gazeta.pl pozostaje w kręgu zainteresowań rzeczników prasowych.

      Pani Skrobska "mieszka" na chodniku od 20 maja 2005 r.
      Zwracam się o podjęcie działań zmierzających do zgodnego z prawem rozwiązania
      powstałej sytuacji.

      Chowanie głowy w piasek i udawanie, że nie ma sprawy świadczy jak najgorzej o
      umiejętnościach zarządzania miastem Łódź przez odpowiedzialne władze i instytucje.

      Myślę, że wyrażam zdanie większości łodzian, twierdząc że istniejący stan jest
      niedopuszczalny i należy natychmiast podjąć zdecydowane kroki w celu zakończenia
      konfliktu.

      Pozdrawiam
      • greg-61 Re: A kobieta i dzieci chyba nadal na ulicy. 12.06.05, 22:19
        Jak najbardziej popieram wniosek Jana Kowalskiego.
        Tę farsę nalezałoby zakończyć!
        Aż dziw, że od 20 maja MIASTO nie jest sobie w stanie poradzić mając środki i
        znając sprawę.
        Kto wie czy kobieta nie potrzebuje pomocy. Może musi się leczyć albo są jakies
        fakty świadczące na jej stronę.
        Jak by nie było to widac tu brak działania! Zarówno urzędu jak i służb
        porządkowych!
    • majkowa Re: A kobieta i dzieci chyba nadal na ulicy. 12.06.05, 23:25
      Popieram, a nawet żądam podjęcia działań!!!
Pełna wersja