dziad_borowy
27.06.05, 21:31
Bylem w niedziele na cmentarzu przydarzyla mi sie taka oto historia.
Spotkalem tam trojke obcokrajowcow-Żydow. Kobieta, facet i starszy pan. Facet
i starszy pan mowili po polsku i widac bylo, ze korzenie maja jakos z Polska
zwiazane. Bardzo im zalezalo, zeby wziac przewodnika, ktory by ich
oprowadzil. Nie wiedzialem jak to z przewodnikami jest, wiec zawolalem
ochroniarza. Ochroniarz wskazal zbizajacego sie w oddali czlowieka i
powiedzial, ze to wlasnie jest przewodnik. Starszy pan zapytal czy isnieje
szansa, by wynajac przewodnika i zeby ich troche oprowadzil. A ochronarz na
to:
- Tak, jest szansa, jesli bedzie mial taki kaprys.
Zalamka. Co za tluczek. Jak w ogole mozna tak powiedziec czlowiekowi, ktory
jedzie pol swiata, zeby zobaczyc grob swojego bliskiego na "polu gettowym"?
Kaprys ku..rwa.
Dzierżżżżżżżż!!!