hubar
11.08.02, 17:29
"Niemiecki tygodnik "Focus" przynosi nowe szczegóły katastrofy lotniczej nad
Jeziorem Bodeńskim. Okazuje się, że kontrolerzy ruchu ze Skyguide nie
zorientowali się, że w ogóle doszło do katastrofy i jeszcze 50 sekund po
tragedii próbowali skontaktować się z pilotem Tupolewa.
Z informacji Federalnego Centrum do spraw badania wypadków lotniczych wynika,
że transportowy Boeing i pasażerski Tu-154 przez ponad 5 minut leciały na
jednej wysokości.
W raporcie ekspertów można również przeczytać, że na kilkanaście sekund przed
katastrofą kontrolerzy ruchu nie nawiązali żadnego kontaktu z pilotami obu
maszyn.
Przypomnijmy: w wypadku zginęło 71 osób, były to głównie rosyjskie dzieci,
które leciały z Baszkirii do Hiszpanii."
rmf.fm/wiadomosci/index.html?id=42478&loc=1
To straszne, że taki wypadek się zdarzył, ale straszniejsze że to przez tak
głupie niedopatrzenie człowieka. Słyszałem też że kontroler
ruchu "obsługiwał" 15 samolotów (jest to zdecydowanie ponad normę).