Syndrom dziecka ery internetu...

01.09.02, 10:31
Pare dni temu uswiadomilem sobie, jak bardzo jest wplatanyw moje zycie internet. Pomijam juz gg, pomijam serwery, e-maile czy mozliwosc szybkiej wymiany, np pracy domowej ;) Kiedy bylem na dzialce, prae dni temu, kolezanka powiedziala do mnie: "Wejdz na drzewo" (chciala, jak sie pozniej okazalo, zebym usial na konarze) Moja reakcja bylo pytanie: "www.nadrzewo.pl?" Najpierw ja zamurowalo, pozniej zaczela sie smiac. Ja zbaranialem nie mniej niz ona. To zajscie tak mi troche otworzylo oczy, ze w mojej podswiadomosci siec jest juz mocno zadomowiona :)
Takie tam gadanie, przeoraszam, ze wam przynudzilem :)
    • princepolo Re: Syndrom dziecka ery internetu... 01.09.02, 10:39
      Hmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm...
      To rzeczywiście poważna sprawa!
      Na tzw. Zachodzie są już oddziały net-odwykowe, ale u nas?
      Pozostaje chyba tylko... hospicjum! [ bez obrazy! :) ]
      • geograf Re: Syndrom dziecka ery internetu... 01.09.02, 15:06
        w Polsce i w Łodzi są również miejsca gdzie można leczyć uzależnienia od internetu...
    • ixtlilto Re: Syndrom dziecka ery internetu... 01.09.02, 16:02
      Hahahahahhaha :))
      to jest uzależnienie. Ja jakoś mogę wytrzymać bez netu i są dni gdy mnie nie
      ciągnie żeby buszować po sieci. Net jest dla mojej wygody.

      Maruda/ arudam, byłeś w kurniku? [ www.kurnik.pl ]
      • Gość: Maruda Re: Syndrom dziecka ery internetu... IP: *.tvsat364.lodz.pl 01.09.02, 20:50
        swietna stronka, juz gram w makao :))
    • saper_ Re: Syndrom dziecka ery internetu... 03.09.02, 20:07
      U siebie na szczęście nie obserwuję takich objawów.
      Podczas urlopu nie ciągnęło mnie do komputera, wręcz przeciwnie, na samą myśl o
      komputerze i internecie dostawałem drgawek ;) A zachowanie Marudy jest co
      najmniej niepokojące.
Pełna wersja