ramzes4 03.09.05, 23:41 Są tu jakieś dinozaury? Kto rozszyfruje ksywki: Czacha, Lopek, Stonka, Ciotka, Tatiana, August... Były czasy... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
rumian54 Re: Jak nauczycieli w II LO nazywano... 04.09.05, 22:18 Z Twojego zapytania "ramzesie4" dedukuję (bez obrazy): 1. Jesteś wiekowym dinozaurem z II LO i zaczyna Ci doskwierać "alcheimer", a zdrowsze szare komórki nakazują Ci przeprowadzić identyfikację; 2. Walisz Głupa; 3. Chcesz nawiązać konwersację; Odpowiedź swoją uzależniam od wybranej przez Ciebie tezy i większego lub mniejszego szacunku, pamięci do w/w śp. osób. Określ się bliżej w czasoprzestrzeni to może uchylę rąbek historii. Odpowiedz Link Zgłoś
ramzes4 Re: Jak nauczycieli w II LO nazywano... 05.09.05, 14:30 rumianie54, nie musisz żadnego rąbka uchylać. Nie mam, jak piszesz "alcheimera" - pisownia oryginalna, ani nie walę Głupa (Głup przez duże G - ciekawa ortografia). A co do konwersacji - dlaczego jestes taki "czepliwy"? Co ja napisałem, że zasłużyłem na taką chamską odpowiedź? Życzę większej pogody ducha. Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: Jak nauczycieli w II LO nazywano... 05.09.05, 20:34 ramzes4 napisał: > Są tu jakieś dinozaury? Kto rozszyfruje ksywki: Czacha, Lopek, Stonka, > Ciotka, Tatiana, August... Były czasy... Dobra, chłopaki, cisza! Bo was tyranozur pozagryza. Wspomnienie Augusta wskazuje, że takze nie jesteś młodym rocznikiem. Swoją drogą trzeba byłoby wprowadzić tu jakąś hierarchię, zeby bezhołowie nam się nie zalęgło. Ale każdy w necie ukrywa swoje lata jak panienka po przejściach na wydaniu, więc chyba się nie uda. Ad rem (nie tłumaczę, bo zawsze przkombinuję): Czacha - coś ty bracie wykombinował?! Lopek - geografia Stonka - biologia(?) fizyka(?) Ciotka - nie wiem (ale podejrzewam, ze może polonista?) Tatiana - rosyjski (jaki dostawaliśmy wycisk!, ale koledzy kubowicze, przez dwa lata na studiach nic nie robiłem i do tego błyszczałem! Powaga.) August - nie miałem uprzejmosci, ale pamiętam historia. Za to się odgryzę ksywą: Gienia - tudzież Zyga - Osobno wspomnę ulubionego Taddy, który ksywy się chyba nie dorobił, a wspomnienia chłop jest wart. Był równiacha: niezapomniana: "Sussie has a perfect reputation, no-one ever saw her on a sprea, nobody knows, where Sussie goes, nonody knows but me! If you knew Sussie like I know Sussie, oh, oh ...." - znam do dziś do samiutkiego końca i czasem w garażu drę się w niebogłosy (pod prysznic mam "Everybody loves somebody ..." zamiennie z "Ramona" w zależności od rodzaju szamponu. Jak się wyrobię to nagram mp3, wtedy wam powysyłam, kopary wam do ziemi opadną. Przybijcie po piątaku i popychamy dalej. Lajkonik panta rei - wszystko w płynie Odpowiedz Link Zgłoś
ramzes4 Re: Jak nauczycieli w II LO nazywano... 05.09.05, 21:52 Czacha - dyrektor Pachnowski, polonista, Stonka - biologia, Ciotka - prof. Czerwińska. Gienia to chyba Robaczyńska, a Zyga to matematyk, ale mnie uczył Lenda. Tatiana działała jak walec drogowy, ale rosyjskiego nauczyła. Na studiach, na lektoracie, też robiłem za gwiazdę, hehe. Kto to jest Taddy nie wiem, jeśli anglista to znalem tylko z widzenia Kluskę, bo chodziłem do klasy łacińskiej. Aurea prima satas aetas quo vindice nullo.. Lajkoniku, czekam na mp3 z Ramoną. Może cię wypromujemy i będzie "z garażu na salony". ................................... to beer or not to beer... Odpowiedz Link Zgłoś
rumian54 Re: Jak nauczycieli w II LO nazywano... 06.09.05, 08:26 Szanowny ramzesie4! Intencją mojej zaczepki nie było obrażanie kogokolwiek, tym bardziej starszego z dinozaurów i bardziej doświadczonego życiowo kolegi. Ale w myśl "uderz w stół a nożyce się odezwą" osiągnąłem zamierzony cel. Na pewno się dużo nie pomylę określając erę Twojej żywotności w II LO na czas powstania Klubu Samotnych Serc Sierzanta Pieprza śpewającej Czwórki z Liverpoolu (co za czasy...). Jeśli Cię ramzesie4 uraziłem, to nieopierzony dinuś publicznie przeprasza. Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 z garażu na salony... 06.09.05, 10:57 Ja w ten biznes wchodzę. Już rzucam palenie i przyjmowanie pokarmów plynnych, zeby wrodzoną chrypę złagodzić. I zaczynam ćwiczyć resztę utworów nabytych na lekcjach ang. Niezły klub dinozaurów nam się szykuje. Mam nadzioeję, że rumiankowi puszczasz - zresztą zachował się ok. Taddy Tadeusz Miller - anglista, nie miał chyba ksywy. Ksywy czacha oczywiście nie skojarzyłem, może powstała po moim odejściu - czyżbym znów był najstarszy w klubie (do kroćset!). Z drugiej strony za moich czasów już chyba łaciny nie było - sami ćwiczyliśmy ją w wc w wydaniu popularnym. A czy Lesman WF miał ksywę? Pozdry dla ciebie i rumianka. laikonik panta rei - wszystko w płynie Odpowiedz Link Zgłoś
rumian54 Re: z garażu na salony... 06.09.05, 12:28 Pozdro! Z przekazów o ksywce wuefisty nic mi w pamięci nie utkwiło bowiem nie miałem z nim styczności (był tuż przed moją erą). Anglistę podobno usunięto za uzależnienie z Bachusem. Czarę etyki zawodowej przelał posyłając chłopaków po piwo w godzinach lekcyjnych. Z ksywką "czacha" nie spotkałem się. Używaliśmy ksywki "trup". Przypomnijcie dinozaury, jak pamiętacie, czego uczyła i jakie pseudo miała osoba o nazwisku Janke. Utkwiło mi w pamięci nazwisko Mołdoch. Chyba był od PO czy jak to tam wtedy samoobronę nazywano. I ciekawostki zagadki. 1)U kogo na lekcji (45 minut)z wymienioch belfrów można było dostać 4 (słownie cztery) lufy? 2) Kto zasłynął ze szczególnych powiedzonek jak np."z was ... jak ze mnie ułan"? Może rozwiniecie temat? Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: z garażu na salony... 06.09.05, 13:40 rumian54 napisał: > Pozdro! > Z przekazów o ksywce wuefisty nic mi w pamięci nie utkwiło bowiem nie miałem z > nim styczności (był tuż przed moją erą). Anglistę podobno usunięto za > uzależnienie z Bachusem. Czarę etyki zawodowej przelał posyłając chłopaków po > piwo w godzinach lekcyjnych. Tych szczegółów nie chciałem wywlekać, bo subiektywnie mam b. dobre wspomnienia. W związku z tym dyplomatycznie nie potwierdzam i nie zaprzeczam. > Z ksywką "czacha" nie spotkałem się. Używaliśmy > ksywki "trup". No więc, zdaje się, że to tak rzeczywiście było! > Przypomnijcie dinozaury, jak pamiętacie, czego uczyła i jakie > pseudo miała osoba o nazwisku Janke. Chyba niemieckiego. Ksywka mnie z oczywistych względów nie interesowała. > Utkwiło mi w pamięci nazwisko Mołdoch. > Chyba był od PO czy jak to tam wtedy samoobronę nazywano. Nie znam. Z nami miał toto pewien wojskowy (po operacji zołądkowej). Taki sobie luźny facet. > I ciekawostki zagadki. 1)U kogo na lekcji (45 minut)z wymienioch belfrów można > było dostać 4 (słownie cztery) lufy? Jasny gwint! Odpadłem od ściany. Nigdy tyle nie wyniosłem. Kto to?! 2) Kto zasłynął ze szczególnych > powiedzonek jak np."z was ... jak ze mnie ułan"? Stonka? Walnąłem? No dobra żartowałem - nie wiem. > Może rozwiniecie temat? Dobra, rumian, kto ci tarczę sprawdzał? Jeszcze Gondek? Pozdery lajkonik Fajny facet ten ramzes do nas dołączył, zauważyłeś? Sądząc po sygnaturce musi być jakiś swój alboco. Odpowiedz Link Zgłoś
ramzes4 Re: z garażu na salony... 06.09.05, 15:21 Z Rumianem jesteśmy skwitowani. Żeby rozwiać wszelkie wątpliwości - maturę robiłem w latach 60-tych i nie ma sie czego wstydzić, bo panną na wtdaniu nie jestem :-). Zagadek Rumiana nie podejmuję się rozwiązać. Natomiast zgadzam się z lajkonikiem co to trupka, czyli Pachnowskiego. Używaliśmy ksywek czacha i trupek zamiennie. Gondka (czy też Gądka) pamiętam. Ale załapałem się też na takiego siwego staruszka, chyba Molendę. Acha, żebyście koledzy popłakali nad moim losem uczniowskim - moją wychowawczynią była Tatiana. Nie miałem problemów z rosyjskim, ale z włosami. Zawsze były za długie. Zresztą problem włosów poszedł ze mną na studia. Pułkownik Sobota ze Studium Wojskowego UŁ mawiał: student cały tydzień może nosić długie włosy, ale w środe na wojsko ma mieć krótkie! Były problemy, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: z garażu na salony... 06.09.05, 21:11 ramzes4 napisał: > Z Rumianem jesteśmy skwitowani. Żeby rozwiać wszelkie wątpliwości - maturę > robiłem w latach 60-tych i nie ma sie czego wstydzić, bo panną na wtdaniu nie > jestem :-). Zagadek Rumiana nie podejmuję się rozwiązać. Natomiast zgadzam się > z lajkonikiem co to trupka, czyli Pachnowskiego. Używaliśmy ksywek czacha i > trupek zamiennie. Gondka (czy też Gądka) pamiętam. Ale załapałem się też na > takiego siwego staruszka, chyba Molendę. Potwierdzam. Była mowa o nich w innycm wątku. > Acha, żebyście koledzy popłakali nad > moim losem uczniowskim - moją wychowawczynią była Tatiana. Nie miałem > problemów z rosyjskim, ale z włosami. No rzeczywiście, przechlapane. Ale na starość co? Posiwiało się, czy wyłysiało? A syneczek, pewnie na łyso się goli? Co za los naszej generacji. Zero zrozumienia od urodzenia do emerytury. Z drugiej jednak strony lepiej wpaść pod twardą rękę, inni bowiem wpadali w goovno. > Zawsze były za długie. Zresztą problem > włosów poszedł ze mną na studia. Pułkownik Sobota ze Studium Wojskowego UŁ > mawiał: student cały tydzień może nosić długie włosy, ale w środe na wojsko ma > mieć krótkie! Były problemy, nie? Nie chcę rozwijać tego tematu. Ale na zajęciach w których autentycznie uczestniczyłem we własnej osobie ( z regulaminów, o przyzwoitości zachowania się w spoleczeństwie) Sobota wykladał: "... a teraz panie, to kradno gdzje sje tylko da, w sklepach, magazynach... Wiem dobrze, bo moja żona w sklepie pracowala...". Odpowiedz Link Zgłoś
pied_de_porc Re: z garażu na salony... 06.09.05, 20:38 Aurelia Janke byla polonistka. Nie pamietam, czy miala ksywke, ale ze wzgledu na wyjatkowo szpetne atrybuty zewnetrzne i nikczemny wzrost, istnieje duza doza pewnosci, ze byla kobieta z pseudem (z temperamentem na pewno). Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: z 2lo na salony... 06.09.05, 21:22 pied_de_porc napisała: > Aurelia Janke byla polonistka. Nie pamietam, czy miala ksywke, ale ze wzgledu > na wyjatkowo szpetne atrybuty zewnetrzne i nikczemny wzrost, istnieje duza doza > > pewnosci, ze byla kobieta z pseudem (z temperamentem na pewno). Powitka w klubie! No i podziwka dla niespotykanej pamięci - nawet po imieniu pamiętasz? Rzeczywiście mogło tak być. Po tylu latach, to się człowiekowi nawet króliki z głowy wynieśli. Dodatkowo polski miałem umoczony z Kozłem - ksywa Eo (historia ksywki w innym wątku). W ostatnią sobotę byłem w P-cach. Oczywiście zajrzałem pod 2lo. Tak jakby zbidniała staruszka i jakby się przykurczyła*. Mam nadzieję, że jak rusza rok szkolny to starowinka odżywa. Pozdry, brat. *uzywam rodzaju żeńskiego nie z powodu jakiejkolwiek perwersji - buda jest chyba rodzaju zeńskiego nie? Odpowiedz Link Zgłoś
rumian54 Re: z 2lo na salony... 07.09.05, 07:53 Hej! Im dalej w las...to i pamięć się poprawia.Wystarczą pewne słowa , skojarzenia i w głowie się rozjaśnia. Chodzi o chemiczkę. Nazywała się Królikowska a mówiliśmy na nią Trusia. Odpowiedż na zagadki: 1. Cztery lufy można było dostać u Tatiany (Jadwigi P.) za:- "diktowkę", "damaszniuju rabotu", "tietrad' "sławar" lub "razkazku". Jak była "nie w sosie" zbierała niezłe plony! 2. Powiedzonka matematyka Zygi: "z was matematycy jak ze mnie ułan". Dziwne, bo z krążących ówcześnie wieści wysnuć można było wnioski, że z września 39r. konnica nie była mu obca. Ale o tym wiedzą jego potomni. To był nauczyciel NAJWYŻSZEJ RANGI. Na razie to by było na tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
lucapuka II LO 07.09.05, 16:01 Witam serdecznie bliskich sercu pabianiczan! No to i ja się nieśmiało wtrącę, bo choć z daleka, to czytam Was czasami i miło mi że poruszacie temat mojej zacnej szkoły z której jestem dumna ( a propos podobno jakiś zjazd absolwentów się szykuje, może pabianiczanie wiedzą coś wiecej) Jak to miło wspomnieć prawdziwych mistrzów p. Przysiężną, p. Zwolskiego -cóż to byli za nauczyciele, blady strach padał ale za to jak uczyli... A p.Królikowską trochę gorzej wspominam, bom chemiczne beztalencie. Kiedy jej chuda postać wspinała się na najwyższe piętro a my z góry trześliśmy portkami (za ciężkie 5 dolarów kupionymi w Pewexie), to wstyd przyznać ale marzyliśmy, że może noga jej się poślizgnie... O Boże do tej pory mam traumę ... Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: II LO 07.09.05, 17:09 Witaj w klubie dinozaurów. Pozdrowionka w imieniu Prezesa i Założyciela klubu - rumianka. lucapuka napisał: > Witam serdecznie bliskich sercu pabianiczan! > No to i ja się nieśmiało wtrącę, bo choć z daleka, a kto tu jest z bliska, ze tak ze smutkiem zapytam. > to czytam Was czasami i > miło mi że poruszacie temat mojej zacnej szkoły z której jestem dumna o.o. Mamy babki w klubie. Trzeba będzie przeskoczyć na wyższy poziom kurtuly. > ( a > propos podobno jakiś zjazd absolwentów się szykuje, może pabianiczanie wiedzą > coś wiecej) Sorka, a ty jesteś kolumnianka, czy łyszkowiczanka? Swoją drogą trzeba tu się pokazywać, to może dostaniemy jakiś cynk. Sie podjedzie. > Jak to miło wspomnieć prawdziwych mistrzów p. Przysiężną, p. Zwolskiego -cóż > to byli za nauczyciele, blady strach padał ale za to jak uczyli... > A p.Królikowską trochę gorzej wspominam, bom chemiczne beztalencie. Kiedy jej > chuda postać wspinała się na najwyższe piętro a my z góry trześliśmy portkami > (za ciężkie 5 dolarów kupionymi w Pewexie), to wstyd przyznać ale marzyliśmy, > że może noga jej się poślizgnie... O Boże do tej pory mam traumę ... No właśnie. Widzę, że rozumiecie na czym polegają wspomnienia z wojska. Najdłużej wspomina się tych przełożonych którzy najbardziej w d (za przeproszeniem pań-klubowiczek) dali ale swoje paniska byli. Z całą powagą jestem w stanie potwierdzić, ze Zwoli i Tatiana utrzymywali ostry reżim, ale przy tym byli sprawiedliwi do bólu. O stopniu nie decydowało nazwisko i sentymenty, ale przygotowanie. A może by tak wrócić do liceum i zacząć ten cały życiowy cyrk od nowa...? Pozdrówki serdeczne na odległość. Lajkonik panta rei - wszystko w płynie Odpowiedz Link Zgłoś
lucapuka Re: II LO 07.09.05, 18:25 Lajkoniku a może my do jednej klasy chodziliśmy? ( ja do mat-fiz matura w 1978, trochę wstyd się przyznawać ale co tam..) A o zjeździe mówiła mi przez telefon mama, ale bez szczegółów, dlatego prosiłam obecnych Pabianiczan, którzy na pewno są dobrze poinformowani aby podali jakieś newsy. Kiedy i w ogóle.... Może jakaś delegacja z Torunia przyjedzie? Jest nas tu kilkoro z tej klasy...:) Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 łapucapko, córko... 07.09.05, 20:26 lucapuka napisał: > Lajkoniku a może my do jednej klasy chodziliśmy? ( ja do mat-fiz matura w 1978, > > trochę wstyd się przyznawać ale co tam..) > A o zjeździe mówiła mi przez telefon mama, ale bez szczegółów, dlatego > prosiłam obecnych Pabianiczan, którzy na pewno są dobrze poinformowani aby > podali jakieś newsy. > Kiedy i w ogóle.... > Może jakaś delegacja z Torunia przyjedzie? Jest nas tu kilkoro z tej klasy...: > ) > Pozdrawiam serdecznie ...wnuczko, bez mała! Cieszę się, że chciałabyś mnie widzieć w swojej generacji, ale już nie da rady. Mi już pozostało wybierać między Parkinsonem i Alzheimerem*. Niestety moja matura była bez mała 10 lat przed twoją i to se ne wrati. Ale, na bogi, przeć na zjazd mógłbym się na ciebie zaczepić**. Pomysł jest dobry musimy nadstawiać uszu co się dzieje w kwestii jakiegoś okrągłego zjazdu, zeby pokazać jak się kiedyś młodzież bawiła. Postaram się uruchomić Panboczka w tej materii***. Z toruniem łączą mnie osobne wspomnienia. Niestety załapałem się na roczne wojsko po studiach i tamże spędziłem pierwsze pół roku. Chyba ul. Batorego. Jak dobrze popytasz po osrodkach kulturalnych wokół rynku i ul. Różanej (?) to sobie mnie przypomną. Z sentymentu kilka razy zatrzymałem się przejazdem, zeby odetchnąć świeżym piwkiem w rest. Rycerskiej (nad Wisłą). Całuj Toruń. A tu się pokaż czasem (a nawet częściej), to chłopakom z klubu zrobisz wielką przyjemność. Lajkonik panta rei - wszystko w płynie * oczywiście wybrałem Alzheimera, bo lepiej zapomnieć, ze się piwo wypiło, niż je rozlać. ** niezbędne oswiadczenie o odstąpieniu od roszczeń z tytułu molestowania. *** mam z nim dobre stosunki, lubi mnie Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Chłopaki klubowicze, ... 07.09.05, 20:29 ... widzieliście moje pogaworki z łapucapką?! Podobam się jeszcze kobietom! He. Pozdry dla klubu, lajkonik panta rei - wszystko w płynie Odpowiedz Link Zgłoś
lucapuka łapucapki na forum 07.09.05, 23:43 Prosze bardzo, możemy się łapu capkać... Oj to tu u Was przyjemnie... muszę częściej zaglądać... Odpowiedz Link Zgłoś
rumian54 Wykopaliska dinusiuw postępują... 08.09.05, 09:05 Witam! Miło stwierdzić nowe obecności wygrzebane z mułów schyłku ery propagandy sukcesu. Tym bardziej widząc zachwyt i cmokanie Lajkonika na tę okoliczność. Nie patrząc w metryki stwierdzam, że nazwana przez Lajkonika Łapucapka jest najmłodszą istotką w tym gronie. Łapucapko, wszyscy napewno są ciekawi Twoich wspomnień z lat dorastania w sztolniach wiedzy II LO. Odpowiedz Link Zgłoś
lucapuka Z wykopalisk się wychylam rzadko... 08.09.05, 09:50 ....więc nie kuście proszę, bo mam obecnie za mało czasu na wspomnienia, zawalę robotę, terminy itp.. Ale obiecanki cacanki, że może kiedyś... Jak znajdę czas to może założe nowy wątek, bo mam pomysł. Na razie wszystkich czule pozdrawiam i odpływam na łono pracy... Pa Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: Wykopaliska dinusiuw postępują... 08.09.05, 10:04 rumian54 napisał: > Witam! > Miło stwierdzić nowe obecności wygrzebane z mułów schyłku ery propagandy > sukcesu. Tym bardziej widząc zachwyt i cmokanie Lajkonika na tę okoliczność. > Nie patrząc w metryki stwierdzam, że nazwana przez Lajkonika Łapucapka jest > najmłodszą istotką w tym gronie. > Łapucapko, wszyscy napewno są ciekawi Twoich wspomnień z lat dorastania w > sztolniach wiedzy II LO. Ha, rumianku, nieźle rozegrałeś tę partię z "najmłodszą istotką". Ja bym oczywiście na to nie wpadł. Ha! W zanadrzu mam jeszcze oczekiwanie na sylwinkę - pabianickiego dobrego duszka, poznanego na tym forum, posiadającego wielki sentyment pabianicki. Też absolwentka 2lo. Ta to może dużo w Pabianicach, bo ma duże chody. Nawet zakomunikowała, że samego Panboczka zna...! Moglibyśmy ją oddelegować do monitorowania kwestii zjazdu. Ale chyba jak tu zajrzy. Łapucapka powstała oczywiście w wyniku zapodziania okularów gdzieś w grażu na pianinie, tudzież z braku koordynacji ruchu palców po klawiaturze. Sorka, mogę się poprawić. A swoją drogą to Łapucapka mogłaby zmobilizować toruńskich Pabianiczan do zajrzenia na to forum i odmeldowania się. Kanadyjscy Pabianiczanie tu zaglądają, to toruńskim miałoby być trudno? Lajkonik panta rei - wszystko w płynie Odpowiedz Link Zgłoś
ramzes4 Domagam się funkcji honorowego prezesa 08.09.05, 11:31 Dzieciaki, ja maturę robiłem kilka lat przed lajkonikiem i jestem wychowany w czasie propagandy sukcesu, co mi nie przeszkadza, że specjalnie nie tęsknię za tamtym okresem. Z racji wieku nie mogę konkurować z lajkonikiem o uśmiech Łapucapki bo nie chcę uchodzić za pedofila. Zresztą mam żonę, też z II LO, o której łaski muszę dbać, bo gdzie znajdę taką drugą, która wytrzymywałaby moje starcze humory. I jeszcze jedno - jestem chłopak wychowany na Św. Jana, dawniej Nowotki jakby kto nie wiedział. Są tu jacyś ziomale z mojej okolicy? Odpowiedz Link Zgłoś
ramzes4 sprostowanie 08.09.05, 11:34 Nie chodziło o Łapucapkę, a o lucapukę. Rumian miał rację, Alzheimer mi się kłania Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 jakby to powiedzie, panie dzieju 08.09.05, 13:09 ramzes4 napisał: > Dzieciaki, ja maturę robiłem kilka lat przed lajkonikiem i jestem wychowany w > czasie propagandy sukcesu, co mi nie przeszkadza, że specjalnie nie tęsknię za > tamtym okresem. Z racji wieku nie mogę konkurować z lajkonikiem o uśmiech > Łapucapki bo nie chcę uchodzić za pedofila. Zresztą mam żonę, też z II LO, o > której łaski muszę dbać, bo gdzie znajdę taką drugą, która wytrzymywałaby moje > starcze humory. Oczywiście, że popitoliłem założyciela wątku - ramzesa, z aktywnym klubowiczem - rumianem, stąd nie wiem jak kogo tytułować. Ale mam nadzieję, że mi wybaczysz, skoro sam Łapucapkę mylisz z myszołapką czy muchołapką czy czymś tam, panie dzieju. Możemy zawsze ustalić jeszcze jakiś oficjalny tryb wyboru szefa klubu. Jeśli pozwolicie, to bym sobie zarezerwował okolice szatni - tam najlepsze dochody, a i jakieś pozostawione stare futro się trafi. > I jeszcze jedno - jestem chłopak wychowany na Św. Jana, dawniej > Nowotki jakby kto nie wiedział. Są tu jacyś ziomale z mojej okolicy? Czy to znaczy, że wszyscyśmy się wychowali na Nowotki?! (gówniarzy pewnie nie pamiętasz). A gdzie reszta kwiatu młodzieży pabianickiej w takim razie? Czy pamitasz bruk na Nowotki i kopanie kanalizacji, tudzie rzeźnik na rogu A. Ludowej? Lajkonik PL panta rei - wszystko w płynie PS. Przekaż uszanowania małżonce i możesz jej powiedzieć, że my w klubie to w zasadzie tylko nieszpory odprawiamy. Odpowiedz Link Zgłoś
ramzes4 Miejsca i nazwy 08.09.05, 16:34 Rzeźnika pamiętam, mówiło się "u Ratajskiego", mieszkałem ze 200 m dalej w strone "autostrady", przed "szkołą chemiczną". A swoją drogą ciekawe są tradycyjne nazwy: pliszka, famuły, nowa droga, alejki, bulwary, portki... Mój syn o większości z nich nie ma pojęcia. A może członkowie tego spontanicznego Klubu Geriatrycznego dorzucą coś nowego? Lajkoniku, małżonka dziękuje za pozdrowienia i viceversuje. Ech, żebyś ty ją widział w II LO... Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: Miejsca i nazwy 08.09.05, 19:06 ramzes4 napisał: > Rzeźnika pamiętam, mówiło się "u Ratajskiego", No jasne! Przypomniałeś mi tę nazwę, jak ja próbuję przywrócić na tym forum nazwę sklepu u Glugli. > mieszkałem ze 200 m dalej w > strone "autostrady", przed "szkołą chemiczną". No to musieliśmy sobie kiedyś dać po pysku. Za rzeźnikiem mieszkali bracia Jaksowie (bardziej twoja generacja), potem był czerwony dom przy ulicy, gdzie mieszkał Grzesiek M. (to już moja generacja), drewniak na przeciwko (szumnie obecnie nazywany Domem włókniarza) z Bogdanem P [*], potem taka kamiemica w głębi (tu nie przypominam sobie kto), dalej stolarnia z Ignacem B. i Józkiem+Staśkiem P. (też moje pokolenie), potem gołębie, z paru młodszymi chłopakami, niskie budynki ze Zbyszkiem Frankiem (musisz go sobie przypominać, patrz, a ja jakoś nie mogę sobie dać rady), chemiczna i narożny drewniak ze Staśkiem R. Kogoś nie wymieniłem? Siebie? No nie ma wyjścia, musieliśmy sobie dać gdzieś po mordzie i moze zatem lepiej nie ujawniać więcej. > A swoją drogą ciekawe są > tradycyjne nazwy: pliszka, famuły, nowa droga, alejki, bulwary, portki... Pewnie jeszcze chodziłeś "na tory" z sankami, nie? Apropos gdzie były portki? > Mój > syn o większości z nich nie ma pojęcia. A może członkowie tego spontanicznego > Klubu Geriatrycznego dorzucą coś nowego? > Lajkoniku, małżonka dziękuje za pozdrowienia i viceversuje. Ech, żebyś ty ją > widział w II LO... No co ty, masz szczęście, ze nie widziałem! Kupiła te nieszpory? Bo moja lajkobyłka jakoś nie dowierza. Trzym się ziom, Lajkonik panta rei - wszystko w plynie Odpowiedz Link Zgłoś
ramzes4 Gdzie są "portki" - do lajkonika 08.09.05, 21:27 Do Glugli chodziłem po chleb, a po drodze ćwierć zjadałem ku udręce matki.Lajkoniku, jeśli już po pysku, to ja cię lałem, bo bylem starszy i wtedy silniejszy. Może się kiedyŚ spotkamy, to mi oddasz. Na Dom Włókniarza mówiło się "antyk". Wymieniony przez ciebie Ignac był najmłodszym z 3 braci B., moich kolegów.Frankowie mieszkali dalej, przed "chemiczną". Na tory z sankami oczywiście chodziłem, mówiło się "na szlaban". I wreszc te "portki": Lutomierska odbijając od Zamkowej rozdziela sie zaraz i drugą nogawkę tworzy Armii Krajowej. Jak mówiłeŚ że ktoś mieszka w portkach, to każdy wiedział gdzie to jest. A propos małonki: nie przyjmuje żadnych usprawiedliwień o moim związku z komputerem i dla niej jest to związek pozamałżeński. Samo życie... Odpowiedz Link Zgłoś
rumian54 Re: Miejsca , nazwy i ówczesna era 09.09.05, 07:31 Hej chopaki! Jestem pod wrażeniem.Z tego co tu wyczytuję, to takie żółtodziobowe dinusie jak ja powinny Wam czapkować! No cóż, nazewnictwo nie jest mi obce mimo iż od kilkudziesięciu lat jestem inastrancem, ale aż o takich koligacjach to mi się nie śniło. A na "górce" na przeciwko dzisiejszej poczty ślizgaliście się? I to by było na tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: Miejsca i nazwy 09.09.05, 10:05 Witam zasłużonych klubowiczów. Ramzes: Do Glugli chodziłem po chleb, a po drodze ćwierć zjadałem ku udręce matki.Lajkoniku, jeśli już po pysku, to ja cię lałem, bo bylem starszy i wtedy silniejszy. Może się kiedyŚ spotkamy, to mi oddasz. L: No to by były niezłe yaya, smród po całej okolicy, dwóch dziadków piorących się po pyskach - sam chciałbym to obejrzeć i dlatego warto się spotkać. Zjazd murowany. Ra: Na Dom Włókniarza mówiło się "antyk". L: A przez jego zaplecze, ogródki i płoty przeskakiwało się na skróty do IILO (w kierunku przez późniejsze małe boisko do koszykówki), gdy robiła się za dwie ósma. Ra: Wymieniony przez ciebie Ignac był najmłodszym z 3 braci B., moich kolegów. L: Frycek i Waldek? Ra: Frankowie mieszkali dalej, przed "chemiczną". Na tory z sankami oczywiście chodziłem, mówiło się "na szlaban". I wreszc te "portki": Lutomierska odbijając od Zamkowej rozdziela sie zaraz i drugą nogawkę tworzy Armii Krajowej. Jak mówiłeŚ że ktoś mieszka w portkach, to każdy wiedział gdzie to jest. L: Z tymi okolicami kojarzę jeszcze jeden element folkloru naszych Pabianic. Czy pamiętasz takiego Stasia (trochę jakby inny, dziś powiedzielibyśmy), który ciągał często na szeli duży wózek i tak dorabiał, bo zdaje się mamusia go musiała utrzymywać. Generalnie chłopina przyzwoita i robotna. Jedna z najbardziej znanych postaci ówczesnych P-c. Ale czereda zwykle wykrzykiwała za nim "Stasiu, byku, ożeń się!". Nikt nie znał jego nazwiska - Stasiu Byku to był pierwszy nick pabianicki, który pojawił się na długo przed rzeczywistością wirtualną. Ra: A propos małonki: nie przyjmuje żadnych usprawiedliwień o moim związku z komputerem i dla niej jest to związek pozamałżeński. Samo życie... L: Spróbujemy uwiarygodnić trochę te komputerowe wycieczki może księdzem proboszczem. Rumian: Hej chopaki! Jestem pod wrażeniem.Z tego co tu wyczytuję, to takie żółtodziobowe dinusie jak ja powinny Wam czapkować! No cóż, nazewnictwo nie jest mi obce mimo iż od kilkudziesięciu lat jestem inastrancem, ale aż o takich koligacjach to mi się nie śniło. L: Jak się zdążyłeś zorientować, inostrancew zdes' mnogo. Zdaje się, że tylko Ramzes pozostał aborygenem (syna przyucza do dawnej nomenklatury). A jeśli chodzi o koligacje, to jeszcze nie wiadomo czy czasem z tobą szwagrami nie jesteśmy. Apropos, czy głupio zapytam: jakie okolice P-c reprezentujesz (na odp. nie nalegam), bo może też jakieś wojny toczyliśmy. Ru: A na "górce" na przeciwko dzisiejszej poczty ślizgaliście się? I to by było na tyle. L: No i widzisz! W zyciu bym sobie tego elementu krajobrazu nie przypomniał. A górka była przecież stałym punktem posiedzeń. Oczywiście szlachetniej było wybrać się na tory, górka była takim produktem zastępczym. Pozdry ziomy, lajkonik panta rei- wszystko w płynie Odpowiedz Link Zgłoś
rumian54 Re: Miejsca i nazwy 09.09.05, 10:54 Staś Byk rozwoził węgiel na dwukółce. Zawsze na głowie miał brązową "pilotkę". Na zaczepki odpowiadał potokiem bluzgów. Z tego okresu znany też był JóziuBaba. Mieszkał gdzieś na Kościuszki. Na odpustach pod kościołem sprzedawał różne badziewia. Chyba kupowałem u niego korki do korkowca. Później zdziadział i żebrał pod kościołem, jak mówili wyłapywał psy a może i koty. Preparował z nich futerka na reumatyzm. Mięso może zjadał. Były to czasy kontynuacji okresu błędów i wypaczeń i afery mięsne były w modzie. A na krach na Dobrzynce koło cmentarza pływaliście? Wtedy były zimy, a na wiosnę radocha jak się patrzy! Odpowiedz Link Zgłoś
lucapuka Re: Miejsca i nazwy 09.09.05, 14:40 O Boże prawie się popłakałam na wspomnienie o Stasiu, rzeczywiście pamiętam że wołano za nim: Stasiu ty byku, ożeń się..... Czy nasz bohater marzył o tym , że stanie się kiedyś sławny w internecie... tak to właśnie tworzą się legendy... A ja dziś jadę do Pabianic! He He! Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Parkingi w P-cach 09.09.05, 15:27 lucapuka napisał: > O Boże prawie się popłakałam na wspomnienie o Stasiu, rzeczywiście pamiętam że > wołano za nim: Stasiu ty byku, ożeń się..... > Czy nasz bohater marzył o tym , że stanie się kiedyś sławny w internecie... > tak to właśnie tworzą się legendy... Ha, Stasiowi należałoby pomnik w portkach postawić jakiś. To znaczy nie Stasiu Byku w portkach, ale pomnik w portkach, o których nas uswiadomili bywalcy klubu. Ale z drugiej strony nie chodzi o to, żeby Stasiu na pomniku był bez portek. On ma być w portkach i w w pilotce i pomnik ma być w portkach, ale już bez pilotki. No sami zresztą wiecie o co chodzi ... Jeszcze jedna postać legendarna mi się przypomine, tylko niestety bez nazwiska. Po piwku się rozluźnię to wam zapodam. > A ja dziś jadę do Pabianic! He He! No to łapucapko uważaj, przed starym kościołem ten facet to nie parkingowy, tylko marszałek na pomniku. Tam się nie parkuje, bo zapłacisz! Lajkonik, panta rei - wszystko w płynie. PS. Całuj ode mnie P-ce w sam środek Zamkowej, naprzeciwko sklepu u Glugli. Odpowiedz Link Zgłoś
anmar123 Re: Parkingi w P-cach 13.09.05, 16:38 lajkonik521 napisał: > No to łapucapko uważaj, przed starym kościołem ten facet to nie parkingowy, > tylko marszałek na pomniku. Tam się nie parkuje, bo zapłacisz! Wg mojego oglądu tego pomnika w czasie przedostatniej bytności w P-cach to nie Marszałek ale jego leginista. Marszałek to siedzi na wałachu przed Domem Związków w Katowicach jako i również wsparty o szablę i wielce zatroskany pilnuje hotelu saskiego (co powinieneś Lajkoniku wiedzieć). Marszałka na kasztance widzialem tylko na obrazkach. Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Zaginka Ramzesa 13.09.05, 16:20 Wiem, że to nie na ten wątek. Ostatnie pytaneczko za piweczko. Czy pamiętasz: (1) jak nazywał się koń - na imię, a nie marka - przewożący ul. Nowotki dechy do stolarni, (2) jakiej był maści oraz (3) jak miał na nazwisko woźnica Imię woźnicy, a nawet jego baby możesz podać jako odp. dodatkową nienagradzaną bo i tak nie znam odpowiedzi ani też rzeczonej baby, podczas gdy pozostałe znam!!! Ot tak w pewnym momencie mnie olśniło, jak Hawkinga przy teorii parowania czarnych dziur. Jeśli takie rzeczy pamiętasz, to mimo postępującego uwiądu moszesz czuć się jak sprawny umysłowo. Jednak od razu nadmieniam, że w przypadku zaćmy lub przypadkowego zanietrzeźwienia, mogę cię wspomóc pierwszymi literami, bo i ty sam pomogłeś mi odtworzyć sporo dawnych obrazków. Kompinuj, ziom, kompinuj! Pozdrówki, Lajkonik pr Odpowiedz Link Zgłoś
anmar123 Re: Zaginka Ramzesa 13.09.05, 16:44 lajkonik521 napisał: > Czy pamiętasz: > (1) jak nazywał się koń - na imię, a nie marka - przewożący ul. Nowotki dechy > do stolarni, Ja mogę dodać, że w tej stolarni wytwarzano trumny. W czasie ostatniej bytności w tym miejscu widziałem, że trochę się tam zmieniło. Budynek stolarni został otynkowany. W podwórku postawiono chyba kapliczkę (?). Brama została jednak taka sama. I niektórzy starzy lokatorzy jeszcze tam mieszkają! Odpowiedz Link Zgłoś
anmar123 Re: Miejsca i nazwy 15.09.05, 09:39 ramzes4 napisał: >A swoją drogą ciekawe są tradycyjne nazwy: pliszka, famuły, nowa droga, >alejki, bulwary, portki... Mój syn o większości z nich nie ma pojęcia. A może >członkowie tego spontanicznego Klubu Geriatrycznego dorzucą coś nowego? Czy pamiętacie jak wyglądały "alejki" za czasów kocich łbów. Ja mam przed oczyma taki widok: po stronie Glugli dwa rzędy drzew. Strona bardziej od domów - z płytami chodnikowymi. Strona od jezdni - wysypana żużlem. Między nimi jeden rząd drzew. Drugi rząd bliżej jezdni. Po drugiej stronie (szkoła ekonomiczna) chyba było to samo. {A jakie były wieczorki taneczne w ekonomicznej - łza się ....., atmosfera jak na prywatkach, prawie rodzinna) Pozdr. Ramzesa! mieszkaliśmy gdzieś bardzo blisko. Ale to już chyba Altzch... Nie rozpoznałem kolegów na spotkaniu pomaturalnym :( Odpowiedz Link Zgłoś
anmar123 Re: Miejsca i nazwy 15.09.05, 10:17 ramzes4 napisał: >A swoją drogą ciekawe są tradycyjne nazwy: bulwary, ... Bulwary o ile sobie przypominam, to ścieżka/droga wzdłuż Dobrzynki prowadząca do Lewityna. Czy dobrze kumam? Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Bulwary - błąd! 15.09.05, 10:53 anmar123 napisał: > ramzes4 napisał: > > >A swoją drogą ciekawe są tradycyjne nazwy: bulwary, ... > > Bulwary o ile sobie przypominam, to ścieżka/droga wzdłuż Dobrzynki prowadząca > do Lewityna. Czy dobrze kumam? > Wg. Wilkipedia.pl: bulwary - przypadłość będąca elementem zespołu dnia drugiego, objawiającego się ogólnym, zniechęceniem i pragnieniem. W zespole tym bulwary stanowią uwydatniony obrzęk dolnych powiek i części twarzowej umiejscowionej pod oczami. W szczególnie drastycznych przypadkach bulwary mogą zwisać do poziomu szczęki dolnej. Zapobieganie - niemożliwe. Zwalczanie - pozycja pozioma (nie zaleca się do góry nogami ze względu na mozliwość przemieszczenia się bulwarów na część czołową twarzoczaszki). Okłady ze zsiadłego mleka nie szkodzą (ale też nie pomagają). Główne zalecenie - przeczekać. Lajkonik panta rei Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 byłbym zapomniał 08.09.05, 19:09 Mogę też prowadzić kasę klubową. Dotychczas nie sprzeniewierzyłem jakichś większych kwot, to powinniście być ze mnie zadowoleni. Lajkonik panta rei - wszystko w płynie Odpowiedz Link Zgłoś
ramzes4 Jak "Stasiu-byku" połączył dinozaurów 09.09.05, 17:45 Ze Stasiem to był strzał w dziesiątkę. Okazuje sę, że znaliśmy go wszyscy. Zamykam oczy i go widzę..Stasiu nazywał się Zieliński i był absolwentem szkoly dwunastki. Wiem to od matki. I aż dziw bierze, że nie chodził do "czwórki", pabianickiego Oxfordu. Mieściła się ona na Piotra Skargi, przy "ósemce", potem przeniesiono ją na Pułaskiego, w miejsce "dwunastki". Ja chodziłem do "jedynki", do jednej klasy ze znanym muzykiem, Karolem Nicze, którego wyzywaliśmy od "muzykologa". A propos muzyki - kto pamięta Komet59, pierszy pabianicki zespół jazzowo-bluesowo-popowy, gdzie grali bracia Badowscy?. Albo kto pamięta "kociaków", zespół braci Kociszewskich grający na sobotnich zabawach w PTC?. Ach, jak oni zagrali "świętych"! (When the saints go marching in...) Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Grono znajmych się poszerza, związki zacieśniają 09.09.05, 20:27 ramzes4 napisał: > Ze Stasiem to był strzał w dziesiątkę. Okazuje sę, że znaliśmy go wszyscy. > Zamykam oczy i go widzę..Stasiu nazywał się Zieliński i był absolwentem szkoly > dwunastki. Wiem to od matki. I aż dziw bierze, że nie chodził do "czwórki", > pabianickiego Oxfordu. Mieściła się ona na Piotra Skargi, przy "ósemce", potem > przeniesiono ją na Pułaskiego, w miejsce "dwunastki". Chyba tak się nazywał. Bo pamiętam, ze dziwiło mnie jego normalne, bez mała szlachetne, nazwisko. Wspominam go naprawdę z rozrzewnieniem, bo w konfrontacji z dzisiejszymi cwaniaczkami (popilnować samochodo?) był to człek, który starał się zapracować na utrzymanie. Ja pamietam, ze nawet tę swoją "chińską" marynarkę miał w miarę przyzwoicie ochędożoną. > Ja chodziłem > do "jedynki", Też tam wylądowałem po pierwszych czterech klasach trzynastki. Tam poznałem z kolei bardzo szanownego starszego nauczyciela matematyki p. Smiałkowskiego (?). To chyba on dał mi kopa na przyszłość. > do jednej klasy ze znanym muzykiem, Karolem Nicze, którego > wyzywaliśmy od "muzykologa". Też znana postać pabianicka. Znam go skądinąd. Ciekawe czy jeszcze tłucze się w P-cach, moze w Szk. Muz. Ale na marginesie, ramzi, otarłeś się o wielki świat. Wczoraj na jakimś kanale TV był program o historii Konkursu Szopenowskiego (począwszy od jego zainicjowania). I właśnie wspominałem K. Niczego uczestnictwo w tym konkursie, ale nie dostrzegłem go w tle. > A propos muzyki - kto pamięta Komet59, pierszy > pabianicki zespół jazzowo-bluesowo-popowy, gdzie grali bracia Badowscy?. Albo > kto pamięta "kociaków", zespół braci Kociszewskich grający na sobotnich > zabawach w PTC?. Ach, jak oni zagrali "świętych"! (When the saints go marching > in...) Nazwiska obu liderów znam, ale nie miałem uprzejmosci nigdy ich na żywo posłuchać. Za moich czasów to już były legendy. Jednego tylko trębacza mi się udało spotkać w P-cach z prawdziwym brzmieniem nowo-orleańskim - Marian. A co, tradycyjny jazzik się uwielbiało? A tu New Orlean pod wodą i już klapa. Czy moze raczej dixie? Patrz, ziomie ramzi, ile rzeczy mozna wygrzebać z czeluści stetryczałej pamięci i się do tego nimi ucieszyć. Ech, idę otworzyć jeszcze jedno piwko. Niestety beck's mi tylko wchodzi, a ze względu na swoją cenę, tudzież moja przykrą sytuację socjalną (konieczność świadczenia pracy za niegodziwe pieniądze), powoduje, ze relatywnie coraz droższy w utrzymaniu się robię, na co moja lajkobyłka gderze, co ja z kolei coraz słabiej słyszę, ze względu na wzrost poziomu ... i tu mi się robi miło. Pozdry, tobie ziomie ramzi i ziomom klubowiczom Lajkonik panta rei - wszystko w płynie PS. Moze dzisiaj gdzieś wyhaczysz łapucapkę pod gluglą, bo się wybrała do P-c i obiecała mi (jak się domyślam), ucałować P-ce w Zamkową w okolice Glugli. Odpowiedz Link Zgłoś
mka4 Re: Grono znajmych się poszerza, związki zacieśni 09.09.05, 23:11 Nie chce się wtrącac bo za młoda jestem, nie pamiętam większości wymienionych profesorów. Ale spotkalam jeszcze Lopka i Przysiężną i pewnie jeszcze kogoś z wymienionych przez Was. Mam smutną wiadomość dla lajkonika, niestety Karol Nicze nie żyje od kilku lat. Pozdrawiam Absolwentów. Odpowiedz Link Zgłoś
rumian54 Re: Grono znajmych się poszerza, związki zacieśni 10.09.05, 02:03 mka4 napisała: <spotkalam jeszcze Lopka i Przysiężną> Oj nie strasz! Toż pomarli dobre parenaście lat temu w przytoczonej kolejności. Ale nic to. Pewnie się przejęzyczyłaś albo..., brrrrr, powiało chłodem. Zresztą o nieobecnych źle nie mówimy. Witamy Cię w klubie. Każde " 3 grosiki" jakie wrzucisz do ogródka wspomnień użyźnią mroki historii. A może cosik o belfrach żyjących jeszcze na tym padole? Niestety mnie nic nie wiadomo w tym temacie. A wiecie skąd się wzięła ksywka LOPEK? Ja nie wiem. Nazwa już funkcjonowała, a a "legalne" jej zamocowanie nastąpiło w pokoju nauczycielskim przy całym grenium pedagogicznym. To wezwana matka jednego z urwisów (nie znając do kogo ma się zgłosić) retorycznie zakomunikowała: JA DO PROFESORA LOPKA. Od tego czasu cała szkoła już wiedziała kto to Lopek. Jego specyficzny wygląd utkwił w pamięci chyba każdego z nas. Ten niski wzrost, radykalnie postępująca łysina (bardzo wysokie czoło kończące się na ciemieniu), te duże (w stosunku do głowy) okulary w czarnej (może bardzo ciemnej) prostokątnej (jak ekran telewizora BELWEDER)oprawie przypasowanej do twarzy, nie pociągłej jak i nie okrągłej z podbródkiem dość pełnym przechodzącym w podwójność, dawał w zestawieniu z popelinową białą gdzieniegdzie przybrudzoną koszulą, z pomiętym kołnierzykiem ściśniętym krawatem na tyle mocno, iż podgardle było dobrze uwypuklone. Okrywająca korpus marynarka ciemnego garnituru synchronizowała ze spodniami. Rękawy jak i nogawki były przykrótkie odsłaniały przybrudzone mankiety i ciemne zakostkowe skarpety. Rozmiar stopy tu był bez znaczenia bowiem przykrótkie nogawki dosadnie podkreślały fason półbutów własciciela. (opowiastki o wodzie w piwnicy, w związku z krótkimi nogawkami Lopka, są nieprawdziwe, domek na Moniuszki nie miał piwnic). Waga opisywanego była rzędu 60 - 70kg. Do całości opisu nie mogę pominąć jego Połowicy. Była to w porównaniu z nim heros baba. W tańcu jego głowa aż po małe niezbyt odstające przyrośnięte uszy wgniatała się w obfity biust małżonki. Jej silny i pewny chwyt ubezwłasnowolniał biedaka na tyle iż w pląsach niemalże fruwał. Nie zapomniana to była para. Kończę, bo jakiś intruz chce się dostać do mojego kompa. Odpowiedz Link Zgłoś
mka4 Re: Grono znajmych się poszerza, związki zacieśni 10.09.05, 15:26 Tak sie składa że uczyłam sie w IILO kilkanaście lat temu, czas szybko leci. dyrektorem szkoły był W.Lelonek. Lopka przywiało na jakieś kilka zastępstw. A J.P była nadal postrachem klasy z rozszerzonym rosyjskim i chyba biologicznej. Zmarła kilka lat po naszej maturze. My mieliśmy rosyjski z inną profesorka o której nie chce wspominać, rosyjskiego nas nie nauczyła:) Nic nie słyszałam o spotkaniu absolwentów, ale mogę popytać. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: Grono znajmych 10.09.05, 15:54 Przywiteczka prawie on-line. Gdzieś tu się jeszcze ramzi obraca. mka4 napisała: > Tak sie składa że uczyłam sie w IILO kilkanaście lat temu, Tak mniej więcej obstawiłem i wyjaśniłem rumiankowi, ze nie o duchy tu chodzi. > czas szybko leci. > dyrektorem szkoły był W.Lelonek. Cyzli rodzinna instytucja (Lelonkowa - fizyka). > Lopka przywiało na jakieś kilka zastępstw. A > J.P była nadal postrachem klasy z rozszerzonym rosyjskim i chyba biologicznej. > Zmarła kilka lat po naszej maturze. Wykończyliście ją? > My mieliśmy rosyjski z inną profesorka o > której nie chce wspominać, rosyjskiego nas nie nauczyła:) No widzisz a po Przysiężnej ja do dziś z ruskimi swobodne konwersacje: "Wodka biez piwa, den'gi na wietier", oraz "My kak w Danii, wsje pijut a my w ożydanii" itp. odzywki pristoliczne. Ona miała swój styl, specyficzny humor i jeśli ktoś był przygotowany, to doceniała. Ja bym powiedział - ostra i sprawiedliwa, rosjanie mawiają "to kak yob...tsa z tigrom: prijatno i straszno". Sorka obiecałem nie używać na posiedzeniach klubu, ale nie mogłem się powstrzymać. > Nic nie słyszałam o > spotkaniu absolwentów, ale mogę popytać. Pozaglądaj do nas. I w razie czego daj cynk. Może jakoś dociągniemy. > Pozdrawiam. Lajkonik pr Odpowiedz Link Zgłoś
anmar123 Re: Grono znajmych się poszerza, związki zacieśni 10.09.05, 20:12 Witam wszystkich! Nauki pobierałem w d. Szkole Rzemiosł. Na dniach obchodziła swoje 90-lecie. Lelonek (chyba ten) uczył mnie fizyki. Oj! Dał mi wycisk na optyce. I przez rok (Ikl.) historii uczył mnie Augustyniak. A jego małżonka była przez 7 lat podstawówki (niepełne podstawowe) moją wychowawczynią. A czy pamiętacie tarcze na rękawach? Czy wiecie jaka była zasada ich kolorystyki? Odnośnie spotkania absolwentów: W ostatnią sobotę sierpnia mieliśmy spotkanie koleżeńskie z okazji 40-lecia matury. Zjechało się z Polski trochę chłopa. Wspomienia zakończyły się jak prawie zaczynało świtać w Teklinie. [To tak dla podtrzymania myśli o Waszym spotkaniu]. Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Strasznyje Duchi 10.09.05, 12:24 mka4 napisała: > Nie chce się wtrącac bo za młoda jestem, nie pamiętam większości wymienionych > profesorów. Ale spotkalam jeszcze Lopka i Przysiężną i pewnie jeszcze kogoś z > wymienionych przez Was. > Mam smutną wiadomość dla lajkonika, niestety Karol Nicze nie żyje od kilku lat. > Pozdrawiam Absolwentów. Posłuchaj mnie dzieweczko-mko. Ten wątek to nie prosektorium ani nawet muzeum, ale klub absolwenta-pabianiczanina. Karta wstępu wolna, bez względu na wiek, pleć, rasę i inne przypadłości fizjognomii. Zabranie głosu pożądane. No i jestem mile zaskoczony, ze ktoś nas odwiedza. Cześć i witka uprzejma. Przeczytałem już post Rumianka i muszę go trochę sprostować. Staruszkom pewnie wybaczysz. Otóż ja rozumiem, ze wynienione postaci nie starszą cię obecnie po nocach, ale spotkałaś ich jeszcze w LO. A może jakieś informacje o losie Kozła w bibliotece? Czy ciągle używał zwrotu "Bez takich mi, bez takich...". No i czy nie trzeba było książek w folie okładać przeciw zapryskaniu. Dzięki mko, za info o KN [*]. Szkoda chłopa. Tu Pabianice miały szanse zaistnieć. Trza bedzie zwiedzić znowu cmentarz. I z koleżkami na osobnosci pogadać. Lopka Rumianek odmalował bardzo obrazowo (tyś chyba nawet takich wypracowań dla Kozła nie pisał). Nie pamiętałem tych nogawek, ale już go widzę, jak komentuje film rzucany na ekran naścienny o tatarskiej mniejszosci narodowej pt. "Kurban- Bajram" w temacie mniejszości narodowe w Polsce. Pamietacie? Z wiadomych względów szło mu to trochę niezręcznie. A jego latanie z globusem po klasie dla zobrazowania odkrycia Kopernika (tu nie chciałbym się za głęboko wypowiadać, bo przecież mamy w klubie eksperta z Torunia). A moze mko, jeśli jesteś blizej tych spraw, to miałabyś jakieś info nt. zjazdu. Lajkonik nizinny panta rei - wszystko w płynie Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Przemyslenia po zażyciu 10.09.05, 12:45 Hej, ramzi, Przemyslałem sprawy, wczoraj po zażyciu pokarmow plynnych i oto formułuję dwa zasadnicze wnioski: 1) W klubie abs-pab trzeba powołać sekcję im. "Stasia-byku", to moze byc najsilniejsza sekcja klubowa. Cele sekcji: op-olić wszystkich kto nas zdenerwuje, a nawet jak nas nie zdenerwuje i tyle. 2) Nowotki nie wydawała z siebie tak łatwo uczonych synow. Za to paru ładnych nicponiów i urwisów się na jej bruku wykształciło. Długo poszukiwałem w pamieci po kamienicach i domkach ulicznych tych inteligentów z okolic mojej generacji. Niestety odnalazłem tylko dwóch. Ten drugi to bardzo zamglone skojarzenie. Strzępy jakby rozmytych informacji. Nie jestem pewien, czy nie był wogóle pierwszym zrzutem Nowotki na IILO. Ale tym bardziej serdecznie go pozdrawiam. Trza bedzie to opić przy okazji zjazdu. Lajkonik panta rei - wszystko w płynie Odpowiedz Link Zgłoś
ramzes4 Dinozauryzm w praktyce 10.09.05, 15:06 Podzielam pogląd lajkonika, że nasz Klub Absolwentow nie powinien stosować kryterium wieku. Przecież nawet ci, którzy robili maturę 10 lat temu są dla aktualnych uczniów dinozaurami. W ostatecznoŚci możemy powołać Młodzieżówkę Dinozaurów, żeby czterdziestoletni smarkacze lepiej się czuli wśród nas. Ważne, żeby z atencją traktowali pokolenie "Stasiu-byku". Pytanie do lajkonika - czy za twoich czasów sklep "Głuchego" funkcjonował jeszcze na Kilińskiego? Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Struktury klubu 10.09.05, 15:42 ramzes4 napisał: > Podzielam pogląd lajkonika, że nasz Klub Absolwentow nie powinien stosować > kryterium wieku. Przecież nawet ci, którzy robili maturę 10 lat temu są dla > aktualnych uczniów dinozaurami. W ostatecznoŚci możemy powołać Młodzieżówkę > Dinozaurów, żeby czterdziestoletni smarkacze lepiej się czuli wśród nas. Ważne, > > żeby z atencją traktowali pokolenie "Stasiu-byku". Dzięki za wsparcie. Tylko, ze trochę ryzykujesz, ramziu. Proponuję nieco podnieść próg wieku młodzieżówki, żeby łapucapka cię nie sklęła, ze nie moze się załapać (rachowanie na starość też zanika?). A posłuchaj, ramziu, czy czasem jakiś z naszych dawnych kolesiów nie uczy teraz w IILO, a moze dyrektoruje? Jakby taki się chciał do nas przyznać, to ranga klubu by nieźle podskoczyła. > Pytanie do lajkonika - czy > za twoich czasów sklep "Głuchego" funkcjonował jeszcze na Kilińskiego? Takie pytania wkurzają mnie. Że też człowiek nie moze sam takiego wspomnienia odtworzyć! Tylko musi czekać na impuls. Oczywiście kojarzę nazwę. Ale nic z obrazu ani lokalizacji. Art. rowerowe czy coś, wentylki, pompki?? Ale "u głuchego" to był rzeczywiscie punkt! Jeśli chodzi o postać, o której myślę od paru dni to jest niejaki p. Cholewiński, Chlebowski (?). Najprawdopodobniej nauczyciel. Wyróżniał się na ulicy ogromnej wielkości kapciami, oraz teczką która go szarpała na wszystkie strony. Kojarzę go z okolic wspomnień półkolonijnych. Ano właśnie! koleżanki i koledzy klubowicze: Matki zapisywały dzieciaki, zeby się po ulicach za mocno nie pałętały. Spec-tramwajem dojeżdzało się na Strzelnicę ok. godz. 9:00. Tramwaj przedwojenny - zabytek. Ławki pod burtami wagonu i charakterystyczne pomosty. Przejście środkiwm. Z tramwaju czereda wielką ławicą szła w kierunku pawilonów, nie zapominając wypomnieć kolegom "przeszła świnia koło proga, nie widziała Pana Boga", gdy mijaliśmy nadrzewną kapliczkę. Obowiązkowe zajrzenie w przyuliczne okno na barometr wskazujacy chłopem lub babą pogodę lub deszcz (nikt nie wiedział kto co wskazuje, ale odhaczyć należało). Obozowisko wędrownych Cyganów z wozami mieszkalnymi i cyganiątkami grającymi na brodzie (ktoś to zna?). Na miejscu apel na apelplatzu i piosenka, którą sobie nieco poźniej przypomnę, jak zażyję. Zabawa przednia. Lasek, wycieczki do Karolewa, kirchol, jakieś stawy z nadmuchanymi zabami (puchlina głodowa, czy inny pomór, juz nie pamiętam). No i kakao z plackiem drozdzowym!. Powrót spec-tramwajem chyba ok. 15:00. Ha! Takie to były wakacje, a kto tam Kołobrzeg widział!? Trzym się ziom i wrzuć jeszcze jakieś hasło z mezozoiku, Lajkonik panta rei - wszystko w płynie Odpowiedz Link Zgłoś
anmar123 Re: jakby to powiedzie, panie dzieju 13.09.05, 21:27 lajkonik521 napisał: > Czy to znaczy, że wszyscyśmy się wychowali na Nowotki?! (gówniarzy pewnie nie > pamiętasz). A gdzie reszta kwiatu młodzieży pabianickiej w takim razie? Czy > pamitasz bruk na Nowotki i kopanie kanalizacji, tudzie rzeźnik na rogu A. > Ludowej? Drogi Lajkoniku! Ulicą poprzeczną do Nowotki była ul. Gwardii Ludowej! Wcześniej i obecnie Św. Rocha! A nie Armii Ludowej. Widocznie do szkoły chodziłeś Partyzancką albo przez ogródki. I nazwa ta Ci się nie utrwaliła. Że też muszę Cie poprawiać! Choć w tym jednym! Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Rewelka! 10.09.05, 20:27 Nie mogłem sobie odmówić, zeby na klubie tego nie postawić. Oddaje doskonale obraz naszego losu na poniewierce. My tu ręce do łokci po świecie zdzieramy i zrozumienia nie ma w narodzie. Musicie to obejrzeć. Trójkącik albo do sciągnięcia. Ja to oglądałem z 10 razy (w tym 3 razy się zlałem). Polecam ramziowi, dla pięknej muzyki Rimskiego Korsakowa (pamietaj o pieluchach). www.pasjans.pl/film_ze_mucha_nie_siada.html lajkonik pr Odpowiedz Link Zgłoś
pied_de_porc Klub Milosnikow Stasia Byka 10.09.05, 21:45 Zalala mi mozg fala nieoczekiwanych wspomnien! Czapka pilotka i bluzgi - tak, to jest to! Kolejnym objawieniem byla tak pieknie opisana wizja Lopka wtulonego w biust malzonki,z nogami ledwo dotykajacymi podlogi. Ach, ta gorka naprzeciw poczty na Pulaskiego, to byly zdaje sie schrony z okresu wojny... Pamietam, jak mnie ojciec wozil tam sankami i marzl godzinami, czekajac az mi sie znudzi. Jeszcze jedno miejsce na sanki, ktore pamietam, bylo gdzies za Partyzancka. Czy to to "za szlabanem" o ktorym wspominacie? Z jakiegos powodu dopadly mnie obrazy pabianickich niepelnosprawnych. Bylo kilku rozbijajacych sie dumnie po miescie tzw. Weloreksami. Mniej szczescia mial Heniu, calkiem jeszcze mlody chlopak, chyba po wylewie, ktory przemierzal miasto wzdluz i wszerz na mizernym wozku inwalidzkim. Spedzal duzo czasu w parku przy zamku. Skoro juz o parku mowa: pamietacie go, kiedy byl jeszcze w klasycznym stylu symetrycznym, z piekna,centralnie ustawiona fontanna? No i muszla - te koncerty na 1go Maja. A zaraz obok mieniaca sie kolorami teczy Dobrzynka. Czy ktos z Was wchodzil do tej wielkiej rury kanalizacyjnej i jak daleko sie odwazyliscie? Bede tu definitywnie wpadac czesciej, jestescie moi drodzy najlepszym lekarstwem na Alzheimera :-) Odpowiedz Link Zgłoś
pied_de_porc Zjazd Absolwentow 10.09.05, 22:01 Tu jest informacja na temat zjazdu jubileuszowego: www.ids.uni.lodz.pl/2lopabianice/index2.htm Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: Zjazd Absolwentow 10.09.05, 23:06 Masz piwo ode mnie porcik za tego linka. Aleśmy dobrze wcelowali z akcją powołania klubu. Do X trochę czasu jest. Chociaż mogliby trochę termin przesunąć, to załapałbym się już na darmochę. P R Z Y J E Ż D Ż A M !!! O podróżach w głąb ziemi nieco później, bo jest awantura przy kompie. Coś mi się zdaje, jak to zwykle w tym klubie bywa, że mogliśmy tę podróż razem odbyć. Dzięki, Lajkonik panta rei - wszystko w płynie. Odpowiedz Link Zgłoś
rumian54 Apel - propozycja 12.09.05, 10:15 Witam! Jeśli ktoś z czytających te nasze wspomnienia ma możliwości (współczesne znajomości z II LO) dotarcia do decydentów nadzorujących stronę internetową szkoły, by wystąpił z sugestją o poszerzenie jej o zestawienie roczników absolwentów wraz z ówczesnym gronem pedagogicznym. Nie jest to żaden wstyd, bo nikt z nas "sroce z pod ogona nie wypadł" a jakąś cząstkę w tworzeniu historii miał. O trudnościach "w tym temacie" nie ma usprawiedliwień typu: "obowiązuje ochrona danych osobowych" bo jest to bzdura z interpretacji ustawy. Sądzę,że jest to może spóźniony moment na 90 rocznicę (ale na setną do zrealizowania ;-)). A może ktoś coś wie o publikatorach z takimi danymi? Przytoczę, może szkoła innej rangi, przedwojenną warszawską szkołę Górskiego. Wielu absolwentów tej szkoły z tradycjami było(i jest)chlubą naszej ojczyzny. Mniemam, że II LO też "wychodowała swoje perełki". Kto, jak nie my dinozaury, ma dawać przykłady i wzory pozytywnej bytności. Może to tematy z lamusa, ale powtarzanie ich, mówienie o nich, to miara rangi jaka będzie związana z II LO w Pabianicach. Co Wy na to? Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: Apel - propozycja - wątpliwości 12.09.05, 16:27 rumian54 napisał: > Witam! > Jeśli ktoś z czytających te nasze wspomnienia ma możliwości (współczesne > znajomości z II LO) dotarcia do decydentów nadzorujących stronę internetową > szkoły, by wystąpił z sugestją o poszerzenie jej o zestawienie roczników > absolwentów wraz z ówczesnym gronem pedagogicznym. Nie jest to żaden wstyd, bo > nikt z nas "sroce z pod ogona nie wypadł" a jakąś cząstkę w tworzeniu historii > miał. O trudnościach "w tym temacie" nie ma usprawiedliwień typu: "obowiązuje > ochrona danych osobowych" bo jest to bzdura z interpretacji ustawy. Sądzę,że > jest to może spóźniony moment na 90 rocznicę (ale na setną do > zrealizowania ;-)). Mam wątpliwości co do tego pomysłu, mogą go zablokować: 1) głąby klasowe (zaszyć się w mroki niepamięci) 2) posiadacze fałszywek (lepsza jest niepzrejrzystość) 3) niedokończeni (problemy obserwowaliśmy już w realu) A wiadomo, że wyżej wymienieni, zgodnie z obowiązującą 3 zasadą termodynamiki, zajmują najwyższe pozycje w tzw. społecznym przewodzie pokarmowym (bliżej przełyku niż tego drugiego końca, żeby nie było wątpliwości). I choćbyśmy nie wiem jak natężali się to nie skłonimy autorów strony do wzięcia na siebie obrzydliwości ujadania się z wymienionymi w przypadku stworzenia takiej listy. Grymaszę, a sam nie miałbym nic przeciwko. Przecież na takiej liście nikt by mnie nie rozpoznał. Wówczas bowiem byłem jeszcze owłosionym lajźrebakiem. A moje miejsce w omawianym przewodzie pokarmowym nie było jeszcze zdeterminowane. Natomiast obecnie jestem bliski wypadnięcia z niego i to nie bynajmniej odruchem wymiotnym (a na to bym raczej zasługiwał), lecz w ramach zwykłej defekacji związanej z postępującym procesem mojego się starzenia. Myślałem też o oddzielnym wątku z wpisami w postaci nazwisko imię rocznik matury. Ale przy poziomie humoru naszego obywatelstawa już tu widzę wpisy Cimoszków, urbańczyków, leninów, buddów no i Stasia Byku. Przepadło. Pozostaje jedno - zrobić sobie zbiorowe zdjęcie na zjeździe i przekazać osobiście administratorom strony z prośbą o jego zamieszczenie po wsze czasy ku pamięci potomnych (zdęcie winno być zrobione na początku imprezy, by wymiętość koszul i dym z czachy jeszcze się nie rzucały w oczy). > A może ktoś coś wie o publikatorach z takimi danymi? > Przytoczę, może szkoła innej rangi, przedwojenną warszawską szkołę Górskiego. > Wielu absolwentów tej szkoły z tradycjami było(i jest)chlubą naszej ojczyzny. > Mniemam, że II LO też "wychodowała swoje perełki". Przed wojną nie było idiotycznej ustawy o obrazie danych osobowych. > Kto, jak nie my dinozaury, ma dawać przykłady i wzory pozytywnej bytności. Może > > to tematy z lamusa, ale powtarzanie ich, mówienie o nich, to miara rangi jaka > będzie związana z II LO w Pabianicach. > Co Wy na to? Wiem, że to głupio przy jednym pomyśle, zapiać "Mam inny pomysł". Ale właśnie mam. Może byśmy zaproponowali naszej Szkole jakąś prezentacyjkę (może cykl) z obszaru naszych obecnych dziedzin, w których pobieramy te nasze zasiłki socjalne. Młodzieży z III/IV klas mogłoby to dać ogólną informację czym się w życiu lepiej nie zajmować, co mogłoby ich konkretniej zachęcić do wybrania innych specjalizacji. Ja mógłbym ze swojej dziedziny parę ciekawostek opowiedzieć (nawet niekoniecznie z dziedziny muzykologii i gry na organach*, boć to nie liceum muzyczne). Rzucę takie hasło na zjeździe. * żeńskich Lajkonik pr - wiadomo Odpowiedz Link Zgłoś
anmar123 Smutna wiadomość :( 12.09.05, 20:22 Przed chwilą dowiedziałem się, że prof. Augustyniak nie żyje. Kiedy zmarł - nie wiem. Ale chyba dość dawno. Żyje natomiast jego małżonka - Lucyna. Była przez 7 lat wychowawczynią w "13", która mieściła się w tym samym budynku. Stąd mój sentyment do tej "budy". A mieszkał w lewym skrzydle budynku szkoły na piętrze patrząc od strony boiska (nie w suterynie, jak napisał któryś z przedpisaczy). Pozdrawiam! Emigrant (wewn.) Anmar Odpowiedz Link Zgłoś
pied_de_porc Re: Smutna wiadomość :( 12.09.05, 21:42 To przykre, byl moim wychowawca przez 2 lata i milo go wspominam. Co mi najbardziej utkwilo w pamieci, to moja mama splakana ze smiechu po powrocie z jednej wywiadowki (a zwykle nie miala po takowych wielu powodow do radosci). Okazalo sie, ze p.Augustyniak palnal im przemowe, majaca otworzyc rodzicom oczy na moralna zgnilizne ich pociech. "Stoja na korytarzach objeci. I to nie, prosze panstwa, dziewczynka z dziewczynka, czy chlopiec z chlopcem. O, nie. TO DZIEWCZETA Z CHLOPCAMI!!!". Odpowiedz Link Zgłoś
mka4 Re: Smutna wiadomość :( 12.09.05, 22:38 Prof. Augustyniak zmarł okolo 90 r., trudno mi powiedzieć ale może tak w 91 albo 92. Mialam z nim przez rok historię. Pamiętam go jako starszego Pana w okularach w marynarce. Spokojny i opanowany. Przerabialiśmy okres II wojny światowej. Lekcje składały się z jego wspomnień z czasow okupacji. Opowiadał jakie to uczucie być w mieście bombardowanym przez Aliantów - był wywieziony na roboty do Berlina. Z tych starszych prof. ktorzy mnie jeszcze uczyli zmarli, prof. Przysiężna,Durajska, Lenda, Koprowicz. W tej chwili w liceum nie uczy nikt z starszych nauczycieli. Bez nich ta szkoła to juz nie to ... Odpowiedz Link Zgłoś
rumian54 Re: Smutna wiadomość :( 13.09.05, 00:15 Witam! Zapewne nie obcy Ci był z młodszej generacji fizyk S.Guzowski wprowadzony przez W.Lelonek w arkana pracowni fizycznej. Pracował jeszcze jakiś czas po odejściu "starej gwardii". Czy jeszcze jest, albo do kiedy był w II LO tego nie wiem. Zapamiętałem Go jako roztrzepanego brodatego młodzieniaszka po studiach. On chyba jako pierwszy w historii szkoły dał się spoufalić z uczniami. Mówienie sobie po imieniu może zmniejszyło dystans uczeń - nauczyciel, ale jak sądzę zwiększyło Jego dystans od innych nauczycieli. Ot różnica pokoleń. Ale czy skutecznie nauczał fizyki? Pole do popisu miał a i głąbów nie brakowało! Odpowiedz Link Zgłoś
pied_de_porc Re: Smutna wiadomość :( 13.09.05, 05:31 Glab od fizyki sie zglasza! Pytanie pewnie do MK4, ale poki co, kliknij na to: www.zyciepabianic.com.pl/ i wpisz do wyszukiwarki 'Guzowski'. Jeden artykul to wywiad z nim, drugi to przy okazji spotkania mojego rocznika w Piemoncie w tym roku. Ciekawe, w wywiadzie jest wzmianka o przymusowej emeryturze. Moje spotkanie ze Stasiem moglo byc pierwszym jego zetknieciem sie z uczniami II LO. Zaczepil mnie mianowicie na Armii Czerwonej taki jakis mlody brodaty. Bylo to przed rozpoczeciem roku szkolnego. Zapytal o cos, kierunek badz otwarty sklep, bo jest nowy w miescie. No i zaczelismy gadac. Okazalo sie, ze jeszcze nic nie jadl, bo dopiero zwalil rzeczy w sublokatorce, robilo sie pozno. Poniewaz stalismy blisko mojego mieszkania, zaprosilam go na kolacje, z ktorej z checia skorzystal. Na szczescie moi starzy byli przyzwyczajeni do sprowadzania przeze mnie nieznanych im typow. Spedzilismy mily wieczor i pozniej jeszcze kilka, ale kiedy zostal moim fizykiem juz nie wypadalo i zreszta juz sie zadomowil w miescie w swoim towarzystwie. Wspominam go bardzo serdecznie, bo byl inny. Ale galy walil jak oszalaly! Mam od przyjaciela zdjecia z tego spotkania rocznika w Piemoncie. Stas tam wywija na parkiecie z ta sama energia, z jaka dawal galy. Fajny facet!!! Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Przypadki ludzkie 13.09.05, 19:07 Zbieżność niesamowita! Lajkonik pr PS1. A tak na marginesie, porcek, czy ty chlera w piekarni pracujesz, zeby o 5:30 do kompa siadać. Czy to moze starcza niedosenność. Czy moze jedyny czas kiedy komp w domu wolny (budzik nastawiasz)? Co je grane? PS2. Sprawdź mi czy Mordownia jeszcze funkcjonuje. Odpowiedz Link Zgłoś
mka4 Re: Przypadki ludzkie 13.09.05, 21:37 w mordowni czyli Barze Warszawskim jest teraz sklep z glazurą i wszystkim co potrzeba do łazienek i kuchni: krany, wanny, zlewy itp. A znałes kelnerkę z mordowni? na imię miała Basia. Odpowiedz Link Zgłoś
pied_de_porc Re: Przypadki ludzkie 13.09.05, 21:54 No, ostatnie buleczki sprzedane, moge wracac do kompa :-) Kombinacja innej strefy czasowej z istotnie galopujaca starcza bezsennoscia sprawiaja, ze moje wpisy ukazuja sie w kretynskich godzinach. A o ktora mordownie chodzi, bo dla mnie to ta na Pl.Obroncow Stalingradu, ale byla tez inna, naprzeciw kosciola sw Floriana. Ta druga serwowala calkiem niezle obiadki, jezeli komus nie przeszkadzalo, ze zwykle dzielil stol z gosciem, ktory chwiejac sie w tyl i w przod i na boki pilnie sledzil kazdy ruch widelca (jezeli w milczeniu, to jeszcze pol biedy). A kto pamieta bar (mleczny?) na rogu Armii Czerwonej i Pulaskiego? Najlepsza pomidorowka na swiecie... Odpowiedz Link Zgłoś
rumian54 Re: Przypadki ludzkie 14.09.05, 07:36 Witajcie! >pied_de_porc napisała: > A kto pamieta bar (mleczny?) na rogu Armii Czerwonej i Pulaskiego? Najlepsza > pomidorowka na swiecie... Na samym rogu, tu gdzie obecnie chyba jest jakieś foto, był parterowy budyneczek (po drugiej stronie ulicy A.Czerwonej (Zamkowa)stał i stoi "prezydium"). Tu był bar GOLONKA i z tego jadła zasłynął. Z początków rejestrów mojej pamięci: serwowano tu piwo, a golonka była przednia. Ale jak chwiejnych i agresywnych konsumentów przybywało (zaczynała powstawać "mordownia nr 3") rozwiązano problem tzn. zlikwidowano sprzedaż piwa. (To chyba były początki idei wychowania w trzeźwości!- "co chore to nieuleczalne").Obiadki serwowano od godz. 13. Powstała też sala bezalkoholowa co było wówczas trendem ogólnopolskim. A pamiętacie kawiarnię Mocca? Chyba jedyna ówczesna kawiarnia w Pabianicach. A restauracja Stylowa ze wspaniałym czerwonym barszczykiem za który dostała "srebrną patelnię"? Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 O wy, ochlapusy! 14.09.05, 08:46 Niezła znajomość topografii. MKA: w mordowni czyli Barze Warszawskim jest teraz sklep z glazurą i wszystkim co potrzeba do łazienek i kuchni: krany, wanny, zlewy itp. A znałes kelnerkę z mordowni? na imię miała Basia. Mka, przebiłaś wszystkich - toż kelnerek to nawet rumian nie znał po imieniu. Co prawda w dalszym moim rozwoju kulturalnym miewałem prywatne kufle w niektórych przybytkach, ale w P-cach - nie. Pora odrabiać straty. Porcik: A o ktora mordownie chodzi, bo dla mnie to ta na Pl.Obroncow Stalingradu, ale byla tez inna, naprzeciw kosciola sw Floriana. No! Zachowałeś się, bo już myślałem, że palniesz "mordowania, naprzeciwko której jest kościół (d. kaplica) św. Floriana" (niby teoria względności obowiązuje, ale lepiej wskazać co jest układem odniesienia). Rumianek: A pamiętacie kawiarnię Mocca? Chyba jedyna ówczesna kawiarnia w Pabianicach. A restauracja Stylowa ze wspaniałym czerwonym barszczykiem za który dostała "srebrną patelnię"? W Golonce oczywiście bywałem w czasach jej świetności, gdy podstawowym serwowanym posiłkiem było piwo kuflowe. Można było po piwie skoczyć naprzeciwko, po drugiej stronie A.Czerwonej, na miejscu obecnego bunkra 3 Korony, do sklepu "Warzywa i Owoce", he, he. W Mocce - być należało do dobrego tonu. Ale nie pamiętam, gdzie była Stylowa (napad amnezji). No to geografię wspólnymi siłami, przy wydatnej pomocy mki, byśmy zaliczyli. (ch)lajkonik pr Odpowiedz Link Zgłoś
mka4 Re: Smutna wiadomość :( 13.09.05, 09:58 Prof. Guzowski umiał nauczyć fizyki, stosował dziwne metody, ale jakoś wtłaczał w nas podstawy tej nauki. Na pierwszej lekcji pokazał nam regulamin pracowni, wisial obok tablicy - pkt. 1 - Pan Profesor zawsze ma racje; pkt. 2 - gdy nie ma racji patrz pkt. 1. Żywiołowy, zawsze młody i uśmiechnięty. Często na nasze Dzień dobry! wpuszczjąc nas do pracowni odpowiadał "Dla kogo dobry to zobaczymy!", albo "Uwaga! obniżył mi się poziom dwójek we krwi!". Nie wspominam go źle, wspaniały facet. Z tego co wiem odszedł na emeryture z powodu jakiegoś konfliktu z obecną dyrekcją, rozmawialam z nim kiedyś na ten temat. Pamięta swoich uczniów i nigdy nie przejdzie nie zamieniwszy choćby dwu zdań. Odpowiedz Link Zgłoś
monia1996 Re: Smutna wiadomość :( 23.10.05, 21:48 Co do profesora Augustyniaka - dokładnej daty nie pamiętam, ale okolice roku 90 są wysoce prawdopodobne - jego przybrana córka chodziła ze mną do klasy i niedaleko przed maturą (91) był jego pogrzeb. Profesor Koprowicz też niestety już nie żyje (złoty człowiek był - dostałam kiedyś minus za gadanie, pomimo, że byłam nieobecna na lekcji). Odpowiedz Link Zgłoś
pied_de_porc Pabianice w internecie 12.09.05, 21:20 Mam garsc linkow dotyczacych Pabianic. Prosze dodajcie swoje ulubione, moze staniemy sie najwieksza na swiecie wyszukiwarka wirtualnych Pabianic :-) www.um.pabianice.pl/metadot/index.pl www.pabnet.pabianice.com/ www.pabianice.net.pl/ republika.pl/pabianice2000/serwis.html www.zyciepabianic.com.pl/ www.zchor.org/pabianice/pabianice.htm www.zamkipolskie.com/pabianice/pabianice.html www.muzeum.pabianice.prv.pl/ schronisko.pabianice.webpark.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: Pabianice w internecie 13.09.05, 18:49 Niezłą mi wrzuciłeś robotę, to wszystko przejrzeć. Ale przerobiłem. Wracam do czytania "Życia Pabianic". Nie doczytałem się żadnych wieści z "Mordowni" (istnieje jeszcze?). Lajkonik panta rei - z okazji przygotowań do zjazdu chyba bedę musiał przyjąć oficjalne (choć wypaczone) tłumaczenie. Heraklit się w grobie przewróci. Odpowiedz Link Zgłoś
ramzes4 Marian Lelonek - genialny metodyk i fizyk 13.09.05, 19:05 Mówię to wam ja, zdecydowany humanista, który na ustnej maturze miał kłopoty z błahym twierdzeniem Talesa. Ale wrócmy do fizyki: w ósmej klasie (tak się numerowało klasy za moich czasów) fizyki uczyła mnie pani Nikt, czyli prof.Kozłowska. Od początku dziewiątej zaczęła uczyć pani Wanda Lelonek, młodziutka, ledwie po studiach. Fizykę w dalszym ciągu rozumałem tak, jak jak byli pracownicy PGR teorię względności Einsteina. Po kilku tygodniach pani Lelonek poszła na urlop macierzyński, a w jej miejsce przeszedł jej mąż, Marian Lelonek. I stał się cud! Ten przestojny, wesoły, młody nauczyciel sprawił, że fizyka stała się fascynująca i zadziwiająco łatwo wchodziła do głowy. Zjawiska fizyczne stały się proste i zrozumiałe. Nie wiem, jak on to robił. Wiem tylko, że później był szefem jakiegoś ośrodka metodycznego - i to by wszystko wyjaśniało. Ostatnie dwa lata uczyła już jego żona i fizyka zszarzała. Dociągnąłem wprawdzie czwórkę do matury, ale juz bez zbytniego zaangażowania. Nigdy po Panu Marianie, włączjąc studia, nie spotkałem tak utalentowanego pedagoga, a uczyli mnie na studiach wybitni profesorowie. Przekonałem się więc, co może zrobić dobry pedagog. A tych nie miałem wielu, niestety... Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: Zwoli - wyciskacz samodzielności 13.09.05, 19:29 cześć, prawie on-line. Dzieciaki kompa zwolnili, co? ramzes4 napisał: > Mówię to wam ja, zdecydowany humanista, który na ustnej maturze miał kłopoty z > błahym twierdzeniem Talesa. Ale wrócmy do fizyki: w ósmej klasie (tak się > numerowało klasy za moich czasów) fizyki uczyła mnie pani Nikt, czyli > prof.Kozłowska. Od początku dziewiątej zaczęła uczyć pani Wanda Lelonek, > młodziutka, ledwie po studiach. Fizykę w dalszym ciągu rozumałem tak, jak jak > byli pracownicy PGR teorię względności Einsteina. Po kilku tygodniach pani > Lelonek poszła na urlop macierzyński, Niesamowite, qurcze! To ONI SIĘ ROZMNAŻALI?!! Niesamowite... > a w jej miejsce przeszedł jej mąż, Marian > > Lelonek. I stał się cud! Ten przestojny, wesoły, młody nauczyciel sprawił, że > fizyka stała się fascynująca i zadziwiająco łatwo wchodziła do głowy. Zjawiska > fizyczne stały się proste i zrozumiałe. Nie wiem, jak on to robił. Wiem tylko, > że później był szefem jakiegoś ośrodka metodycznego - i to by wszystko > wyjaśniało. Ostatnie dwa lata uczyła już jego żona i fizyka zszarzała. > Dociągnąłem wprawdzie czwórkę do matury, ale juz bez zbytniego zaangażowania. > Nigdy po Panu Marianie, włączjąc studia, nie spotkałem tak utalentowanego > pedagoga, a uczyli mnie na studiach wybitni profesorowie. Przekonałem się więc, > > co może zrobić dobry pedagog. A tych nie miałem wielu, niestety... Nie wiadomo co komu przypasuje. Ja po swoich długich doświadczeniach dochodzę do wniosku, że najlepsza (najtrwalsza) wiedza, to taka, do której sam dojdziesz. Nikt cię lepiej nie nauczy, niż ty sam. Sprawdziłem to na sobie i miałem okazję - na innych. Wiem co mowię, a najważniejsze, ze to jest PRAWDA i tyle. I jak sięgam teraz pamięcią, to Zwoli te zasadę stosował. Nie rozpraszał się na zawiłe tłumaczenia - lista obcności 5 min, odpytka 15 min, podanie nowego tematu 5 min, podanie zadań do rozwiązania w domu 5 min, koniec lekcji. Czasem krócej. A twarzystwo uczyło się jak szalone. I co najważniejsze dostawali piatki! U Zwolego! I nie należało to do rzadkości. Facet umiał docenić pracę. Prawda, ze w tamtych czasach interesowała mnie tylko matma i w zasadzie niczego innego nie lubiłem (np. głąbowatość fizyczna, nieuleczalna do dziś). Ale z matmy dostałem dobrego kopa na przyszłość. Nie byłem odosobniony w tej ocenie - sporo kolegów z mojej klasy było w nurcie. l. Odpowiedz Link Zgłoś
ramzes4 Lajkonik - nieprawdziwy dinozaur 13.09.05, 20:30 lajkonik521 napisał: > cześć, prawie on-line. Dzieciaki kompa zwolnili, co? ............ Oj lajkoniku, lajkoniku... Jak to sobie wykombinwałeś, że prawdziwy dinozaur ma dzieci w wieku "kompterowym", hahahaha... Mój syn z synową mają owszem dwa kpmputery i dwa laptopy, ale mieszkaja osobno, bo są bardzo dorośli. Syn używa wyłącznie Macintoshy a o takich jak ty i ja mówi pogardliwie "pececiarze". Co do matematyki: mnie uczył (i niewiele nauczył) Lenda, a Zwolski uczył w klasach równoległych. Z pewnością Zwolski ze swoim spokojem potrafił zmusić do nauki takich profanów jak ja. Ja natomiast całe życie pozostałem we wstręcie do Pitagorasów, Talesów i innych takich tam. Nie pytaj mnie o sinus, cosinus, tangens czy cotangens bo nie kumam. I dobrze mi z tym, hehe... Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: Lajkonik - nieprawdziwy dinozaur? 13.09.05, 21:00 Nieprawdziwy dinozaur!!! Jak to pięknie brzmi. Już dawno mnie nikt tak nie skomplementował. Ubyło mi od razu parędziesiąt lat. Tak mi mów.... ramzes4 napisał: > Oj lajkoniku, lajkoniku... Jak to sobie wykombinwałeś, że prawdziwy dinozaur ma > > dzieci w wieku "kompterowym", hahahaha... Mój syn z synową mają owszem dwa > kpmputery i dwa laptopy, ale mieszkaja osobno, bo są bardzo dorośli. Syn używa > wyłącznie Macintoshy a o takich jak ty i ja mówi pogardliwie "pececiarze". No ców, tak to z lajkonikami. Gatunek na wyginięciu i trudnosci w rozmnażaniu się. Ale za to młodzież (stare byki, za przeproszeniem klubu) dba żeby w domu nie było peceta. Przyznam się, że w piwnicy za pianinem mam jeszcze starego podłączonego i go używam gdy dziury finansowe trzeba łatać). > Co do matematyki: mnie uczył (i niewiele nauczył) Lenda, a Zwolski uczył w > klasach równoległych. Z pewnością Zwolski ze swoim spokojem potrafił zmusić do > nauki takich profanów jak ja. Ja natomiast całe życie pozostałem we wstręcie do > > Pitagorasów, Talesów i innych takich tam. Nie pytaj mnie o sinus, cosinus, > tangens czy cotangens bo nie kumam. I dobrze mi z tym, hehe... Łeee. Natomiast ja postanowiłem np. taką biologię i anatomię poznawać w naturze. A z chemii pamietałem do niedawna wzór na wyborową, ale niestety jakieś dwa lata temu juz zapomniałem. I też mi z tym dobrze... A tak na marginesie, to w tym wątku w jedym z postów powyżej jest zaginka dla ciebie. Zajrzyj i dogadaj się ze swoim Alzheimerem czy ci pozwoli odpowiedzieć. (ch)lajkonik p r Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Słynne cytaty belfrów... 13.09.05, 18:46 Kozioł: "Bez takich mi, ...walski, bez takich". Najpiękniejszy zapamiętany przeze mnie cytat Zwolego (IV klasa, do kolesia, który był szczerze wklęsły z matmy): "No cóż mi ...szewski powie na ten temat?". Długa cisza (jak zwykle). "Czy ja przez te cztery lata choć raz usłyszę ...szewskiego głos? Chociaż raz?". Wyjaśniam - nie usłyszał, tak koleś był małomówny. lajkonik pr PS. Porządnieję na okoliczność zjazdu. Proszę zatem, przez uszanowanie mojej decyzji i wsparcie mnie w niej, nie stosować liter "Ch" przed moim nickiem. Odpowiedz Link Zgłoś
sylwinka6 Podzięki za zaproszenie do szacownego grona 13.09.05, 21:30 składam na ręce(kopytka???)lajkonika.Obserwowałam rozrastanie sie wątku,może niezbyt regularnie,ale z rosnącym zadowoleniem,że przybywa wpisów na forum.Propozycję zjazdu rozważę:) Z licealnym pozdrowieniem! Sylwinka Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: Podzięki za zaproszenie do szacownego grona 14.09.05, 08:51 sylwinka6 napisała: > składam na ręce(kopytka???)lajkonika.Obserwowałam rozrastanie sie wątku,może > niezbyt regularnie,ale z rosnącym zadowoleniem,że przybywa wpisów na > forum.Propozycję zjazdu rozważę:) Z licealnym pozdrowieniem! > Sylwinka Chyba to się nazywają pęciny. Ale jeszcze raz dokladnie sprawdzę. W wątku rzeczywiście zrobiło się bezhołowie. Tak to już jest, jak się paru staruszków, panie dzieju, spotka i zaczynają pitolić o wszystkim. Jednak najważniejszy jest teraz ZJAZD. Co do propozycji uczestnictwa w zjeździe, to masz niewiele czasu na zastanowienie się, październik tuż tuż, zatem - szybko i pozytywnie. Odszukaj tylko tarczę w piwnicy. Pozdr. Lajkonik Odpowiedz Link Zgłoś
pied_de_porc Dobre zarcie w Pabianicach 15.09.05, 06:34 Nie bede ukrywac, ze bezwtydnie podbijam watek, ale dolaczam sie do opinii, ze barszczyk czerwony w Stylowej byl magiczny. Stylowa byla na rogu Armii Czerwonej i czegos tam (wujek Alzhaimer puka do drzwi)... Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Stylowa - wiem! 15.09.05, 08:28 pied_de_porc napisała: > Nie bede ukrywac, ze bezwtydnie podbijam watek, ale dolaczam sie do opinii, ze > barszczyk czerwony w Stylowej byl magiczny. Stylowa byla na rogu Armii > Czerwonej i czegos tam (wujek Alzhaimer puka do drzwi)... Olśnienie! No jasne, że ją widzę jak na dłoni. To mógł być róg Narutowicza. Wejście od A. Czerwonej. (Nazwy narutowicza chyba nie zmienili, nie?) Lajkonik pr Odpowiedz Link Zgłoś
ramzes4 młodość spędzona w Mocce 15.09.05, 21:40 Mocca to była magiczna kawiarnia, gdzie spotykali się do południa studenci, co nie pojechali na wykłady, emryci z tzw. pabianickiej inteligencji, pabianiccy cinkciarze i inni, którzy mieli czas. Pasjami grało się w kości, choć nie bylo to do końca dozwolone. A wszystko przy małej kawie - i nikomu to nie przeszkadzało. A potem Mokkę przejął Urząd Skarbowy i zaadaptował na swoje kasy i paka się rozpłynęła... Odpowiedz Link Zgłoś
pied_de_porc Re: młodość spędzona w Mocce 16.09.05, 15:06 A kategoria sama w sobie byl "mlody" mecenas Kwasniewski. On tam praktycznie mieszkal... Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Dobra Sznowni Klubowicze, co robimy? 16.09.05, 17:19 Sprawa wygląda cieniutko. 21 X, piątek (pod znakiem zapytania). 22 X sobota (termin bardziej realny - ale do dyspozycji tylko bal a to chyba wymaga utrzymywania pionowej postawy). Czy w klubie jest wola jakiegoś spotkania? Może ramzes, umiejący otworzyć dobry wątek, otworzyłby takowy w celu: - założenia listy, - artykułowania preferencji, - ujawnień, - zniechęceń, - wszelkich innych pomysłów ... Chyba trzeba zacząć działać. Lajkonik pr Odpowiedz Link Zgłoś
dino64 Re: Dobra Sznowni Klubowicze, co robimy? 16.09.05, 23:15 Witam! Jestem pabianickim dinozaurem rocznik maturalny 1964. Obecnie mieszkam w W-wie. Czy ktoś zna kogoś z tego rocznika? Wiem o kilku osobach mieszkających w Łodzi i Pabianicach, ale nie mam do nich kontaktu. Wybieram się zdecydowanie na Zjazd , ale zastanawiam się nad balem. Obawiam się, że będzie to podróż do świata, którego już nie ma. Pozdrawiam wszystkich dino64 Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Rocznik 64 - niestety dobija do emerytury 17.09.05, 17:07 dino64 napisał: > Witam! > Jestem pabianickim dinozaurem rocznik maturalny 1964. > Obecnie mieszkam w W-wie. Czy ktoś zna kogoś z tego rocznika? > Wiem o kilku osobach mieszkających w Łodzi i Pabianicach, ale nie mam do nich > kontaktu. > Wybieram się zdecydowanie na Zjazd , ale zastanawiam się nad balem. > Obawiam się, że będzie to podróż do świata, którego już nie ma. > Pozdrawiam wszystkich > dino64 Ohohoho! Kogo my tu widzimy w klubie? Gatuneczek na wymarciu. Serdeczne przywitka. Jakoś twój rocznik się nie odzywa, to ja się wtrącę, chociażem bękart parę lat młodszy. Też zdecydowanie się wybieram (choćbym nawet miał tylko jedno piwko w samotności wypić) i też się zastanawiam (cokolwiek by to miało znaczyć) nad balem. Ale w sobotę żadna inna impreza zjazdowa się nie szykuje. Zaglądnij tu od czasu do czasu, to pewnie starszyzna coś wykombinuje, a my ją poprzemy. Lajkonik No i całuj W-wę w sam srodek Ursynowa. Odpowiedz Link Zgłoś
dino64 Re: Rocznik 64 - niestety dobija do emerytury 19.09.05, 23:00 Coś urwał się ten wątek. Czyżby zapał się wyczerpał? Ja właśnie wysłałem zgłoszenie uczestnictwa w Jubileuszu, do czego zachęcam pozostałych. Próbuję nawiązać kontakty z ludźmi z rocznika 64, ale mam mierne efekty. Gdyby ktoś takowe posiadał - prośba o udostępnienie. Generalnie Pabianice miastem były okropnym, ale ludzie byli i są wspaniali. Tezy tej będę bronił dzielnie wobec Warszawki (chociaż nieco tę dobrą opinię o Pabianiczanach zepsuła niedawno nieco pewna pani od czerwonych skarpetek oraz korytarzy poziomych i pionowych). Zresztą byliśmy wtedy po prostu młodzi i reszta nie miała znaczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: Rocznik 64 - W-wa RULEZ! 20.09.05, 10:55 dino64 napisał: > Coś urwał się ten wątek. Czyżby zapał się wyczerpał? Pewnie padł blady strach albo nastąpiło zwarcie szyków. Czy Legia grała kiedyś z Włókniarzem P-ce? Może tu pies pogrzebany. Zapał pewnie jeszcze jest, tylko musieliśmy oddać garnitury maturalne do pralni i nie mamy w czym się na forum prezentować. Nie znasz jakiegoś lomardu z kamizelkami, bo poprzednia mi się rozeszła. > Ja właśnie wysłałem zgłoszenie uczestnictwa w Jubileuszu, do czego zachęcam > pozostałych. Próbuję nawiązać kontakty z ludźmi z rocznika 64, ale mam mierne > efekty. Gdyby ktoś takowe posiadał - prośba o udostępnienie. > Generalnie Pabianice miastem były okropnym, ale ludzie byli i są wspaniali. > Tezy tej będę bronił dzielnie wobec Warszawki (chociaż nieco tę dobrą opinię o > Pabianiczanach zepsuła niedawno nieco pewna pani od czerwonych skarpetek oraz > korytarzy poziomych i pionowych). oi, oi! Bo ochroniarza zdenerwujesz. Już tu jeden po pazurach dostał. W tym gronie, to chyba lepiej przywoływać elokwencję Leppieja, albo qrvicki spod rzęs. > Zresztą byliśmy wtedy po prostu młodzi i > reszta nie miała znaczenia. Jakby miało przyjść do tego, że sami będziemy musieli Jubuileusz obejść, to zaczynaj ćwiczyć z lekkim wyhamowaniem przed przyjazdem. Trzym się, dino. Lajkonik pr Acha, nie zapomnij kupić na stadionie jakichś przyzwoitych "tymczasowych" tablic rejestracyjnych (zalecane EL, ale chlery najdroższe). Odpowiedz Link Zgłoś
dino64 Re: Rocznik 64 - W-wa RULEZ! 20.09.05, 22:16 Jak widać nawet moje prowokacyjne stwierdzenia o Pabianicach i Pabianiczanach nie zdołały rozruszać dyskusji. Bedę więc brnął dalej. Mam nadzieję, że nie oberwę od kogoś na Jubileuszu. Pabianice (40 lat temu) były po prostu wielką wsią - właściwie całe położone wzdłuż jednej ulicy (Armii Czerwonej, jak pewnie starsi pamiętają). 300 m od niej w każdą stronę były już łąki. Jednak -rawdopodobnie z powodu bliskości Łodzi -ludzie nie byli małomiasteczkowi. Pamiętam "głód" kultury wśród rówieśników, wyprawy do Łodzi a na nawet do Warszawy na różne imprezy kulturalne. Teraz mam to na wyciągnięcie ręki i nie korzystam. W Pabianicach byłem ostatni raz 5 lat temu po 30-letniej przerwie. Nie wiem, czy to z powodu tego, że był to dzień świąteczny, ale Pabianice sprawiły na mnie wrażenie miasta zamierającego. Nieczynne przędzalnie (zawsze po drodze do szkoły zaglądałem przez okna i obserwowałem pracę kobiet przy krosnach - podziwiałem jak potrafią związać zerwaną nić na wirującym krośnie), pusty park (muszla koncertowa zdemontowana), puste ulice. Spotkałem wtedy kilka osób z dawnych czasów - w większości nie mieszkają już w Pabianicach - i stwierdziłem, ze duch pozostał. Dlatego też chcę tam jechać jeszce raz. Odpowiedz Link Zgłoś
pied_de_porc Re: Rocznik 64 - W-wa RULEZ! 21.09.05, 00:44 Muszla koncertowa zdemontowana?!?!?! Skandal! Powiedz, drogi Dino, ze to tylko Twoja kolejna prowokacja :) Ta bliskosc Lodzi jest dla mnie funkcja wieku. Pamietam, kiedy wyjazd tam byl cala wyprawa i traktowany niemal odswietnie. Z biegiem lat dystans ten zaczal sie coraz bardziej kurczyc, wypad na zakupy po poludniu nie stanowily juz zadnego problemu. W koncu wiekszosc ludzi wyladowala na Uniwerku/Politechnice i trase te przemierzali codziennie przez 4-5 lat. Taka prowincjonalna teoria wzglednosci... Odpowiedz Link Zgłoś
dino64 Re: Rocznik 64 - W-wa RULEZ! 21.09.05, 23:17 Niestety, z muszlą koncertowa to prawda. Zgadzam się z Tobą, że z wiekiem Łódź stawała się coraz bliższa. Chciałem powiedzieć, że ta bliskość była na pewno po części przyczyną, że Pabianiczanie nie czuli sie odcięci od dóbr kultury. Zresztą pewnie decydująca była osobista aktywność, pobudzana również chęcią nadążania za wielkim światem. Muszę z niejaką dumą stwierdzić, że kiedy przeprowadziłem się do Warszawy nie musiałem się wstydzić wobec Warszawiaków zapóźnienia kulturalnego. Byłem raczej w stosunku do nich do przodu. Okazało się, że poziom II LO był na tyle wysoki, że w rankungu klasowym wylądowałem wysoko. W matematyce nie miałem sobie równych, co nie jest moim samochwalstwem, lecz pochwałą dla niezapomnianego (choć nie przez wszystkich lubianego) Zwolskiego. Pamiętam, że szokujące było dla mnie porównanie poziomu dyscypliny w starej i nowej szkole. Generalnie w W-wie panował totalny luz. Nie oznacza to, że w II LO my uczniowie akceptowaliśmy bezkrytycznie wymóg zakładania kapci na zabawach szkolnych (dyr. Pachnowski był w tej kwestii nieprzejednany)- było to pole ciągłych podchodów z woźnym szkolnym. Umieściliśmy nawet na ten temat w gazetce klasowej złośliwy rysunek (woźny jako pies tropiący ucznia w butach), ale cenzura szkolna go zdjęła. Mimo tej ciągłej walki pokoleniowej pomiędzy nami i nauczycielami ( z pewnymi nielicznymi wyjątkami) wytwarzała się więź emocjonala. W-wie była ona znacznie słabsza - nauczyciele nie spełniali roli wychowawcy i przewodnika, co jednak było w II LO. Dziś zastanawiam sie jaka będzie przyszłość Pabianic. Czy odnajdą się one w nowej rzeczywistości, po upadku przemysłu włókienniczego? Czy może staną się raczej sypialnią dla ludzi pracujących głównie w Łodzi? Tymi pytaniami zachęcam do dyskusji - którą możemy kontynuować na Zjeździe. Odpowiedz Link Zgłoś
dino64 Re: Rocznik 64 - W-wa RULEZ! 22.09.05, 22:32 Nizdecydowanych informuję, że w Pabianicach są następujące możliwości hotelowe: 1. Hotel PIEMONT ul. Kilińskiego 25 tel 0-42/227 14 14 recepcja@piemont.com.pl ceny:1os. - 160,- ; 2 os. - 220,- ; 3 os. - 295,- Hotel WŁÓKNIARZ ul. Grota Roweckiego 3 tel. 215 15 01 lub 212 10 58. Ceny: 1 os. - 107,-, 2 os. - 75,- Max Hotel ul. Bugaj 110 tel. 215 96 76 lub 227 58 80 (być może jest to hotel OSIR) Cena za pokój 1 os. 45,-; za 2 os. - 50,. Cisza zaległa więc idę złożyc swoje stare kości w pokłady jurajskiej niepamięci. Odpowiedz Link Zgłoś
lajkonik521 Re: Rocznik 64 - W-wa RULEZ! 23.09.05, 15:10 dino64 napisał: > Nizdecydowanych informuję, że w Pabianicach są następujące możliwości hotelowe: > 1. Hotel PIEMONT ul. Kilińskiego 25 tel 0-42/227 14 14 recepcja@piemont.com.pl > > ceny:1os. - 160,- ; 2 os. - 220,- ; 3 os. - 295,- > Hotel WŁÓKNIARZ ul. Grota Roweckiego 3 tel. 215 15 01 lub 212 10 58. Ceny: 1 > os. - 107,-, 2 os. - 75,- > Max Hotel ul. Bugaj 110 tel. 215 96 76 lub 227 58 80 (być może jest to > hotel OSIR) Cena za pokój 1 os. 45,-; za 2 os. - 50,. Dzięki za info. > Cisza zaległa więc idę złożyc swoje stare kości w pokłady jurajskiej niepamięci > . Nie zdążyłem ci odpisać, żebyś przed wstaniem nie zapomniał kości pędzelkiem odkurzyć, żeby ci Gienia Robaczyńska reszty piór z głowy nie wydarła. Apropos, czy za twoich czasów w klubie męskim na I piętrze istniał już napis "Kto dzieckiem w kołysce łeb ukręcił hydrze, ten i Lopkowi resztę kłaków wydrze"?. lajkonik pr Odpowiedz Link Zgłoś