Jak nauczycieli w II LO nazywano...

03.09.05, 23:41
Są tu jakieś dinozaury? Kto rozszyfruje ksywki: Czacha, Lopek, Stonka,
Ciotka, Tatiana, August... Były czasy...
    • rumian54 Re: Jak nauczycieli w II LO nazywano... 04.09.05, 22:18
      Z Twojego zapytania "ramzesie4" dedukuję (bez obrazy):
      1. Jesteś wiekowym dinozaurem z II LO i zaczyna Ci doskwierać "alcheimer", a
      zdrowsze szare komórki nakazują Ci przeprowadzić identyfikację;
      2. Walisz Głupa;
      3. Chcesz nawiązać konwersację;
      Odpowiedź swoją uzależniam od wybranej przez Ciebie tezy i większego lub
      mniejszego szacunku, pamięci do w/w śp. osób. Określ się bliżej w
      czasoprzestrzeni to może uchylę rąbek historii.
      • ramzes4 Re: Jak nauczycieli w II LO nazywano... 05.09.05, 14:30
        rumianie54, nie musisz żadnego rąbka uchylać. Nie mam, jak
        piszesz "alcheimera" - pisownia oryginalna, ani nie walę Głupa (Głup przez duże
        G - ciekawa ortografia). A co do konwersacji - dlaczego jestes taki "czepliwy"?
        Co ja napisałem, że zasłużyłem na taką chamską odpowiedź? Życzę większej pogody
        ducha.
    • lajkonik521 Re: Jak nauczycieli w II LO nazywano... 05.09.05, 20:34
      ramzes4 napisał:

      > Są tu jakieś dinozaury? Kto rozszyfruje ksywki: Czacha, Lopek, Stonka,
      > Ciotka, Tatiana, August... Były czasy...

      Dobra, chłopaki, cisza! Bo was tyranozur pozagryza.
      Wspomnienie Augusta wskazuje, że takze nie jesteś młodym rocznikiem. Swoją drogą
      trzeba byłoby wprowadzić tu jakąś hierarchię, zeby bezhołowie nam się nie
      zalęgło. Ale każdy w necie ukrywa swoje lata jak panienka po przejściach na
      wydaniu, więc chyba się nie uda.

      Ad rem (nie tłumaczę, bo zawsze przkombinuję):

      Czacha - coś ty bracie wykombinował?!

      Lopek - geografia

      Stonka - biologia(?) fizyka(?)

      Ciotka - nie wiem (ale podejrzewam, ze może polonista?)

      Tatiana - rosyjski (jaki dostawaliśmy wycisk!, ale koledzy kubowicze, przez dwa
      lata na studiach nic nie robiłem i do tego błyszczałem! Powaga.)

      August - nie miałem uprzejmosci, ale pamiętam historia. Za to się odgryzę ksywą:

      Gienia -

      tudzież

      Zyga -



      Osobno wspomnę ulubionego Taddy, który ksywy się chyba nie dorobił, a
      wspomnienia chłop jest wart. Był równiacha: niezapomniana: "Sussie has a perfect
      reputation, no-one ever saw her on a sprea, nobody knows, where Sussie goes,
      nonody knows but me! If you knew Sussie like I know Sussie, oh, oh ...." - znam
      do dziś do samiutkiego końca i czasem w garażu drę się w niebogłosy (pod
      prysznic mam "Everybody loves somebody ..." zamiennie z "Ramona" w zależności od
      rodzaju szamponu. Jak się wyrobię to nagram mp3, wtedy wam powysyłam, kopary wam
      do ziemi opadną.

      Przybijcie po piątaku i popychamy dalej.

      Lajkonik

      panta rei - wszystko w płynie
      • ramzes4 Re: Jak nauczycieli w II LO nazywano... 05.09.05, 21:52
        Czacha - dyrektor Pachnowski, polonista, Stonka - biologia, Ciotka - prof.
        Czerwińska. Gienia to chyba Robaczyńska, a Zyga to matematyk, ale mnie uczył
        Lenda. Tatiana działała jak walec drogowy, ale rosyjskiego nauczyła. Na
        studiach, na lektoracie, też robiłem za gwiazdę, hehe. Kto to jest Taddy nie
        wiem, jeśli anglista to znalem tylko z widzenia Kluskę, bo chodziłem do klasy
        łacińskiej. Aurea prima satas aetas quo vindice nullo.. Lajkoniku, czekam na
        mp3 z Ramoną. Może cię wypromujemy i będzie "z garażu na salony".
        ...................................
        to beer or not to beer...
        • rumian54 Re: Jak nauczycieli w II LO nazywano... 06.09.05, 08:26
          Szanowny ramzesie4!
          Intencją mojej zaczepki nie było obrażanie kogokolwiek, tym bardziej starszego
          z dinozaurów i bardziej doświadczonego życiowo kolegi. Ale w myśl "uderz w stół
          a nożyce się odezwą" osiągnąłem zamierzony cel. Na pewno się dużo nie pomylę
          określając erę Twojej żywotności w II LO na czas powstania Klubu Samotnych Serc
          Sierzanta Pieprza śpewającej Czwórki z Liverpoolu (co za czasy...).
          Jeśli Cię ramzesie4 uraziłem, to nieopierzony dinuś publicznie przeprasza.
        • lajkonik521 z garażu na salony... 06.09.05, 10:57
          Ja w ten biznes wchodzę. Już rzucam palenie i przyjmowanie pokarmów plynnych,
          zeby wrodzoną chrypę złagodzić. I zaczynam ćwiczyć resztę utworów nabytych na
          lekcjach ang.

          Niezły klub dinozaurów nam się szykuje.

          Mam nadzioeję, że rumiankowi puszczasz - zresztą zachował się ok.

          Taddy Tadeusz Miller - anglista, nie miał chyba ksywy. Ksywy czacha oczywiście
          nie skojarzyłem, może powstała po moim odejściu - czyżbym znów był najstarszy w
          klubie (do kroćset!). Z drugiej strony za moich czasów już chyba łaciny nie
          było - sami ćwiczyliśmy ją w wc w wydaniu popularnym.

          A czy Lesman WF miał ksywę?

          Pozdry dla ciebie i rumianka.

          laikonik
          panta rei - wszystko w płynie
          • rumian54 Re: z garażu na salony... 06.09.05, 12:28
            Pozdro!
            Z przekazów o ksywce wuefisty nic mi w pamięci nie utkwiło bowiem nie miałem z
            nim styczności (był tuż przed moją erą). Anglistę podobno usunięto za
            uzależnienie z Bachusem. Czarę etyki zawodowej przelał posyłając chłopaków po
            piwo w godzinach lekcyjnych. Z ksywką "czacha" nie spotkałem się. Używaliśmy
            ksywki "trup". Przypomnijcie dinozaury, jak pamiętacie, czego uczyła i jakie
            pseudo miała osoba o nazwisku Janke. Utkwiło mi w pamięci nazwisko Mołdoch.
            Chyba był od PO czy jak to tam wtedy samoobronę nazywano.
            I ciekawostki zagadki. 1)U kogo na lekcji (45 minut)z wymienioch belfrów można
            było dostać 4 (słownie cztery) lufy? 2) Kto zasłynął ze szczególnych
            powiedzonek jak np."z was ... jak ze mnie ułan"?
            Może rozwiniecie temat?
            • lajkonik521 Re: z garażu na salony... 06.09.05, 13:40
              rumian54 napisał:

              > Pozdro!
              > Z przekazów o ksywce wuefisty nic mi w pamięci nie utkwiło bowiem nie miałem
              z
              > nim styczności (był tuż przed moją erą). Anglistę podobno usunięto za
              > uzależnienie z Bachusem. Czarę etyki zawodowej przelał posyłając chłopaków po
              > piwo w godzinach lekcyjnych.

              Tych szczegółów nie chciałem wywlekać, bo subiektywnie mam b. dobre
              wspomnienia. W związku z tym dyplomatycznie nie potwierdzam i nie zaprzeczam.


              > Z ksywką "czacha" nie spotkałem się. Używaliśmy
              > ksywki "trup".

              No więc, zdaje się, że to tak rzeczywiście było!


              > Przypomnijcie dinozaury, jak pamiętacie, czego uczyła i jakie
              > pseudo miała osoba o nazwisku Janke.

              Chyba niemieckiego. Ksywka mnie z oczywistych względów nie interesowała.

              > Utkwiło mi w pamięci nazwisko Mołdoch.
              > Chyba był od PO czy jak to tam wtedy samoobronę nazywano.

              Nie znam. Z nami miał toto pewien wojskowy (po operacji zołądkowej). Taki sobie
              luźny facet.


              > I ciekawostki zagadki. 1)U kogo na lekcji (45 minut)z wymienioch belfrów
              można
              > było dostać 4 (słownie cztery) lufy?

              Jasny gwint! Odpadłem od ściany. Nigdy tyle nie wyniosłem. Kto to?!


              2) Kto zasłynął ze szczególnych
              > powiedzonek jak np."z was ... jak ze mnie ułan"?

              Stonka? Walnąłem? No dobra żartowałem - nie wiem.

              > Może rozwiniecie temat?

              Dobra, rumian, kto ci tarczę sprawdzał? Jeszcze Gondek?

              Pozdery

              lajkonik

              Fajny facet ten ramzes do nas dołączył, zauważyłeś? Sądząc po sygnaturce musi
              być jakiś swój alboco.

              • ramzes4 Re: z garażu na salony... 06.09.05, 15:21
                Z Rumianem jesteśmy skwitowani. Żeby rozwiać wszelkie wątpliwości - maturę
                robiłem w latach 60-tych i nie ma sie czego wstydzić, bo panną na wtdaniu nie
                jestem :-). Zagadek Rumiana nie podejmuję się rozwiązać. Natomiast zgadzam się
                z lajkonikiem co to trupka, czyli Pachnowskiego. Używaliśmy ksywek czacha i
                trupek zamiennie. Gondka (czy też Gądka) pamiętam. Ale załapałem się też na
                takiego siwego staruszka, chyba Molendę. Acha, żebyście koledzy popłakali nad
                moim losem uczniowskim - moją wychowawczynią była Tatiana. Nie miałem
                problemów z rosyjskim, ale z włosami. Zawsze były za długie. Zresztą problem
                włosów poszedł ze mną na studia. Pułkownik Sobota ze Studium Wojskowego UŁ
                mawiał: student cały tydzień może nosić długie włosy, ale w środe na wojsko ma
                mieć krótkie! Były problemy, nie?
                • lajkonik521 Re: z garażu na salony... 06.09.05, 21:11
                  ramzes4 napisał:

                  > Z Rumianem jesteśmy skwitowani. Żeby rozwiać wszelkie wątpliwości - maturę
                  > robiłem w latach 60-tych i nie ma sie czego wstydzić, bo panną na wtdaniu nie
                  > jestem :-). Zagadek Rumiana nie podejmuję się rozwiązać. Natomiast zgadzam
                  się
                  > z lajkonikiem co to trupka, czyli Pachnowskiego. Używaliśmy ksywek czacha i
                  > trupek zamiennie. Gondka (czy też Gądka) pamiętam. Ale załapałem się też na
                  > takiego siwego staruszka, chyba Molendę.

                  Potwierdzam. Była mowa o nich w innycm wątku.

                  > Acha, żebyście koledzy popłakali nad
                  > moim losem uczniowskim - moją wychowawczynią była Tatiana. Nie miałem
                  > problemów z rosyjskim, ale z włosami.

                  No rzeczywiście, przechlapane. Ale na starość co? Posiwiało się, czy wyłysiało?
                  A syneczek, pewnie na łyso się goli? Co za los naszej generacji. Zero
                  zrozumienia od urodzenia do emerytury.
                  Z drugiej jednak strony lepiej wpaść pod twardą rękę, inni bowiem wpadali w
                  goovno.

                  > Zawsze były za długie. Zresztą problem
                  > włosów poszedł ze mną na studia. Pułkownik Sobota ze Studium Wojskowego UŁ
                  > mawiał: student cały tydzień może nosić długie włosy, ale w środe na wojsko
                  ma
                  > mieć krótkie! Były problemy, nie?

                  Nie chcę rozwijać tego tematu. Ale na zajęciach w których autentycznie
                  uczestniczyłem we własnej osobie ( z regulaminów, o przyzwoitości zachowania
                  się w spoleczeństwie) Sobota wykladał: "... a teraz panie, to kradno gdzje sje
                  tylko da, w sklepach, magazynach... Wiem dobrze, bo moja żona w sklepie
                  pracowala...".

            • pied_de_porc Re: z garażu na salony... 06.09.05, 20:38
              Aurelia Janke byla polonistka. Nie pamietam, czy miala ksywke, ale ze wzgledu
              na wyjatkowo szpetne atrybuty zewnetrzne i nikczemny wzrost, istnieje duza doza
              pewnosci, ze byla kobieta z pseudem (z temperamentem na pewno).
              • lajkonik521 Re: z 2lo na salony... 06.09.05, 21:22
                pied_de_porc napisała:

                > Aurelia Janke byla polonistka. Nie pamietam, czy miala ksywke, ale ze wzgledu
                > na wyjatkowo szpetne atrybuty zewnetrzne i nikczemny wzrost, istnieje duza
                doza
                >
                > pewnosci, ze byla kobieta z pseudem (z temperamentem na pewno).

                Powitka w klubie! No i podziwka dla niespotykanej pamięci - nawet po imieniu
                pamiętasz?
                Rzeczywiście mogło tak być. Po tylu latach, to się człowiekowi nawet króliki z
                głowy wynieśli. Dodatkowo polski miałem umoczony z Kozłem - ksywa Eo (historia
                ksywki w innym wątku).

                W ostatnią sobotę byłem w P-cach. Oczywiście zajrzałem pod 2lo. Tak jakby
                zbidniała staruszka i jakby się przykurczyła*. Mam nadzieję, że jak rusza rok
                szkolny to starowinka odżywa.

                Pozdry, brat.

                *uzywam rodzaju żeńskiego nie z powodu jakiejkolwiek perwersji - buda jest
                chyba rodzaju zeńskiego nie?
                • rumian54 Re: z 2lo na salony... 07.09.05, 07:53
                  Hej!
                  Im dalej w las...to i pamięć się poprawia.Wystarczą pewne słowa , skojarzenia i
                  w głowie się rozjaśnia. Chodzi o chemiczkę. Nazywała się Królikowska a
                  mówiliśmy na nią Trusia.
                  Odpowiedż na zagadki: 1. Cztery lufy można było dostać u Tatiany (Jadwigi P.)
                  za:- "diktowkę", "damaszniuju rabotu", "tietrad' "sławar" lub "razkazku". Jak
                  była "nie w sosie" zbierała niezłe plony! 2. Powiedzonka matematyka Zygi: "z
                  was matematycy jak ze mnie ułan". Dziwne, bo z krążących ówcześnie wieści
                  wysnuć można było wnioski, że z września 39r. konnica nie była mu obca. Ale o
                  tym wiedzą jego potomni. To był nauczyciel NAJWYŻSZEJ RANGI.
                  Na razie to by było na tyle.
                  • lucapuka II LO 07.09.05, 16:01
                    Witam serdecznie bliskich sercu pabianiczan!
                    No to i ja się nieśmiało wtrącę, bo choć z daleka, to czytam Was czasami i
                    miło mi że poruszacie temat mojej zacnej szkoły z której jestem dumna ( a
                    propos podobno jakiś zjazd absolwentów się szykuje, może pabianiczanie wiedzą
                    coś wiecej)
                    Jak to miło wspomnieć prawdziwych mistrzów p. Przysiężną, p. Zwolskiego -cóż
                    to byli za nauczyciele, blady strach padał ale za to jak uczyli...
                    A p.Królikowską trochę gorzej wspominam, bom chemiczne beztalencie. Kiedy jej
                    chuda postać wspinała się na najwyższe piętro a my z góry trześliśmy portkami
                    (za ciężkie 5 dolarów kupionymi w Pewexie), to wstyd przyznać ale marzyliśmy,
                    że może noga jej się poślizgnie... O Boże do tej pory mam traumę ...
                    • lajkonik521 Re: II LO 07.09.05, 17:09
                      Witaj w klubie dinozaurów. Pozdrowionka w imieniu Prezesa i Założyciela klubu -
                      rumianka.

                      lucapuka napisał:

                      > Witam serdecznie bliskich sercu pabianiczan!
                      > No to i ja się nieśmiało wtrącę, bo choć z daleka,

                      a kto tu jest z bliska, ze tak ze smutkiem zapytam.

                      > to czytam Was czasami i
                      > miło mi że poruszacie temat mojej zacnej szkoły z której jestem dumna

                      o.o. Mamy babki w klubie. Trzeba będzie przeskoczyć na wyższy poziom kurtuly.


                      > ( a
                      > propos podobno jakiś zjazd absolwentów się szykuje, może pabianiczanie wiedzą
                      > coś wiecej)

                      Sorka, a ty jesteś kolumnianka, czy łyszkowiczanka? Swoją drogą trzeba tu się
                      pokazywać, to może dostaniemy jakiś cynk. Sie podjedzie.

                      > Jak to miło wspomnieć prawdziwych mistrzów p. Przysiężną, p. Zwolskiego -cóż
                      > to byli za nauczyciele, blady strach padał ale za to jak uczyli...
                      > A p.Królikowską trochę gorzej wspominam, bom chemiczne beztalencie. Kiedy jej
                      > chuda postać wspinała się na najwyższe piętro a my z góry trześliśmy portkami
                      > (za ciężkie 5 dolarów kupionymi w Pewexie), to wstyd przyznać ale marzyliśmy,
                      > że może noga jej się poślizgnie... O Boże do tej pory mam traumę ...

                      No właśnie. Widzę, że rozumiecie na czym polegają wspomnienia z wojska.
                      Najdłużej wspomina się tych przełożonych którzy najbardziej w d (za
                      przeproszeniem pań-klubowiczek) dali ale swoje paniska byli.

                      Z całą powagą jestem w stanie potwierdzić, ze Zwoli i Tatiana utrzymywali ostry
                      reżim, ale przy tym byli sprawiedliwi do bólu. O stopniu nie decydowało
                      nazwisko i sentymenty, ale przygotowanie.

                      A może by tak wrócić do liceum i zacząć ten cały życiowy cyrk od nowa...?

                      Pozdrówki serdeczne na odległość.

                      Lajkonik
                      panta rei - wszystko w płynie
                      • lucapuka Re: II LO 07.09.05, 18:25
                        Lajkoniku a może my do jednej klasy chodziliśmy? ( ja do mat-fiz matura w 1978,
                        trochę wstyd się przyznawać ale co tam..)
                        A o zjeździe mówiła mi przez telefon mama, ale bez szczegółów, dlatego
                        prosiłam obecnych Pabianiczan, którzy na pewno są dobrze poinformowani aby
                        podali jakieś newsy.
                        Kiedy i w ogóle....
                        Może jakaś delegacja z Torunia przyjedzie? Jest nas tu kilkoro z tej klasy...:)
                        Pozdrawiam serdecznie
                        • lajkonik521 łapucapko, córko... 07.09.05, 20:26

                          lucapuka napisał:

                          > Lajkoniku a może my do jednej klasy chodziliśmy? ( ja do mat-fiz matura w 1978,
                          >
                          > trochę wstyd się przyznawać ale co tam..)
                          > A o zjeździe mówiła mi przez telefon mama, ale bez szczegółów, dlatego
                          > prosiłam obecnych Pabianiczan, którzy na pewno są dobrze poinformowani aby
                          > podali jakieś newsy.
                          > Kiedy i w ogóle....
                          > Może jakaś delegacja z Torunia przyjedzie? Jest nas tu kilkoro z tej klasy...:
                          > )
                          > Pozdrawiam serdecznie


                          ...wnuczko, bez mała! Cieszę się, że chciałabyś mnie widzieć w swojej generacji,
                          ale już nie da rady. Mi już pozostało wybierać między Parkinsonem i
                          Alzheimerem*. Niestety moja matura była bez mała 10 lat przed twoją i to se ne
                          wrati. Ale, na bogi, przeć na zjazd mógłbym się na ciebie zaczepić**.
                          Pomysł jest dobry musimy nadstawiać uszu co się dzieje w kwestii jakiegoś
                          okrągłego zjazdu, zeby pokazać jak się kiedyś młodzież bawiła. Postaram się
                          uruchomić Panboczka w tej materii***.

                          Z toruniem łączą mnie osobne wspomnienia. Niestety załapałem się na roczne
                          wojsko po studiach i tamże spędziłem pierwsze pół roku. Chyba ul. Batorego. Jak
                          dobrze popytasz po osrodkach kulturalnych wokół rynku i ul. Różanej (?) to sobie
                          mnie przypomną. Z sentymentu kilka razy zatrzymałem się przejazdem, zeby
                          odetchnąć świeżym piwkiem w rest. Rycerskiej (nad Wisłą).

                          Całuj Toruń. A tu się pokaż czasem (a nawet częściej), to chłopakom z klubu
                          zrobisz wielką przyjemność.

                          Lajkonik
                          panta rei - wszystko w płynie

                          * oczywiście wybrałem Alzheimera, bo lepiej zapomnieć, ze się piwo wypiło, niż
                          je rozlać.

                          ** niezbędne oswiadczenie o odstąpieniu od roszczeń z tytułu molestowania.

                          *** mam z nim dobre stosunki, lubi mnie
    • lajkonik521 Chłopaki klubowicze, ... 07.09.05, 20:29
      ... widzieliście moje pogaworki z łapucapką?! Podobam się jeszcze kobietom! He.

      Pozdry dla klubu,

      lajkonik
      panta rei - wszystko w płynie
      • lucapuka łapucapki na forum 07.09.05, 23:43
        Prosze bardzo, możemy się łapu capkać...
        Oj to tu u Was przyjemnie... muszę częściej zaglądać...
      • rumian54 Wykopaliska dinusiuw postępują... 08.09.05, 09:05
        Witam!
        Miło stwierdzić nowe obecności wygrzebane z mułów schyłku ery propagandy
        sukcesu. Tym bardziej widząc zachwyt i cmokanie Lajkonika na tę okoliczność.
        Nie patrząc w metryki stwierdzam, że nazwana przez Lajkonika Łapucapka jest
        najmłodszą istotką w tym gronie.
        Łapucapko, wszyscy napewno są ciekawi Twoich wspomnień z lat dorastania w
        sztolniach wiedzy II LO.
        • lucapuka Z wykopalisk się wychylam rzadko... 08.09.05, 09:50
          ....więc nie kuście proszę, bo mam obecnie za mało czasu na wspomnienia, zawalę
          robotę, terminy itp..
          Ale obiecanki cacanki, że może kiedyś...
          Jak znajdę czas to może założe nowy wątek, bo mam pomysł.
          Na razie wszystkich czule pozdrawiam i odpływam na łono pracy... Pa
        • lajkonik521 Re: Wykopaliska dinusiuw postępują... 08.09.05, 10:04
          rumian54 napisał:

          > Witam!
          > Miło stwierdzić nowe obecności wygrzebane z mułów schyłku ery propagandy
          > sukcesu. Tym bardziej widząc zachwyt i cmokanie Lajkonika na tę okoliczność.
          > Nie patrząc w metryki stwierdzam, że nazwana przez Lajkonika Łapucapka jest
          > najmłodszą istotką w tym gronie.
          > Łapucapko, wszyscy napewno są ciekawi Twoich wspomnień z lat dorastania w
          > sztolniach wiedzy II LO.


          Ha, rumianku, nieźle rozegrałeś tę partię z "najmłodszą istotką". Ja bym
          oczywiście na to nie wpadł.

          Ha! W zanadrzu mam jeszcze oczekiwanie na sylwinkę - pabianickiego dobrego
          duszka, poznanego na tym forum, posiadającego wielki sentyment pabianicki. Też
          absolwentka 2lo. Ta to może dużo w Pabianicach, bo ma duże chody. Nawet
          zakomunikowała, że samego Panboczka zna...! Moglibyśmy ją oddelegować do
          monitorowania kwestii zjazdu. Ale chyba jak tu zajrzy.

          Łapucapka powstała oczywiście w wyniku zapodziania okularów gdzieś w grażu na
          pianinie, tudzież z braku koordynacji ruchu palców po klawiaturze. Sorka, mogę
          się poprawić. A swoją drogą to Łapucapka mogłaby zmobilizować toruńskich
          Pabianiczan do zajrzenia na to forum i odmeldowania się. Kanadyjscy
          Pabianiczanie tu zaglądają, to toruńskim miałoby być trudno?

          Lajkonik
          panta rei - wszystko w płynie
          • ramzes4 Domagam się funkcji honorowego prezesa 08.09.05, 11:31
            Dzieciaki, ja maturę robiłem kilka lat przed lajkonikiem i jestem wychowany w
            czasie propagandy sukcesu, co mi nie przeszkadza, że specjalnie nie tęsknię za
            tamtym okresem. Z racji wieku nie mogę konkurować z lajkonikiem o uśmiech
            Łapucapki bo nie chcę uchodzić za pedofila. Zresztą mam żonę, też z II LO, o
            której łaski muszę dbać, bo gdzie znajdę taką drugą, która wytrzymywałaby moje
            starcze humory. I jeszcze jedno - jestem chłopak wychowany na Św. Jana, dawniej
            Nowotki jakby kto nie wiedział. Są tu jacyś ziomale z mojej okolicy?
            • ramzes4 sprostowanie 08.09.05, 11:34
              Nie chodziło o Łapucapkę, a o lucapukę. Rumian miał rację, Alzheimer mi się
              kłania
            • lajkonik521 jakby to powiedzie, panie dzieju 08.09.05, 13:09
              ramzes4 napisał:

              > Dzieciaki, ja maturę robiłem kilka lat przed lajkonikiem i jestem wychowany w
              > czasie propagandy sukcesu, co mi nie przeszkadza, że specjalnie nie tęsknię
              za
              > tamtym okresem. Z racji wieku nie mogę konkurować z lajkonikiem o uśmiech
              > Łapucapki bo nie chcę uchodzić za pedofila. Zresztą mam żonę, też z II LO, o
              > której łaski muszę dbać, bo gdzie znajdę taką drugą, która wytrzymywałaby
              moje
              > starcze humory.

              Oczywiście, że popitoliłem założyciela wątku - ramzesa, z aktywnym klubowiczem -
              rumianem, stąd nie wiem jak kogo tytułować. Ale mam nadzieję, że mi wybaczysz,
              skoro sam Łapucapkę mylisz z myszołapką czy muchołapką czy czymś tam, panie
              dzieju. Możemy zawsze ustalić jeszcze jakiś oficjalny tryb wyboru szefa klubu.
              Jeśli pozwolicie, to bym sobie zarezerwował okolice szatni - tam najlepsze
              dochody, a i jakieś pozostawione stare futro się trafi.


              > I jeszcze jedno - jestem chłopak wychowany na Św. Jana, dawniej
              > Nowotki jakby kto nie wiedział. Są tu jacyś ziomale z mojej okolicy?

              Czy to znaczy, że wszyscyśmy się wychowali na Nowotki?! (gówniarzy pewnie nie
              pamiętasz). A gdzie reszta kwiatu młodzieży pabianickiej w takim razie? Czy
              pamitasz bruk na Nowotki i kopanie kanalizacji, tudzie rzeźnik na rogu A.
              Ludowej?

              Lajkonik PL
              panta rei - wszystko w płynie

              PS. Przekaż uszanowania małżonce i możesz jej powiedzieć, że my w klubie to w
              zasadzie tylko nieszpory odprawiamy.


              • ramzes4 Miejsca i nazwy 08.09.05, 16:34
                Rzeźnika pamiętam, mówiło się "u Ratajskiego", mieszkałem ze 200 m dalej w
                strone "autostrady", przed "szkołą chemiczną". A swoją drogą ciekawe są
                tradycyjne nazwy: pliszka, famuły, nowa droga, alejki, bulwary, portki... Mój
                syn o większości z nich nie ma pojęcia. A może członkowie tego spontanicznego
                Klubu Geriatrycznego dorzucą coś nowego?
                Lajkoniku, małżonka dziękuje za pozdrowienia i viceversuje. Ech, żebyś ty ją
                widział w II LO...
                • lajkonik521 Re: Miejsca i nazwy 08.09.05, 19:06
                  ramzes4 napisał:

                  > Rzeźnika pamiętam, mówiło się "u Ratajskiego",

                  No jasne! Przypomniałeś mi tę nazwę, jak ja próbuję przywrócić na tym forum
                  nazwę sklepu u Glugli.

                  > mieszkałem ze 200 m dalej w
                  > strone "autostrady", przed "szkołą chemiczną".

                  No to musieliśmy sobie kiedyś dać po pysku. Za rzeźnikiem mieszkali bracia
                  Jaksowie (bardziej twoja generacja), potem był czerwony dom przy ulicy, gdzie
                  mieszkał Grzesiek M. (to już moja generacja), drewniak na przeciwko (szumnie
                  obecnie nazywany Domem włókniarza) z Bogdanem P [*], potem taka kamiemica w
                  głębi (tu nie przypominam sobie kto), dalej stolarnia z Ignacem B. i
                  Józkiem+Staśkiem P. (też moje pokolenie), potem gołębie, z paru młodszymi
                  chłopakami, niskie budynki ze Zbyszkiem Frankiem (musisz go sobie przypominać,
                  patrz, a ja jakoś nie mogę sobie dać rady), chemiczna i narożny drewniak ze
                  Staśkiem R. Kogoś nie wymieniłem? Siebie? No nie ma wyjścia, musieliśmy sobie
                  dać gdzieś po mordzie i moze zatem lepiej nie ujawniać więcej.

                  > A swoją drogą ciekawe są
                  > tradycyjne nazwy: pliszka, famuły, nowa droga, alejki, bulwary, portki...

                  Pewnie jeszcze chodziłeś "na tory" z sankami, nie? Apropos gdzie były portki?

                  > Mój
                  > syn o większości z nich nie ma pojęcia. A może członkowie tego spontanicznego
                  > Klubu Geriatrycznego dorzucą coś nowego?
                  > Lajkoniku, małżonka dziękuje za pozdrowienia i viceversuje. Ech, żebyś ty ją
                  > widział w II LO...

                  No co ty, masz szczęście, ze nie widziałem! Kupiła te nieszpory? Bo moja
                  lajkobyłka jakoś nie dowierza.

                  Trzym się ziom,

                  Lajkonik
                  panta rei - wszystko w plynie
                  • ramzes4 Gdzie są "portki" - do lajkonika 08.09.05, 21:27
                    Do Glugli chodziłem po chleb, a po drodze ćwierć zjadałem ku udręce
                    matki.Lajkoniku, jeśli już po pysku, to ja cię lałem, bo bylem starszy i wtedy
                    silniejszy. Może się kiedyŚ spotkamy, to mi oddasz. Na Dom Włókniarza mówiło
                    się "antyk". Wymieniony przez ciebie Ignac był najmłodszym z 3 braci B., moich
                    kolegów.Frankowie mieszkali dalej, przed "chemiczną". Na tory z sankami
                    oczywiście chodziłem, mówiło się "na szlaban". I wreszc te "portki":
                    Lutomierska odbijając od Zamkowej rozdziela sie zaraz i drugą nogawkę tworzy
                    Armii Krajowej. Jak mówiłeŚ że ktoś mieszka w portkach, to każdy wiedział gdzie
                    to jest.
                    A propos małonki: nie przyjmuje żadnych usprawiedliwień o moim związku z
                    komputerem i dla niej jest to związek pozamałżeński. Samo życie...
                  • rumian54 Re: Miejsca , nazwy i ówczesna era 09.09.05, 07:31
                    Hej chopaki!
                    Jestem pod wrażeniem.Z tego co tu wyczytuję, to takie żółtodziobowe dinusie jak
                    ja powinny Wam czapkować! No cóż, nazewnictwo nie jest mi obce mimo iż od
                    kilkudziesięciu lat jestem inastrancem, ale aż o takich koligacjach to mi się
                    nie śniło.
                    A na "górce" na przeciwko dzisiejszej poczty ślizgaliście się?
                    I to by było na tyle.
                  • lajkonik521 Re: Miejsca i nazwy 09.09.05, 10:05
                    Witam zasłużonych klubowiczów.

                    Ramzes:
                    Do Glugli chodziłem po chleb, a po drodze ćwierć zjadałem ku udręce
                    matki.Lajkoniku, jeśli już po pysku, to ja cię lałem, bo bylem starszy i wtedy
                    silniejszy. Może się kiedyŚ spotkamy, to mi oddasz.

                    L: No to by były niezłe yaya, smród po całej okolicy, dwóch dziadków piorących
                    się po pyskach - sam chciałbym to obejrzeć i dlatego warto się spotkać. Zjazd
                    murowany.

                    Ra: Na Dom Włókniarza mówiło
                    się "antyk".

                    L: A przez jego zaplecze, ogródki i płoty przeskakiwało się na skróty do IILO
                    (w kierunku przez późniejsze małe boisko do koszykówki), gdy robiła się za dwie
                    ósma.

                    Ra: Wymieniony przez ciebie Ignac był najmłodszym z 3 braci B., moich
                    kolegów.

                    L: Frycek i Waldek?

                    Ra: Frankowie mieszkali dalej, przed "chemiczną". Na tory z sankami
                    oczywiście chodziłem, mówiło się "na szlaban". I wreszc te "portki":
                    Lutomierska odbijając od Zamkowej rozdziela sie zaraz i drugą nogawkę tworzy
                    Armii Krajowej. Jak mówiłeŚ że ktoś mieszka w portkach, to każdy wiedział gdzie
                    to jest.

                    L: Z tymi okolicami kojarzę jeszcze jeden element folkloru naszych Pabianic.
                    Czy pamiętasz takiego Stasia (trochę jakby inny, dziś powiedzielibyśmy), który
                    ciągał często na szeli duży wózek i tak dorabiał, bo zdaje się mamusia go
                    musiała utrzymywać. Generalnie chłopina przyzwoita i robotna. Jedna z
                    najbardziej znanych postaci ówczesnych P-c. Ale czereda zwykle wykrzykiwała za
                    nim "Stasiu, byku, ożeń się!". Nikt nie znał jego nazwiska - Stasiu Byku to był
                    pierwszy nick pabianicki, który pojawił się na długo przed rzeczywistością
                    wirtualną.

                    Ra: A propos małonki: nie przyjmuje żadnych usprawiedliwień o moim związku z
                    komputerem i dla niej jest to związek pozamałżeński. Samo życie...

                    L: Spróbujemy uwiarygodnić trochę te komputerowe wycieczki może księdzem
                    proboszczem.




                    Rumian:
                    Hej chopaki!
                    Jestem pod wrażeniem.Z tego co tu wyczytuję, to takie żółtodziobowe dinusie jak
                    ja powinny Wam czapkować! No cóż, nazewnictwo nie jest mi obce mimo iż od
                    kilkudziesięciu lat jestem inastrancem, ale aż o takich koligacjach to mi się
                    nie śniło.

                    L: Jak się zdążyłeś zorientować, inostrancew zdes' mnogo. Zdaje się, że tylko
                    Ramzes pozostał aborygenem (syna przyucza do dawnej nomenklatury). A jeśli
                    chodzi o koligacje, to jeszcze nie wiadomo czy czasem z tobą szwagrami nie
                    jesteśmy. Apropos, czy głupio zapytam: jakie okolice P-c reprezentujesz (na
                    odp. nie nalegam), bo może też jakieś wojny toczyliśmy.

                    Ru: A na "górce" na przeciwko dzisiejszej poczty ślizgaliście się?
                    I to by było na tyle.

                    L: No i widzisz! W zyciu bym sobie tego elementu krajobrazu nie przypomniał. A
                    górka była przecież stałym punktem posiedzeń. Oczywiście szlachetniej było
                    wybrać się na tory, górka była takim produktem zastępczym.

                    Pozdry ziomy,
                    lajkonik
                    panta rei- wszystko w płynie
                    • rumian54 Re: Miejsca i nazwy 09.09.05, 10:54
                      Staś Byk rozwoził węgiel na dwukółce. Zawsze na głowie miał brązową "pilotkę".
                      Na zaczepki odpowiadał potokiem bluzgów. Z tego okresu znany też był JóziuBaba.
                      Mieszkał gdzieś na Kościuszki. Na odpustach pod kościołem sprzedawał różne
                      badziewia. Chyba kupowałem u niego korki do korkowca. Później zdziadział i
                      żebrał pod kościołem, jak mówili wyłapywał psy a może i koty. Preparował z nich
                      futerka na reumatyzm. Mięso może zjadał. Były to czasy kontynuacji okresu
                      błędów i wypaczeń i afery mięsne były w modzie.
                      A na krach na Dobrzynce koło cmentarza pływaliście? Wtedy były zimy, a na
                      wiosnę radocha jak się patrzy!
                      • lucapuka Re: Miejsca i nazwy 09.09.05, 14:40
                        O Boże prawie się popłakałam na wspomnienie o Stasiu, rzeczywiście pamiętam że
                        wołano za nim: Stasiu ty byku, ożeń się.....
                        Czy nasz bohater marzył o tym , że stanie się kiedyś sławny w internecie...
                        tak to właśnie tworzą się legendy...
                        A ja dziś jadę do Pabianic! He He!
                        • lajkonik521 Parkingi w P-cach 09.09.05, 15:27
                          lucapuka napisał:

                          > O Boże prawie się popłakałam na wspomnienie o Stasiu, rzeczywiście pamiętam
                          że
                          > wołano za nim: Stasiu ty byku, ożeń się.....
                          > Czy nasz bohater marzył o tym , że stanie się kiedyś sławny w internecie...
                          > tak to właśnie tworzą się legendy...

                          Ha, Stasiowi należałoby pomnik w portkach postawić jakiś. To znaczy nie Stasiu
                          Byku w portkach, ale pomnik w portkach, o których nas uswiadomili bywalcy
                          klubu. Ale z drugiej strony nie chodzi o to, żeby Stasiu na pomniku był bez
                          portek. On ma być w portkach i w w pilotce i pomnik ma być w portkach, ale już
                          bez pilotki. No sami zresztą wiecie o co chodzi ...

                          Jeszcze jedna postać legendarna mi się przypomine, tylko niestety bez nazwiska.
                          Po piwku się rozluźnię to wam zapodam.

                          > A ja dziś jadę do Pabianic! He He!

                          No to łapucapko uważaj, przed starym kościołem ten facet to nie parkingowy,
                          tylko marszałek na pomniku. Tam się nie parkuje, bo zapłacisz!

                          Lajkonik,
                          panta rei - wszystko w płynie.

                          PS. Całuj ode mnie P-ce w sam środek Zamkowej, naprzeciwko sklepu u Glugli.
                          • anmar123 Re: Parkingi w P-cach 13.09.05, 16:38
                            lajkonik521 napisał:

                            > No to łapucapko uważaj, przed starym kościołem ten facet to nie parkingowy,
                            > tylko marszałek na pomniku. Tam się nie parkuje, bo zapłacisz!

                            Wg mojego oglądu tego pomnika w czasie przedostatniej bytności w P-cach to nie
                            Marszałek ale jego leginista. Marszałek to siedzi na wałachu przed Domem
                            Związków w Katowicach jako i również wsparty o szablę i wielce zatroskany
                            pilnuje hotelu saskiego (co powinieneś Lajkoniku wiedzieć). Marszałka na
                            kasztance widzialem tylko na obrazkach.
                • lajkonik521 Zaginka Ramzesa 13.09.05, 16:20
                  Wiem, że to nie na ten wątek. Ostatnie pytaneczko za piweczko.

                  Czy pamiętasz:
                  (1) jak nazywał się koń - na imię, a nie marka - przewożący ul. Nowotki dechy
                  do stolarni,
                  (2) jakiej był maści oraz
                  (3) jak miał na nazwisko woźnica
                  Imię woźnicy, a nawet jego baby możesz podać jako odp. dodatkową nienagradzaną
                  bo i tak nie znam odpowiedzi ani też rzeczonej baby, podczas gdy pozostałe
                  znam!!! Ot tak w pewnym momencie mnie olśniło, jak Hawkinga przy teorii
                  parowania czarnych dziur. Jeśli takie rzeczy pamiętasz, to mimo postępującego
                  uwiądu moszesz czuć się jak sprawny umysłowo.

                  Jednak od razu nadmieniam, że w przypadku zaćmy lub przypadkowego
                  zanietrzeźwienia, mogę cię wspomóc pierwszymi literami, bo i ty sam pomogłeś mi
                  odtworzyć sporo dawnych obrazków.

                  Kompinuj, ziom, kompinuj!

                  Pozdrówki,

                  Lajkonik
                  pr
                  • anmar123 Re: Zaginka Ramzesa 13.09.05, 16:44
                    lajkonik521 napisał:

                    > Czy pamiętasz:
                    > (1) jak nazywał się koń - na imię, a nie marka - przewożący ul. Nowotki dechy
                    > do stolarni,

                    Ja mogę dodać, że w tej stolarni wytwarzano trumny. W czasie ostatniej bytności
                    w tym miejscu widziałem, że trochę się tam zmieniło. Budynek stolarni został
                    otynkowany. W podwórku postawiono chyba kapliczkę (?). Brama została jednak
                    taka sama. I niektórzy starzy lokatorzy jeszcze tam mieszkają!
                • anmar123 Re: Miejsca i nazwy 15.09.05, 09:39
                  ramzes4 napisał:

                  >A swoją drogą ciekawe są tradycyjne nazwy: pliszka, famuły, nowa droga,
                  >alejki, bulwary, portki... Mój syn o większości z nich nie ma pojęcia. A może
                  >członkowie tego spontanicznego Klubu Geriatrycznego dorzucą coś nowego?

                  Czy pamiętacie jak wyglądały "alejki" za czasów kocich łbów. Ja mam przed
                  oczyma taki widok: po stronie Glugli dwa rzędy drzew. Strona bardziej od domów -
                  z płytami chodnikowymi. Strona od jezdni - wysypana żużlem. Między nimi jeden
                  rząd drzew. Drugi rząd bliżej jezdni. Po drugiej stronie (szkoła ekonomiczna)
                  chyba było to samo. {A jakie były wieczorki taneczne w ekonomicznej - łza
                  się ....., atmosfera jak na prywatkach, prawie rodzinna)
                  Pozdr. Ramzesa! mieszkaliśmy gdzieś bardzo blisko. Ale to już chyba Altzch...
                  Nie rozpoznałem kolegów na spotkaniu pomaturalnym :(
                  • anmar123 Re: Miejsca i nazwy 15.09.05, 10:17
                    ramzes4 napisał:

                    >A swoją drogą ciekawe są tradycyjne nazwy: bulwary, ...

                    Bulwary o ile sobie przypominam, to ścieżka/droga wzdłuż Dobrzynki prowadząca
                    do Lewityna. Czy dobrze kumam?
                    • lajkonik521 Bulwary - błąd! 15.09.05, 10:53
                      anmar123 napisał:

                      > ramzes4 napisał:
                      >
                      > >A swoją drogą ciekawe są tradycyjne nazwy: bulwary, ...
                      >
                      > Bulwary o ile sobie przypominam, to ścieżka/droga wzdłuż Dobrzynki prowadząca
                      > do Lewityna. Czy dobrze kumam?
                      >
                      Wg. Wilkipedia.pl:
                      bulwary - przypadłość będąca elementem zespołu dnia drugiego, objawiającego się
                      ogólnym, zniechęceniem i pragnieniem. W zespole tym bulwary stanowią
                      uwydatniony obrzęk dolnych powiek i części twarzowej umiejscowionej pod oczami.
                      W szczególnie drastycznych przypadkach bulwary mogą zwisać do poziomu szczęki
                      dolnej. Zapobieganie - niemożliwe. Zwalczanie - pozycja pozioma (nie zaleca się
                      do góry nogami ze względu na mozliwość przemieszczenia się bulwarów na część
                      czołową twarzoczaszki). Okłady ze zsiadłego mleka nie szkodzą (ale też nie
                      pomagają). Główne zalecenie - przeczekać.

                      Lajkonik
                      panta rei
              • lajkonik521 byłbym zapomniał 08.09.05, 19:09
                Mogę też prowadzić kasę klubową. Dotychczas nie sprzeniewierzyłem jakichś
                większych kwot, to powinniście być ze mnie zadowoleni.

                Lajkonik
                panta rei - wszystko w płynie
                • ramzes4 Jak "Stasiu-byku" połączył dinozaurów 09.09.05, 17:45
                  Ze Stasiem to był strzał w dziesiątkę. Okazuje sę, że znaliśmy go wszyscy.
                  Zamykam oczy i go widzę..Stasiu nazywał się Zieliński i był absolwentem szkoly
                  dwunastki. Wiem to od matki. I aż dziw bierze, że nie chodził do "czwórki",
                  pabianickiego Oxfordu. Mieściła się ona na Piotra Skargi, przy "ósemce", potem
                  przeniesiono ją na Pułaskiego, w miejsce "dwunastki". Ja chodziłem
                  do "jedynki", do jednej klasy ze znanym muzykiem, Karolem Nicze, którego
                  wyzywaliśmy od "muzykologa". A propos muzyki - kto pamięta Komet59, pierszy
                  pabianicki zespół jazzowo-bluesowo-popowy, gdzie grali bracia Badowscy?. Albo
                  kto pamięta "kociaków", zespół braci Kociszewskich grający na sobotnich
                  zabawach w PTC?. Ach, jak oni zagrali "świętych"! (When the saints go marching
                  in...)
                  • lajkonik521 Grono znajmych się poszerza, związki zacieśniają 09.09.05, 20:27
                    ramzes4 napisał:

                    > Ze Stasiem to był strzał w dziesiątkę. Okazuje sę, że znaliśmy go wszyscy.
                    > Zamykam oczy i go widzę..Stasiu nazywał się Zieliński i był absolwentem szkoly
                    > dwunastki. Wiem to od matki. I aż dziw bierze, że nie chodził do "czwórki",
                    > pabianickiego Oxfordu. Mieściła się ona na Piotra Skargi, przy "ósemce", potem
                    > przeniesiono ją na Pułaskiego, w miejsce "dwunastki".

                    Chyba tak się nazywał. Bo pamiętam, ze dziwiło mnie jego normalne, bez mała
                    szlachetne, nazwisko. Wspominam go naprawdę z rozrzewnieniem, bo w konfrontacji
                    z dzisiejszymi cwaniaczkami (popilnować samochodo?) był to człek, który starał
                    się zapracować na utrzymanie. Ja pamietam, ze nawet tę swoją "chińską" marynarkę
                    miał w miarę przyzwoicie ochędożoną.


                    > Ja chodziłem
                    > do "jedynki",

                    Też tam wylądowałem po pierwszych czterech klasach trzynastki. Tam poznałem z
                    kolei bardzo szanownego starszego nauczyciela matematyki p. Smiałkowskiego (?).
                    To chyba on dał mi kopa na przyszłość.

                    > do jednej klasy ze znanym muzykiem, Karolem Nicze, którego
                    > wyzywaliśmy od "muzykologa".

                    Też znana postać pabianicka. Znam go skądinąd. Ciekawe czy jeszcze tłucze się w
                    P-cach, moze w Szk. Muz. Ale na marginesie, ramzi, otarłeś się o wielki świat.
                    Wczoraj na jakimś kanale TV był program o historii Konkursu Szopenowskiego
                    (począwszy od jego zainicjowania). I właśnie wspominałem K. Niczego uczestnictwo
                    w tym konkursie, ale nie dostrzegłem go w tle.

                    > A propos muzyki - kto pamięta Komet59, pierszy
                    > pabianicki zespół jazzowo-bluesowo-popowy, gdzie grali bracia Badowscy?. Albo
                    > kto pamięta "kociaków", zespół braci Kociszewskich grający na sobotnich
                    > zabawach w PTC?. Ach, jak oni zagrali "świętych"! (When the saints go marching
                    > in...)

                    Nazwiska obu liderów znam, ale nie miałem uprzejmosci nigdy ich na żywo
                    posłuchać. Za moich czasów to już były legendy. Jednego tylko trębacza mi się
                    udało spotkać w P-cach z prawdziwym brzmieniem nowo-orleańskim - Marian. A co,
                    tradycyjny jazzik się uwielbiało? A tu New Orlean pod wodą i już klapa. Czy moze
                    raczej dixie?

                    Patrz, ziomie ramzi, ile rzeczy mozna wygrzebać z czeluści stetryczałej pamięci
                    i się do tego nimi ucieszyć. Ech, idę otworzyć jeszcze jedno piwko. Niestety
                    beck's mi tylko wchodzi, a ze względu na swoją cenę, tudzież moja przykrą
                    sytuację socjalną (konieczność świadczenia pracy za niegodziwe pieniądze),
                    powoduje, ze relatywnie coraz droższy w utrzymaniu się robię, na co moja
                    lajkobyłka gderze, co ja z kolei coraz słabiej słyszę, ze względu na wzrost
                    poziomu ... i tu mi się robi miło.

                    Pozdry, tobie ziomie ramzi i ziomom klubowiczom

                    Lajkonik
                    panta rei - wszystko w płynie

                    PS. Moze dzisiaj gdzieś wyhaczysz łapucapkę pod gluglą, bo się wybrała do P-c i
                    obiecała mi (jak się domyślam), ucałować P-ce w Zamkową w okolice Glugli.
                    • mka4 Re: Grono znajmych się poszerza, związki zacieśni 09.09.05, 23:11
                      Nie chce się wtrącac bo za młoda jestem, nie pamiętam większości wymienionych
                      profesorów. Ale spotkalam jeszcze Lopka i Przysiężną i pewnie jeszcze kogoś z
                      wymienionych przez Was.
                      Mam smutną wiadomość dla lajkonika, niestety Karol Nicze nie żyje od kilku lat.
                      Pozdrawiam Absolwentów.
                      • rumian54 Re: Grono znajmych się poszerza, związki zacieśni 10.09.05, 02:03
                        mka4 napisała:
                        <spotkalam jeszcze Lopka i Przysiężną>
                        Oj nie strasz! Toż pomarli dobre parenaście lat temu w przytoczonej kolejności.
                        Ale nic to. Pewnie się przejęzyczyłaś albo..., brrrrr, powiało chłodem.
                        Zresztą o nieobecnych źle nie mówimy. Witamy Cię w klubie. Każde " 3 grosiki"
                        jakie wrzucisz do ogródka wspomnień użyźnią mroki historii. A może cosik o
                        belfrach żyjących jeszcze na tym padole? Niestety mnie nic nie wiadomo w tym
                        temacie.
                        A wiecie skąd się wzięła ksywka LOPEK? Ja nie wiem. Nazwa już funkcjonowała, a
                        a "legalne" jej zamocowanie nastąpiło w pokoju nauczycielskim przy całym
                        grenium pedagogicznym. To wezwana matka jednego z urwisów (nie znając do kogo
                        ma się zgłosić) retorycznie zakomunikowała: JA DO PROFESORA LOPKA. Od tego
                        czasu cała szkoła już wiedziała kto to Lopek. Jego specyficzny wygląd utkwił w
                        pamięci chyba każdego z nas. Ten niski wzrost, radykalnie postępująca łysina
                        (bardzo wysokie czoło kończące się na ciemieniu), te duże (w stosunku do głowy)
                        okulary w czarnej (może bardzo ciemnej) prostokątnej (jak ekran telewizora
                        BELWEDER)oprawie przypasowanej do twarzy, nie pociągłej jak i nie okrągłej z
                        podbródkiem dość pełnym przechodzącym w podwójność, dawał w zestawieniu z
                        popelinową białą gdzieniegdzie przybrudzoną koszulą, z pomiętym kołnierzykiem
                        ściśniętym krawatem na tyle mocno, iż podgardle było dobrze uwypuklone.
                        Okrywająca korpus marynarka ciemnego garnituru synchronizowała ze spodniami.
                        Rękawy jak i nogawki były przykrótkie odsłaniały przybrudzone mankiety i ciemne
                        zakostkowe skarpety. Rozmiar stopy tu był bez znaczenia bowiem przykrótkie
                        nogawki dosadnie podkreślały fason półbutów własciciela. (opowiastki o wodzie w
                        piwnicy, w związku z krótkimi nogawkami Lopka, są nieprawdziwe, domek na
                        Moniuszki nie miał piwnic). Waga opisywanego była rzędu 60 - 70kg. Do całości
                        opisu nie mogę pominąć jego Połowicy. Była to w porównaniu z nim heros baba. W
                        tańcu jego głowa aż po małe niezbyt odstające przyrośnięte uszy wgniatała się w
                        obfity biust małżonki. Jej silny i pewny chwyt ubezwłasnowolniał biedaka na
                        tyle iż w pląsach niemalże fruwał. Nie zapomniana to była para.
                        Kończę, bo jakiś intruz chce się dostać do mojego kompa.
                        • mka4 Re: Grono znajmych się poszerza, związki zacieśni 10.09.05, 15:26
                          Tak sie składa że uczyłam sie w IILO kilkanaście lat temu, czas szybko leci.
                          dyrektorem szkoły był W.Lelonek. Lopka przywiało na jakieś kilka zastępstw. A
                          J.P była nadal postrachem klasy z rozszerzonym rosyjskim i chyba biologicznej.
                          Zmarła kilka lat po naszej maturze. My mieliśmy rosyjski z inną profesorka o
                          której nie chce wspominać, rosyjskiego nas nie nauczyła:) Nic nie słyszałam o
                          spotkaniu absolwentów, ale mogę popytać. Pozdrawiam.
                          • lajkonik521 Re: Grono znajmych 10.09.05, 15:54
                            Przywiteczka prawie on-line. Gdzieś tu się jeszcze ramzi obraca.



                            mka4 napisała:

                            > Tak sie składa że uczyłam sie w IILO kilkanaście lat temu,

                            Tak mniej więcej obstawiłem i wyjaśniłem rumiankowi, ze nie o duchy tu chodzi.

                            > czas szybko leci.
                            > dyrektorem szkoły był W.Lelonek.

                            Cyzli rodzinna instytucja (Lelonkowa - fizyka).

                            > Lopka przywiało na jakieś kilka zastępstw. A
                            > J.P była nadal postrachem klasy z rozszerzonym rosyjskim i chyba biologicznej.
                            > Zmarła kilka lat po naszej maturze.

                            Wykończyliście ją?

                            > My mieliśmy rosyjski z inną profesorka o
                            > której nie chce wspominać, rosyjskiego nas nie nauczyła:)

                            No widzisz a po Przysiężnej ja do dziś z ruskimi swobodne konwersacje: "Wodka
                            biez piwa, den'gi na wietier", oraz "My kak w Danii, wsje pijut a my w ożydanii"
                            itp. odzywki pristoliczne. Ona miała swój styl, specyficzny humor i jeśli ktoś
                            był przygotowany, to doceniała. Ja bym powiedział - ostra i sprawiedliwa,
                            rosjanie mawiają "to kak yob...tsa z tigrom: prijatno i straszno". Sorka
                            obiecałem nie używać na posiedzeniach klubu, ale nie mogłem się powstrzymać.

                            > Nic nie słyszałam o
                            > spotkaniu absolwentów, ale mogę popytać.

                            Pozaglądaj do nas. I w razie czego daj cynk. Może jakoś dociągniemy.

                            > Pozdrawiam.

                            Lajkonik
                            pr

                          • anmar123 Re: Grono znajmych się poszerza, związki zacieśni 10.09.05, 20:12
                            Witam wszystkich! Nauki pobierałem w d. Szkole Rzemiosł. Na dniach obchodziła
                            swoje 90-lecie. Lelonek (chyba ten) uczył mnie fizyki. Oj! Dał mi wycisk na
                            optyce. I przez rok (Ikl.) historii uczył mnie Augustyniak. A jego małżonka
                            była przez 7 lat podstawówki (niepełne podstawowe) moją wychowawczynią.
                            A czy pamiętacie tarcze na rękawach? Czy wiecie jaka była zasada ich
                            kolorystyki?
                            Odnośnie spotkania absolwentów: W ostatnią sobotę sierpnia mieliśmy spotkanie
                            koleżeńskie z okazji 40-lecia matury. Zjechało się z Polski trochę chłopa.
                            Wspomienia zakończyły się jak prawie zaczynało świtać w Teklinie. [To tak dla
                            podtrzymania myśli o Waszym spotkaniu].
                      • lajkonik521 Strasznyje Duchi 10.09.05, 12:24
                        mka4 napisała:

                        > Nie chce się wtrącac bo za młoda jestem, nie pamiętam większości wymienionych
                        > profesorów. Ale spotkalam jeszcze Lopka i Przysiężną i pewnie jeszcze kogoś z
                        > wymienionych przez Was.
                        > Mam smutną wiadomość dla lajkonika, niestety Karol Nicze nie żyje od kilku lat.
                        > Pozdrawiam Absolwentów.

                        Posłuchaj mnie dzieweczko-mko. Ten wątek to nie prosektorium ani nawet muzeum,
                        ale klub absolwenta-pabianiczanina. Karta wstępu wolna, bez względu na wiek,
                        pleć, rasę i inne przypadłości fizjognomii. Zabranie głosu pożądane. No i jestem
                        mile zaskoczony, ze ktoś nas odwiedza. Cześć i witka uprzejma.

                        Przeczytałem już post Rumianka i muszę go trochę sprostować. Staruszkom pewnie
                        wybaczysz. Otóż ja rozumiem, ze wynienione postaci nie starszą cię obecnie po
                        nocach, ale spotkałaś ich jeszcze w LO. A może jakieś informacje o losie Kozła w
                        bibliotece? Czy ciągle używał zwrotu "Bez takich mi, bez takich...". No i czy
                        nie trzeba było książek w folie okładać przeciw zapryskaniu.

                        Dzięki mko, za info o KN [*]. Szkoda chłopa. Tu Pabianice miały szanse
                        zaistnieć. Trza bedzie zwiedzić znowu cmentarz. I z koleżkami na osobnosci pogadać.

                        Lopka Rumianek odmalował bardzo obrazowo (tyś chyba nawet takich wypracowań dla
                        Kozła nie pisał). Nie pamiętałem tych nogawek, ale już go widzę, jak komentuje
                        film rzucany na ekran naścienny o tatarskiej mniejszosci narodowej pt. "Kurban-
                        Bajram" w temacie mniejszości narodowe w Polsce. Pamietacie? Z wiadomych
                        względów szło mu to trochę niezręcznie. A jego latanie z globusem po klasie dla
                        zobrazowania odkrycia Kopernika (tu nie chciałbym się za głęboko wypowiadać, bo
                        przecież mamy w klubie eksperta z Torunia).

                        A moze mko, jeśli jesteś blizej tych spraw, to miałabyś jakieś info nt. zjazdu.

                        Lajkonik nizinny
                        panta rei - wszystko w płynie
                  • lajkonik521 Przemyslenia po zażyciu 10.09.05, 12:45
                    Hej, ramzi,
                    Przemyslałem sprawy, wczoraj po zażyciu pokarmow plynnych i oto formułuję dwa
                    zasadnicze wnioski:

                    1) W klubie abs-pab trzeba powołać sekcję im. "Stasia-byku", to moze byc
                    najsilniejsza sekcja klubowa. Cele sekcji: op-olić wszystkich kto nas
                    zdenerwuje, a nawet jak nas nie zdenerwuje i tyle.

                    2) Nowotki nie wydawała z siebie tak łatwo uczonych synow. Za to paru ładnych
                    nicponiów i urwisów się na jej bruku wykształciło. Długo poszukiwałem w pamieci
                    po kamienicach i domkach ulicznych tych inteligentów z okolic mojej generacji.
                    Niestety odnalazłem tylko dwóch. Ten drugi to bardzo zamglone skojarzenie.
                    Strzępy jakby rozmytych informacji. Nie jestem pewien, czy nie był wogóle
                    pierwszym zrzutem Nowotki na IILO. Ale tym bardziej serdecznie go pozdrawiam.
                    Trza bedzie to opić przy okazji zjazdu.

                    Lajkonik
                    panta rei - wszystko w płynie
                    • ramzes4 Dinozauryzm w praktyce 10.09.05, 15:06
                      Podzielam pogląd lajkonika, że nasz Klub Absolwentow nie powinien stosować
                      kryterium wieku. Przecież nawet ci, którzy robili maturę 10 lat temu są dla
                      aktualnych uczniów dinozaurami. W ostatecznoŚci możemy powołać Młodzieżówkę
                      Dinozaurów, żeby czterdziestoletni smarkacze lepiej się czuli wśród nas. Ważne,
                      żeby z atencją traktowali pokolenie "Stasiu-byku". Pytanie do lajkonika - czy
                      za twoich czasów sklep "Głuchego" funkcjonował jeszcze na Kilińskiego?
                      • lajkonik521 Struktury klubu 10.09.05, 15:42
                        ramzes4 napisał:

                        > Podzielam pogląd lajkonika, że nasz Klub Absolwentow nie powinien stosować
                        > kryterium wieku. Przecież nawet ci, którzy robili maturę 10 lat temu są dla
                        > aktualnych uczniów dinozaurami. W ostatecznoŚci możemy powołać Młodzieżówkę
                        > Dinozaurów, żeby czterdziestoletni smarkacze lepiej się czuli wśród nas. Ważne,
                        >
                        > żeby z atencją traktowali pokolenie "Stasiu-byku".

                        Dzięki za wsparcie. Tylko, ze trochę ryzykujesz, ramziu. Proponuję nieco
                        podnieść próg wieku młodzieżówki, żeby łapucapka cię nie sklęła, ze nie moze się
                        załapać (rachowanie na starość też zanika?).

                        A posłuchaj, ramziu, czy czasem jakiś z naszych dawnych kolesiów nie uczy teraz
                        w IILO, a moze dyrektoruje? Jakby taki się chciał do nas przyznać, to ranga
                        klubu by nieźle podskoczyła.


                        > Pytanie do lajkonika - czy
                        > za twoich czasów sklep "Głuchego" funkcjonował jeszcze na Kilińskiego?

                        Takie pytania wkurzają mnie. Że też człowiek nie moze sam takiego wspomnienia
                        odtworzyć! Tylko musi czekać na impuls. Oczywiście kojarzę nazwę. Ale nic z
                        obrazu ani lokalizacji. Art. rowerowe czy coś, wentylki, pompki?? Ale "u
                        głuchego" to był rzeczywiscie punkt!

                        Jeśli chodzi o postać, o której myślę od paru dni to jest niejaki p.
                        Cholewiński, Chlebowski (?). Najprawdopodobniej nauczyciel. Wyróżniał się na
                        ulicy ogromnej wielkości kapciami, oraz teczką która go szarpała na wszystkie
                        strony. Kojarzę go z okolic wspomnień półkolonijnych. Ano właśnie! koleżanki i
                        koledzy klubowicze:

                        Matki zapisywały dzieciaki, zeby się po ulicach za mocno nie pałętały.
                        Spec-tramwajem dojeżdzało się na Strzelnicę ok. godz. 9:00. Tramwaj przedwojenny
                        - zabytek. Ławki pod burtami wagonu i charakterystyczne pomosty. Przejście
                        środkiwm. Z tramwaju czereda wielką ławicą szła w kierunku pawilonów, nie
                        zapominając wypomnieć kolegom "przeszła świnia koło proga, nie widziała Pana
                        Boga", gdy mijaliśmy nadrzewną kapliczkę. Obowiązkowe zajrzenie w przyuliczne
                        okno na barometr wskazujacy chłopem lub babą pogodę lub deszcz (nikt nie
                        wiedział kto co wskazuje, ale odhaczyć należało). Obozowisko wędrownych Cyganów
                        z wozami mieszkalnymi i cyganiątkami grającymi na brodzie (ktoś to zna?).
                        Na miejscu apel na apelplatzu i piosenka, którą sobie nieco poźniej przypomnę,
                        jak zażyję. Zabawa przednia. Lasek, wycieczki do Karolewa, kirchol, jakieś stawy
                        z nadmuchanymi zabami (puchlina głodowa, czy inny pomór, juz nie pamiętam). No i
                        kakao z plackiem drozdzowym!. Powrót spec-tramwajem chyba ok. 15:00. Ha! Takie
                        to były wakacje, a kto tam Kołobrzeg widział!?

                        Trzym się ziom i wrzuć jeszcze jakieś hasło z mezozoiku,

                        Lajkonik
                        panta rei - wszystko w płynie
              • anmar123 Re: jakby to powiedzie, panie dzieju 13.09.05, 21:27
                lajkonik521 napisał:

                > Czy to znaczy, że wszyscyśmy się wychowali na Nowotki?! (gówniarzy pewnie nie
                > pamiętasz). A gdzie reszta kwiatu młodzieży pabianickiej w takim razie? Czy
                > pamitasz bruk na Nowotki i kopanie kanalizacji, tudzie rzeźnik na rogu A.
                > Ludowej?

                Drogi Lajkoniku! Ulicą poprzeczną do Nowotki była ul. Gwardii Ludowej!
                Wcześniej i obecnie Św. Rocha! A nie Armii Ludowej. Widocznie do szkoły
                chodziłeś Partyzancką albo przez ogródki. I nazwa ta Ci się nie utrwaliła.
                Że też muszę Cie poprawiać! Choć w tym jednym!
    • lajkonik521 Rewelka! 10.09.05, 20:27
      Nie mogłem sobie odmówić, zeby na klubie tego nie postawić. Oddaje doskonale
      obraz naszego losu na poniewierce. My tu ręce do łokci po świecie zdzieramy i
      zrozumienia nie ma w narodzie. Musicie to obejrzeć. Trójkącik albo do sciągnięcia.

      Ja to oglądałem z 10 razy (w tym 3 razy się zlałem). Polecam ramziowi, dla
      pięknej muzyki Rimskiego Korsakowa (pamietaj o pieluchach).

      www.pasjans.pl/film_ze_mucha_nie_siada.html
      lajkonik
      pr
    • pied_de_porc Klub Milosnikow Stasia Byka 10.09.05, 21:45
      Zalala mi mozg fala nieoczekiwanych wspomnien! Czapka pilotka i bluzgi - tak,
      to jest to! Kolejnym objawieniem byla tak pieknie opisana wizja Lopka wtulonego
      w biust malzonki,z nogami ledwo dotykajacymi podlogi.

      Ach, ta gorka naprzeciw poczty na Pulaskiego, to byly zdaje sie schrony z
      okresu wojny... Pamietam, jak mnie ojciec wozil tam sankami i marzl godzinami,
      czekajac az mi sie znudzi. Jeszcze jedno miejsce na sanki, ktore pamietam, bylo
      gdzies za Partyzancka. Czy to to "za szlabanem" o ktorym wspominacie?

      Z jakiegos powodu dopadly mnie obrazy pabianickich niepelnosprawnych. Bylo
      kilku rozbijajacych sie dumnie po miescie tzw. Weloreksami. Mniej szczescia
      mial Heniu, calkiem jeszcze mlody chlopak, chyba po wylewie, ktory przemierzal
      miasto wzdluz i wszerz na mizernym wozku inwalidzkim. Spedzal duzo czasu w
      parku przy zamku.

      Skoro juz o parku mowa: pamietacie go, kiedy byl jeszcze w klasycznym stylu
      symetrycznym, z piekna,centralnie ustawiona fontanna? No i muszla - te koncerty
      na 1go Maja. A zaraz obok mieniaca sie kolorami teczy Dobrzynka. Czy ktos z Was
      wchodzil do tej wielkiej rury kanalizacyjnej i jak daleko sie odwazyliscie?

      Bede tu definitywnie wpadac czesciej, jestescie moi drodzy najlepszym
      lekarstwem na Alzheimera :-)
    • pied_de_porc Zjazd Absolwentow 10.09.05, 22:01
      Tu jest informacja na temat zjazdu jubileuszowego:

      www.ids.uni.lodz.pl/2lopabianice/index2.htm
      • lajkonik521 Re: Zjazd Absolwentow 10.09.05, 23:06
        Masz piwo ode mnie porcik za tego linka.
        Aleśmy dobrze wcelowali z akcją powołania klubu. Do X trochę czasu jest. Chociaż
        mogliby trochę termin przesunąć, to załapałbym się już na darmochę.

        P R Z Y J E Ż D Ż A M !!!

        O podróżach w głąb ziemi nieco później, bo jest awantura przy kompie. Coś mi się
        zdaje, jak to zwykle w tym klubie bywa, że mogliśmy tę podróż razem odbyć.

        Dzięki,
        Lajkonik
        panta rei - wszystko w płynie.
        • rumian54 Apel - propozycja 12.09.05, 10:15
          Witam!
          Jeśli ktoś z czytających te nasze wspomnienia ma możliwości (współczesne
          znajomości z II LO) dotarcia do decydentów nadzorujących stronę internetową
          szkoły, by wystąpił z sugestją o poszerzenie jej o zestawienie roczników
          absolwentów wraz z ówczesnym gronem pedagogicznym. Nie jest to żaden wstyd, bo
          nikt z nas "sroce z pod ogona nie wypadł" a jakąś cząstkę w tworzeniu historii
          miał. O trudnościach "w tym temacie" nie ma usprawiedliwień typu: "obowiązuje
          ochrona danych osobowych" bo jest to bzdura z interpretacji ustawy. Sądzę,że
          jest to może spóźniony moment na 90 rocznicę (ale na setną do
          zrealizowania ;-)). A może ktoś coś wie o publikatorach z takimi danymi?
          Przytoczę, może szkoła innej rangi, przedwojenną warszawską szkołę Górskiego.
          Wielu absolwentów tej szkoły z tradycjami było(i jest)chlubą naszej ojczyzny.
          Mniemam, że II LO też "wychodowała swoje perełki".
          Kto, jak nie my dinozaury, ma dawać przykłady i wzory pozytywnej bytności. Może
          to tematy z lamusa, ale powtarzanie ich, mówienie o nich, to miara rangi jaka
          będzie związana z II LO w Pabianicach.
          Co Wy na to?
          • lajkonik521 Re: Apel - propozycja - wątpliwości 12.09.05, 16:27
            rumian54 napisał:

            > Witam!
            > Jeśli ktoś z czytających te nasze wspomnienia ma możliwości (współczesne
            > znajomości z II LO) dotarcia do decydentów nadzorujących stronę internetową
            > szkoły, by wystąpił z sugestją o poszerzenie jej o zestawienie roczników
            > absolwentów wraz z ówczesnym gronem pedagogicznym. Nie jest to żaden wstyd,
            bo
            > nikt z nas "sroce z pod ogona nie wypadł" a jakąś cząstkę w tworzeniu
            historii
            > miał. O trudnościach "w tym temacie" nie ma usprawiedliwień typu: "obowiązuje
            > ochrona danych osobowych" bo jest to bzdura z interpretacji ustawy. Sądzę,że
            > jest to może spóźniony moment na 90 rocznicę (ale na setną do
            > zrealizowania ;-)).

            Mam wątpliwości co do tego pomysłu, mogą go zablokować:
            1) głąby klasowe (zaszyć się w mroki niepamięci)
            2) posiadacze fałszywek (lepsza jest niepzrejrzystość)
            3) niedokończeni (problemy obserwowaliśmy już w realu)
            A wiadomo, że wyżej wymienieni, zgodnie z obowiązującą 3 zasadą termodynamiki,
            zajmują najwyższe pozycje w tzw. społecznym przewodzie pokarmowym (bliżej
            przełyku niż tego drugiego końca, żeby nie było wątpliwości). I choćbyśmy nie
            wiem jak natężali się to nie skłonimy autorów strony do wzięcia na siebie
            obrzydliwości ujadania się z wymienionymi w przypadku stworzenia takiej listy.

            Grymaszę, a sam nie miałbym nic przeciwko. Przecież na takiej liście nikt by
            mnie nie rozpoznał. Wówczas bowiem byłem jeszcze owłosionym lajźrebakiem. A
            moje miejsce w omawianym przewodzie pokarmowym nie było jeszcze zdeterminowane.
            Natomiast obecnie jestem bliski wypadnięcia z niego i to nie bynajmniej
            odruchem wymiotnym (a na to bym raczej zasługiwał), lecz w ramach zwykłej
            defekacji związanej z postępującym procesem mojego się starzenia.

            Myślałem też o oddzielnym wątku z wpisami w postaci nazwisko imię rocznik
            matury. Ale przy poziomie humoru naszego obywatelstawa już tu widzę wpisy
            Cimoszków, urbańczyków, leninów, buddów no i Stasia Byku. Przepadło.

            Pozostaje jedno - zrobić sobie zbiorowe zdjęcie na zjeździe i przekazać
            osobiście administratorom strony z prośbą o jego zamieszczenie po wsze czasy ku
            pamięci potomnych (zdęcie winno być zrobione na początku imprezy, by wymiętość
            koszul i dym z czachy jeszcze się nie rzucały w oczy).

            > A może ktoś coś wie o publikatorach z takimi danymi?
            > Przytoczę, może szkoła innej rangi, przedwojenną warszawską szkołę Górskiego.
            > Wielu absolwentów tej szkoły z tradycjami było(i jest)chlubą naszej ojczyzny.
            > Mniemam, że II LO też "wychodowała swoje perełki".

            Przed wojną nie było idiotycznej ustawy o obrazie danych osobowych.

            > Kto, jak nie my dinozaury, ma dawać przykłady i wzory pozytywnej bytności.
            Może
            >
            > to tematy z lamusa, ale powtarzanie ich, mówienie o nich, to miara rangi jaka
            > będzie związana z II LO w Pabianicach.
            > Co Wy na to?

            Wiem, że to głupio przy jednym pomyśle, zapiać "Mam inny pomysł". Ale właśnie
            mam. Może byśmy zaproponowali naszej Szkole jakąś prezentacyjkę (może cykl) z
            obszaru naszych obecnych dziedzin, w których pobieramy te nasze zasiłki
            socjalne. Młodzieży z III/IV klas mogłoby to dać ogólną informację czym się w
            życiu lepiej nie zajmować, co mogłoby ich konkretniej zachęcić do wybrania
            innych specjalizacji. Ja mógłbym ze swojej dziedziny parę ciekawostek
            opowiedzieć (nawet niekoniecznie z dziedziny muzykologii i gry na organach*,
            boć to nie liceum muzyczne). Rzucę takie hasło na zjeździe.

            * żeńskich

            Lajkonik
            pr - wiadomo
    • anmar123 Smutna wiadomość :( 12.09.05, 20:22
      Przed chwilą dowiedziałem się, że prof. Augustyniak nie żyje. Kiedy zmarł - nie
      wiem. Ale chyba dość dawno. Żyje natomiast jego małżonka - Lucyna. Była przez 7
      lat wychowawczynią w "13", która mieściła się w tym samym budynku. Stąd mój
      sentyment do tej "budy".
      A mieszkał w lewym skrzydle budynku szkoły na piętrze patrząc od strony boiska
      (nie w suterynie, jak napisał któryś z przedpisaczy).
      Pozdrawiam!
      Emigrant (wewn.) Anmar
      • pied_de_porc Re: Smutna wiadomość :( 12.09.05, 21:42
        To przykre, byl moim wychowawca przez 2 lata i milo go wspominam. Co mi
        najbardziej utkwilo w pamieci, to moja mama splakana ze smiechu po powrocie z
        jednej wywiadowki (a zwykle nie miala po takowych wielu powodow do radosci).
        Okazalo sie, ze p.Augustyniak palnal im przemowe, majaca otworzyc rodzicom oczy
        na moralna zgnilizne ich pociech. "Stoja na korytarzach objeci. I to nie,
        prosze panstwa, dziewczynka z dziewczynka, czy chlopiec z chlopcem. O, nie. TO
        DZIEWCZETA Z CHLOPCAMI!!!".

      • mka4 Re: Smutna wiadomość :( 12.09.05, 22:38
        Prof. Augustyniak zmarł okolo 90 r., trudno mi powiedzieć ale może tak w 91
        albo 92. Mialam z nim przez rok historię. Pamiętam go jako starszego Pana w
        okularach w marynarce. Spokojny i opanowany. Przerabialiśmy okres II wojny
        światowej. Lekcje składały się z jego wspomnień z czasow okupacji. Opowiadał
        jakie to uczucie być w mieście bombardowanym przez Aliantów - był wywieziony na
        roboty do Berlina. Z tych starszych prof. ktorzy mnie jeszcze uczyli zmarli,
        prof. Przysiężna,Durajska, Lenda, Koprowicz. W tej chwili w liceum nie uczy
        nikt z starszych nauczycieli. Bez nich ta szkoła to juz nie to ...
        • rumian54 Re: Smutna wiadomość :( 13.09.05, 00:15
          Witam!
          Zapewne nie obcy Ci był z młodszej generacji fizyk S.Guzowski wprowadzony przez
          W.Lelonek w arkana pracowni fizycznej. Pracował jeszcze jakiś czas po
          odejściu "starej gwardii". Czy jeszcze jest, albo do kiedy był w II LO tego nie
          wiem. Zapamiętałem Go jako roztrzepanego brodatego młodzieniaszka po studiach.
          On chyba jako pierwszy w historii szkoły dał się spoufalić z uczniami. Mówienie
          sobie po imieniu może zmniejszyło dystans uczeń - nauczyciel, ale jak sądzę
          zwiększyło Jego dystans od innych nauczycieli. Ot różnica pokoleń. Ale czy
          skutecznie nauczał fizyki? Pole do popisu miał a i głąbów nie brakowało!
          • pied_de_porc Re: Smutna wiadomość :( 13.09.05, 05:31
            Glab od fizyki sie zglasza! Pytanie pewnie do MK4, ale poki co, kliknij na to:
            www.zyciepabianic.com.pl/ i wpisz do wyszukiwarki 'Guzowski'. Jeden
            artykul to wywiad z nim, drugi to przy okazji spotkania mojego rocznika w
            Piemoncie w tym roku. Ciekawe, w wywiadzie jest wzmianka o przymusowej
            emeryturze.

            Moje spotkanie ze Stasiem moglo byc pierwszym jego zetknieciem sie z uczniami
            II LO. Zaczepil mnie mianowicie na Armii Czerwonej taki jakis mlody brodaty.
            Bylo to przed rozpoczeciem roku szkolnego. Zapytal o cos, kierunek badz otwarty
            sklep, bo jest nowy w miescie. No i zaczelismy gadac. Okazalo sie, ze jeszcze
            nic nie jadl, bo dopiero zwalil rzeczy w sublokatorce, robilo sie pozno.
            Poniewaz stalismy blisko mojego mieszkania, zaprosilam go na kolacje, z ktorej
            z checia skorzystal. Na szczescie moi starzy byli przyzwyczajeni do
            sprowadzania przeze mnie nieznanych im typow. Spedzilismy mily wieczor i
            pozniej jeszcze kilka, ale kiedy zostal moim fizykiem juz nie wypadalo i
            zreszta juz sie zadomowil w miescie w swoim towarzystwie. Wspominam go bardzo
            serdecznie, bo byl inny. Ale galy walil jak oszalaly!

            Mam od przyjaciela zdjecia z tego spotkania rocznika w Piemoncie. Stas tam
            wywija na parkiecie z ta sama energia, z jaka dawal galy. Fajny facet!!!



            • lajkonik521 Przypadki ludzkie 13.09.05, 19:07
              Zbieżność niesamowita!

              Lajkonik
              pr

              PS1. A tak na marginesie, porcek, czy ty chlera w piekarni pracujesz, zeby o
              5:30 do kompa siadać. Czy to moze starcza niedosenność. Czy moze jedyny czas
              kiedy komp w domu wolny (budzik nastawiasz)? Co je grane?

              PS2. Sprawdź mi czy Mordownia jeszcze funkcjonuje.
              • mka4 Re: Przypadki ludzkie 13.09.05, 21:37
                w mordowni czyli Barze Warszawskim jest teraz sklep z glazurą i wszystkim co
                potrzeba do łazienek i kuchni: krany, wanny, zlewy itp.
                A znałes kelnerkę z mordowni? na imię miała Basia.
              • pied_de_porc Re: Przypadki ludzkie 13.09.05, 21:54
                No, ostatnie buleczki sprzedane, moge wracac do kompa :-)

                Kombinacja innej strefy czasowej z istotnie galopujaca starcza bezsennoscia
                sprawiaja, ze moje wpisy ukazuja sie w kretynskich godzinach.

                A o ktora mordownie chodzi, bo dla mnie to ta na Pl.Obroncow Stalingradu, ale
                byla tez inna, naprzeciw kosciola sw Floriana. Ta druga serwowala calkiem
                niezle obiadki, jezeli komus nie przeszkadzalo, ze zwykle dzielil stol z
                gosciem, ktory chwiejac sie w tyl i w przod i na boki pilnie sledzil kazdy ruch
                widelca (jezeli w milczeniu, to jeszcze pol biedy).

                A kto pamieta bar (mleczny?) na rogu Armii Czerwonej i Pulaskiego? Najlepsza
                pomidorowka na swiecie...


                • rumian54 Re: Przypadki ludzkie 14.09.05, 07:36
                  Witajcie!
                  >pied_de_porc napisała:
                  > A kto pamieta bar (mleczny?) na rogu Armii Czerwonej i Pulaskiego? Najlepsza
                  > pomidorowka na swiecie...
                  Na samym rogu, tu gdzie obecnie chyba jest jakieś foto, był parterowy
                  budyneczek (po drugiej stronie ulicy A.Czerwonej (Zamkowa)stał i
                  stoi "prezydium"). Tu był bar GOLONKA i z tego jadła zasłynął. Z początków
                  rejestrów mojej pamięci: serwowano tu piwo, a golonka była przednia. Ale jak
                  chwiejnych i agresywnych konsumentów przybywało (zaczynała powstawać "mordownia
                  nr 3") rozwiązano problem tzn. zlikwidowano sprzedaż piwa. (To chyba były
                  początki idei wychowania w trzeźwości!- "co chore to nieuleczalne").Obiadki
                  serwowano od godz. 13. Powstała też sala bezalkoholowa co było wówczas trendem
                  ogólnopolskim.
                  A pamiętacie kawiarnię Mocca? Chyba jedyna ówczesna kawiarnia w Pabianicach. A
                  restauracja Stylowa ze wspaniałym czerwonym barszczykiem za który
                  dostała "srebrną patelnię"?
              • lajkonik521 O wy, ochlapusy! 14.09.05, 08:46
                Niezła znajomość topografii.

                MKA: w mordowni czyli Barze Warszawskim jest teraz sklep z glazurą i wszystkim
                co
                potrzeba do łazienek i kuchni: krany, wanny, zlewy itp.
                A znałes kelnerkę z mordowni? na imię miała Basia.

                Mka, przebiłaś wszystkich - toż kelnerek to nawet rumian nie znał po imieniu.
                Co prawda w dalszym moim rozwoju kulturalnym miewałem prywatne kufle w
                niektórych przybytkach, ale w P-cach - nie. Pora odrabiać straty.

                Porcik: A o ktora mordownie chodzi, bo dla mnie to ta na Pl.Obroncow
                Stalingradu, ale
                byla tez inna, naprzeciw kosciola sw Floriana.

                No! Zachowałeś się, bo już myślałem, że palniesz "mordowania, naprzeciwko
                której jest kościół (d. kaplica) św. Floriana" (niby teoria względności
                obowiązuje, ale lepiej wskazać co jest układem odniesienia).

                Rumianek: A pamiętacie kawiarnię Mocca? Chyba jedyna ówczesna kawiarnia w
                Pabianicach. A
                restauracja Stylowa ze wspaniałym czerwonym barszczykiem za który
                dostała "srebrną patelnię"?

                W Golonce oczywiście bywałem w czasach jej świetności, gdy podstawowym
                serwowanym posiłkiem było piwo kuflowe. Można było po piwie skoczyć
                naprzeciwko, po drugiej stronie A.Czerwonej, na miejscu obecnego bunkra 3
                Korony, do sklepu "Warzywa i Owoce", he, he. W Mocce - być należało do dobrego
                tonu. Ale nie pamiętam, gdzie była Stylowa (napad amnezji).

                No to geografię wspólnymi siłami, przy wydatnej pomocy mki, byśmy zaliczyli.

                (ch)lajkonik
                pr
          • mka4 Re: Smutna wiadomość :( 13.09.05, 09:58
            Prof. Guzowski umiał nauczyć fizyki, stosował dziwne metody, ale jakoś wtłaczał
            w nas podstawy tej nauki. Na pierwszej lekcji pokazał nam regulamin pracowni,
            wisial obok tablicy - pkt. 1 - Pan Profesor zawsze ma racje; pkt. 2 - gdy nie
            ma racji patrz pkt. 1.
            Żywiołowy, zawsze młody i uśmiechnięty. Często na nasze Dzień dobry! wpuszczjąc
            nas do pracowni odpowiadał "Dla kogo dobry to zobaczymy!", albo "Uwaga! obniżył
            mi się poziom dwójek we krwi!". Nie wspominam go źle, wspaniały facet.
            Z tego co wiem odszedł na emeryture z powodu jakiegoś konfliktu z obecną
            dyrekcją, rozmawialam z nim kiedyś na ten temat. Pamięta swoich uczniów i nigdy
            nie przejdzie nie zamieniwszy choćby dwu zdań.
        • monia1996 Re: Smutna wiadomość :( 23.10.05, 21:48
          Co do profesora Augustyniaka - dokładnej daty nie pamiętam, ale okolice roku 90
          są wysoce prawdopodobne - jego przybrana córka chodziła ze mną do klasy i
          niedaleko przed maturą (91) był jego pogrzeb. Profesor Koprowicz też niestety
          już nie żyje (złoty człowiek był - dostałam kiedyś minus za gadanie, pomimo, że
          byłam nieobecna na lekcji).
    • pied_de_porc Pabianice w internecie 12.09.05, 21:20
      Mam garsc linkow dotyczacych Pabianic. Prosze dodajcie swoje ulubione, moze
      staniemy sie najwieksza na swiecie wyszukiwarka wirtualnych Pabianic :-)


      www.um.pabianice.pl/metadot/index.pl
      www.pabnet.pabianice.com/
      www.pabianice.net.pl/
      republika.pl/pabianice2000/serwis.html
      www.zyciepabianic.com.pl/
      www.zchor.org/pabianice/pabianice.htm
      www.zamkipolskie.com/pabianice/pabianice.html
      www.muzeum.pabianice.prv.pl/
      schronisko.pabianice.webpark.pl/
      • lajkonik521 Re: Pabianice w internecie 13.09.05, 18:49
        Niezłą mi wrzuciłeś robotę, to wszystko przejrzeć. Ale przerobiłem. Wracam do
        czytania "Życia Pabianic". Nie doczytałem się żadnych wieści z "Mordowni"
        (istnieje jeszcze?).

        Lajkonik
        panta rei - z okazji przygotowań do zjazdu chyba bedę musiał przyjąć oficjalne
        (choć wypaczone) tłumaczenie. Heraklit się w grobie przewróci.
      • ramzes4 Marian Lelonek - genialny metodyk i fizyk 13.09.05, 19:05
        Mówię to wam ja, zdecydowany humanista, który na ustnej maturze miał kłopoty z
        błahym twierdzeniem Talesa. Ale wrócmy do fizyki: w ósmej klasie (tak się
        numerowało klasy za moich czasów) fizyki uczyła mnie pani Nikt, czyli
        prof.Kozłowska. Od początku dziewiątej zaczęła uczyć pani Wanda Lelonek,
        młodziutka, ledwie po studiach. Fizykę w dalszym ciągu rozumałem tak, jak jak
        byli pracownicy PGR teorię względności Einsteina. Po kilku tygodniach pani
        Lelonek poszła na urlop macierzyński, a w jej miejsce przeszedł jej mąż, Marian
        Lelonek. I stał się cud! Ten przestojny, wesoły, młody nauczyciel sprawił, że
        fizyka stała się fascynująca i zadziwiająco łatwo wchodziła do głowy. Zjawiska
        fizyczne stały się proste i zrozumiałe. Nie wiem, jak on to robił. Wiem tylko,
        że później był szefem jakiegoś ośrodka metodycznego - i to by wszystko
        wyjaśniało. Ostatnie dwa lata uczyła już jego żona i fizyka zszarzała.
        Dociągnąłem wprawdzie czwórkę do matury, ale juz bez zbytniego zaangażowania.
        Nigdy po Panu Marianie, włączjąc studia, nie spotkałem tak utalentowanego
        pedagoga, a uczyli mnie na studiach wybitni profesorowie. Przekonałem się więc,
        co może zrobić dobry pedagog. A tych nie miałem wielu, niestety...
        • lajkonik521 Re: Zwoli - wyciskacz samodzielności 13.09.05, 19:29
          cześć, prawie on-line. Dzieciaki kompa zwolnili, co?


          ramzes4 napisał:

          > Mówię to wam ja, zdecydowany humanista, który na ustnej maturze miał kłopoty z
          > błahym twierdzeniem Talesa. Ale wrócmy do fizyki: w ósmej klasie (tak się
          > numerowało klasy za moich czasów) fizyki uczyła mnie pani Nikt, czyli
          > prof.Kozłowska. Od początku dziewiątej zaczęła uczyć pani Wanda Lelonek,
          > młodziutka, ledwie po studiach. Fizykę w dalszym ciągu rozumałem tak, jak jak
          > byli pracownicy PGR teorię względności Einsteina. Po kilku tygodniach pani
          > Lelonek poszła na urlop macierzyński,

          Niesamowite, qurcze! To ONI SIĘ ROZMNAŻALI?!! Niesamowite...

          > a w jej miejsce przeszedł jej mąż, Marian
          >
          > Lelonek. I stał się cud! Ten przestojny, wesoły, młody nauczyciel sprawił, że
          > fizyka stała się fascynująca i zadziwiająco łatwo wchodziła do głowy. Zjawiska
          > fizyczne stały się proste i zrozumiałe. Nie wiem, jak on to robił. Wiem tylko,
          > że później był szefem jakiegoś ośrodka metodycznego - i to by wszystko
          > wyjaśniało. Ostatnie dwa lata uczyła już jego żona i fizyka zszarzała.
          > Dociągnąłem wprawdzie czwórkę do matury, ale juz bez zbytniego zaangażowania.
          > Nigdy po Panu Marianie, włączjąc studia, nie spotkałem tak utalentowanego
          > pedagoga, a uczyli mnie na studiach wybitni profesorowie. Przekonałem się więc,
          >
          > co może zrobić dobry pedagog. A tych nie miałem wielu, niestety...

          Nie wiadomo co komu przypasuje. Ja po swoich długich doświadczeniach dochodzę do
          wniosku, że najlepsza (najtrwalsza) wiedza, to taka, do której sam dojdziesz.
          Nikt cię lepiej nie nauczy, niż ty sam. Sprawdziłem to na sobie i miałem okazję
          - na innych. Wiem co mowię, a najważniejsze, ze to jest PRAWDA i tyle.
          I jak sięgam teraz pamięcią, to Zwoli te zasadę stosował. Nie rozpraszał się na
          zawiłe tłumaczenia - lista obcności 5 min, odpytka 15 min, podanie nowego tematu
          5 min, podanie zadań do rozwiązania w domu 5 min, koniec lekcji. Czasem krócej.
          A twarzystwo uczyło się jak szalone. I co najważniejsze dostawali piatki! U
          Zwolego! I nie należało to do rzadkości. Facet umiał docenić pracę. Prawda, ze w
          tamtych czasach interesowała mnie tylko matma i w zasadzie niczego innego nie
          lubiłem (np. głąbowatość fizyczna, nieuleczalna do dziś). Ale z matmy dostałem
          dobrego kopa na przyszłość. Nie byłem odosobniony w tej ocenie - sporo kolegów z
          mojej klasy było w nurcie.

          l.
          • ramzes4 Lajkonik - nieprawdziwy dinozaur 13.09.05, 20:30
            lajkonik521 napisał:

            > cześć, prawie on-line. Dzieciaki kompa zwolnili, co?
            ............

            Oj lajkoniku, lajkoniku... Jak to sobie wykombinwałeś, że prawdziwy dinozaur ma
            dzieci w wieku "kompterowym", hahahaha... Mój syn z synową mają owszem dwa
            kpmputery i dwa laptopy, ale mieszkaja osobno, bo są bardzo dorośli. Syn używa
            wyłącznie Macintoshy a o takich jak ty i ja mówi pogardliwie "pececiarze".
            Co do matematyki: mnie uczył (i niewiele nauczył) Lenda, a Zwolski uczył w
            klasach równoległych. Z pewnością Zwolski ze swoim spokojem potrafił zmusić do
            nauki takich profanów jak ja. Ja natomiast całe życie pozostałem we wstręcie do
            Pitagorasów, Talesów i innych takich tam. Nie pytaj mnie o sinus, cosinus,
            tangens czy cotangens bo nie kumam. I dobrze mi z tym, hehe...
            • lajkonik521 Re: Lajkonik - nieprawdziwy dinozaur? 13.09.05, 21:00

              Nieprawdziwy dinozaur!!! Jak to pięknie brzmi. Już dawno mnie nikt tak nie
              skomplementował. Ubyło mi od razu parędziesiąt lat. Tak mi mów....


              ramzes4 napisał:


              > Oj lajkoniku, lajkoniku... Jak to sobie wykombinwałeś, że prawdziwy dinozaur ma
              >
              > dzieci w wieku "kompterowym", hahahaha... Mój syn z synową mają owszem dwa
              > kpmputery i dwa laptopy, ale mieszkaja osobno, bo są bardzo dorośli. Syn używa
              > wyłącznie Macintoshy a o takich jak ty i ja mówi pogardliwie "pececiarze".

              No ców, tak to z lajkonikami. Gatunek na wyginięciu i trudnosci w rozmnażaniu
              się. Ale za to młodzież (stare byki, za przeproszeniem klubu) dba żeby w domu
              nie było peceta. Przyznam się, że w piwnicy za pianinem mam jeszcze starego
              podłączonego i go używam gdy dziury finansowe trzeba łatać).


              > Co do matematyki: mnie uczył (i niewiele nauczył) Lenda, a Zwolski uczył w
              > klasach równoległych. Z pewnością Zwolski ze swoim spokojem potrafił zmusić do
              > nauki takich profanów jak ja. Ja natomiast całe życie pozostałem we wstręcie do
              >

              > Pitagorasów, Talesów i innych takich tam. Nie pytaj mnie o sinus, cosinus,
              > tangens czy cotangens bo nie kumam. I dobrze mi z tym, hehe...

              Łeee. Natomiast ja postanowiłem np. taką biologię i anatomię poznawać w naturze.
              A z chemii pamietałem do niedawna wzór na wyborową, ale niestety jakieś dwa lata
              temu juz zapomniałem. I też mi z tym dobrze...

              A tak na marginesie, to w tym wątku w jedym z postów powyżej jest zaginka dla
              ciebie. Zajrzyj i dogadaj się ze swoim Alzheimerem czy ci pozwoli odpowiedzieć.

              (ch)lajkonik
              p r
    • lajkonik521 Słynne cytaty belfrów... 13.09.05, 18:46
      Kozioł: "Bez takich mi, ...walski, bez takich".

      Najpiękniejszy zapamiętany przeze mnie cytat Zwolego (IV klasa, do kolesia,
      który był szczerze wklęsły z matmy): "No cóż mi ...szewski powie na ten temat?".
      Długa cisza (jak zwykle). "Czy ja przez te cztery lata choć raz usłyszę
      ...szewskiego głos? Chociaż raz?". Wyjaśniam - nie usłyszał, tak koleś był
      małomówny.

      lajkonik
      pr

      PS. Porządnieję na okoliczność zjazdu. Proszę zatem, przez uszanowanie mojej
      decyzji i wsparcie mnie w niej, nie stosować liter "Ch" przed moim nickiem.
      • sylwinka6 Podzięki za zaproszenie do szacownego grona 13.09.05, 21:30
        składam na ręce(kopytka???)lajkonika.Obserwowałam rozrastanie sie wątku,może
        niezbyt regularnie,ale z rosnącym zadowoleniem,że przybywa wpisów na
        forum.Propozycję zjazdu rozważę:) Z licealnym pozdrowieniem!
        Sylwinka
        • lajkonik521 Re: Podzięki za zaproszenie do szacownego grona 14.09.05, 08:51
          sylwinka6 napisała:

          > składam na ręce(kopytka???)lajkonika.Obserwowałam rozrastanie sie wątku,może
          > niezbyt regularnie,ale z rosnącym zadowoleniem,że przybywa wpisów na
          > forum.Propozycję zjazdu rozważę:) Z licealnym pozdrowieniem!
          > Sylwinka

          Chyba to się nazywają pęciny. Ale jeszcze raz dokladnie sprawdzę. W wątku
          rzeczywiście zrobiło się bezhołowie. Tak to już jest, jak się paru staruszków,
          panie dzieju, spotka i zaczynają pitolić o wszystkim. Jednak najważniejszy jest
          teraz ZJAZD. Co do propozycji uczestnictwa w zjeździe, to masz niewiele czasu
          na zastanowienie się, październik tuż tuż, zatem - szybko i pozytywnie.
          Odszukaj tylko tarczę w piwnicy.

          Pozdr.
          Lajkonik
    • pied_de_porc Dobre zarcie w Pabianicach 15.09.05, 06:34
      Nie bede ukrywac, ze bezwtydnie podbijam watek, ale dolaczam sie do opinii, ze
      barszczyk czerwony w Stylowej byl magiczny. Stylowa byla na rogu Armii
      Czerwonej i czegos tam (wujek Alzhaimer puka do drzwi)...
      • lajkonik521 Stylowa ż wiem 15.09.05, 08:25
      • lajkonik521 Stylowa - wiem! 15.09.05, 08:28
        pied_de_porc napisała:

        > Nie bede ukrywac, ze bezwtydnie podbijam watek, ale dolaczam sie do opinii,
        ze
        > barszczyk czerwony w Stylowej byl magiczny. Stylowa byla na rogu Armii
        > Czerwonej i czegos tam (wujek Alzhaimer puka do drzwi)...

        Olśnienie! No jasne, że ją widzę jak na dłoni. To mógł być róg Narutowicza.
        Wejście od A. Czerwonej. (Nazwy narutowicza chyba nie zmienili, nie?)

        Lajkonik
        pr
        • ramzes4 młodość spędzona w Mocce 15.09.05, 21:40
          Mocca to była magiczna kawiarnia, gdzie spotykali się do południa studenci, co
          nie pojechali na wykłady, emryci z tzw. pabianickiej inteligencji, pabianiccy
          cinkciarze i inni, którzy mieli czas. Pasjami grało się w kości, choć nie bylo
          to do końca dozwolone. A wszystko przy małej kawie - i nikomu to nie
          przeszkadzało. A potem Mokkę przejął Urząd Skarbowy i zaadaptował na swoje kasy
          i paka się rozpłynęła...
          • pied_de_porc Re: młodość spędzona w Mocce 16.09.05, 15:06
            A kategoria sama w sobie byl "mlody" mecenas Kwasniewski. On tam praktycznie
            mieszkal...
    • lajkonik521 Dobra Sznowni Klubowicze, co robimy? 16.09.05, 17:19
      Sprawa wygląda cieniutko. 21 X, piątek (pod znakiem zapytania). 22 X sobota
      (termin bardziej realny - ale do dyspozycji tylko bal a to chyba wymaga
      utrzymywania pionowej postawy).
      Czy w klubie jest wola jakiegoś spotkania?
      Może ramzes, umiejący otworzyć dobry wątek, otworzyłby takowy w celu:
      - założenia listy,
      - artykułowania preferencji,
      - ujawnień,
      - zniechęceń,
      - wszelkich innych pomysłów ...
      Chyba trzeba zacząć działać.

      Lajkonik
      pr



      • dino64 Re: Dobra Sznowni Klubowicze, co robimy? 16.09.05, 23:15
        Witam!
        Jestem pabianickim dinozaurem rocznik maturalny 1964.
        Obecnie mieszkam w W-wie. Czy ktoś zna kogoś z tego rocznika?
        Wiem o kilku osobach mieszkających w Łodzi i Pabianicach, ale nie mam do nich
        kontaktu.
        Wybieram się zdecydowanie na Zjazd , ale zastanawiam się nad balem.
        Obawiam się, że będzie to podróż do świata, którego już nie ma.
        Pozdrawiam wszystkich
        dino64

        • lajkonik521 Rocznik 64 - niestety dobija do emerytury 17.09.05, 17:07
          dino64 napisał:

          > Witam!
          > Jestem pabianickim dinozaurem rocznik maturalny 1964.
          > Obecnie mieszkam w W-wie. Czy ktoś zna kogoś z tego rocznika?
          > Wiem o kilku osobach mieszkających w Łodzi i Pabianicach, ale nie mam do nich
          > kontaktu.
          > Wybieram się zdecydowanie na Zjazd , ale zastanawiam się nad balem.
          > Obawiam się, że będzie to podróż do świata, którego już nie ma.
          > Pozdrawiam wszystkich
          > dino64

          Ohohoho! Kogo my tu widzimy w klubie? Gatuneczek na wymarciu. Serdeczne
          przywitka. Jakoś twój rocznik się nie odzywa, to ja się wtrącę, chociażem bękart
          parę lat młodszy.

          Też zdecydowanie się wybieram (choćbym nawet miał tylko jedno piwko w samotności
          wypić) i też się zastanawiam (cokolwiek by to miało znaczyć) nad balem. Ale w
          sobotę żadna inna impreza zjazdowa się nie szykuje.

          Zaglądnij tu od czasu do czasu, to pewnie starszyzna coś wykombinuje, a my ją
          poprzemy.

          Lajkonik

          No i całuj W-wę w sam srodek Ursynowa.
          • dino64 Re: Rocznik 64 - niestety dobija do emerytury 19.09.05, 23:00
            Coś urwał się ten wątek. Czyżby zapał się wyczerpał?
            Ja właśnie wysłałem zgłoszenie uczestnictwa w Jubileuszu, do czego zachęcam
            pozostałych. Próbuję nawiązać kontakty z ludźmi z rocznika 64, ale mam mierne
            efekty. Gdyby ktoś takowe posiadał - prośba o udostępnienie.
            Generalnie Pabianice miastem były okropnym, ale ludzie byli i są wspaniali.
            Tezy tej będę bronił dzielnie wobec Warszawki (chociaż nieco tę dobrą opinię o
            Pabianiczanach zepsuła niedawno nieco pewna pani od czerwonych skarpetek oraz
            korytarzy poziomych i pionowych). Zresztą byliśmy wtedy po prostu młodzi i
            reszta nie miała znaczenia.
            • lajkonik521 Re: Rocznik 64 - W-wa RULEZ! 20.09.05, 10:55
              dino64 napisał:

              > Coś urwał się ten wątek. Czyżby zapał się wyczerpał?

              Pewnie padł blady strach albo nastąpiło zwarcie szyków. Czy Legia grała kiedyś
              z Włókniarzem P-ce? Może tu pies pogrzebany.

              Zapał pewnie jeszcze jest, tylko musieliśmy oddać garnitury maturalne do pralni
              i nie mamy w czym się na forum prezentować. Nie znasz jakiegoś lomardu z
              kamizelkami, bo poprzednia mi się rozeszła.


              > Ja właśnie wysłałem zgłoszenie uczestnictwa w Jubileuszu, do czego zachęcam
              > pozostałych. Próbuję nawiązać kontakty z ludźmi z rocznika 64, ale mam mierne
              > efekty. Gdyby ktoś takowe posiadał - prośba o udostępnienie.
              > Generalnie Pabianice miastem były okropnym, ale ludzie byli i są wspaniali.
              > Tezy tej będę bronił dzielnie wobec Warszawki (chociaż nieco tę dobrą opinię
              o
              > Pabianiczanach zepsuła niedawno nieco pewna pani od czerwonych skarpetek oraz
              > korytarzy poziomych i pionowych).

              oi, oi! Bo ochroniarza zdenerwujesz. Już tu jeden po pazurach dostał. W tym
              gronie, to chyba lepiej przywoływać elokwencję Leppieja, albo qrvicki spod
              rzęs.


              > Zresztą byliśmy wtedy po prostu młodzi i
              > reszta nie miała znaczenia.

              Jakby miało przyjść do tego, że sami będziemy musieli Jubuileusz obejść, to
              zaczynaj ćwiczyć z lekkim wyhamowaniem przed przyjazdem.

              Trzym się, dino.

              Lajkonik
              pr

              Acha, nie zapomnij kupić na stadionie jakichś przyzwoitych "tymczasowych"
              tablic rejestracyjnych (zalecane EL, ale chlery najdroższe).
              • dino64 Re: Rocznik 64 - W-wa RULEZ! 20.09.05, 22:16
                Jak widać nawet moje prowokacyjne stwierdzenia o Pabianicach i Pabianiczanach
                nie zdołały rozruszać dyskusji.
                Bedę więc brnął dalej. Mam nadzieję, że nie oberwę od kogoś na Jubileuszu.
                Pabianice (40 lat temu) były po prostu wielką wsią - właściwie całe położone
                wzdłuż jednej ulicy (Armii Czerwonej, jak pewnie starsi pamiętają). 300 m od
                niej w każdą stronę były już łąki.
                Jednak -rawdopodobnie z powodu bliskości Łodzi -ludzie nie byli
                małomiasteczkowi. Pamiętam "głód" kultury wśród rówieśników, wyprawy do Łodzi a
                na nawet do Warszawy na różne imprezy kulturalne. Teraz mam to na wyciągnięcie
                ręki i nie korzystam.
                W Pabianicach byłem ostatni raz 5 lat temu po 30-letniej przerwie. Nie wiem,
                czy to z powodu tego, że był to dzień świąteczny, ale Pabianice sprawiły na
                mnie wrażenie miasta zamierającego.
                Nieczynne przędzalnie (zawsze po drodze do szkoły zaglądałem przez okna i
                obserwowałem pracę kobiet przy krosnach - podziwiałem jak potrafią związać
                zerwaną nić na wirującym krośnie), pusty park (muszla koncertowa zdemontowana),
                puste ulice.
                Spotkałem wtedy kilka osób z dawnych czasów - w większości nie mieszkają już w
                Pabianicach - i stwierdziłem, ze duch pozostał. Dlatego też chcę tam jechać
                jeszce raz.
                • pied_de_porc Re: Rocznik 64 - W-wa RULEZ! 21.09.05, 00:44
                  Muszla koncertowa zdemontowana?!?!?! Skandal! Powiedz, drogi Dino, ze to tylko
                  Twoja kolejna prowokacja :)

                  Ta bliskosc Lodzi jest dla mnie funkcja wieku. Pamietam, kiedy wyjazd tam byl
                  cala wyprawa i traktowany niemal odswietnie. Z biegiem lat dystans ten zaczal
                  sie coraz bardziej kurczyc, wypad na zakupy po poludniu nie stanowily juz
                  zadnego problemu. W koncu wiekszosc ludzi wyladowala na Uniwerku/Politechnice i
                  trase te przemierzali codziennie przez 4-5 lat. Taka prowincjonalna teoria
                  wzglednosci...
                  • dino64 Re: Rocznik 64 - W-wa RULEZ! 21.09.05, 23:17
                    Niestety, z muszlą koncertowa to prawda.
                    Zgadzam się z Tobą, że z wiekiem Łódź stawała się coraz bliższa. Chciałem
                    powiedzieć, że ta bliskość była na pewno po części przyczyną, że Pabianiczanie
                    nie czuli sie odcięci od dóbr kultury. Zresztą pewnie decydująca była osobista
                    aktywność, pobudzana również chęcią nadążania za wielkim światem.
                    Muszę z niejaką dumą stwierdzić, że kiedy przeprowadziłem się do Warszawy nie
                    musiałem się wstydzić wobec Warszawiaków zapóźnienia kulturalnego. Byłem raczej
                    w stosunku do nich do przodu. Okazało się, że poziom II LO był na tyle wysoki,
                    że w rankungu klasowym wylądowałem wysoko. W matematyce nie miałem sobie
                    równych, co nie jest moim samochwalstwem, lecz pochwałą dla niezapomnianego
                    (choć nie przez wszystkich lubianego) Zwolskiego.
                    Pamiętam, że szokujące było dla mnie porównanie poziomu dyscypliny w starej i
                    nowej szkole. Generalnie w W-wie panował totalny luz. Nie oznacza to, że w II
                    LO my uczniowie akceptowaliśmy bezkrytycznie wymóg zakładania kapci na zabawach
                    szkolnych (dyr. Pachnowski był w tej kwestii nieprzejednany)- było to pole
                    ciągłych podchodów z woźnym szkolnym. Umieściliśmy nawet na ten temat w gazetce
                    klasowej złośliwy rysunek (woźny jako pies tropiący ucznia w butach), ale
                    cenzura szkolna go zdjęła. Mimo tej ciągłej walki pokoleniowej pomiędzy nami i
                    nauczycielami ( z pewnymi nielicznymi wyjątkami) wytwarzała się więź
                    emocjonala. W-wie była ona znacznie słabsza - nauczyciele nie spełniali roli
                    wychowawcy i przewodnika, co jednak było w II LO.
                    Dziś zastanawiam sie jaka będzie przyszłość Pabianic. Czy odnajdą się one w
                    nowej rzeczywistości, po upadku przemysłu włókienniczego? Czy może staną się
                    raczej sypialnią dla ludzi pracujących głównie w Łodzi?
                    Tymi pytaniami zachęcam do dyskusji - którą możemy kontynuować na Zjeździe.
                    • dino64 Re: Rocznik 64 - W-wa RULEZ! 22.09.05, 22:32
                      Nizdecydowanych informuję, że w Pabianicach są następujące możliwości hotelowe:
                      1. Hotel PIEMONT ul. Kilińskiego 25 tel 0-42/227 14 14 recepcja@piemont.com.pl
                      ceny:1os. - 160,- ; 2 os. - 220,- ; 3 os. - 295,-
                      Hotel WŁÓKNIARZ ul. Grota Roweckiego 3 tel. 215 15 01 lub 212 10 58. Ceny: 1
                      os. - 107,-, 2 os. - 75,-
                      Max Hotel ul. Bugaj 110 tel. 215 96 76 lub 227 58 80 (być może jest to
                      hotel OSIR) Cena za pokój 1 os. 45,-; za 2 os. - 50,.
                      Cisza zaległa więc idę złożyc swoje stare kości w pokłady jurajskiej niepamięci.
                      • lajkonik521 Re: Rocznik 64 - W-wa RULEZ! 23.09.05, 15:10
                        dino64 napisał:

                        > Nizdecydowanych informuję, że w Pabianicach są następujące możliwości
                        hotelowe:
                        > 1. Hotel PIEMONT ul. Kilińskiego 25 tel 0-42/227 14 14 recepcja@piemont.com.pl
                        >
                        > ceny:1os. - 160,- ; 2 os. - 220,- ; 3 os. - 295,-
                        > Hotel WŁÓKNIARZ ul. Grota Roweckiego 3 tel. 215 15 01 lub 212 10 58. Ceny: 1
                        > os. - 107,-, 2 os. - 75,-
                        > Max Hotel ul. Bugaj 110 tel. 215 96 76 lub 227 58 80 (być może jest to
                        > hotel OSIR) Cena za pokój 1 os. 45,-; za 2 os. - 50,.

                        Dzięki za info.

                        > Cisza zaległa więc idę złożyc swoje stare kości w pokłady jurajskiej
                        niepamięci
                        > .

                        Nie zdążyłem ci odpisać, żebyś przed wstaniem nie zapomniał kości pędzelkiem
                        odkurzyć, żeby ci Gienia Robaczyńska reszty piór z głowy nie wydarła.

                        Apropos, czy za twoich czasów w klubie męskim na I piętrze istniał już
                        napis "Kto dzieckiem w kołysce łeb ukręcił hydrze, ten i Lopkowi resztę kłaków
                        wydrze"?.

                        lajkonik
                        pr
Pełna wersja