Stronnicza rekrutacja na UŁ?

IP: *.4web.pl / *.4web.pl 13.09.05, 01:29
Na łodzkiej polonistyce to samo. Moja przyjaciolka zdawala, choc z gory bylo
wiadomo, ktore 3 osoby (nawet tego nie kryly) i od ktorego profesora maja
zagwarantowane stypendialne studia doktoranckie. Dla reszty zdajacych komisja
byla niemila i deprecjonowala osiagniecia i plany kolejnych kandydatow. A czy
ktos z szacownych Pan i Panow Profesorow ma na wzgledzie dobro i jakosc
polskiej (i tak juz mocno zapoznionej) nauki?
    • Gość: sadew 2je dzieci prof. i 2 stypendia. A TO CI! hehehe IP: *.toya.net.pl 13.09.05, 03:37
      żeby w to uwierzyć trzeba być...nie - nie idiotą - profesorem. gdzie wasza
      ŚLADOWA moralność i etyka???!!
    • Gość: Poziom no odkrywcze to bardzo.... IP: *.lodz.dialog.net.pl 13.09.05, 06:46
      nie jest tajemnicą i wszyscy studenci o tym wiedzą, że UŁ i inne polskie
      uczelnie to gnój. Kadra jest w znakomitej większości (95%) kiepściutka, a
      zachowuje sie jakby Nobla dostała. Wszędzie koneksje i traktowanie
      klienta(studenta-przyp. dla UŁ) jak gówna. Dlatego tak wielu moich znajomych
      robi doktoraty na zachodzie...I bardzo dobrze.
      • Gość: Gucio Re: no odkrywcze to bardzo.... IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 13.09.05, 09:36
        z czego robi te doktoraty???
        z układania kafelków???
        • Gość: Poziom Re: no odkrywcze to bardzo.... IP: *.lodz.dialog.net.pl 13.09.05, 18:14
          gucio: zazdrość, czy zwykła głupota??? z Twojej wypowiedzi wynika, że mógłbyś im
          co najwyżej buty czyścić. Jeśli chcesz wiedzieć w ich przypadku chciały
          zatrudnić ich takie firmy jak ericsson, czy abb i proponowały sporo kasy. Jednak
          potrafiły ich ściągnąc i skusić swą ofertą: jednego Uniwerek w Barcelonie a
          drugiego w Bonn...wystarczy?? aha-jeden jest fizykiem a drugi pisze doktorat z
          telekomunikacji
    • Gość: Bim bom Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.lze.lodz.pl 13.09.05, 07:20
      Wyszedł z sali!! Jakie to honorowe i godne!!:[ A nie byłoby mniej dwuznaczne
      gdyby szanowny prof. nie wchodziłw skład komisji??? Jest takie
      przysłowie "Napluć komuśw twarz a on powie, że deszcz pada"
      • Gość: zoom Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: 194.63.135.* 13.09.05, 15:00
        sprostowanie:
        > przysłowie "Napluć komuśw twarz a on powie, że deszcz pada"
        winno być:
        "Plujesz świni w "twarz" a ona myśli, że deszcz pada"
      • Gość: Musia Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 15:54
        A co za różnica czy by wchodził w sklad komisji czy nie skoro i tak to były
        dzieci prof.?!?!
    • h8red No fajnie 13.09.05, 08:37
      Dobrze, że to trafiło do Gazety ale obawiam się, że w tym momencie cała reszta
      (poza profesorską 2) ma przechlapane :-/

      A teraz cytacik:
      " (...) MOGĄ UJĄĆ SIĘ HONOREM I ZREZYGNOWAĆ."

      <rotfl>
    • Gość: krzyhoo Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 09:06
      Zapewne dzieci naszych wspaniałych profesorów będą chlubnie kontynuowały
      rodzinne tradycje, ba wnosiły wkład i nowatorstwo w rozwijanie standardów
      etycznych pracowników nauki. Cdn przy ew grantach europejskich
    • Gość: absolwentka Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: 5.6.2D* / 217.6.95.* 13.09.05, 09:09
      tez mi nowosc ... zaskoczylaby mnie sytuacja wrecz odwrotna, ale to, ze
      rekrutacja jest stronnicza - zdecydowanie zaskoczeniem nie jest.
      • Gość: gość Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.toya.net.pl 13.09.05, 09:13
        Wiecie, co trochę przeprzaszam, piepprzycie. Za psychologii dwa lata, bodaj trzy
        lata temu, odpadły wszystkie dzieci profesorów, które startowały na doktranckie
        studia, w tym córka profesora, który zasiadał w komisji i nie było przebacz.
        • Gość: ktoś tam Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.retsat1.com.pl 13.09.05, 10:27
          Ile tych dzieci było? I których profesorów? - to dość ważne. Bo jeszcze dwa, trzy lata temu były tam dwie kliki zwalczających się na wzajem doktorków-profesorków. A teraz nadal jest tam klika oślepionych swoją "wielkością" (sic!) jaśnie wielmożnych profesorów. A bałagan i syf na psychologii, od niedawna jest i jeszcze długo będzie porażający. Niestety dostali spowrotem akredytację (cofniętą chyba rok temu) przez państwową komisję i mogą prowadzić coooraz to większy nabór - tylko żeby kształcić tych nowo-przyjętych ludzi trzeba mieć kadrę.
    • daglezja4 Re: Nepotyczna rekrutacja na UŁ? 13.09.05, 09:16
      Nepotyzm dosięgnął także środowisk naukowych?!?!?!?!?!?!?!?
    • Gość: Klara Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.4web.pl 13.09.05, 09:28
      To na łódzkiej polonistyce można miec ciekawe plany badawcze?????????????????U
      kogo, w czyjej katedrze?He, he, he... Chyab, że moze, może u teoretyków
      literatury na kulturoznawstwie, bo inaczej nie jestem sobie w stanie tego
      wyobrazić...Deprecjonowania równiez, bo tam trudno cokolwiek zdeprecjonowac
      cokolwiek bardziej niż jest..
      • Gość: grrr Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.4web.pl / *.4web.pl 13.09.05, 11:40
        No wlasnie trafilas w sedno. Deprecjonowano osoby z teorii literatury z
        kulturoznawstwa. Doktorat dostanie osoba ktorej praca mgr dotyczyla "zycia o
        tworczosci adama asnyka" - ciekawe co nowego dalo sie tu jeszcze odkryc? pozdrawiam!
        • Gość: Klara Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.4web.pl 13.09.05, 14:23
          Hhehehehehehehehe...O, to ja nawet wiem, kto za tym stoi:))))))))))))))))
    • Gość: Leonid Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.toya.net.pl 13.09.05, 09:37
      Czego się czepiacie?To wielki powód do dumy troska o własne dziecko.Poczynając
      od chwili poczęcia ,az po ukończenie wydziału, na którym uczą tatusiowie.A czy
      profesura ma takie wielkie dochody? Toć to biedacy, którym te 1000 zł. ratuje
      budżet domowy.Oczywiście w tym wszystkim nie mam mowy o nepotyzmie, pazerności,
      nieuczciwości etc. A co zrobi rektor? NIC, bo nie mozna własnego gniazda
      kalać.Tak, tak, jeżeli rektor zareaguje nie po myśli profesorów będzie
      traktowany jako "złeptaszysko".Ciekawe czy redakcja GŁ pociągnie dalej ten
      wątek.O tempora ,o mores!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • nfa05 Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? 13.09.05, 11:03
      No cóz tak u nas realizuje się polityke 'pro-rodzinną' no i prawo na to pozwala
      a środowisko akademickie daje na to przyzwolnie.
      • Gość: trish Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 11:12
        uważam, że powinno się zrewidować zasady przyjmowania studentów na studia
        doktoranckie... i ustalić jakieś zewnętrzne kryteria przyznawania stypendiów.
        Nie tylko na tym wydziale o przyjmowaniu decydują jakieś "inne" kryteria.
      • Gość: sobczyk proszę o trochę powściągliwości IP: *.lodz.msk.pl 13.09.05, 11:29
        pytanie: czy ktoś z Was zna może rodzinę Jażdżewskich albo Markowskich? tak się składa, że z obiema miałem kontakt (studiuję ochronę środowiska), są to rodziny, które wykształciły wielu łódzkich naukowców, RÓŻNYCH SPECJALNOŚCI - słyszał ktoś z Was np. o najbardziej znanym polskim archeologu, Konradzie Jażdżewskim? i co, pewnie według Was prof. Krzysztof Jażdżewski nie został by wybitnym i znanym na świecie biologiem gdyby nie prof. Konrad Jażdżewski, a prof. Janusz Markowski znanym ornitologiem gdyby nie jego brat - znany specjalista z dziedziny zarządzania? a może na odwrót?

        nie przyszło Wam do głowy, że są po prostu rodziny z tradycjami naukowymi, które dużo wymagają od swoich dzieci? i że one naprawdę mogą być utalentowane, a dodatkowo mają dużą wiedzę od rodziców?

        nie twierdzę, że tak jest, nie znam syna prof. Markowskiego (ale córkę prof. Jażdżewskiego trochę tak, i według mnie zawsze bardzo się wyróżniała wśród innych studentów ambicją i wiedzą), ale coś za łatwo szanownym forumowiczom idzie wydawanie opinii jedynie na podstawie tego, co napisano w gazecie, nie znając w ogóle ludzi którzy tam zdawali itp. ani tym bardziej nie będąc w stanie samemu ocenić ich wiedzy

        tak na marginesie to znam trochę przypadków na łódzkich uczelniach, kiedy dzieci profesorów nie dostawały się nawet na studia dzienne, więc te lamenty są chyba nieco przesadzone (nie mówię, że problemu nie ma - bo jest - ale Wasze sądy są za bardzo kategoryczne)

        nikt z Was nie widzi największego problemu jaki wypływa z tego tekstu - że być może będą tylko dwa stypendia dla "młodych zdolnych", zamiast stypendiów dla wszystkich?

        --
        www.koniczynka.org
        • Gość: Fred Re: proszę o trochę powściągliwości IP: *.toya.net.pl 13.09.05, 13:47
          Sobczyk,
          dobrze gadasz.Tylko powiedz mi, dlaczego te zdolne dzieci nie wybierają innych
          kierunków studiów.Czyżby łatwiej było korzystać z dorobku rodziców, ich układów
          i możliwości etc....Pytanie rtoryczne.
          • Gość: gosc Re: proszę o trochę powściągliwości IP: *.toya.net.pl 13.09.05, 16:12
            a wydaje ci się nieprawdopodobne, że od dziecka obracając się wśród naukowców z
            tej dziedziny, po prostu interesuje ich to co rodziców? W niektórych rodzinach
            dzieci i rodzice rozmawiają ze sobą i mają wspólne pasje. Znam z autopsji (nie
            robioę doktoratu, studia skończyłam wilel lat temu, jak moi rodzicie i niektórzy
            dziadkowie)
            • Gość: gosc O Annie J. i Marcinie M. IP: *.biol.uni.lodz.pl 13.09.05, 17:31
              No i co z tego!? Jesli Annie Jazdzewskiej i Marcinowi Markowskiemu zalezaloby
              na dobrym imieniu swoim i rodzicow a rzeczywiscie sa tacy swietni to mogliby
              starac sie o miejsce na studium doktoranckim w innej jednostce naukowej w
              kraju. Akurat znam niezle zarowno Anne J. jak i Marcina M. Anna J jest tak
              naprawde przecietna studentka, ktora jedzie na opinii ojca - wspanialego
              wykladowcy i swietnego profesora. Jest ambitna, to prawda, ale zarazem cwana i
              bezwgledna - nielubiana przez kolegow. Natomiast Marcin M. to typ wyjatkowo
              arogancki (rowniez w stosunku do prowadzacych zajecia) oraz mierny student.
              Wspomnijmy tylko, ze swego czasu byl gosciem programu Ewy Drzyzgi jako
              mlodzieniec niedostosowany do otoczenia i szykanowany przez kolegow.
              Profesorowi Jazdzewskiemu wspolczuje, ze dal sie zaslepic milosci do corki.
              Janusz Markowski natomiast, znany jest ze swojego charakteru - byl dziekanem i
              nawet wtedy dal sie poznac jako wyjatkowy wredny typ.
              • Gość: Przyjaciel Re: O Annie J. i Marcinie M. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 18:38
                I znowu niektorzy wykazuja sie niewiedza.Jesli chodzi o Anie to ja Ja rowniez
                doskonale znam. Jest to bardzo mila i kolezenska dziewczyna.Jest osoba , ktora
                kazdemu bardzo chetnie pomaga i zapewniam,ze ma wielu kolegow i kolezanek.
                Zapewniam, ze jest bardzo dobra studentka z ogromna wiedza, ktorej nie jeden
                by pozazdroscil. Czy to jej wina, ze urodzila sie w takiej a nie innej
                rodzinie i ze podzielila zainteresowania Sswoich rodzicow? Ciekawa jestem ilu z
                Was zajmuje sie tym samym co Wasi rodzice?
                • hermina5 Re: O Annie J. i Marcinie M. 13.09.05, 18:47
                  Hmmm...Anka - napisz, że to ty piszesz, a nie podpisujesz sie jako przyjaciel..
                  Cała idea studiów doktoranckich w Polsce to jakiś cyrk na kółkach i tyle.
        • Gość: gosc Re: proszę o trochę powściągliwości IP: *.toya.net.pl 13.09.05, 16:08
          no wreszcie trochę mniej agresji. GW Łódź szuka tematów namiętnie - przecież w
          takiej mieścinie nic się właściwie nie dzieje, więc trzeba szukać na wierszówkę,
          każdy temat jest dobry, jeśli sie go odpowiednio przedstawi. A juz taki o
          przekrętach, niemoralnych propozycjach, łapówkach, popieraniu swoich a pomijaniu
          maluczkich.... Przecież nie może byc tak, że tata profesor, dziadek też i mama i
          babcia. Teraz pora na klasę robotniczą. Urawniłowka.
        • Gość: kad racja panie sobczyk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 17:13
          zgadzam się z przedmówcą.
          tzn. że moja genialna siostra nie dostanie stypendium???

          p.s. co z tym rowerem i takimi tam...???
      • Gość: abc Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.centrum.punkt.pl / *.centrum.punkt.pl 13.09.05, 16:58
        Nieprawda, "środowisko akademickie" nie daje przzyzwwolenia! Tylko tych głosów
        nie słychać!
        Nie mam wątpliwości, że lepiej byłoby, gdyby dzieci wybrały studia tam, gdzie
        nie pracują ich rodzice , a już na pewno nie startowały na studia doktoranckie.
        Wyjaśnienia tatusiów powalają...
    • Gość: NIOL Re: MNIE TO JUZ NIC NIE ZDZIWI!!! IP: *.pai.net.pl 13.09.05, 14:00
      NAWET TAKIE OCZYWISTE RZECZY
    • Gość: Przyjaciel Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 15:24
      Uwazam, ze jedna z tych osob (kobieta) zasluguje na to stypendium bardziej niz
      Ci wszyscy, ktorzy tak sie oburzaja ta rekrutacja. Ciekawa jestem czy ktorys z
      tych kandydatow chociaz troche zrobil tyle dla nauki co Ona.Owszem jest mloda
      osoba ale bardzo ambitna i parcowita.Prawde mowiac uwazam, ze zasluguje na to
      stypenduim. Powiem jeszcze jedno, ze to, ze jej tata jest profesorem wcale nie
      musi oznaczac, ze jest jej latwiej. Od takich dzieci czesto wymaga sie o wiele
      wiecej niz od innych.Stawia sie im wyzej poprzeczke!!!!!!
      • Gość: Znajomy Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.retsat1.com.pl 13.09.05, 15:48
        Drogi "Przyjacielu",

        Ależ oczywiście, że jest to osoba ambitna i pracowita. I oczywiste jest, że
        jeśli nie zrezygnuje, to będzie jej ciężej, niż innym. Smród pozostanie... Ale,
        zwróć uwagę na fakt, że wcale nie musiała startować na studia doktoranckie w
        tym konkretnym instytucie, bo przecież ze swoją wiedzą i dotychczasowym
        dorobkiem mogła pozostać w katedrze, w której pisała magisterium, czyż nie?
        • Gość: Nikt specjalny Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.biol.uni.lodz.pl 13.09.05, 17:32
          A moze warto by bylo sie jeszcze zastanowic nad jedna rzecza: dlaczego jedna z
          tych osob (kobieta) postanowila wybrac sie na studia doktoranckie akurat do
          katedry, w ktorej przez wiele lat Jej ojciec sprawowal funkcje kierownika, a
          dodatkowo obecnie bedzie u promotora, ktorego bezposrednim szefen jest Jej
          ojciec?? I wcale nie nalezy dodawac, ze w tej samej katedrze pracuje jeszcze
          Jej matka...
          Przeciez jesli jest tak dobra jak twierzi "Przyjaciel" to powinna bez problemu
          dac sobie rade i w innych placowkach...
        • Gość: Przyjaciel Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 18:28
          Wydaje mi sie, ze niektore osoby, ktore tak bardzo krytykuja Anie nie powinny
          wogole zabierac glosu. Jak mozna oceniac kogos, nie znajac go a tym badziej nie
          majac pelnych inforamacji na temat jej wyksztalcenia. Ania jest magistrem
          bilogi srodowiskowej a wiec chyba nic dziwnego w tym nie ma, ze startuje na
          doktorat z biologi srodowiskowej. Bardziej podejrzane wydaje mi sie to,ze drugi
          prawdopodobny stypendysta jest magistrem mikrobiologii a startuje na doktorat z
          biologii srodowiskowej.
          • Gość: Nikt specjalny Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.biol.uni.lodz.pl 13.09.05, 18:42
            Drogi Przyjacielu!!!
            Zarzucajac innym, ze nie orientuja sie w sparawach dotyczacych "zwyciezczyni"
            naboru na studia doktoranckie, powinienes sam poslugiwac sie wiarygodnymi (i
            sprawdzonymi) informacjami. A tak niestety nie jest. Niestety musze Cie
            zmartwic, ale Twe informacje na temat Ani nie sa PRAWDZIWE. Konczyla ona nie
            biologie srodowiskowa, ale MIKROBIOLOGIE (choc praca dotyczyla czesciowo takze
            aspektow biologii srodowiskowej - jednak wylacznie w aspekcie genetycznym;
            praca wykonana w Zakladzie Genetyki Drobnoustrojow, UL), i taki wlasnie przypis
            widnieje na Jej dyplomie ukonczenia studiow - magister biologii specjalnosc -
            genetyka...
            To tyle tytulem komentarza.
            • Gość: Przyjaciel Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 18:49
              Mam pytanie czy Nikt specjalny studiowal z Ania? A pewne jest to, nie robila
              specjalizacji: mikrobiologia.
              • Gość: Nikt specjalny Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.biol.uni.lodz.pl 13.09.05, 18:55
                Niestety mial nieprzyjemnosc studiowac.... Praca magisterska zostala wykonana w
                Zakladzie Genetyki Drobnoustrojow, Instytut Mikrobiologii i Immunologii UL,
                promotor prof. dr hab. Adam Jaworski. Adres www.biol.uni.lodz.pl. Wystarczy!?
                • Gość: Przyjaciel Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 18:57
                  Tak w Zakladzie Genetyki ale nie robila specjalizacji mikrobiologia
                  • Gość: Aga Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 18:59
                    Ja moge potwiedzic, ze Ania nie robila specjalizacji mikrobiologia a to
                    dlatego, ze ja razem z nia uczeszczalam na zajecia dla specjalizacji bilogia
                    srodowiskowa
                    • Gość: Nikt specjalny Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.biol.uni.lodz.pl 13.09.05, 19:14
                      Fakt uczestniczenia w zajeciach z programu innej specjalizacji nie oznacza
                      ukonczenia studiow na takiej specjalizacji (chocby wspomniec tzw. "wolnego
                      sluchacza"...). Jesli ktos jest zanteresowany szczegolami (tak aby definitywnie
                      zamknac "niescislosci" specjalizacji Ani J. proponuje telefon do dziekanatu
                      Wydzialu Biologii i Ochrony Srodowiska UL: tel. (42) 635-45-05 do 09
                      ewentualnie fax.(42) 635-45-06 lub e-mail: dziekan@biol.uni.lodz.pl
                      Mysle, ze wszelkie watpliwosci zostana dosc szybko rozwiane...

          • Gość: XXXXX Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.05, 19:09
            o ile wiem to Ania była na genetyce i tam pisała pracę mgr
            • Gość: ktos Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 19:14
              Prawda jest taka, ze dziewczyna robila dwie specjalizacje: srodowiskowa i
              genetyke. Jej praca byla polaczeniem tych dwoch specjalizacji.
      • nfa05 Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? 13.09.05, 15:48
        Najlepiej aby tą poprzeczkę pokonywała na innej uczelni
    • Gość: były biolog Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: 194.42.116.* 13.09.05, 15:52
      Przed laty studiowałem a potem wiele lat pracowałem na biologii w Łodzi.
      Profesor Markowski był jednym z pierwszych ludzi, których postawa zmieniła mój
      pogląd na zycie. Byłem studentem gdy on był jeszcze asystentem. Pamiętam
      przesympatyczne wyjazdy terenowe z nim jako prowadzącym. Był "brat łata".
      Ciepły, otwarty, o fantastycznej wiedzy, którą potrafił pasjonujaco przekazywć
      i nią zarażać. Był takim wzorcowym starszym kolegą. To co z niego zrobiło się z
      upływem lat i awansów naukowych to się w głowie nie mieści. Tak złośliwego,
      niesympatycznego, robiacego wszystkim swiństwa faceta rzadko się spotyka. Nie
      dziwię się że nie odczuwa zadnego dyskomfortu z zaistniałej sytuacji. To mały
      człowieczek. Natomiast postawa profesora Jażdżewskiego jest dla mnie strasznym
      rozczarowaniem. Przez wszystkie lata moich związków z BNZem był dla nas jednym
      z nielicznych wzorców i naukowych i etycznych. Szkoda....
      • Gość: juhacz mam pytanie IP: *.pl / 80.48.247.* 13.09.05, 16:49
        Krzysztof Jażdżewski to jest główny lekarz weterynarii, czy jest również
        profesorem na UŁ ? bo jest od bioli, więc to by się zgadzało ???
        ps: znany człowiek, ale obcokrajowcy mają big problem, żeby odczytać jego
        nazwisko
        • Gość: sceptyczny Re: mam pytanie IP: *.man.lodz.pl / *.man.lodz.pl 13.09.05, 17:36
          to taki gość od robali pływających w wodzie...
    • Gość: Tomek Należy jej się! IP: 195.69.80.* 13.09.05, 17:38
      Aniu, należy Ci się to stypendium i wiele osób o tym doskonale wie-Tomóś
      • Gość: Aga Re: Należy jej się! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 18:54
        Aniu trzymaj sie i nie przejmuj sie tymi wypowiedziami.
    • Gość: Fred Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.toya.net.pl 13.09.05, 18:25
      Gangrena toczy środowiska naukowe i korporacje typu:lekarskie, prawnicze
      etc...Czy przykłady nepotyzmu na Uniwersytecie Gdańskim,zaciętej wojny
      adwokatów z młodzieża prawniczą ,klany lekarskie(wiadomo;gabinety i kancelarie
      w spadku) - to mały pikuś.Ludzie to było dobre w Polsce przedwrześniowej(dla
      niektórych-przed II wojną światową)- i te różne panie mecenasowe, doktorowe,
      dyrektorowe spijające zaszczyty z tytułów mężusiów. Dajcie wreszcie równe
      szanse - i nie ma to nic wspólnego z socjalizmem ( nie ta równość), tym których
      rodzice nie mają wpływu na ich kariery
    • Gość: Jupi Nowa lista Wildsteina IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.05, 19:06
      Gazeta upubliczniła dane osobowe dwoje dobrze zapowiadajacych się naukowców jako
      domniemanych oszustów uwikłanych w nepotyzm i skazała ich na publiczny lincz.
      Czy Pani Blęwoska choć na chwilę zastanowiła się, jak traktować będą tę dwójkę
      studenci na zajęciach, przyjaciele? Oto obiektywizm GW, która niedawno gromiła
      redaktora Wildsteina, za upublicznienie danych osobowych domniemanych agentów.
      Współczuję rodzinom i żal mi tych młodych naukowców, których jedyną winą jest
      pochodzenie z rodzin inteligenkich, których grzechem jest fakt, że poszli w ślad
      rodziców, że korzystalali z ich bibliotek, że od dziecka wyjeżdżali z nimi w
      teren, że wypili z mlekiem matki ogromną wiedzę. Ale najlepiej odebrać im
      punkty, zabrać stypendium, ukarać za pochodzenie. Albo zabronić pracować
      rodzicom na Biologii. Oby Pani dziecko, Pani Blewąsko, nie poszło na
      dziennikarstwo, bo wtedy zrozumiałaby Pani jaki to ból dziedziczyć profesję po
      ojcu lub matce i przez całe życie pracować w cieniu podejrzeń o nepotyzm.
      • Gość: Przyjaciel Re: Nowa lista Wildsteina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 19:08
        Zgadzam sie z tym w 100%.
        • Gość: Uszatek Re: Nowa lista Wildsteina IP: *.man.lodz.pl / *.man.lodz.pl 14.09.05, 15:59
          niezgadzam się z tym w 100%
      • Gość: gosc Re: Nowa lista Wildsteina IP: *.toya.net.pl 13.09.05, 19:09
        amen amen amen - sam przez długi czas miałem taki problem Życzę Pani powodzenia
        z dzieckiem Pani Joanno - nasz łódzki pogromco mikroafer (zwykle wydumanych)
        • Gość: inny gość Re: Nowa lista Wildsteina IP: *.retsat1.com.pl 13.09.05, 21:31
          Co do mikroafer - to nie jest wydumana afera. To jest nasza smutna
          rzeczywistość. Warto może dodać, że przyszły promotor jednego z naszych
          bohaterów zasłynął parę lat temu z powodu zatrudnienia w kierowanej przez
          siebie katedrze własnej żony (w czasie, gdy tego typu etaty były redukowane na
          całym uniwerku).

          A co do naszych bohaterów - no cóż, należy życzyć odporności psychicznej -
          teraz na każdym sympozjum, zjeździe, warsztatach itp. każdy będzie mówił - o,
          zobaczcie, to ta słynna ...... . Nie zazdroszczę. Każdy referat będzie
          krytykowany i zawsze będą wątpliwości, kto tak naprawdę za nim stoi, a kto go
          wygłasza... smutne.
    • matya Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? 13.09.05, 19:18
      wiecie co? nie znam glownych bohaterow tego przedstawienia wiec trudno mi
      powiedziec cos o tej konkretnej sytuacji. ale troche to mi przypomina cos
      znajomego. chodzilam do liceum, w ktorym moj Tata byl dyrektorem. oceny mialam
      niezle choc nie rewelacyjne. dobrze szlo mi z przedmotow scislych (Tata uczyl
      matematyki, choc nie moja klase). i co mowili koledzy (a raczej ich rodzice)? ze
      mam dobre oceny nie dlatego ze jestem dobra z matmy, fizyki czy chemi a dlatego
      (tylko i wylacznie) ze Tatus dyrektor. przeciez to oczywiste:) no bo jak?? kiedy
      poszlam na studia (fizyka na UW) przepowiadano rychly koniec kariery naukowej.
      jednej z mam moich kolezanke powinien juz baobab wyrosnac na rece bo nie tylko
      ze skonczylam studia magisterskie to na dodatek zrobilam doktorat i w dodatku
      siedze na stypendium za granica. no zesz! jakie ten moj Tatus ma uklady! nawet
      nie wiedzialam:)
      dlatego jak czytam takie wypowidzi jak powyzej to od razu wiem ze nie dajecie
      tym ludziom cienia szansy na rowny start bo od razu zakladacie ze to co
      osiagneli zawdzieczaja tylko rodzicom. kazdy kij ma dwa konce (a proca trzy:) )

      pozdrawiam
      • Gość: gosc Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.biol.uni.lodz.pl 13.09.05, 19:26
        Mamy taka opinie bo ich niestety znamy - ojcow i dzieci!!!!
        • Gość: obecny biolog Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.retsat1.com.pl 13.09.05, 21:20
          Problem moim zdaniem nie polega na tym czy te dwie osoby, ktorych rodzice sa
          posadzani o nepotyzm, sa wybitne czy nie. Wiadomo bowiem, ze
          dziecko 'profesorskie' oprocz wiedzy wyssanej z mlekiem matki' (jak to ktos
          gornolotnie okreslil :-) ) ma tez nieporownywalnie wieksze mozliwosci
          zrobienia interesujacej i swietnej pracy magisterskiej, ktora w rankingu jest
          punktowana podobnie jak srednia ze studiow.
          Jest jeszcze drugi wazny watek. Punkty przyznawane kandydatom w rankingu tak
          naprawde niekoniecznie musza odzwierciedlac ich poziom, poniewaz to te punkty
          maja zadecydowac o przyznaniu stypendium badz nie. To chyba jasne. W takiej
          sytuacji komisja powinna sie chyba skladac z ludzi obcych, pochodzacych spoza
          lokalnego srodowiska, ktorzy nie tylko nie sa rodzicami kandydatow, ale tez nie
          sa ich kolegami, przyjaciolmi, sprzymierzencami, sojusznikami, etc. Wtedy nie
          uslyszymy przynajmniej nic o pietnowaniu czy dyskryminowaniu dzieci
          profesorskich.
          Swoja droga to wspolczuje tym dwojgu mlodym, ze na wlasna prosbe wkopali sie w
          takie obrzydlistwo...
      • hermina5 Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? 13.09.05, 19:28
        bo problem polega na tym, że często ma dwa końce i jest obocieczny...Jesli ktos
        jest dobry w zawodzie, to zawsze będzie sie mieć do niego szacunek - choćby
        dzieci z rodzin aktorskich, które zaczynają grać i okazuje się, że to jest
        talent, a nie tatko czy matka mający nazwisko. Te rzeczy po prostu widać.
        O wiele bardziej przykrą rzeczą jest to, że widać i odwrotne. Znam jedną osobę
        (córke) w pewnej katedrze, która jest kompletną pomyłką i zajmuje miejsce ,
        ktore móglby zająć ktoś z sensem, ale ma ojca, a ojciec jest dziekanem, więc
        nic sie nie da zrobić...Cała ta katedra zresztą budzi obrzydzenie, ale nie
        warto mówić kto i gdzie, bo po co.
        Dla mnie to nie chodzi o jakąś dwójkę ludziktórych nie znam , więc nic do nich
        nei mam, ale o bardzo zlożony problem ,pt. sens robienia studiów doktoranckich
        i warunki na jakich egzystują tam doktoranci...Sporo by o tym mówić można...
        • Gość: xxx Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.05, 19:41
          Powinno być regułą, że na takim egzaminie nie ma nikogo z rodziny, inaczej
          podejrzenie o nepotyzm jest uzasadnione, abstarhując od konkretnych
          okoliczności. To po prostu świadczy o braku standardu bez względu na poziom tych
          osób. Jest to sytuacja niedopuszczalna z przyczyn proceduralnych że tak powiem.
          A że skrupi się na nich...
          • Gość: Przyjaciel Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 19:42
            Z tego co pisali w artykule to rodzicow nie bylo w komisji, gdy oni zdawali
            • h8red Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? 13.09.05, 20:25
              Gość portalu: Przyjaciel napisał(a):

              > Z tego co pisali w artykule to rodzicow nie bylo w komisji, gdy oni zdawali

              I co z tego? Ale byli na przesłuchaniach innych. Powinni w ogóle zrezygnować w
              uczestnictwie w takiej Komisji w tym roku. I tak byłby dym, że mogli mieć wpływ
              na Komisję ale to jest w tym konkretnym przypadku nie do uniknięcia.
            • Gość: ... Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.05, 21:03
              Zastanow sie czlowieku - wyszli jak ich dzieci zdawali ale byli kiedy zdawali
              inni i kiedy podejmowano decyzje o rankingu. Czyli mieli wplyw na wynik. A
              jesli w ogole wstrzymali sie od glosu to w takim razie po co byli w tej
              komisji. Nie dostrzegasz absurdu sytuacji!?
              • anpio Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? 13.09.05, 23:15
                Jeśli rodzice są nauczycielami swych dzieci nie tylko w domu, ale w
                jakiejkolwiek placówce oświatowej to niestety muszą liczyć się z posądzeniami o
                nieuczciwość. Zarówno takie dzieci jak i rodzice zawsze moga znaleźć się pod
                ostrzałem zgryźliwych dociekań. Tak to już jest i trzeba nauczyć się z tym żyć.

                W tym konkretnym przypadku mimo dobrych chęci i zapewnień nie można mówić o
                bezstronności komisji. Niestety, ale nawet gdyby całkowicie wyłączyć dwójkę
                profesorów z komisji to i tak w podświadomości pozostałych będzie się tliło
                przekonanie, że oto stoi przed nimi dziecko dobrego znajomego. I z jednej strony
                trzeba je uczciwie ocenić, a z drugiej strony krąży obawa:
                no ale co ja powiem swemu przyjacielowi, że oblałam jego córkę? no niby tak
                powinnam zrobić, ale to jednak jakoś głupio itp, itd, i można być super
                uczciwym i wiarygodnym, a podejrzenia pozostaną.

                Czy tym razem przedstawiciele UŁ zachowali się zgodnie z prawem?
                Może tak, a może nie. Podstawowym błędem jest to, że w ogóle doszło do sytuacji,
                w której stawiamy sobie te pytania...
    • Gość: xx Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.pai.net.pl 14.09.05, 00:02
      Nie tylko na Biologii, spojżcie, co było na egzaminie na studia doktoranckie na
      Zarządzaniu. Komisja nawet nie słuchała kandydatów dostali się oczywiście „sami
      swoi” bo kogo mieli by przyjąć….
      • Gość: biolog Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.uni.lodz.pl 14.09.05, 09:00
        Wydobądźmy wreszcie to, co najważniejsze. Tu nie chodzi o to, że oni się
        dostali. Dostał się każdy. Ale dlaczego właśnie oni dostaną stypendia? Przecież
        tak czy siak im będzie łatwiej przebrnąć i utzymać się na tych studiach. A co z
        młodzieżą, która, choć jest zdolna, nie podejmie studiów bez tego stypendium?
        Niektórych nie stać na to aby studiować (np. rodzice nie mają). A pogodzenie
        pracy i studiów to kawał charówki - dzisiaj nieopłacalnej, bo i tak po
        doktoracie nie dostanie się nikt na asystenta (tzw. redukcja etatów).Poza tym co
        do Ani - może się jej nawet należało, ale co do Marcina - to nieporozumienie.
      • nfa05 Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? 14.09.05, 10:34
        Trzeba walczyć o zmiane prawa bo u nas prawo sprzyja nepotyzmowi
        • teodor_05 wydzial ekono. - socjol - tam to dopiero 14.09.05, 12:01
          Jakis dziennikarz mógłby zrobić niezły materiał pt: nepotyzm na
          uczelniach.Przeciez uniwersytet to firma rodzinna. Np na wydziale ekonomicznym
          są całe rodziny (ojciec, zona , córka zieć szwagra) np. Milo, Kwiatkowscy,
          Domańscy, Miszczyńscy, Welfe, Krajewscy, Durajowie, Bogus (tatuś bo córka
          zmieniła nazwisko), a o ilu sie nie wie bo sa poupychani w róznych dziekanatach
          bibliotekach itp. Samo zycie. To samo jest na politechnice. Wszystko jest w
          rodzinie. Praca jak marzenie: ze 2 artykuły rocznie (w zasadzie jeden pod
          zmienionym tytułem), 2 godz. wykładów w tygodniu (prodesorowie), wyjazdy na
          pseudokonferencje, 4000 na łapkę kolejne 2 etatki w prywatnej szkole. Zadnej
          odpowiedzialności tylko wzajemne podgryzanie się (to profesorowie).Zyć nie
          umierac. Stawiam teze ze 75% kadry administracyjno- naukowej jest ze sobą
          spokrewnione.
          • matya Re: wydzial ekono. - socjol - tam to dopiero 14.09.05, 13:04
            2 artykuly rocznie?? matko boska gdzie tak trzepia jak z rekawa?? i w jakiej
            dziedzinie??
          • nfa05 Re: wydzial ekono. - socjol - tam to dopiero 14.09.05, 15:29
            Oczywiście. Waro zrobic taki monitoring nepotyzmu na NFA
    • Gość: fanaberia KREWNI I LIZUSY IP: *.rev.vline.pl 15.09.05, 08:09
      kryterium wyboru 2 osob na studia doktoranckie mojej pani prof. bylo to, ze "ma
      przeczucie ze te osoby maja w sobie to cos!" !!!!!!!!
      i zero merytorycznej oceny!!!!!!

      skandalem jest ze o przyjeciu na studia dr nie decyduje ujednolicony formularz
      i konkurs ofert, tylko ze podania musza byc zaakceptowane przez kierownika
      katedry czyli tąże prof!

      powinny sie liczyc faktyczne osiagniecia kandydatow, znajomosc jezykow obcych,
      dodatkowe kursy, stypendia zagr, a nie "przeczucie pani pfofesor"!

      jedyna satysfakcja ale i zalu troche, ze kandydatki same zrezygnowaly i w
      rezultacie nikt sie na studia dr nie wybral! tylko calej tej akcji szkoda.

      pani profesor byla i jest wyjatkowo niedyplomatyczna!

      a ze dzieci dziekanow, profesorow itp. sie dostaja na te studia to chyba juz
      nikogo dziwic nie powinno!
    • Gość: Świerszcz, Łatczyn Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.05, 20:05
      Tak się złożyło, że znamy rodzinę Jażdżewskich, i Anię. To rodzina wybitna i
      akurat etyki uczyć się nie musi. Cała ta nagonka jest mieszaniną podłości,
      głupoty i niewiedzy. Ania była na konkursie najlepsza i dostała najwięcej
      punktów. Rozumiemy, że dzieci profesorów nie powinny być faworyzowane, ale też
      nie mogą być karane za to, że ich rodzice są profesorami. Wiemy, że niektórym
      trudno to zrozumieć, ale bywa, że ktoś kto wygrywa, rzeczywiście jest najlepszy.
      To pod rozwagę tym, którzy tak łatwo rzucają oskarżenia i zawsze chętnie
      przyłączają się do każdej nagonki.
      • Gość: xx Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: 80.50.255.* 22.09.05, 19:22
        hej
    • maxxman Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? 20.09.05, 20:33
      To jest oczywiste ze nepotyzm istnieje. Widac to najbardziej w procesie
      rekrutacyjnym gdzie mamusie-profesorki z matematyki rozwiazuja za swoje dzieci
      zadania egzaminacyjne. Bo dziecko profesora przeciez byle gdzie studiowac nie
      moze!* Zenada, bol, smutek.... :( Uciec daleko by nasze dzieci tej goryczy nie
      doswiadczaly.

      maxxman

      * sytuacja autentyczna sprzed 2 lat
    • Gość: Agnieszka Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: 80.50.255.* 22.09.05, 19:19
      Po przeczytaniu tego artykułu zrozumiałam jak łatwo jest dać sie oszukać i
      zasugerować tym co przeczytamy w pierwszej lepszej gazecie. Znam Anie i Jej
      rodzine juz kilka lat. Jeśli Ania wygrała konkurs na studia doktoranckie to
      tylko i wyłącznie dlatego, że zasłużyła na to swoją wiedzą i pracą. Zawsze
      chętna do pomocy i dzielenia sie z innymi tym co sama umie,wierzę,ze bedzie tak
      jak Jej Tato wspaniałym pedagogiem i naukowcem.
      • Gość: miśka Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.toya.net.pl 22.09.05, 20:40
        A wiecie co ja myślę?! Że ten wątek został poruszony przez zazdrosnego
        osobnika, który się na studia nie dostał... Mi sąsiadki, którym mówiłam, żę
        palnuje zdawac na studia dzienne na psychologie mówiły, żebym nie liczyła, że
        sie dostane, bo bez znajomości nie da rady...Znajomości nie mam a od
        pazdziernika bede na 3 roku psychologii dziennej UŁ... Wiadomo, że moze
        pojedyncze przypadki takie się znajdą, że ktos dostanie sie po znajomości ale
        myślę, że nie są częste... A dzieci profesorów moga dosta się na studia nie
        przez znajomości , ale przez to że pracują na swój sukces...
    • Gość: moi Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.toya.net.pl 27.09.05, 10:50
      Dlaczego ojcowie tych dwóch osób zasiadali w ogóle w komisji? Sami ściągnęli na
      siebie i swoje rodziny te oskarżenia. Nie ma się co obrażać na forumowiczów, ich
      zastrzeżenia są słuszne. Rozśmieszył mnie post osoby, który twierdzi, że zna
      profesora, a jego etyka zawodowa jest bez zastrzeżeń, sam ją właśnie podważył, a
      na dodatek postawił w głupiej sytuacji swoje dziecko, oboje mogą mieć pretensje
      tylko do siebie. Czy profesorowie nie mogli w tym roku zrezygnowac z
      uczestnictwa w komisji?

    • Gość: zszokowany Re: Stronnicza rekrutacja na UŁ? IP: *.wzlab / *.uni.lodz.pl 27.09.05, 13:37
      na zarzadzaniu w tym roku tez wiadomo jak sie potoczylo stypendia otrzymaly
      wnuczka syn i kto jeszcze?????????????do diaska zmykam stad!!!Panom burżujom
      mówię nie!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja