cassani
13.09.05, 08:27
wczoraj jechałem autem i zobaczyłem na przystanku starszą panią która leżała
na ulicy i przechodnie próbowali jej pomóc. Wziąłem telefon i zadzwoniłem po
jakąś pomoc dla kobitki. Pamietam że od początku września działa numer 112
więc go wybrałem.
odczekałem kilka sygnałów i zgłosił sie operator. Wytłumaczyłem mu co się
dzieje, gdzie jestem i jeszcze kilka szczegółów. Pan powiedział mi:
"dobrze, przełączam pana do pogotowia",
odczekałem znów kilka sygnałów i znów operatorowi powtórzyłem to samo co
wcześniej, co sie dziej, gdzie jestem itp.
Moje pytanie: czy tak ma działać nowy numer 112, że zgłoszenie zajmuje 2 razy
więcej czasu niż poprzednio? Ja nie twierdzę iż bardzo długo czekałem albo
operator był niekompetentny, ale łącznie zgłoszenie zajęło mi z podwójnym
tłumaczeniem zdarzenia i podwójnym oczekiwaniem na połączenie więcej czasu
niż jak bym zadzwonił bezpośrednio na poogotowie!
Według propagandy ministra Kalisza operator ze 112 miał odbierać połączenia i
wydawać dyspozycje co do wysłania odpowiednich środków, a tu przełącza mnie
dalej żebym tłumaczył zdarzenie, nie wiem co sie z ta panią stało ale może
właśnie te 1,5 minuty miało znaczenie? Chyba działanie numeru 112 było
troszkę inne w założeniu?
I tak na koniec zastanowienie - jak by był pożar z rannymi to by mnie
najpierw przełączył na pogotowie a potem na straż?