Uczcijmy 03.12...

11.09.02, 12:13
Tego dnia w jednej chwili zginęło tyle samo ludzi co w WTC, ok. 6 razy więcej
zmarło później. Ciekawe czy ktokolwiek pamięta o tamtym tragicznym zdarzeniu.
A Amerykanie szczególnie powinni pamiętać, nie mówiąc o uczczeniu. Mało tego,
jednego ze sprawców Amerykanie nawet nie chcą wydać sądowi.
    • Gość: Do. Re: Uczcijmy 03.12... IP: 129.194.53.* 11.09.02, 13:45
      Ktos mnie oswieci? Widac jestem niedouczona...
      Chetnie uczcze.
      Do.
      • geograf Re: Uczcijmy 03.12... 11.09.02, 17:03
        ja też proszę o oświecenie (byle nie po oczach)
    • arturx2 Re: Uczcijmy 03.12... 11.09.02, 18:21
      3 grudnia 1984 roku w indyjskim miescie Bhopal nastąpił wyciek izocyjanku
      metylu z instalacji amerykańskiej fabryki Union Carbide. Bezpośrednio w wyniku
      skażenia zmarło ok. 2.000 osób, łącznie z późniejszymi ofiarami było to 15-20
      tys. ludzi. 120-200 tys. chronicznie choruje.
      W zdecydowanej większości poszkodowanymi byli biedni, niepiśmienni ludzie spoza
      krańców cywilizowanego świata. Świat ich zbagatelizował, a oni nie potrafili
      powiedzieć o swojej krzywdzie.
      Trucizna jest wykrywana w ogranizmach ludzi w całej Europie (w waszych też) i
      trudno oddzielić skutki jej oddziaływania od normalnych chorób.
      • kropka. Re: Uczcijmy 03.12... 11.09.02, 18:56
        Arturze, nie chodzi o to, ile osób i gdzie zginęło. Codziennie na świecie giną
        miliony z głodu, kataklizmów, katastrof, wojen i morderstw.
        Dla mnie 11 września stał się i pewnie do końca życia będzie symbolem.
        Dziś myślę o wszystkich, którzy zginęli, zostali ranni lub stracili swoich
        bliskich w atakach terrorystycznych. O WSZYSTKICH: Żydach, Palestyńczykach,
        Irakijczykach, Afgańczykach, Francuzach, Amerykanach, o dorosłych i dzieciach,
        o zielonych, czerwonych i czarnych. I o młodym Szurkowskim, który zginął w WTC.
        I o Barbarze Olson, świetnej dziennikarce, która zdała sobie sprawę z porwania
        i połączyła się przez telefon z redakcją. Jej koledzy słyszeli w telefonie huk
        i szmery, aż telefon spłonął. Myślę o dziewczynie imieniem Maadih, która
        uciekała z dziećmi z bombardowanego Kabulu. Uciekła, ale wkrótce zginęła.
        Myślę też o terrorystach, młodych chłopakach, którym zrobiono kisiel z mózgu i
        którzy w imię jakiś-tam haseł wybrali śmierć.
        Dzisiejszy dzień upływa pod hasłem walki z terroryzmem. Moim zdaniem powinien
        być dniem walki z fanatyzmem. Ale to już zupełnie inna dyskusja.
        pozdrawiam
Pełna wersja