Gość: qwazzz
IP: *.tesco-europe.com
23.09.01, 06:24
Wczoraj opadla mi szczeka: byla powtorka (albo i nie) koncertu z ogrodka przy
Narutowicza na ktorym gral Rosiewicz. Pomijam juz operatora, ktory zgrabnymi
ujeciami uzmyslowil nam dla kogo jest zorganizowany:dla nikogo! W ogrodku 15
osob, Rosiewicz spiewa swoje disco polo, a konferansjer (prepraszam nie
pamietam nazwiska) zwracal sie od obecnych na tym show jakby mowil do 10
tysiecznego tlumu. Najlepszy byl moment, gdy doszedl do chyba stalej pozycji
programu: pytania: "czy ktos z Panstwa chce sie zaprezentowac na scenie?" - i
tu padlem. Konferansjer prosil by wejsc i zaspiewac, powiedziec wierszyk,
dowcip. Wchodzi facet - troszke nietrzezwy, spiewa jakies szanty , dostaje
ekspres do kawy, brawa garstki piwoszy...Czuje sie jakbym ogladal jakis festyn
w TV TOYA, a nie program w sobotni wieczor w panstwowej telewizji regionalnej
jednego z wiekszych miast w Polsce...Ciekawe jaka jest wartosc takiego
materialu: artystyczna? nie sadze, familijna- no comments, ciekawe ile zarabia
konferansjer i ile kasy trzeba wydac by zarejestrowac ten syf z kilku kamer.
Brakowalo tylko kloszardow z Fabrycznego do pelni szczescia. Rozumiem, ze TV
wychodzi do szarego obywatela, ale idac tym tropem to beda jakies laczenia na
zywo z melin, zabaw w Dzierzaznej itp.
Co o tym sadzicie?