Praca przy produkcji w fabryce Gillette

IP: *.diame.net / *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.05, 21:50
Nie pieprzcie jak nie wiecie,media zakichane
    • Gość: bezrobotny z Łodzi Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette IP: 217.153.198.* 07.10.05, 22:59
      To jest wielkie oszustwo. Oni szukają głupich, młodych, uległych, których da się
      zastraszyć. To jest małpia robota do której nie trzeba kwalifikacji. Ta
      rekrutacja to tylko pozory że szukają najlepszych. Przechodziłem te wszystkie
      testy i odpadłem bo byłem za stary. Decydująca jest końcowa "rozmowa" z tzw.
      psychologiem, który ocenia czy z danego kandydata można zrobić bezwolnego i
      bezmyślnego robola (niewolnika) na pół etatu.
      • Gość: logi Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette IP: *.lodz.mm.pl 10.10.05, 11:32
        To widac po Tobie co reprezentujesz a ja mam kolege który jest 1954 rocznik i
        pracuje chwali sobie bardzo. Wynagrodzenie całkiem w porządku plus dodatkowe
        bonusy i premie.
        • Gość: bezrobotny Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette IP: 217.153.198.* 17.10.05, 00:38
          A ty gnoju co sobą reprezentujesz? I co widać po mnie, widziałeś mnie?
      • Gość: oles Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette IP: 80.48.247.* 12.10.05, 09:49
        Żygac mi sie chce jak czytam takie wypowiedzi jak ta.Je..y zazdrosnik z Ciebie
        jest i tyle.Pewnie próbowałes dostac sie, lecz byles za tepy i cie nie
        przyjeli.I bardzo dobrze!!!!!!!!!!!!!
        • Gość: bezrobotny Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette IP: 217.153.198.* 17.10.05, 00:45
          Ty walnięty matole, naucz się pisać poprawnie i nie kreuj się na intelektualistę
          bo robisz za dużo błędów ortograficznych i stylistycznych. Masz mentalność
          tępego i bezwolnego niewolnika, w sam raz do Gillette.
    • Gość: monter Kolejny lodzki oboz pracy IP: *.toya.net.pl 07.10.05, 23:15
      Bedzie to samo co w indesicie czyli pot, krew i lzy.
    • yarro Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette 07.10.05, 23:22
      Boże, jak nie chcecie to nie pracujcie do kutwy nędzy.
      • jasam Yarro - więcej miłosierdzia dla ludzi 08.10.05, 08:16
        Szkoda, że w GW nie napisali, na jakim stanowisku za jakie pieniądze ten
        zadowolony, przyjęty pan będzie pracował.
        Skoro był na szkoleniu w Meksyku - to zna dobrze język angielski i szykowany
        jest na wyciskacza.

        Większośc tych firm przenosi sie do krajów, gdzie nie ma związków zawodowych i
        jest duży głód na pracę wśród kadry wykwalifikowanej.
        Indesit i inne zagraniczne firmy pokazały, że jedynie sensownie zarabiającymi
        ludźmi bezpośrednio produkcyjni - są "polscy poganiacze". Aby nie stracić
        pracy - muszą śrubować wskaźniki, bo im tłumaczą, że jak nie potrafią to 100
        innych osób czeka na ich miejsce. Jesteś za stary na wyrabianie się w ciagle
        dokładanej pracy - spadaj, młodsi, aktywni, głodni pracy czekają na
        zatrudnienie. Więc również oni mogą wybierać - pracować na takich warunkach czy
        nie. Jak myślisz, co wolą ?

        Więc zanim zaczniesz wypisywać aroganckie hasła, popytaj wśród ludzi
        pracujących czy jest to dobra sytuacja, gdzie jedynie pracodawca ma rację.
        Ciebie dopiero czeka wyścig szczurów - zobaczymy ewolucje Twoich poglądów za
        kilka lat.

        pozdr.
        • Gość: koza Re: Yarro - więcej miłosierdzia dla ludzi IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 08.10.05, 10:05
          Nie dziw się Jasam temu co pisze Yarro bo to typowy przykład osoby popierającej
          dziki kapitalizm; właśnie tacy ludzie głosują na Tuska. Mam nadzieję że "pan"
          Donald wspólnie z panią Gronkiewicz Waltz takim jak on dadzą popalić...
          • yarro Re: Yarro - więcej miłosierdzia dla ludzi 09.10.05, 02:01
            Już się mogę bać?
          • topjes Re: Yarro - więcej miłosierdzia dla ludzi 09.10.05, 15:12
            > dziki kapitalizm

            ? To co mamy dziś w Polsce nie ma nic wspólnego z kapitalizmem. To jest właśnie
            socjalizm - przez niego tak się lekceważy pracowników. W kapitalizmie i kraju
            bez bezrobocia (jak w UK czy USA) takie numery po prostu nie przechodzą - bo
            pracownik może sobie po prostu zmienić pracę.
            Pracowałem rok w Londynie fizycznie więc wiem o czym piszę.
            • fasi6 Re: Yarro - więcej miłosierdzia dla ludzi 11.10.05, 13:04
              topjes napisał:

              > > dziki kapitalizm
              >
              > ? To co mamy dziś w Polsce nie ma nic wspólnego z kapitalizmem. To jest właśnie
              > socjalizm - przez niego tak się lekceważy pracowników. W kapitalizmie i kraju
              > bez bezrobocia (jak w UK czy USA) takie numery po prostu nie przechodzą - bo
              > pracownik może sobie po prostu zmienić pracę.
              > Pracowałem rok w Londynie fizycznie więc wiem o czym piszę.
              >

              To właśnie w UK i USA nie ma kapitalizmu, a może inaczej: jest w innym stadium
              rozwoju niż u nas. W Polsce dopiero raczkuje, bezrobocie jest wysokie, więc to
              pracodawcy ustalają warunki na korzystnych (aż za bardzo) dla siebie warunkach.A
              jeśli nie masz pojęcia o socjalizmie to się nie odzywaj. Do książek!
        • yarro Re: Yarro - więcej miłosierdzia dla ludzi 09.10.05, 01:59
          Hm. Będę może cyniczny, ale jeżeli mamy byc znów ziemią obiecaną, to musi byc
          chyba tak w każdym calu... Wystarczy pocztac Reymonta.

          A na poważnie. Przecież nikt nie każe nikomu tam pracowac. Poza tym, od czego
          jest PIP, sądy pracy?
          • Gość: czytelnikGW Re: Yarro - więcej miłosierdzia dla ludzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.05, 13:19
            Jakiś ty młody ideolog. Straszne.
            Myślę, że nie pracowałeś nigdy tak na poważnie - popytaj starszych.
            PIP - hahahahahahahahahahaha, w Indesicie pewnie uzna że człowiek który zginął
            w pracy sam sobie zawinił. Nie będzie żadnych tłumaczeń, że aby utrzymać sie na
            tej głodowej pensji musiał postepować tak jak mu mówili kierownicy i zdejmować
            blokady bezpieczeństwa. A maszyna - ma zawsze prawo zepsuć się. I co -
            pozostali pracownicy pójdą do sądu pracy, że aby przyspieszyć produkcje i
            osiągnąć zakładane wskaźniki, maszyny miały usuwane blokady bezpieczeństwa ?
            Kto z nich chce starcić to minimalne wynagrodzenie, które wielokrotnie jest
            podstawą utrzymania całej rodziny.
            Zostaw więc te komunały do opowieści w swoim gronie studenciaków dorabiających
            na zleceniach.
            Więc w imię rozwoju Łodzi proponujesz wprowadzić niewolnictwo ?

            > Hm. Będę może cyniczny, ale jeżeli mamy byc znów ziemią obiecaną, to musi byc
            > chyba tak w każdym calu... Wystarczy pocztac Reymonta.
            > A na poważnie. Przecież nikt nie każe nikomu tam pracowac.

            Dupku na utrzymaniu rodziców - głód, koszty utrzymania, odpowiedzialność za
            rodzinę każe tym ludziom pracować. Bo jak ją stracą to następna może znajdą za
            rok. Czyli honorowo zwolnić sie i iść na zasiłek czy kraść ?
            A robienie z Reymonta ideologa pracodawców - wolę nie komentować twojego
            intelektu.

            A gdzies wcześniej czytałem twoje zaangażowanie chrześcijańskie - chyba jakaś
            pomyłka - więc tytuł jest jak najbardziej na miejscu.
            bez pozdrowien
            • obywatel_piszczyk Re: Yarro - więcej miłosierdzia dla ludzi 09.10.05, 14:29
              Daj spokój człowieku, przecież widwć że ten cały yarro to jakaś ciota chlapiąca
              językiem w rytm; pracuj za głodawą stawkę, nie podskakuj, haruj siedem dni w
              tygodniu i przytakuj.
              • Gość: marekbry Re: Yarro - więcej miłosierdzia dla ludzi IP: *.lodz.dialog.net.pl 09.10.05, 16:37
                Czytam wasze wypociny i nie mogę pojąć, dlaczego czepiacie się człowieka.
                Niewolnictwo polega na tym, że ktoś nie chce, ale musi. Praca w Gilette nie
                jest obowiązkowa, zawsze możecie robić coś innego. Oczywiście Yarro ma rację i
                trzeba być naprawdę ograniczonym umysłowo, żeby tego nie widzieć. Wszystkie te
                zakłady, które budują się w Łodzi (i nie tylko w Łodzi) nikogo nie zmuszają do
                pracy. To samo dotyczy tak zwanego wyścigu szczurów, o którym ktoś tu napisał.
                Nie wszyscy biorą w nim udział, bo nikt ludzi nie zmusza do tego, żeby tacy
                byli. Popatrzcie uważnie na siebie: takimi was widzą, jacy jesteście i część z
                nas po prostu jest beznadziejna niezależnie od tego, czy pracuje w Gilette, czy
                gdzie indziej. Wychowujcie swoje dzieci na porządnych i dobrych ludzi, to może
                będzie mniej szczurów w wyścigu. Na koniec dodam, że mam 41 lat i pracuję
                bardzo ciężko, ale nie narzekam. Kiedyś, dawno temu, miałem pracę, która mi nie
                odpowiadała i zmieniłem ją. To proste. Umowa o pracę, to nie ślub kościelny,
                można ją rozwiązać, ja się komuś nie podoba. I jeszcze jedno: ludzie, którzy
                porządnie i solidnie pracują, zawsze znajdą pracę, nawet przy wysokim
                bezrobociu, bo takich ludzi wszyscy cenią. Narzekają najczęsciej cholerne
                nieroby, które tylko myślą o tym, jak się w pracy obijać, a potem w domu
                nachlać.
                • fasi6 Re: Yarro - więcej miłosierdzia dla ludzi 11.10.05, 13:10
                  Gość portalu: marekbry napisał(a):

                  > Czytam wasze wypociny i nie mogę pojąć, dlaczego czepiacie się człowieka.
                  > Niewolnictwo polega na tym, że ktoś nie chce, ale musi. Praca w Gilette nie
                  > jest obowiązkowa, zawsze możecie robić coś innego. Oczywiście Yarro ma rację i
                  > trzeba być naprawdę ograniczonym umysłowo, żeby tego nie widzieć. Wszystkie te
                  > zakłady, które budują się w Łodzi (i nie tylko w Łodzi) nikogo nie zmuszają do
                  > pracy. To samo dotyczy tak zwanego wyścigu szczurów, o którym ktoś tu napisał.
                  > Nie wszyscy biorą w nim udział, bo nikt ludzi nie zmusza do tego, żeby tacy
                  > byli. Popatrzcie uważnie na siebie: takimi was widzą, jacy jesteście i część z
                  > nas po prostu jest beznadziejna niezależnie od tego, czy pracuje w Gilette, czy
                  >
                  > gdzie indziej. Wychowujcie swoje dzieci na porządnych i dobrych ludzi, to może
                  > będzie mniej szczurów w wyścigu. Na koniec dodam, że mam 41 lat i pracuję
                  > bardzo ciężko, ale nie narzekam. Kiedyś, dawno temu, miałem pracę, która mi nie
                  >

                  No dobra, ale czy przymus ekonomiczny (w końcu trzeba pracować) nie jest jakąś
                  formą niewolnictwa? Poczytaj Marksa.
                  • Gość: marekbry Re: Yarro - więcej miłosierdzia dla ludzi IP: *.intergraph.nl 11.10.05, 17:19
                    Moim zdaniem nie, ponieważ nigdzie nie jest napisane, że koniecznie trzeba
                    pracować. Są ludzie, którzy wynoszą się na wieś, żywią się tym, co ziemia im
                    spłodzi, i są podobno szczęśliwi. Poza tym co to za przymus, skoro masz do
                    wyboru setki zawodów i tysiące miejsc pracy? A wolne zawody? BTW, nie mam
                    zamiaru czytać Marksa, w tej konkretnej sprawie wystarczy trochę logiki.
              • yarro Re: Yarro - więcej miłosierdzia dla ludzi 09.10.05, 19:49
                Och, jak słodko. To kiedy mnie nagrywałeś?
            • Gość: marekbry Re: Yarro - więcej miłosierdzia dla ludzi IP: *.lodz.dialog.net.pl 09.10.05, 18:26
              Sam jesteś dupkiem czytelniku. Nie niewolnictwo, tylko możliwość podjęcia
              pracy, do której nikt nie zmusza. Dodam, że dobry pracownik nie szuka pracy
              przez rok, bo chcą go zatrudnić. Jest wielu pracodawców, którzy oferują niezłą
              pracę, ale wymagają, żeby uczciwie pracować i nierobom się prostu nie chce.
              Rozejrzyj się dokoła siebie: tych ludzi trzeba nauczyć pracować i wychować ich
              trochę. A na inwestyje nie narzekaj, jak ci się nie podobają, omijaj je. Nie
              wszystko musi ci się podobać. Dodam, że pracuję od wielu lat i znam smak
              ciężkiej pracy, również fizycznej.
            • yarro Re: Yarro - więcej miłosierdzia dla ludzi 09.10.05, 19:48
              Powtórzę do znudenia. Jezeli ktoś chce tam pracować mimo wszystko to znaczy ze
              to jego wybór. Nikt go nie zmusza.

              Najprostszym sposobem zmiany i ewentualnej poprawy warunków pracy jest jej ZMIANA.

              Co do Reymonta - czytaj wyraznie i sam nie dopisuj ideologii.

              Posluzylem sie tą metafora (trudne slowo), gdyż jezeli czytałes Ziemie obiecaną,
              to wiesz że było tam sporo o warunkach pracy w XIX wiecznej Łodzi podczas jej
              wielkiego rozwoju.
          • fasi6 Re: Yarro - więcej miłosierdzia dla ludzi 11.10.05, 13:05
            yarro napisał:

            > Hm. Będę może cyniczny, ale jeżeli mamy byc znów ziemią obiecaną, to musi byc
            > chyba tak w każdym calu... Wystarczy pocztac Reymonta.
            >
            > A na poważnie. Przecież nikt nie każe nikomu tam pracowac. Poza tym, od czego
            > jest PIP, sądy pracy?
            >
            A co ma PIP do pracy ponad siły za marne pieniądze?
        • Gość: logo Re: Yarro - więcej miłosierdzia dla ludzi IP: *.lodz.mm.pl 10.10.05, 11:38
          Nie stary do Meksyku jadą operatorzy uczyć się obsługiwać maszyny i mechanicy
          je naprawiać razem z elektronikami a takze audytorzy kontroli którzy sprawdzają
          wyrób pod kątem jakości i połowa tych ludzi nie zna języka tam są zatrudnieni
          specialnie tłumacze. Meksyk to nie jedyny kraj gdzie wyjezdzamy na szkolenia.
    • peterrek Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette 08.10.05, 11:03
      O_o Jakiś zjazd socjalistów-nierobów, czy co?

      Zamiast krzyczeć jak to Wam źle i jaki ten kapitalizm jest zły, moze
      zaproponujecie w jaki sposób zmniejszyć bezrobocie?

      • Gość: Byly pracownik Po co w Chinach, mozna w Lodzi IP: 135.196.110.* 08.10.05, 11:16
        Krew, pot i lzy, oboz pracy za psie pieniadze....oto cala esencja.
        Dziennikarzom z Gazety proponuje zatrudnic sie w Gillete przy produkcji,
        wstrzasajacy tekst gwarantowany. Warunek? Wytrzymac dluzej niz tydzien!
        • protz Re: Po co w Chinach, mozna w Lodzi 08.10.05, 11:23
          No tak... zapraszam wiec wszystkich niezadowolonych na zasiłek.

          Funduje taki frajer jak ja, z moich podatków. Bo mi sie jeszcze chce pracowac.
          • Gość: były pracownik US Re: Po co w Chinach, mozna w Lodzi IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 08.10.05, 12:45
            Z TWOICH PODATKÓW UTRZYMYWANA JEST WŁAŚNIE TA FABRYKA I WIELE INNYCH GDZIE
            LUDZIE ZATRUDNIENI NA PÓŁ ETATU LUB UMOWĘ ZLECENIE TYRAJĄ PO 10 GODZIN. Z TWOICH
            PODATKÓW WYPŁACANE SĄ RENTY KTÓRE PRZYNAJMNIEJ W POŁOWIE TO PO PROSTU WYŁUDZONE
            ŚWIADCZENIA. DOPŁACASZ RÓWNIEŻ DO PSEDO BIZNESMENÓW Z TUSZYNA, GŁUCHOWA I PTAKA
            BO WEDŁUG ICH ZEZNAŃ PODATKOWYCH ZADEN Z NICH NIE ZARABIA WIĘCEJ NIŻ NAJNIŻSZA
            KRAJOWA ALE NA AUTA ZA 80000ZŁ ICH STAĆ...itd. JAK JUŻ SIĘ WEŹMIE TAKIEGO
            DELIKWENTA CZY TAKĄ FIRMĘ ZA DUPĘ TO OD RAZU SŁYCHAĆ ŻE SKARBÓWKA TO BANDYCI.
        • Gość: gabi Re: Po co w Chinach, mozna w Lodzi IP: *.toya.net.pl 08.10.05, 14:18
          ja ja arbeit macht frei. Kiedys ludzi do takich obozow brali z lapanki a teraz nadeszly takie czasy ze sami sie tam pchaja. Totalny upadek narodu polskiego.
          • Gość: były bezrobotny Re: Po co w Chinach, mozna w Lodzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.05, 14:27
            Totalny upadek narodu polskiego to jest bezrobocie, ktorego tak naprawde nie ma.
            Teraz nie pracuja tylko ci, ktorzy nie chca.

        • topjes Teoretycy.... 09.10.05, 15:16
          Szkoda gadać. Zebrała sie banda teoretyków wypisujących jak to się fatalnie
          pracuje. Ciekawe czy zatrudniony tam pracownik ma takie samo zdanie. Może w imię
          jego godności i aby nie musiał zapieprzać to zamknijmy Gillette i Indesita?
          Wtedy będzie co prawda głodny i brudny - ale jakże godny!
          Zapieprzanie w robocie to jest coś normalnego! Ale jak ktoś się wylenił w PRLu i
          nagle musi robić - to rzeczywiście narasta poczucie niezadowolenia...
          • yarro Re: Teoretycy.... 09.10.05, 19:49
            Podpisuje sie obiema rękami.
            • dziad_borowy I ja muszę przyklasnąć 09.10.05, 20:05
              Ale co ja tam wiem. I tak zaraz znajdzie sie jakis "doswiadczony", ktory
              wytknie mi wiek i wysle do pracy, bym poznal zycia, tak jakbym nigdy praca rak
              nie skalal heh.
              Dzierżżż!!!
          • crackersss Re: Praktyk Topjes wie wszystko najlepiej... 09.10.05, 20:23
            topjes napisał:

            > Szkoda gadać. Zebrała sie banda teoretyków wypisujących jak to się fatalnie
            > pracuje. Ciekawe czy zatrudniony tam pracownik ma takie samo zdanie. Może w imi
            > ę
            > jego godności i aby nie musiał zapieprzać to zamknijmy Gillette i Indesita?
            > Wtedy będzie co prawda głodny i brudny - ale jakże godny!
            > Zapieprzanie w robocie to jest coś normalnego! Ale jak ktoś się wylenił w PRLu
            > i
            > nagle musi robić - to rzeczywiście narasta poczucie niezadowolenia...

            Jak komuś z twojej rodziny maszyna urwie łeb tylko dlatego że pracodawca kazał z
            nej zdjąć wszystkie zabezpieczenia to zobaczymy jak będziesz śpiewał
            przemądrzały oszołomie.
            • topjes Re: Praktyk Topjes wie wszystko najlepiej... 10.10.05, 10:36
              > Jak komuś z twojej rodziny maszyna urwie łeb tylko dlatego że pracodawca kazał
              > z
              > nej zdjąć wszystkie zabezpieczenia to zobaczymy jak będziesz śpiewał
              > przemądrzały oszołomie.

              A co ma urywanie łba do ciężkiej pracy? Od tego jest PIP i odpowiednie normy. I
              za urywanie łba ktoś powinien beknąć jeśli dopuścił się zaniedbań. I tyle. A
              sama praca to już zupełnie inna sprawa.
              Ja nie pracuję w fabryce - i czasem im zazdroszczę. Bo siedzę przy biurku często
              dzień w dzień od 8.30 do 19. Gdzie czas na normalne życie? W fabrykach się
              przynajmniej przrestrzega godzin pracy i płaci za nadgodziny.
              • Gość: fabriko Re: Praktyk Topjes wie wszystko najlepiej... IP: *.toya.net.pl 10.10.05, 10:56
                " W fabrykach się przynajmniej przrestrzega godzin pracy i płaci za nadgodziny."
                Hahahahaaaaaaaaaaa to bylo dobre. Za wiele to ty z za tego swojego biurka nie widzisz.
                • topjes Re: Praktyk Topjes wie wszystko najlepiej... 10.10.05, 22:37
                  > Hahahahaaaaaaaaaaa to bylo dobre. Za wiele to ty z za tego swojego biurka nie w
                  > idzisz.

                  Konkrety, chłopie, konkrety proszę. Od kiedy to w Indesit nie przestrzega się
                  godzin pracy???
    • Gość: bezrobotny z Łodzi Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette IP: 217.153.198.* 08.10.05, 19:55
      Właśnie dlatego jutro będę głosował na Kaczyńskiego.
      • topjes Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette 09.10.05, 15:18
        > Właśnie dlatego jutro będę głosował na Kaczyńskiego.

        Gratulacje! To właśnie dzięki takim ludziom jak socjalista Kaczyński mamy tak
        poniżające warunki pracy i socjalizm w Polsce. Gratuluję myślenia...
        • Gość: olo Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 09.10.05, 20:11
          To nie jest kretynie socjalizm tylko dziki kapitalizm którego budowniczym był
          Balcerowicz a brygada złożona z Tusków i Mazowieckich bardzo mu w tej budowie
          pomagała.
          gazetaprawna.pl/?numer=1412
          • yarro Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette 09.10.05, 20:18
            Po co ten "kretyn" :)?
          • topjes SOCJALIZM! 10.10.05, 10:39
            > To nie jest kretynie socjalizm tylko dziki kapitalizm

            Chłopie, telewizja Ci mózg wypala. To co mamy w Polsce to jest włąśnie
            SOCJALIZM!!!! Jedź do UK to zobaczysz kapitalizm. NIKT nie użala się tam bez
            potrzeby nad losem robotników. A mimo to żyje im się o niebo lepiej niż naszym
            robotnikom - daje do myślenia, co? :)
    • aga_siuda Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette 09.10.05, 01:54
      Dzieńdobry,jestem zainteresowana waszą ofertą na produkcji Gillette.Zależy mi
      na każdej pracy.Jestem osobą punktualną,sumienną,pracowitą a także
      dyspozycyjną.Podaję swój telefon kontaktowy (42)650-55-37, 0602-293-149.Jeżeli
      można to proszę o kontakt.Z góry dziękuję-Agnieszka Siuda
      • yarro Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette 09.10.05, 02:00
        Chyba musisz sama się zgłosic do biura rekrutacji na Piotrkowskiej 120.
    • yarro Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette 09.10.05, 02:02
      Socjaliści na Kubę - tam jest raj :)
      • Gość: pb Australia Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette IP: *.rochd1.qld.optusnet.com.au 09.10.05, 09:38
        yarro i inni zwolennicy kapitalu do Nowego Orleanu, tam jeszcze
        fajniej!!!!!!!!!!!!!!!
        • yarro Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette 09.10.05, 19:42
          Nie czaję związku.
      • Gość: Sławek Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.05, 10:01
        Jestem już po 40-sce i nie wierzę już że będę pracował w nowoczesnej znanei
        fabryce.Aplikacje do Gillette złożyłem blisko rok temu-bez odpowiedzi.Za komuny
        przepracowałem 11 lat na produkcij w 'Feniksie'tyrając na trzy zmiany.Wjem
        jedno.W takim zakładzie każdy muśi znać swoie miejsce w szeregu,musi zdobyć
        zaufanie pokazać że mu zależy na pracy.Uważam że lepiej zaczynać od najniszej
        stawki i mieć nadzieję,nisz wstawać rano bez niej.
        • Gość: marekbry Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette IP: *.lodz.dialog.net.pl 09.10.05, 16:43
          Chyba w życiu nie widziałeś, jak taka rekrutacja wygląda. Jeśli myślisz, że
          twoje papiery sprzed roku ktoś jeszcze ma, to możesz się grubo mylić.
          Proponuję, zamiast siedzieć bez sensu cały rok na dupie i czekać, po prostu idź
          na Piotrkowską 120 i zgłoś się jeszcze raz. Na pewno nie zaszkodzi.
    • k_r_m Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette 09.10.05, 11:12
      nie rozumiem jednej rzczy, jęsli zamykają stary zakład to pracownicy z niego
      powinni być z automatu przeniesieni do nowego
      • Gość: czytelnikGW Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.05, 13:46
        k_r_m napisał:

        > nie rozumiem jednej rzczy, jęsli zamykają stary zakład to pracownicy z niego
        > powinni być z automatu przeniesieni do nowego

        Popytaj kogoś, kto tam pracuje.
        Dzięki temu działaniu uzyskuja 1. swobodę wyboru pracowników i np. zaden
        aktywista związkowy ze starego zakładu nie będzie zatrudniony. 2. Pracownicy
        mogą być zatrudnienie na niższych stawkach
        Wiec musza walczyć aby nadal pracować w tej samej firmie. Wyścig do chleba
        obowiązuje.
        • Gość: Pietruszka Dlaczego nie zatrudnią hurtem starego zakładu? Już IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.05, 11:46
          odpowiadam (chociaż miałem zamiar się nie wtrącać do tego dyskursu). Otóż
          dlatego, że w całej Łodzi, na bazarkach, rynkach, a nawet przed sklepami róźni
          młodzi ludzie oferują produkty Gillette za połowę ceny. Skąd je mają? Prosto z
          produkcji, jeszcze ciepłe.
          W wielu zakładach, gdzie zatrudnia się pracowników do prostej pracy fizycznej
          jest podobnie. Skrajnie niski poziom uczciwości i zepsucie moralne, co objawia
          się b. szybką utratą zainteresowania rzetelną pracą. Takich "starych"
          pracowników trudno zmotywować. Ktoś może powiedzieć, że wystarczy dać im
          podwyżkę. Niby zgoda, problem w tym, że Łódź rzeczywiście pośrednio konkuruje z
          mitycznymi Chinami i drogą automatyką.
          Robot za 100.000$ nie kradnie, nie choruje, nie dzwoni w poniedziałek rano, że
          potrzebuje urlop. Nie domaga się paczek, wyjazdów na grzyby i całej reszty
          otoczki socjalnej. Załóżmy, że damy mu 50 miesięcy na amortyzację (w końcu
          paczkowanie nożyków, to nie produkcja procesorów) - wychodzi nam 2000$
          miesięcznie. Czyli jakieś 6500zł. Po drugiej stronie wagi kładziemy trzech
          pracowników (trzy zmiany) z całym ich bagażem ZUS, chorobowych, urlopów,
          kosztów nadzoru itd. Co zostaje? Właśnie jakieś 1800zł brutto średnio. Choć to
          wyliczenie jest skrajnie uproszczone to powyżej tej granicy nie byłoby
          inwestycji.
          Dlatego cieszmy się, że jest. I nie biadolmy nad losem ciężko pracujących. Dla
          nich już za późno na zarabianie głową. Niech kształcą swoje dzieci i nie
          głosują na Lepieja. Wraz ze spłycaniem się rynku pracy wzrosną i ich płace.
          • big_news Re: Dlaczego nie zatrudnią hurtem starego zakładu 11.10.05, 14:10
            No popatrz, jakie to proste! "Zatrudnić" same roboty i kłopot z głowy. Zero
            wypadków w pracy, zero finansowych roszczeń, zakład wolny od związków
            zakładowych, brak konieczności organizowania szkoleń, kursów, zero wyjazdów
            integracyjnych, robota może trwać non-stop łącznie ze świętami, nikt się nie
            uskarża, nikt nie nawala, nikt nie pyskuje, nikt nie psuje nerwów nadzorowi,
            nikt nie kradnie wreszcie! Same korzyści. Idźmy dalej. Oprócz fabryki żyletek
            identycznie należy zorganizowac robotę w każdym innym zakładzie. I w fabryce
            domów, w fabryce samochodów, lokomotyw, w hutach, w kopalniach itd itp etc.
            Tylko wtedy powstanie takie głupie pytanie: Kto i przede wszystkim za co kupi te
            wszystkie produkty?! Roboty?!?! A na grzyba im te ichnie golarki? Że już o
            samochodach, mieszkaniach i innym opale nie wspomnę.
    • Gość: 667 Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette IP: *.lodz.dialog.net.pl 09.10.05, 13:52
      No i jak panie magister? Odebrałeś dyplom?

      Mamy dla ciebie pracę!

      I nie pieprz mi tu o wykształceniu, jest praca to ją bierz, a nie to siedź na
      zasiłku. Są tysiące takich co będą chciały znaleść się na twoim miejscu.

      I wy Łodzianie, odwalcie się od nas, jak nas tu nie będzie to nie będziecie
      mogli nic zarobić, wiec cieszcei sie z tego co wam dajemy!

      z poważaniem
      żilett
    • Gość: manek wicej takich firm a rak do pracy bedzie mniej IP: *.toya.net.pl 09.10.05, 14:42
      a co za tym idzie trzeba bedzie bardziej starac sie o pracownika.....
      • Gość: Mario Re: wicej takich firm a rak do pracy bedzie mniej IP: *.tvsat364.lodz.pl 09.10.05, 15:42
        Witam - mgr inz. po Politechnice Lodzkiej. Branza bydowlana- u mnie juz zarobki
        skacza do gory - jest brak kadry- nawet pazerni kierownicy i szefowie nic nie
        zmienia. Polecam zostac bitumiarzem- u mnie zarabiaja po 4000 brutto - wiecej
        niz ja po roku pracy po studiach. Generalnie jednak to jest ich szczyt
        mozliwosci a ja dopiero zaczynam - mam wizje na duzo wieksze zarobki. Nie ma co
        narzekac- niech wiecej inwestuja i bedzie konkurencja na rynku pracy- jest to
        nieuniknione wiec nie przesadzajcie prosze...
        • Gość: Pietruszka Pozdrawiam, powodzenia. mgr inż po PŁ Elektrycznym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.05, 11:51
          Sam długo szukałem kogoś kto zrobi mi ogrodzenie. Chciałbym tyle zarabiać, co
          panowie umiejący w miarę równo kłaść cegły. A już dekarze! Wystarczy spojrzeć
          na ich bryki.
    • Gość: zorientowany Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.10.05, 13:03
      Media są zakichane i też nie publikują zarobków swoich redaktorów, więc
      dlaczego Gillette ma ujawniac ile zarabiają ich pracownicy, to jest ich
      prywatna sprawa, a taka szanowana gazeta jak Wyborcza nie powinna publikować
      plot znalezionych na ulicy.
      Wstyd!!!
      • Gość: mrówka Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette IP: *.toya.net.pl 10.10.05, 21:33
        Moje największe marzenie móc pracować i rozwijać się w Międzynarodowej firmie.
        Początkowo namolne próby dostania się do Philipsa, Gilletta, Boscha, Indesitu
        itp. Wysyłanie i wysyłanie setek podań jedno po drugim(i tak przez dobre kilka
        miesięcy) W Gillecie niestety bezskutecznie(nie zaproszono nawet na rozmowę
        kwalifikacyjną, pomimo znajomości języka angielskiego w stopniu komunikatywnym,
        studiów oraz kilkuletniego doświadczenia w pracy.) W skrzynce na listy
        wiadomość - informacja od Gilletta, "dziękujemy za złożenie aplikacji,"nie
        spełniasz wymagań ". Chociaż poinformowali, żeby człowiek się nie łudził.W końcu
        praca w innej Łódzkiej Międzynarodowej Koorporacji.Nieralne staje się
        rzeczywiste, spełnienie marzeń.Praca od świtu do nocy, albo "dłużej",
        kołhoz....Brak życia prywatnego, nerwica, przenoszenie problemów z pracy do
        domu, konflikty rodzinne, agresja itp., Marzenie stało się koszmarem.Codzienne
        sprzedawanie siebie w ramach wolantriatu czyli harytatywnie....a może na okres
        pracy czasowej.....
        Cisza!!!O tym sie nie mówi.... Zacisnę zęby w milczeniu poczekam na
        umowę.......jeszcze trochę.....A może ty chcesz popracować w ramch
        wolantariatu........ ?
        -Jesteśmy jak Manekiny pociągane za sznurki, pracujemy dopóki się nie wypalimy,
        a póżniej sa nowi lepsi, bardziej wydajni a w koncernach człowiek człowiekowi
        wilkiem, prawo dżungli silniejszy i cwańszy przetrwa. Ogromny zawód nad własnym
        marzeniem.
        • yarro Life is brutal... 10.10.05, 21:37

        • Gość: old Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette IP: *.retsat1.com.pl 11.10.05, 13:18
          Mrówka powinna popracować nad ortografią.
    • okrutny_kamikadze Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette 11.10.05, 14:03
      Będzieta przez 40 lat wkręcać lewą górną śrubkę.
      • Gość: beholder Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.05, 14:19
        I co? Moi znajomi w Anglii tez zaczynali ROK temu od wkrecania srubek. Teraz
        ona jest supervisorem (jedynym obcokrajowcem na tym stanowisku!) a on skreca
        bardziej skomplikowane rzeczy (bo nie chcial sie uzerac ma stanowisku sv. I co?
        W Polsce nierealne. A tam jest wlasnie kapitalizm. O dobrego pracownika sie
        dba. A u nas? Daj mu dobra pensje, to zaraz na chorobowe pojdzie.

        Dlaczego dzwon głośny - bo pusty.
    • Gość: japiszon YARRO CO TY NA TO........ IP: 5.6.* / 213.205.19.* 15.10.05, 20:24
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2969118.html?skad=rss
      • Gość: z Olechowa Re: YARRO CO TY NA TO........ IP: *.astral.lodz.pl 17.10.05, 08:48
        yarro już wcześniej napisał:
        Life is brutal...
        • topjes Re: YARRO CO TY NA TO........ 24.10.05, 11:17
          > yarro już wcześniej napisał:
          > Life is brutal...

          Ale czego ten artykuł ma w ogóle dowieść?
    • Gość: Pracujacy Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette IP: 212.191.172.* 18.10.05, 18:30
      Ciesze sie, ze powstal kolejny zaklad, w ktorym Lodzianie moga znalezc prace.
      Co prawda z tego co slysze zarobki nie powalaja wysokoscia, jest to jednak
      jakis krok naprzod w kierunku ich podniesienia. Im wiecej takich zakladow
      powstanie, tym wieksza bedzie konkurencja na rynku pracy co w rezultacie
      spowoduje, ze pracodawcy sami zaczna zabiegac o pracownikow kuszac ich wyzszymi
      zarobkami. Panu z artykulu i wszystkim innym, ktorzy dostali sie do pracy w
      Gilette, zycze aby mogli zarobic jak najwiecej, tyle by mogli zyc godnie i aby
      stac ich bylo na wiele. Sam jestem pracownikiem innej zagranicznej duzej firmy
      w Lodzi, gdzie niezle sa warunki pracy i placy i gdzie dobrzy pracownicy sa
      doceniani. Mam nadzieje, ze kierownictwo firmy Gilette rowniez zapewni swoim
      pracownikom godziwe warunki pracy i placy, ze nie beda to place najnizsze czyli
      te ustawowe, tylko te na wyzej niz srednim poziomie. Zycze wam rowniez
      NORMALNOSCI w pracy, przelozonych godnych zaufania, ktorzy traktuja was z
      nalezytym wam szacunkiem i abyscie byli dumni z firmy w ktorej jestescie
      zatrudnieni. I zebyscie nigdy nie trafili na przelozonego, ktory nie lubi
      ludzi, na takich bowiem nietrudno natrafic w Polsce. Przez nich to wlasnie,
      nalezy sie wstydzic, ze jestesmy Polakami. Realia w pracy tworzymy sami, tzn.
      polscy szefowie go tworza, nie zagraniczni. Jesli juz to Polak Polaka najgorzej
      traktuje w pracy i tego nikomu nie zycze.
      • Gość: Ktoś Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette IP: *.toya.net.pl 18.10.05, 18:59
        Pracuje w Gillette juz pare miesiecy. Wkrótce przechodze na nowy zakład. Jak
        dotad jestem bardzo zadowolony z tej pracy. A i wiem ze paru z moich kolegów
        odeszło z tamtad lub zamierza odejść. Wszystko jest kwestią gustu i oczekiwań.
        Ja nie mam w planach juz zmiany pracy, to co mam mnie satysfakcjonuje. I tyle w
        tym temacie :)
        • Gość: pemo Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette IP: 80.48.247.* 23.10.05, 14:57
          Ktoś podalbys namiary na siebie bo ja wlasnie sie dostalem do gillette i
          chcialbym z Tobą porozmawiac na jeden temat.Jesli mozesz to podaj swoje gg lub
          nr telefonu.Pozdrawiam
          • Gość: Ktoś Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette IP: *.toya.net.pl 23.10.05, 19:01
            4000939
        • Gość: Zainteresowana Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette IP: *.retsat1.com.pl / *.retsat1.com.pl 04.11.05, 18:22
          Jejciu, wieje mi tu i grozą i mnóstwem sprzeczności. Szczerze mówiąc, trochę
          mnie Chłopcy nastraszyliście...Mój Tata ubiega się właśnie o pracę w Gillette,
          przeszedł oba testy i teraz czeka na obiecany telefon. Bardzo nam zależy, żeby
          dostał tę pracę (co myslę zresztą nikogo nie dziwi) i dlatego chciałabym, żeby
          ktoś kto jest "w temacie" napisał co nieco na temat rekrutacji (od kuchni, bez
          owijania w bawełnę)i o samej pracy w tej firmie. Chodzi o stanowisko operatora
          wtryskarki. Bedę bardzo wdzięczna. Pozdrawiam!
      • Gość: x Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette IP: 5.6.2D* / *.braun.de 24.10.05, 15:10
        Dziękujemy za życzenia, ale wydaje mi się, że to Gillete mogłaby życzyć innym
        firmom warunków pracy i szacunku dla pracowników.
    • Gość: DARCHO Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette IP: *.widzew.net / *.widzew.net 20.10.05, 11:19
      Witam. Ja mam pretensje do biura rekrutacji Gillette. Byłem 27.07.05 na testach
      na ul.Piotrkowskiej i pod koniec testów ok 5 godz powiedziano ze do osób ktore
      przejda dalej oddzwonia a do osób ktorym sie nie powiodlo napisza listowne
      odwołanie- podano termin 1 m-c. Do dnia dzisiejszego czekam na odpowiedz, a
      mamy juz 20.10.05. :( Pozdrawiam wszystkich
    • per Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette 23.10.05, 16:13
      Witam. Jestem historykiem i piszę książkę na temat warunków pracy w Łodzi i okolicach - od lat 70tych do dziś. Wszystkich tych, którzy pracują, lub pracowali w firmach takich jak Gillette (czy Indesit), są zadowoleni, bądź wściekli, którzy brali udział w procesie rekturacyjnym i dostali się bądz nie i którzy chcieliby opowiedzieć mi o swojej historii pracy, proszę o kontakt. Anonimowość oczywiście gwarantowana.
      • Gość: Gliwiczanin Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette IP: *.la-04.cvx.algx.net 04.11.05, 19:49
        Opel Astra GM w Gliwicach

        General Motors zwalnia 25.000 robotników w Ameryce, 3000 w Bochum, Eisenach
        zagrożone, ale do montażowni karoserii Opla-Astry w Gliwicach GM przyjmuje
        właśnie 700 nowych monterów.

        Wiosną dodano hale produkcyjne, które od 21 sierpnia miały przejść na produkcję
        trzyzmianową. Aby pośpiesznie wybrać robociznę z Polski zanim robotnicy
        zorganizują się i wyciągną łapy po więcej.

        Będą budować nowy model Zafiry. Jak zakład w Bochum. Czy GM przeniesie budowę
        karoserii Zafiry z Bochum do Gliwic zupełnie? Decyzja ma zapaść w tym roku.

        Krzysztof Krasowki, brygadzista w montażowni karoserii, wprowadza 25 młodych
        nowych do pomieszczenia, gdzie oni siadają przy długim stole. Na ścianie wisi
        schemat przebiegu montażu karoserii i Body Cycle Time Analyzis (Analiza czasu
        procesu składania karoserii). Jest punkt ósma rano.

        Pierwsze zdanie Krasowskiego brzmi: "GM jest jednym z największych
        przedsiębiorstw w świecie".

        Jego piąte zdanie: „Chcemy mieć osiągnięcia”.

        Szóste, siódme i ósme: "Zafira jest bardzo dobrym samochodem, w skali
        światowej. Wy będziecie go budowali. Macie szczęście."

        Piętnaste i szesnaste: "Kto zajedzie alkoholem wyleci, natychmiast. Kradzież i
        alkohol nie są akceptowane."

        W święto Jedności Niemiec kanclerz Kohl zjechał pierwszą Vectrą z taśmy
        montażowej w Eisenach, w miejsce Wartburga.

        W dwa lata później Kohl był znowu, aby razem z ówczesnym dyrektorem Johnem
        Smithem otworzyć najnowocześniejszą fabrykę Europy. Był to pierwszy zakład, w
        którym Opel zredukował heirarchie personelu, a wprowadził grupy
        robocze, „wnioski racjonalizatorskie”, zmianowość na stanowiskach roboczych
        frekwentną jak u Toyoty. W 1994 i 1995 Eisenach było najproduktywniejszym
        zakładem samochodowym Europy.

        System produkcyjny Eisenach wprowadzono w zakładach General Motors w
        Argentynie, Polsce, Chinach i Tailandzie. W maju 1998 odwiedził zakład Clinton,
        ówczesny prezydent USA. Był to rok najwyższych liczb produkcyjnych. Oni
        produkowali wtedy prawie 175 tysięcy samochodów, tak wiele jak nigdy przedtem
        i. . . potem.

        Przed ponad dwoma laty GM Europa zlikwidowało linię Astry w zakładzie w
        Eisenach i przeniosło ją do Gliwic.

        W Eisenach został Corsa, co nie jedzie tak dobrze. Mogliby budować 175.000 na
        rok, ale tylu nie sprzedadzą, więc zeszli z 36 na 28 aut na godzinę. Zamykają w
        święta. Może koniunktura wróci, wtedy może nadrobią ”Korridorschicht-ami”
        (pracą między zmianami, ”zmianami korytarzowymi”, tzn. nocą).

        Bodo Paweletz ma 58 lat. Poszedł do lakierni u Opla w Bochum dlatego, że tam
        najlepiej płacili. Zaczął 19 września 1966 za 1000 marek miesięcznie. Dziś
        zarabia 3200 euro. Z tego zostaje 2200.

        Za mieszkanie, w którym żyje od 30 lat ze swoją żoną Sigrid, płaci 362 euro
        czynszu miesięcznie. Nie wczasują zagranicą, chodzą na działkę, jeżdżą za
        miasto.

        W Bochum oni strajkowali, krótko, inne zakłady GM nie poparły ich solidarnie;
        skończyło się na tym, że podwyżki płac zostały zamrożone do roku 2007, skrócono
        dodatek świąteczny na Boże Narodzenie i 3000 miejsc pracy trzeba zlikwidować.

        "Jestem z Oplem przez 38 lat. Oni musieliby zapłacić mi 300.000 euro
        odszkodowania. Po podatku zostałoby 180.000. Poszedłbym
        na "Auffanggeselschaft", półtora roku bezrobocia i w 63 roku życia na
        emeryturę. To już by starczyło. Jesteśmy oszczędni. Ale inflacja nie pozwoli,
        to nie dla nas. Ci, którzy poszli ochotniczo, mieli 35-45 lat."

        ”Polacy w Gliwicach pracują za 3 złote!”
        • topjes Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette 05.11.05, 08:10
          > ”Polacy w Gliwicach pracują za 3 złote!”

          Siejesz defetyzm. Doskonale wiesz jak się rozwinęły Gliwice dzięki strefie i też
          Oplowi. Gdyby nie strefa i farbyki w Gliwicach, miasto to podzieliło by los
          Siemianowic, Rudy Śląskiej itd - na pewno nie aż w takim stopniu, ale jednak by
          się zdegradowało trochę.

          Dlatego w Łodzi też za kilka lat będzie widać duży wpływ tych wszystkich fabryk
          na zwykłe codzienne życie, ludzie itd.
    • Gość: Łukasz Hetka Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 19:11
      Dzień dobry
      Dowiedziałem sie o, pracy w państwa firmie w medjach:radio,tv
      Mam pytanie czy państwo poszukuja jeszcze pracowników?prosze o kontakt
      email:hetman1985@o2.pl
      Z Góry dziękuję!!

      Łukasz
      • Gość: SADMAN Re: Praca przy produkcji w fabryce Gillette IP: *.devs.futuro.pl 17.11.05, 13:29
        ja pracuje w gillette juz jakis czas.pracowalem na wodnej i pracuje teraz na
        jozefowie.testy sa moze i trudne ale mozna je przejsc.w fabryce jest ok,i bez
        porównania lepiej niz gdzie indziej.nikt nikogo nie traktuje zle,jest wysokoa
        kultura osobista I ZAKLAD NA TO KŁADZIE DUZY NACISK.pracuje tu duzo
        obcokrajowcow i to zobowiazuje.nie jest to kołchoz,ale pracowac uczciwie
        trzeba.bo w koncu o to chodzi.nikt nikomu za darmo pieniedzy nie daje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja