Gość: kasiaprim
IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl
24.09.02, 11:04
www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1030699.html
Banki domagają się standaryzacji komunikatorów internetowych
Dariusz Ćwiklak, CNet 23-09-2002
Internetowe pogawędki kojarzą się zwykle z nastolatkami wysiadującymi
godzinami przed komputerem. Tymczasem internetowe komunikatory szturmem
zdobywają zupełnie poważne firmy
Na początku września w nowojorskiej siedzibie szacownego banku Merril Lynch
odbyło się tajne spotkanie konsorcjum instytucji finansowych z producentami
tzw internetowych komunikatorów (instant messagers). Komunikat banków był
jasny i czytelny: panowie, albo się dogadacie, albo to my zrobimy porządki na
rynku. Bankierów potulnie słuchali przedstawiciele takich gigantów jak
Microsoft, AOL czy Yahoo!
O co chodzi? Komunikatory internetowe to dziś szalenie popularna usługa
pozwalająca komunikować się na żywo z innymi użytkownikami komputerów. Dziś
według firmy badawczej IDC korzysta z nich blisko 150 mln osób na całym
świecie, ale ich liczba będzie błyskawicznie rosła. Równie szybko rośnie
liczba osób wykorzystujących komunikatory internetowe w pracy. O ile w 2000
r. było to nieco ponad 5 mln osób, na koniec tego roku ich liczba ma
przekroczyć 65 mln! Do 2006 r. z komunikatorów w pracy ma korzystać ponad
ćwierć miliarda osób. Taką formę komunikacji upodobali sobie zwłaszcza
maklerzy i pracownicy banków inwestycyjnych - komunikacja jest błyskawiczna,
nie trzeba odrywać się od komputera, żeby porozmawiać z inną osobą,
błyskawicznie można przesłać jej tekst, pliki komputerowe itd. Czyż trzeba
wygodniejszego narzędzia w miejscu, gdzie czas to pieniądz i to duży?
Jest tylko jeden wcale nie drobny problem: producentów komunikatorów
internetowych jest kilku i używając np. Microsoft Instant Messagera nie da
się porozmawiać z użytkownikiem podobnego programu firmy AOL czy ICQ.
Producenci zazdrośnie strzegą swoich protokołów komunikacji, starając się
zbudować jak największą społeczność użytkowników swojej usługi, by potem
licytować się liczbą użytkowników. To tak, jakby użytkownik telefonu Idei nie
mógł się dodzwonić na telefon abonenta Plusa czy Ery, bo tamci korzystaliby z
innego systemu komórkowego. A przecież z komórki danej sieci da się dodzwonić
nie tylko na komórki innych sieci, ale nawet na telefony stacjonarne. I
wszyscy operatorzy jakoś funkcjonują, ba - mają coraz więcej abonentów.
Podobnie rozumują banki inwestycyjne skupione w konsorcjum Instant Messaging
Standards Board (IMSB). Skupia ono takie potęgi jak Lehman Brothers, J.P.
Morgan Chase, Merrill Lynch, Morgan Stanley Dean Witter, UBS i Deutsche Bank.
Członkowie IMSB wezwali na początku września do siebie producentów
komunikatorów internetowych i poprosili, by wreszcie zrobić coś z kwestią
wymiany wiadomości między różnymi komunikatorami. Takiej grupie nie sposób
odmówić, tym bardziej że to właśnie członkowie konsorcjum mogą zadecydować
(pieniędzmi) o być albo nie być danej firmy. - Problem nie leży w
technologii, ale w tym, jak zwrócić producentom komunikatorów koszt
udostępnienia swych sieci innym - mówi Mehdi Maghsoodnia z firmy FaceTime
Communications zajmującej się tym rynkiem. Analitycy liczą na to, że dzięki
wejściu komunikatorów do firm powstaną modele biznesowe pozwalające zwrócić
koszty współpracy między producentami komunikatorów (na razie komunikatory
udostępniane są darmowo, a ich producenci zarabiają zwykle na reklamach,
które pojawiają się w okienkach użytkowników).
Komentarze po pierwszym spotkaniu IMSB i producentów komunikatorów były
mieszane. - Dla mnie przesłanie od banków było jasne: jako klienci prosimy -
zróbcie coś z tym, a jeśli nie, to sami weźmiemy sprawy w swoje ręce -
powiedział szef firmy Jabber Rob Balgley. - Firmy skupione w konsorcjum mogą
po prostu zacząć wybierać dla siebie tych producentów, którzy zapewnią
wymianę informacji między komunikatorami. To nie jest decyzja technologiczna,
ale czysto biznesowa.
Co to są komunikatory internetowe?
Komunikator internetowy (instant messager) to niewielki program do łączności
internetowej przypominającej nieco SMS-y - tyle że do komunikacji używamy
komputera, nie komórki. Każdy użytkownik komunikatora otrzymuje
niepowtarzalny numer (UIN), zupełnie tak jak numer telefonu w sieci
komórkowej. Jeśli znamy numer osoby, możemy przesyłać bezpośrednio do niej
wiadomości tekstowe, możemy prowadzić z nią czat, przesyłać pliki itd.
Wszystkie połączenia użytkowników komunikatorów obsługuje centralny serwer,
dzięki któremu od razu widzimy, czy osoba widniejąca na naszej liście
kontaktów jest podłączona do internetu czy nie (a raczej czy włączyła
komunikatora, czy nie).
Swoje komunikatory mają takie firmy jak Microsoft, AOL, Yahoo, ICQ czy
Jabber. W Polsce najpopularniejszym komunikatorem jest Gadu-Gadu firmy SMS
Express Łukasza Foltyna (korzysta z niego ok. 1,5 mln osób). Drugi pod
względem popularności jest Tlen.
Wartość rynku takich komunikatorów na całym świecie IDC ocenia dziś na 1,1
mld dolarów. W 2006 r. ma ona wzrosnąć do 4,2 mld dol.