bartuch
27.10.02, 10:02
Nie powinno sie przychodzic do pracy w stanie mocno wkazujacym na spozycie,
ale mnie sie dzisiaj zdarzylo. Umieram, ale trwam na posterunku.
PS1. Juz mialem wychodzic, ale zjawila sie jedna z moich ulubionych
blondynek...No i co mialem zrobic???
PS2. Panowie. Wczoraj po miescie ,,chodzila" niesamowita promocja tequilli.
Dwie panie. Imponujaca brunetka i olsniewajaca blondynka. Z ta pierwsza
tanczylem na stole. Miala bardzo skape spodenki i kuszacy pepuszek. Nie
sposob bylo odmowic. POZDRAWIAM WSZYSTKIE KAFELKI!!!
RODOWICI ŁODZIANIE???JEDYNY ŁÓDZKI KLUB???
BUAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAH!!!!!!!!!!