Wypożyczyć coś w bibliotece ...

30.12.05, 14:38
Mowa o wydziałowej bibl. Wpadłem dziś przed 13 - na kartce bylo wydrukowane
ze pracują do 15. Fajnie. 2 godziny - wystarczy, ale dziś zauważyłem drobną
zmianę - długopisem przekreślona 15 i dopisek ' do 13'. Troszke się wpieniłem
bo jechałem na wydzial godzinę w tym śniegu i w dodatku zamarzł mi zamek w
samochodzie, no i w ogole to miałem nadzieje troche popchnąc swoje sprawy
dzieki tej wizycie, wizycie w czytelnie. A tu lipa. No ale nic. Mamy koniec
roku, postanowiłem sie nie denerwować. Poszedłem grzecznie i spytałem czy
można w takim razie wypozyczyc ksiązkę z czytelni na weekend. Za 15 minut
konczą robotę. Jakoś sobie poradze dziś i w weekend, niestety sie
dowiedziałem, ze ze czytelni nie mozna wypozyczac do domu, nawet na weekend,
kiedy ta ksiazka bedzie gniła na półce. Ale nie. Bo nie. To bardzo ciekawe
podejscie, tym bardziej ze to jedyna kopia tej ksiązki na tym zapyziałym
wydziale.(Wydział UŁ) Brafo.
Wvczoraj kolega ktory wyjechał na stypendium do Niemiec, pokazał mi krotki
filmik jaki nakrecil w tamtejszje bibl. Chodzil sobie samopas miedzy regałami-
film trwal 15 minut a on chodził i chodził i chodził. Książek było od
cholery i to po kilka egzemplarzy. Dostęp do nich był swobodny. Bierze się
ksiązkę z pólki, bibliotekarz zczytuje kod paskowy i hej a u nas ? A u nas
jedyna książka musi leżec w czytelni przez weekend i nawet jakbym ją
przyniósł o 6 rano w poniedziałek - nie moge jej wypożyczyć.
Taka jest róznica miedzy nami a niemcami. Nawet jezeli mozliwosci
teoretycznie są podobne(w koncu ksiazka w czytelni jest) to w naszym pieknym
kraju, a w szczegolnosci na naszym pieknym wydziale student to tylko drobny
dodatek do Uniwersytetu. Dziwne, bo myślalem że uczenie to główny cel tej
instytucji.
PS.
Mogłem oczywiscie ksero zrobić, niestety nie posiadałem wolnej gotówki.
Poczekam zatem na kase albo bede miesiac robił notatki z tej ksiązki.
    • Gość: no name Re: Wypożyczyć coś w bibliotece ... IP: *.4web.pl 30.12.05, 15:32
      A wystarczyło bibliotekarce powiedzieć, jaki ma ładny usmiech i w ogóle jaka z
      niej sliczna babka i, ze się tu marnuje:))))Człowieku radze sobie tak od
      lat:))))I jakos się udaje:)))))A ja mam gorzej, bo jestem kobietą :)
    • Gość: magda Re: Wypożyczyć coś w bibliotece ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.12.05, 16:18
      Alez masz problemy, czlowieku. Zeby kazdy takie mial... Tak to juz jest w naszym
      pieknym kraju, ze biadolic - wszyscy biadola, ale od biadolenia nikt dla Ciebie
      regulaminow zmienial nie bedzie. Czytelnia to czytelnia, a ksiazki maja wyrazny
      opis: "na miejscu" lub nie. I gdyby dla Ciebie zrobili wyjatek, to zaraz
      przyszliby kolekni, co tez pilnie potrzebuja. Zreszta jak sam napisales byl to
      jedyny egzemplarz tej ksiazki, wiec chyba umieszczenie jej w czytelni rozumie
      sie samo przez sie. A jesli Cie o bardzo drazni, zapisz sie do biblioteki WSHE.
      Tam mozesz sobie spokojnie chodzic miedzy regalami, przegladac ksiazki,
      odkladac, brac kolejne... Pelna swoboda i to nie bedac w Niemczech. :D
    • jezyk7 Re: Wypożyczyć coś w bibliotece ... 30.12.05, 22:46
      Hmm to ja skorzystam z okazji i wyzale sie na biblioteke miejska i wojewodzka
      im. Jozefa Pilsudskiego.
      Pewnego pieknego dnia mialam troche wolnego czasu wiec poszlam do biblioteki,
      aby sie nauczyc do nadchodzacej klasowki z biologii. Poszlam wiec do biblioteki.
      Mialam 2 godziny. Mysle: 2 godziny w domu nigdy sie nie ucze a zawsze sie
      rozprawszam wiec napewno sie naucze gruntownie. No i podaje pani rewersy. Moj
      numerek pojawil sie na tablicy po jakichs 15 minutach. I to jeszcze ksiazka
      mniej potrzebna o nieco innym zakresie. No, ale dobra, czekam. Druga ksiazka
      pojawila sie po kolejnych kilku minutach, ale okazalo sie, ze to nie ten tom. Na
      wyczekiwany tom czekalam tak dlugo, ze w koncu pozostalo mi 10 minut nauki,
      ktore stwierdzilam, ze sobie odpuszcze, bo co ja zdarze zrobic przez 10 minut. W
      moim przypadku wypozyczenie na weekend bylo jedynym i na szczescie udanym
      wyjsciem :)

      pzdr.

      jezyk7
      • profes79 Re: Wypożyczyć coś w bibliotece ... 30.12.05, 22:52
        To jeszcze nic (akurat do tej biblioteki zastrzezen nie mam - wielkosc ksiegozbioru usprawiedliwia oczekiwanie na ksiazke). W BUL-e bylo tak, ze rewers sie zostawialo, a po ksiazke przyjezdzalo sie nastepnego dnia.... Efekt - 1 wypozyczenie przez 5 lat studiow. Na szczescie mialem dobra biblioteke wydzialowa :)
      • al-ki Re: Wypożyczyć coś w bibliotece ... 30.12.05, 23:55

        Heh, a wiesz jezyk, że dzisiaj, gdy jechałem na lodowisko na retkinii, wlasnie
        sobie pomyslalem, ze dawno Twojego nicku nie widziałem?
        A tu o :)
    • Gość: vg Re: Wypożyczyć coś w bibliotece ... IP: *.toya.net.pl 30.12.05, 23:52
      na WPiA jest tak samo. Są nagłe sytuacje, ze trzeba wypożyczyć na noc jakąś
      cegłe i nie da rady. Jedni rezygnują, inni palą głupa i nastepnego dnia mówią,
      że nie widzieli, że trzeba oddać.
      • Gość: WPiA Re: Wypożyczyć coś w bibliotece ... IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 31.12.05, 11:18
        No na WPiA to jest jedyny pozadny budynek w calym tym bałaganie, ale co z tego
        skoro nowych pozycji mało(aktualnych bo stan prawny sie ciagle zmienia)
        Mógłbym nawet wymieniać przykłady. Tylko po co.
        A żeby znaleść cos do mgr ... huhuh ciezka sprawa. Ja jezdziłem na UJ po
        książki.
        • Gość: beholder Re: Wypożyczyć coś w bibliotece ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.06, 18:02
          Nie przesadzaj - zalezy kto o czym pisze. Mi np. bardziej bylo po drodze do Wroclawia :D Na nasza biblioteke nie moglem narzekac.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja