Z życia urzędasa...

15.11.02, 10:14
Zadzwonił telefon. Odebrałem. Okazało się interesant (I).
Yaa: - Dzień dobry (Nazwa mojej firmy).
I - Proszę pana ja chcę się dowiedzieć o jedną rzecz.
Yaa: W czym mogę pomóc?
I - Czy może mi pan powiedzieć , bo ja mam budowę i wie pan chodzi mi o to
jakie przepisy będą obowiązywać w przyszłym roku bo wie pan przestaje
obowiązywać...
Ponieważ wypluł to jednym tchem, doczekałem aż przerwie na złapanie oddechu i
spróbowałem
Yaa: - Zaraz dam Panu nr telefonu do kogoś kto się zajmuje prawem budowlanym
I- Ale ja do pana dzwonie !!! Niech pan mi powie !!! I nie chodzi o prawo
budowlane tylko o ustawę o zagospodarowaniu nieruchomościami.
Yaa: Wie Pan, ja się tym nie zajmuję. Podam panu nr telefonu...
I: Ja nie chcę telefonu. Niech pan mi powie jakie przepisy...
Yaa - Proszę pana ja się nie orientuję, dlatego chcę panu dać nr telefonu do
odpowiedniego urzędu
I: Ale ja dzwonie do odpowiedniego urzędu. To przecież dział prawny
Yaa - Tak proszę pana departament prawny ale nie tego urzędu.
I Jak Pan jest prawnikiem to niech pan mi powie...
Yaa Proszę zadzwonić do odpowiedniej osoby. Oto nr telefonu (nr).
I: A do czego to nr ?
Yaa: Do departamentu prawnego Urzędu Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast.
I: Ale niech pan mi powie jakie przepisy...
Yaa: Proszę pana, ja naprawdę nie wiem.
I: Prawnik a nie wie. Za co wam płacą !!!

Takie telefony zdarzają się często. Kiedyś jakiś człowiek pytał czy nam
podlega czas. Myślałem że nienormalny albo pijany ale okazało się że chodziło
o zmianę czasu zimowego na letni. Znalazłem odpowiednie przepisy i podałem mu
je.
Pozwiedzcie, dlaczego tak ciężko ludzom wytłumaczyć, że prawnik nie musi znać
się na całym prawie ? To tak jak jeden inżynier nie musi umieć budować
mostów, samolotów i telefonów komórkowych. A pilot myśliwców nie musi umieć
pilotować balonu.
Życie urzędasa jest pełne niespodzianek.
Ale lubię interesantów. Ale w moim urzędzie jest ich bardzo mało. Staram się
być miły i pomagać choć czasem to jest trudne. Nie wytrzymałbym siedząc przy
okienku np. w wydziale komunikacji.
Pozdrawiam
Yaa
    • tica Re: Z życia urzędasa... 15.11.02, 10:20
      a mówiłam, nie idż dziś do pracy tylko załóż sobie konto ;)

      pozdrrr i miłego dnia życzę
      • Gość: brr Re: Z życia urzędasa... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.02, 10:21
        tica napisała:

        > a mówiłam, nie idż dziś do pracy tylko załóż sobie konto ;)
        >
        > pozdrrr i miłego dnia życzę
        >> W LUKAS-Banku?
        • tica Re: Z życia urzędasa... 15.11.02, 10:25
          jakim Lukas banku, wykluczone, yaa już wie gdzie ma iść ;)
          • yaa Re: Z życia urzędasa... 15.11.02, 14:20
            poza tym w Lukas Banku już mam ;-)))
            Pozdrawiam
            Yaa
    • amcd Re: Z życia urzędasa... 15.11.02, 10:22
      Skąd ja to znam :-)

      Pozdrawiam
    • micin Re: Z życia urzędasa... 15.11.02, 12:04
      Dobre:)))
      A czytałes na forum humorum rozmowy konsultantów GSM? Jesli nie to polecam,
      niektóre są naprawdę rozbrajające:)

      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=384w=3167388
      • micin Re: Mała korekta 15.11.02, 12:10
        Soeki, mam nadzieje, że tym razem się uda:)

        www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=384&w=3167388
    • Gość: cumella Re: Z życia urzędasa... IP: *.uni.lodz.pl 15.11.02, 13:04
      Kiedyś rozmowie między moimi kolegami przysłuchiwał się pewien staruszek. Ów
      staruszek dość szybko zorientował się, że jeden z nich jest raz po raz nazywany
      Panem Doktorem. Podchodzi więc i mówi: Panie Doktorze, bo widzi pan, mnie się
      na naodze zrobił taki wrzód i strasznie boli... może by pan, panie kochany,
      jakąś maść tak zapisał...".
      - Ależ proszę pana, ja jestem doktorem nauk biologicznych...
      - A wszystko jedno jaki Pan jest doktor... byle pomogło.

      Yaa, i to tak już jest, że urzędnik to urzędnik, doktor (ten Honoris Causa też)
      musi leczyć, a najlepszym spowiednikiem jest taksówkarz...

      Pozdrawiam,

      cumella
      • ixtlilto (cumella) 15.11.02, 20:06
        WITAJ ZNÓW!!! :D
    • Gość: blenda Re: Z życia urzędasa... IP: *.lodz-piaski.sdi.tpnet.pl 15.11.02, 13:33
      Jakis czas temu dzwonilam pod * 22 [Idea], i skarzylam sie na telefon, pani
      wziela odemnie moje dane i.. kiedy przyszło powiedziec wojewodztwo.. podała
      łódzkie, no bo w takim wydawało mi sie że mieszkam. Poczym pani z wielki
      zdziwieniem stwierdziła e takie woj. juz nie istnieje i że Łódź jest w
      mazowieckim. Kiedy powiedziałam że napewno jest łodzkie, to ona mi na to że
      przeciez mamy nowy podział administacyjny, no to ja jaj na to ze przeciez to
      juz po podziale jest łodzkie w ktorym są : i tu wymieniam.
      Nietey nie udało mi sie przekonać pani telefonistki...

      absurdalne jak dla mnie
      • geograf Re: Z życia urzędasa... 15.11.02, 21:53
        eeeeeeeeeee.....

        <noł komments>

        staram się nie komentować....

        :/
    • hanya Re: Z życia urzędasa... 15.11.02, 17:55
      Yaa - jak następnym razem zadzwoni ten sam albo podobny interesant, podeślij go
      do mnie, to sobie pogadamy. Ja akurat zajmuję się prawem budowlanym - Powiatowy
      Inspektorat Nadzoru Budowlanego do usług ;-)
      Nie jestem prawniczką, ale mam ostatnio dużo z prawem do czynienia. Nie jestem
      też jeszcze urzedniczką i raczej być nie chcę, ale nigdy nic nie wiadomo.
      Staram sie być jednak miła dla interesantow, bo sama też przecież korzystam z
      usług urzędasów ;-)
      pozdrawiam, hanya - "nieprawniczka" i "nieurzędniczka"
    • ixtlilto Re: Z życia urzędasa... 15.11.02, 20:07
      Heh.. a niestety uczeń musi umieć wszytko, nie ważne czy będzie biologiem czy
      matematykiem i tak w niego historię będą wtłaczać...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja