Dodaj do ulubionych

Wiceprezydenci Łodzi przywłaszczyli 20 tys. zł?

IP: *.feer.edu.pl 17.02.06, 19:09
Panie prezydencie, a gdzie Pańska szyba popisana mazakiem?
Obserwuj wątek
    • mamgotamgo Re: Wiceprezydenci Łodzi przywłaszczyli 20 tys. z 17.02.06, 19:25
      Tylko tyle? Ja na swoim koncie mam o wiele więcej i nie wiem co z nimi zrobić.
      Pić mi nie wolną, więc nie przepiję. Mandatów nie płacę, bo mi się nie chce
      szybko jeździć o ile nie ma fotoradarów i białoczapkowych. A tu mi nagle piszą:
      dwadzieścia tysięcy. Jałmużna jakaś, czy co?
      • Gość: łodzianin PiS czysci Kropiwnickiego IP: *.uni.lodz.pl 17.02.06, 20:21
        Postawienie zarzutow wiceprezydentom Kropiwnickiego jest raczej antydowodem na
        koniecznosc powolania sterowanej politycznie sluzby do walki z przeciwnikami.
        Otoz niezorientowanym wspolobywatelom wyjasniam, ze mamy tu do czynienia z
        polityczna prowokacja, obliczona na skompromitowanie popularnego prezydenta
        miasta. PiS, choc oficjalnie jeszcze na ogol kocha Kropiwnickiego, chce miec
        jakiegos swojego oszoloma na fotelu prezydenta drugiego miasta w Polsce.
        Kropiwnicki jest zbyt popularny i niezalezny, by wisiec na klamce Jaroslawa
        Kaczynskiego (to ten homofob, co "nie chodzil na dziewczynki"). PiS robi zas
        Kropiwnickiemu afront za afrontem (obcinanie "lodzkich" pieniedzy w budzecie,
        mianowanie na wojewode jakiegos pomiotla z Lublina zamiast czlowieka
        Kropiwnickiego - to tylko dwa przyklady). Istnialoby wiec ryzyko, ze
        Kropiwnicki zdystansowalby sie od tracacej popularnosc dyktatury malych ludzi z
        PiSuaru i wystartowal na czele Chrzescijanskiego Ruchu Samorzadowego. Na to
        ogarniety obsesja zawlaszczania panstwa PiSuar, a w szczegolnosci jego
        paranoiczny prezes "nie gej" Kaczynski - nie mogl pozwolic.

        Postawienie przez podlegla ministrowi Zero prokurature zarzutow zastepcom
        Kropiwnickiego jest dla lodzkiej polityki jak podpalenie Reichstagu - nazisci
        przystepuja do ostatecznej rozprawy z dotychczasowym politycznym sojusznikiem i
        zamiataja scene polityczna, by zrobic miejce dla swojego oszoloma, pardon,
        kandydata na prezydenta Lodzi.

        A moze nie mam racji, Panie Prezesie "nie geju" Kaczynski?

        Kropiwnicki bedzie musial wybierac - albo dalsze liczenie na lojalnosc
        nazistow, albo otwarta walka z nimi, byc moze przy poparciu liberalow...
        • Gość: Prospero Re: PiS czysci Kropiwnickiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.06, 21:01
          "Popularny Prezydent"? A pamiętasz pikiety przeciw "popularnemu prezydentowi" w
          obronie Teatru Nowego, albo Techno Parady? Ten Prezydent nie tylko nie jest
          popularny, ale naweto nie jest dobrym Prezydentem. I nie rób tutaj jakiegoś
          rozróżnienia pomiędzy Kropiwnikcim a PiS-em - wszyscy są z tej samej beczki. Im
          szybciej Kropiwnicki odejdzie, tym lepiej.
          • majkas11 Re: PiS czysci Kropiwnickiego 18.02.06, 19:43
            prospero - jestem rodowitą łodzianką - nigdy nie mieliśmy lepszego gospodarza
            niż Kropiwnicki!!! A że nie chce parady - na tym polega demokracja że
            wybralismy właśnie Kropiwnickiego aby takich parad nie było! na paradzie zalezy
            młodzieży i głownie z okolic Łodzi żeby przyjechać i zdemolować przy okazji co
            się da. Tak jak na meczach!
            • Gość: Prospero Re: PiS czysci Kropiwnickiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.06, 15:05
              Witaj, Majkas11 - chciałbym być tak zadowolony z Kropy, co Ty. Ale nie jestem.
              Na Paradzie byłem raz czy dwa, ale nie przypominam sobie, by jej uczestnicy
              demolowali po paradzie miasto. Ale może się mylę. Nie będę się upierał. A czy
              to jest dobry gospodarz? Wróćmy do Teatru Nowego - mieliśmy dobry teatr, gdy
              nadszedł Kropownicki Teatr Nowy stał się obiektem kpin; nie gra się tam nic
              dobrego, wszyscy dobrzy artyści bojkotują tę scenę, zaś widzowie do Nowego nie
              chodzą. Znaczna część biletów do Nowego Kupowana jest przez miejskie spółki dla
              pracowników, a i tak widownia jest zwykle pusta. I problem w tym, że ten teatr
              kosztuje miasto grupe miliony co roku. Jeżeli to jest dobre gospodarowanie
              pieniędzmi, to ja chyba czegoś tu nie mogę zrozumieć. Myślę, że lepiej byłoby
              te pieniąze wydać na remonty dróg chociażby, niż na finansowanie chorych
              ambicji artystycznych Prezydenta i jego kolesi. Ale tak jest i w innych
              dziedzinach - popatrz na coraz brudniejsze i coraz bardziej niepunktualne
              tramwaje (od tego aż pęka forum na gazecie), popatrz na brud i niewywożony
              śnieg z Piotrkowskiej, popatrz na niewielką liczbę remontów kamienic w nieście
              itd. itp. Z czym Kropiwnicki jest takim dobrym Prezydentem? Napisz proszę.
      • Gość: gyl poczekaj aż zobaczysz do czego dojdzie PiS... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.06, 23:03
        ... i zobaczymy jak walczyć z korupcją PIS-owskich urzędników będzie NIEZALEŻNY
        Mariusz Kamiński i jego biuro. To jest paranoja, gość oddaje legitymację
        partyjną, składa mandat poselski i następnego dnia jest niezależnym i
        apolitycznym urzędnikiem, szefem ważnego i silnego urzędu.
        Buahahaha

        Czekam już na pierwsze Pisowskie afery, myśle że przerosną nasze najśmielsze
        oczekiwania i najgorsze doświadczenia
        • Gość: straight-edge Re: Nie mieszac do tego Kropka IP: 218.25.39.* 17.02.06, 22:23
          To czy Chadzynski jest bez skazy, to sad orzeknie. Na pewno Łódź odetchnie od
          jego madrych-inaczej wystapien jako wiceprezydent Łodzi. Mam nadzieje, ze
          Kropek podejmie szybka i wlasciwa decyzje zawieszajac obu. To jedyna szansa dla
          niego, zeby wyraznie odciac sie od tego calego zamieszania. A to w obliczu
          zblizajacych sie wyborow samorzadowych jest niezbedne.

          A co do tego, ze glownym prowodyrem calego zajscia byl Tomaszewski to nie ulega
          watpliwosci. Natomiast dobrze, zeby dziennikarze poweszyli troche w zyciorysie
          pana Tomaszewskiego. On ma wiecej na sumieniu.
    • Gość: zatroskany Wyrzucic Tomaszewskiego i Chadzynskiego IP: 203.135.21.* 18.02.06, 00:42
      Panie Prezydencie Kropiwnicki!
      Jesli chce Pan wygrac wybory samorzadowe powinien Pan jednoznacznie odciac sie
      od swoich wspolpracownikow, ktorzy za Pana plecami uskuteczniali nieczyste
      ineresy. To w koncu pan napisal na szybie "wladza bedzie przezroczysta". Czy
      wiceprezydentami moga byc osoby, na ktorych ciaza oskarzenia prokuratorskie?
      Moim zdaniem to byloby karygodne i przekresliloby Pana szanse na reelekcje,
      ktore oceniam na razie bardzo wysoko.

      W.Tomaszewski to typ spod ciemnej gwiazdy. Sprawa poruszona przez dziennikarzy
      Wyborczej jest tylko wierzcholkiem gory lodowej. On ma na swoim koncie wiecej
      takich spraw. Jego pozorna gladkosc jest bardzo mylaca. Celem Tomaszewskiego
      jest kręcenie swoich prywatnych interesow. Gdyby tylko mogł już dawno zajałby
      Pana miejsce. Dlatego nie powinien Pan miec zadnych skrupulow, poniewaz dalsze
      sprawowanie urzedu wiceprezydenta przez W.Tomaszewskiego odbije sie negatywnie
      na Panu.

      Tak naprawde nic Pan im nie zawdziecza. To nie dzieki Chadzynskiemu i
      Tomaszewskiemu zostal Pan prezydentem, ale dzieki wlasnemu charakterowi,
      wlasnym umiejetnosciom i nazwisku Kropiwnicki, znanemu w calej Polsce.

      Wyrzucenie oszusta i krętacza W.Tomaszewskiego oraz Chądzynskiego, ktory juz
      dawno przekroczyl prog smiesznosci i notorycznie kompromituje Urzad, ktorym Pan
      kieruje nie tylko udowodni, ze nie ma Pan nic wspolnego z ich krętactwami, ale
      oczysci atmosfere w Urzedzie.
    • Gość: zatroskany Klamstwa W.Tomaszewskiego IP: 203.135.21.* 18.02.06, 01:24
      W.Tomaszewski w 2002 roku (podczas kampanii samorzadowej w Łodzi) pracował jako
      Sekretarz Powiatu Łódzkiego Wschodniego. W sklad tego powiatu wchodzi m.in.
      Miasto Rzgów. Dlaczego wiec W.Tomaszewski klamie, ze Galkiewiczowie nie mieli
      zadnego interesu w dawaniu jemu lapowki? Mieli oczywisty interes, poniewaz
      W.Tomaszewski jako Sekretarz Powiatu Łódzkiego Wschodniego mogl im zalatwic
      potrzebne zezwolenia.
      • citoyen Re: Dylemat prezydenta, dylemat miasta 18.02.06, 07:44
        To wielki problem prezydenta. To cena jaką płaci za zdobycie władzy. Nie
        słuchał, nie czytał, trwał. Obecnie ma wiele więcej problemów z prezydenturą,
        zarządzaniem miastem, doborem ludzi i złym prawem miejscowym. Musi sobie sam z
        tym poradzić. Lepszym rozwiązaniem byłby zarząd komisaryczny. Nawet jeśli będzie
        trwał kilka miesięcy.
            • Gość: ZChN TOMASZEWSKI NA FORUM IP: 212.114.209.* 18.02.06, 10:54
              Zauwazcie, ze jedyna osoba, ktora broni W.Tomaszewskiego jest on sam. Wpisy
              przychylne Tomaszewskiemu pochodza z jednego komputera o adresie *.toya.net.pl
              Z tego adresu pisze "darek", "magda" i kilka innych wersji tej samej osoby -
              W.Tomaszewskiego.

              A prawda jest taka, ze mamy juz dosc twoich kretactw, oszustw i mataczenia.
              W.Tomaszewski - odejdz oszuscie. I nie ciagnij za soba Kropy, bo to najlepszy
              prezydent w historii Łodzi.
            • Gość: konserwatysta W.TOMASZEWSKI TO OSZUST I KOMBINATOR IP: 212.114.209.* 18.02.06, 11:07
              data: 24 września 2004r., źródło: Express Ilustrowany

              Czy Wiceprezydent ujawnił tajemnicę lekarską?

              Wójkowska była zaskoczona, gdy w przychodni dowiedziała się, że ksero
              dokumentacji leczenia jej córki wydano... wiceprezydentowi Tomaszewskiemu, o
              czym c informował wpis na karcie.

              Magdalena Wójkowska czuje się osaczona przez wiceprezydenta Łodzi Włodzimierza
              Tomaszewskiego i jego ludzi. Twierdzi, że doprowadzili oni do ujawnienia
              tajemnicy lekarskiej, nadużywając swojej władzy.

              G dy kobieta chciała się poskarżyć na urzędników prezydentowi Jerzemu
              Kropiwnickiemu, wizytę u "głowy miasta" niespodziewanie odwołano.


              Wpis w kartotece

              - Cała sprawa wyszła na jaw, gdy z 5-letnią córką poszłam do lekarza. Wówczas
              pani doktor zauważyła wpis w kartotece córki informujący, że kserokopię
              dokumentacji medycznej Paulinki wydano prezydentowi Tomaszewskiemu - opowiada
              Magdalena Wójkowska . - Domyśliłam się od razu, że dokumenty prezydent zabrał
              na prośbę swojej asystentki Moniki, która jest siostrą mojego byłego męża.
              Oburzona na prezydenta, który wtrącił się w prywatny konflikt z moim byłym
              małżonkiem, poszłam złożyć skargę do jego przełożonego, czyli prezydenta
              Jerzego Kropiwnickiego. Wyznaczono mi termin wizyty, ale w dniu, gdy miałam się
              zgłosić w Urzędzie Miasta, w domu zadzwonił telefon. Asystentka prezydenta
              zawiadomiła mnie, że nie zostanę przyjęta, bo pana Kropiwnickiego nie
              interesują prywatne konflikty!

              Każda dokumentacja leczenia jest objęta tajemnicą lekarską. Dostęp do niej mają
              tylko sami zainteresowani lub ich opiekunowie prawni oraz sąd. Do tego grona
              nie należy na pewno Włodzimierz Tomaszewski.

              Prześledziliśmy jak doszło do tego, że dokumenty trafiły w niepowołane ręce.


              Dla prezydenta Tomaszewskiego

              Kserokopię kartoteki 5-letniej Paulinki wydał dyrektor przychodni Zbigniew
              Korzeniowski , który wpisał adnotację: "Wydano ksero dokumentacji do Wydziału
              Zdrowia - dr Mirosławska dla Prezydenta Tomaszewskiego".

              Dyrektor jest poważnie chory i nie mogliśmy się z nim skontaktować.

              O okolicznościach wydania dokumentów mówią natomiast pracownicy administracyjni
              przychodni.

              - Dzwonił do nas dyrektor z Wydziału Zdrowia. Sprawa była tak pilna, że mieli
              wysłać samochód po dokumentację Pauliny - opowiadają. - Potem zadzwonili drugi
              raz mówiąc, że mamy przywieźć kserokopie akt własnym samochodem, bo mają
              kłopoty z transportem. Wysłaliśmy więc kartotekę Pauliny do Wydziału Zdrowia
              Urzędu Miasta.


              Kiepska pamięć urzędnika

              Kartoteka została przewieziona do Bogumiły Mirosławskiej , kierownika oddziału
              przekształceń własnościowych Wydziału Zdrowia UMŁ. Oprócz tego, że jest
              lekarzem i musi znać przepisy dotyczące tajemnicy lekarskiej, nie ma nic
              wspólnego z leczeniem pacjentów. W urzędzie zajmuje się restrukturyzacją,
              prywatyzacją i likwidacją placówek medycznych podlegających władzom miasta.

              Z panią kierownik rozmawialiśmy dwukrotnie. W czasie pierwszej rozmowy
              twierdziła, że nie pamięta, na czyje polecenie: prezydenta czy jego asystentki
              ściągała dokumentację Paulinki. Po kilku godzinach i kontakcie z asystentką
              prezydenta przedstawiła inną wersję wydarzeń.

              - Prezydent Tomaszewski poprosił mnie o ustalenie, czy rodzina dziecka może
              mieć wgląd w dokumentację leczenia. Zadzwoniłam do przychodni i dowiedziałam
              się, że nie ma z tym żadnych problemów. Po tym telefonie przysłano mi dokumenty
              dziecka - przekonuje.

              Bogumiła Mirosławska, chociaż dostała dokumenty, których nie żądała, dokumenty
              objęte tajemnicą lekarską, zamiast odesłać je do przychodni... zaniosła
              prezydentowi Tomaszewskiemu. Sprawa była dla niej tak pilna, że dostarczyła je
              na trwającą sesję Rady Miejskiej.

              Asystentka wiceprezydenta

              - Gdy doktor Mirosławska przekazała mi dokumentację dziecka, nawet nie
              zaglądałem, co znajduje się w kopercie - tłumaczy dziś Włodzimierz
              Tomaszewski . - Od razu przekazałem dokumenty pełnomocnikowi ojca Pauliny.

              Tym pełnomocnikiem była, według wiceprezydenta, jego astystentka Monika
              Wójkowska .

              Tymczasem gdy kilka dni wcześniej rozmawialiśmy o tej sprawie z asystentką
              prezydenta, przedstawiała ona zupełnie inną wersję wydarzeń. W czasie
              pierwszego spotkania nic nie mówiła o pełnomocnictwie, ale utrzymywała że
              dokumenty te były pilnie potrzebne adwokatowi brata. Kilka godzin później, gdy
              zaproponowała kolejne spotkanie, na które ściągnęła także swoją matkę, historia
              brzmiała inaczej.

              Utrzymywała, że u prezydenta była jej mama, a ona o niczym nie wiedziała.
              Trudno w to uwierzyć, by asystentka Włodzimierza Tomaszewskiego nie wiedziała,
              kogo jej szef przyjmuje.

              Natomiast jej mama doprowadziła całą rzecz do absurdu, gdy zalana łzami
              twierdziła... że nie prosiła prezydenta o żadne dokumenty dziecka, a chciała
              jedynie zasięgnąć informacji, jak ułatwić synowi dostęp do córki.


              Czy wiceprezydent popełnił przestępstwo?

              Ostatnim ogniwem tej łamigłówki jest wiceprezydent Włodzimierz Tomaszewski,
              który twierdzi, że żadnych dokumentów od przychodni nie żądał. Dlaczego mu
              zatem je przysłali? Nie wie. Oddał je asystentce, bo występowała w imieniu
              brata. Jednocześnie wiceprezydent utrzymuje, że sprawą interesował się po
              telefonicznej rozmowie, jaką z nim przeprowadził ojciec Pauliny. Przekonuje, że
              miał obowiązek podjąć interwencję, bo na wyroku rozwodowym (mowa w nim jest o
              prawie ojca do widywania się z dzieckiem) jest klauzula nakazująca wszystkim
              urzędom udzielenie pomocy w jego wykonaniu.

              Grażyna Jeżewska z biura prasowego Sądu Okręgowego wyjaśnia, że klauzula, na
              którą prezydent się powołuje, nie daje uprawnień do łamania przepisów o
              tajemnicy lekarskiej.

              - Jeżeli ojciec nie może wyegzekwować wyroku nakazującego mu dostęp do dziecka,
              do pomocy może powołać komornika lub policję - wyjaśnia.

              Jednak prezydent powołuje się na ekspertyzę radcy prawnego Urzędu Miasta. W
              sporządzonej specjalnie dla "Expressu Ilustrowanego" opinii po tym, jak
              zadaliśmy W. Tomaszewskiemu kłopotliwe pytania, dyrektor biura prawnego UMŁ
              Małgorzata Szpakowska-Korkiewicz napisała: "Działania podjęte przez Prezydenta
              Miasta należy uznać za mieszczące się w granicach zobowiązania do udzielenia
              wszelkiej pomocy przy realizacji przedmiotowego wyroku".


              Tuszowanie sprawy?

              Magdalena Wójkowska, mama Pauliny, chciała zawiadomić prezydenta Jerzego
              Kropiwnickiego o przestępstwie popełnionym przez jego podwładnego. Nie może
              zrozumieć, dlaczego uniemożliwiono jej przedstawienie skargi.

              - Nie odebraliśmy tej pani takiej możliwości - utrzymuje Kajus Augustyniak ,
              rzecznik prezydenta. - Każdy może złożyć skargę na piśmie. Ta pani z tej drogi
              nie skorzystała.


              Pora na prokuratora

              Nie ma wątpliwości, że została ujawniona tajemnica lekarska. Z zebranych przez
              nas informacji wynika, że odpowiedzialny jest za to Włodzimierz Tomaszewski,
              wiceprezydent Łodzi. Czy chcąc zrobić przysługę swojej asystentce złamał prawo?

              Magdalena Wójkowska, mama Pauliny, nie ma wątpliwości, że tak. Jeżeli
              prokuratura nie zajmie się tym z urzędu, ona sama złoży zawiadomienie o
              przestępstwie. Bo przecież - jak stwierdził kiedyś prezydent Łodzi Jerzy
              Kropiwnicki - władza musi być przezroczysta... (kz)
    • Gość: konserwatysta PRZEKRĘTY W.TOMASZEWSKIEGO IP: 212.114.209.* 18.02.06, 11:04
      data: 24 września 2004r., źródło: Express Ilustrowany


      Czy Wiceprezydent ujawnił tajemnicę lekarską?

      Wójkowska była zaskoczona, gdy w przychodni dowiedziała się, że ksero
      dokumentacji leczenia jej córki wydano... wiceprezydentowi Tomaszewskiemu, o
      czym c informował wpis na karcie.

      Magdalena Wójkowska czuje się osaczona przez wiceprezydenta Łodzi Włodzimierza
      Tomaszewskiego i jego ludzi. Twierdzi, że doprowadzili oni do ujawnienia
      tajemnicy lekarskiej, nadużywając swojej władzy.

      G dy kobieta chciała się poskarżyć na urzędników prezydentowi Jerzemu
      Kropiwnickiemu, wizytę u "głowy miasta" niespodziewanie odwołano.


      Wpis w kartotece

      - Cała sprawa wyszła na jaw, gdy z 5-letnią córką poszłam do lekarza. Wówczas
      pani doktor zauważyła wpis w kartotece córki informujący, że kserokopię
      dokumentacji medycznej Paulinki wydano prezydentowi Tomaszewskiemu - opowiada
      Magdalena Wójkowska . - Domyśliłam się od razu, że dokumenty prezydent zabrał
      na prośbę swojej asystentki Moniki, która jest siostrą mojego byłego męża.
      Oburzona na prezydenta, który wtrącił się w prywatny konflikt z moim byłym
      małżonkiem, poszłam złożyć skargę do jego przełożonego, czyli prezydenta
      Jerzego Kropiwnickiego. Wyznaczono mi termin wizyty, ale w dniu, gdy miałam się
      zgłosić w Urzędzie Miasta, w domu zadzwonił telefon. Asystentka prezydenta
      zawiadomiła mnie, że nie zostanę przyjęta, bo pana Kropiwnickiego nie
      interesują prywatne konflikty!

      Każda dokumentacja leczenia jest objęta tajemnicą lekarską. Dostęp do niej mają
      tylko sami zainteresowani lub ich opiekunowie prawni oraz sąd. Do tego grona
      nie należy na pewno Włodzimierz Tomaszewski.

      Prześledziliśmy jak doszło do tego, że dokumenty trafiły w niepowołane ręce.


      Dla prezydenta Tomaszewskiego

      Kserokopię kartoteki 5-letniej Paulinki wydał dyrektor przychodni Zbigniew
      Korzeniowski , który wpisał adnotację: "Wydano ksero dokumentacji do Wydziału
      Zdrowia - dr Mirosławska dla Prezydenta Tomaszewskiego".

      Dyrektor jest poważnie chory i nie mogliśmy się z nim skontaktować.

      O okolicznościach wydania dokumentów mówią natomiast pracownicy administracyjni
      przychodni.

      - Dzwonił do nas dyrektor z Wydziału Zdrowia. Sprawa była tak pilna, że mieli
      wysłać samochód po dokumentację Pauliny - opowiadają. - Potem zadzwonili drugi
      raz mówiąc, że mamy przywieźć kserokopie akt własnym samochodem, bo mają
      kłopoty z transportem. Wysłaliśmy więc kartotekę Pauliny do Wydziału Zdrowia
      Urzędu Miasta.


      Kiepska pamięć urzędnika

      Kartoteka została przewieziona do Bogumiły Mirosławskiej , kierownika oddziału
      przekształceń własnościowych Wydziału Zdrowia UMŁ. Oprócz tego, że jest
      lekarzem i musi znać przepisy dotyczące tajemnicy lekarskiej, nie ma nic
      wspólnego z leczeniem pacjentów. W urzędzie zajmuje się restrukturyzacją,
      prywatyzacją i likwidacją placówek medycznych podlegających władzom miasta.

      Z panią kierownik rozmawialiśmy dwukrotnie. W czasie pierwszej rozmowy
      twierdziła, że nie pamięta, na czyje polecenie: prezydenta czy jego asystentki
      ściągała dokumentację Paulinki. Po kilku godzinach i kontakcie z asystentką
      prezydenta przedstawiła inną wersję wydarzeń.

      - Prezydent Tomaszewski poprosił mnie o ustalenie, czy rodzina dziecka może
      mieć wgląd w dokumentację leczenia. Zadzwoniłam do przychodni i dowiedziałam
      się, że nie ma z tym żadnych problemów. Po tym telefonie przysłano mi dokumenty
      dziecka - przekonuje.

      Bogumiła Mirosławska, chociaż dostała dokumenty, których nie żądała, dokumenty
      objęte tajemnicą lekarską, zamiast odesłać je do przychodni... zaniosła
      prezydentowi Tomaszewskiemu. Sprawa była dla niej tak pilna, że dostarczyła je
      na trwającą sesję Rady Miejskiej.

      Asystentka wiceprezydenta

      - Gdy doktor Mirosławska przekazała mi dokumentację dziecka, nawet nie
      zaglądałem, co znajduje się w kopercie - tłumaczy dziś Włodzimierz
      Tomaszewski . - Od razu przekazałem dokumenty pełnomocnikowi ojca Pauliny.

      Tym pełnomocnikiem była, według wiceprezydenta, jego astystentka Monika
      Wójkowska .

      Tymczasem gdy kilka dni wcześniej rozmawialiśmy o tej sprawie z asystentką
      prezydenta, przedstawiała ona zupełnie inną wersję wydarzeń. W czasie
      pierwszego spotkania nic nie mówiła o pełnomocnictwie, ale utrzymywała że
      dokumenty te były pilnie potrzebne adwokatowi brata. Kilka godzin później, gdy
      zaproponowała kolejne spotkanie, na które ściągnęła także swoją matkę, historia
      brzmiała inaczej.

      Utrzymywała, że u prezydenta była jej mama, a ona o niczym nie wiedziała.
      Trudno w to uwierzyć, by asystentka Włodzimierza Tomaszewskiego nie wiedziała,
      kogo jej szef przyjmuje.

      Natomiast jej mama doprowadziła całą rzecz do absurdu, gdy zalana łzami
      twierdziła... że nie prosiła prezydenta o żadne dokumenty dziecka, a chciała
      jedynie zasięgnąć informacji, jak ułatwić synowi dostęp do córki.


      Czy wiceprezydent popełnił przestępstwo?

      Ostatnim ogniwem tej łamigłówki jest wiceprezydent Włodzimierz Tomaszewski,
      który twierdzi, że żadnych dokumentów od przychodni nie żądał. Dlaczego mu
      zatem je przysłali? Nie wie. Oddał je asystentce, bo występowała w imieniu
      brata. Jednocześnie wiceprezydent utrzymuje, że sprawą interesował się po
      telefonicznej rozmowie, jaką z nim przeprowadził ojciec Pauliny. Przekonuje, że
      miał obowiązek podjąć interwencję, bo na wyroku rozwodowym (mowa w nim jest o
      prawie ojca do widywania się z dzieckiem) jest klauzula nakazująca wszystkim
      urzędom udzielenie pomocy w jego wykonaniu.

      Grażyna Jeżewska z biura prasowego Sądu Okręgowego wyjaśnia, że klauzula, na
      którą prezydent się powołuje, nie daje uprawnień do łamania przepisów o
      tajemnicy lekarskiej.

      - Jeżeli ojciec nie może wyegzekwować wyroku nakazującego mu dostęp do dziecka,
      do pomocy może powołać komornika lub policję - wyjaśnia.

      Jednak prezydent powołuje się na ekspertyzę radcy prawnego Urzędu Miasta. W
      sporządzonej specjalnie dla "Expressu Ilustrowanego" opinii po tym, jak
      zadaliśmy W. Tomaszewskiemu kłopotliwe pytania, dyrektor biura prawnego UMŁ
      Małgorzata Szpakowska-Korkiewicz napisała: "Działania podjęte przez Prezydenta
      Miasta należy uznać za mieszczące się w granicach zobowiązania do udzielenia
      wszelkiej pomocy przy realizacji przedmiotowego wyroku".


      Tuszowanie sprawy?

      Magdalena Wójkowska, mama Pauliny, chciała zawiadomić prezydenta Jerzego
      Kropiwnickiego o przestępstwie popełnionym przez jego podwładnego. Nie może
      zrozumieć, dlaczego uniemożliwiono jej przedstawienie skargi.

      - Nie odebraliśmy tej pani takiej możliwości - utrzymuje Kajus Augustyniak ,
      rzecznik prezydenta. - Każdy może złożyć skargę na piśmie. Ta pani z tej drogi
      nie skorzystała.


      Pora na prokuratora

      Nie ma wątpliwości, że została ujawniona tajemnica lekarska. Z zebranych przez
      nas informacji wynika, że odpowiedzialny jest za to Włodzimierz Tomaszewski,
      wiceprezydent Łodzi. Czy chcąc zrobić przysługę swojej asystentce złamał prawo?

      Magdalena Wójkowska, mama Pauliny, nie ma wątpliwości, że tak. Jeżeli
      prokuratura nie zajmie się tym z urzędu, ona sama złoży zawiadomienie o
      przestępstwie. Bo przecież - jak stwierdził kiedyś prezydent Łodzi Jerzy
      Kropiwnicki - władza musi być przezroczysta... (kz)
      • counterfeiter Re: Wiceprezydenci Łodzi przywłaszczyli 20 tys. z 18.02.06, 13:16
        panowie G. twierdzą już od dawna, że dawali łapówki każdemu. To samo w sobie
        już jest wieloznaczne. Prokuratura przyjmując ten punkt widzenia za prawdziwy
        porusza się po niepewnym gruncie. Nikogo nie chcę bronić. Każda publikacja
        jednak ma duże oddziaływanie i siłę rażenia. Teraz przez tydzień znów o Łodzi
        będzie źle się mówiło w całej Polsce. Może z powodu faktycznie wziętych 20
        tysięcy łapówki. A może z powodów bardziej jeszcze prozaicznych- walk, koterii,
        których my, zwykli czytelnicy GW nie rozumiemy. Ale kto na tym traci? My
        wszyscy.
    • Gość: Obserwator Re: Wiceprezydenci Łodzi przywłaszczyli 20 tys. z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.06, 13:21
      Tomaszewki zajmuje się jedynie tematami, które mogą mu przynieść lewą kasę.
      Niech Prokuratura przyjrzy się przekręcaniem łódzkich targowisk przez
      Tomszewskiego i jego kolesi. Niech zbada prywatyzację AN-ów w wykonaniu pana
      Tomaszewskiego i jak wystarczy jej czasu niech sprawdzi spółki Gminy i jej
      instytucje zobaczycie wtedy , ze 20.000 zł. ,kóre przekręcił to mały pikuś.
      PISie miałeś szczęście , że nie zrobiłeś go Wojewodą , ale byłby teraz numer !!!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka