agunia_29
20.02.06, 23:08
Jest mi smutno, przykro i tylko do Telwizji się nadają niektóre sprawy.
Pracowałam w pewnym Urzędzie przez pół roku, walczyłam o prace na etat,
poruszyłam cały Urząd pomiędzy kadrową, kierowniczką a Dyrektorką. Napisałam
sobie praktycznie sama podanie o etat bo kierowniczka stwierdziła, że
potrafię i mogę to zrobić. Ona się tylko podpisała pod tym. Męczyłam sprawe z
miesiąc czasu, miałam naprawdę dobrą opinię. Wystarczyło, że przyszła jakaś
stażystka której ciotka znała Dyrektorke i co i po sprawie!! Nieważne, że
ktoś jest dobry, że pokazuje że mu zależy, najważniejsza jest czyjaś CIOTKA
ALBO WUJEK. Ja się nabiegałam, napłakałam, przestawało mi się chcieć czasem
choć miałam wsparcie w swoim mężczyźnie bo mi wręcz kazał męczyć temat.
Przylazł byle kto i odebrał wszystko co sobie wypracowałam!!! To była praca w
której czułam się najlepiej w swoim życiu i WŁASNIE TA która mi odpowiadała.
Zdesperowana