Manifa 2006

IP: *.toya.net.pl 03.03.06, 00:10
to facet moze byc feminista ?!
Co się z tym swiatem dzieje
    • yarro Re: Manifa 2006 03.03.06, 01:02
      Może :) A to takie straszne?

      Zapraszamy na imprezy weekendowe na UŁ a w środę na manifę :)

      www.gender.lodz.pl
      • Gość: Rysiek Re: Manifa 2006 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.06, 20:15
        >
        > www.gender.lodz.pl
        >

        JEEEEEENNYYYYYY!!!! A co to jest?!?! Macie w swoich szeregach też dzieci?! Kto
        to robił? Jakies beztalencie kompletne dopadlo sie do elektronicznych kredek i
        popełniło coś, co jest tak straszne, że aż nie bije po oczach...
        I do tego niezgodne z ŻADNYM aktualnie panującym w sieci standardem...

        Może dajcie to komuś kto się zna. Niech Wam zrobi makietę i oprogramowanie, i
        będziecie sobie mogli zarządzać treścią i jakoś wyglądać po ludzku...

        Pozdrawiam
    • Gość: zibi Zniewieściali faceci chcą jakoś zaistnieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.06, 09:46
      Nigdy kobiety nie będą równe mężczyznom. Tak nas stworzyła natura i koniec.
      Burzenie się przeciw naturze to walka z wiatrakami. Jeżeli ma być równość płci
      to zacznijcie rodzić dzieci.
      • Gość: Aleksandra Re: Zniewieściali faceci chcą jakoś zaistnieć IP: *.alpat.net 03.03.06, 10:01
        1. Takiego chciałbyś/chciałabyś świata, tak podzielonego, frontów i szufladek,
        z których nie można się wydostać? Ten komentarz zalatuje ideologią, która
        bardzo skrzywdziła świat... Do refleksji...
        2. Czy znasz wielu mężczyzn, którzy szydełkują i potrafią zajmować się dziećmi?
        Sprawdź zanim osądzisz.
        3. Natura jest różnorodna, polecam wiedzę o gatunkach zwięrząt, wśród których
        tylko samce zajmują się potomstwem. Podpowiedź: konik morski

        Pozdrawiam i zapraszam na Manifę :)
        • Gość: Patatina Re: Zniewieściali faceci chcą jakoś zaistnieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.06, 15:27
          tak Aleksandro, masz racje...
        • Gość: ktos Re: Zniewieściali faceci chcą jakoś zaistnieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.06, 15:32
          wasza organizacja jest bardzo hermetyczna, nie dopuszczacie do siebie
          niektorych ludzi, ktorzy mogliby ze soba cos wniesc. Trzymacie sie sztywno, a
          kto nie jest z wami, ten jest przeciwko wam. Niestety.
          Przykro mi to mowic i jest mi tym bardziej przykro, bo nie moge uczestniczyc w
          waszych dzialaniach. Nie pozwalacie mi na to. Powodzenia na Manifie.
          • yarro Re: Zniewieściali faceci chcą jakoś zaistnieć 06.03.06, 10:51
            Hm. Kryjesz się za pseudonimem, więc nie wiemy o co ci chodzi.
      • Gość: gosia Re: Zniewieściali faceci chcą jakoś zaistnieć IP: *.toya.net.pl 03.03.06, 11:02
        Odp na: "Nigdy kobiety nie będą równe mężczyznom. Tak nas stworzyła natura i
        koniec."

        a jak powiem "nigdy mężczyźni nie będą równi kobietom" to czy ma to trochę
        więcej sensu??
        otóż w mojej opinii, zadne z tych zdań nie ma najmnniejszego!!
        bo czy równe to identyczne? jasne, że nie.
        i w ogóle, co to za stawianie sprawy... ??


      • yarro Re: Zniewieściali faceci chcą jakoś zaistnieć 03.03.06, 12:30
        Bo ty tak twierdzisz?

        Daruj sobie.

        --
        "Jest wystarczająco dużo światła dla tych,
        którzy chcą zobaczyć,
        i wystarczająco dużo ciemności dla tych,
        którzy mają odwrotne upodobania"
        [Pascal]
        • Gość: Jam jest. :) Re: Zniewieściali faceci chcą jakoś zaistnieć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.06, 16:48
          Jakże rzeczowa, pełna faktów oraz podstaw naukowo-socjologiczno-religijnych jest
          Twoja wypowiedź. Jestem zachwycony elokwencją Twojej odpowiedzi, która w sposób
          rzetelny i czytelny demonstruje, na czym polega ideologia, której bronisz.

          No cóż... Łatwo jest każdy atak odpierać atakiem. Tylko do czego to doprowadzi?
    • zdanka1 Co wy wiecie o moherze ... 03.03.06, 11:51
      Hhehehe...Tak to jest jak się laik bierze za moher ( i tak wam nie wierzę, że
      meiliscie prawdziwy moher, bo jest za drogi :)))))))

      Słuchaj ludu pracujacy miast i wsi i zapisz to sobie w zeszycie!
      Moherowe berety robi się NA DRUTACH , nie szydełkiem! Nawet taki pokurcz jak ja
      mający trzy lewe ręce do działań w tym stylu, potrafi najprostszy splot , którym
      można robić 3 metrowe szaliki:P :P
      I tak to własnie jest jak sie nei ma babci sluchającej RM , która by wam to
      wyjasniła...
      • yarro Re: Co wy wiecie o moherze ... 03.03.06, 12:30
        Straszne :)

        A nawet jeśli nie mamy "prawdziwego moheru" to w akcji liczy się pewien przekaz.
        Poza tym, jak sama zauważyłaś, na szydełku robi się łatwiej. Nie wiem, czy
        byłbym w stanie nauczyć się robienia beretu na kilku drutach w ciągu jednego dnia.

        Pozdrawiam i zapraszam na wykłady, warsztaty [osobiście na gender dla średnio
        zaawansowanych ;)] , Manifę i wieczór filmowy :)
        • zdanka1 Re: Co wy wiecie o moherze ... 03.03.06, 12:44
          A kiedy ten twój gender dla średnio zaawansowanych i gdzie ?:))

          PS. A ladnie to tak tytuł z ksiązki ściagać ?:)
          • yarro Re: Co wy wiecie o moherze ... 06.03.06, 10:53
            Nie ja ściągnąłem, to raz :)

            Dwa. Było w programie napisane, a ja dopiero dziś przeczytałem twojego posta :)

            Pozdrawiam i zapraszam na manife.

            O następnych warsztatach poinformuję stosownie wczesniej :)
    • Gość: łodzianin ide na manife IP: *.uni.lodz.pl 03.03.06, 12:57
      Popieram. Ide na manife. Dosc juz dzielenia ludzi wedlug kryteriow wymyslonych
      przez ciemnogrod.
      • Gość: xyz Re: ide na manife IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.06, 14:21
        felczak to baba a desperak facet, a ty jesteś baba czy facet, a moze jedno i
        drugie, zelżnie od tego, kto cię .................. ( dalej nie napisze bo i
        tak skasują.
        • Gość: łodzianin Re: ide na manife IP: *.uni.lodz.pl 05.03.06, 13:45
          Jesli mialbym kiedys watpliwosci, to ten tekst jasno pokazuje, ze ty na pewno
          jestes polakiem. Masz mianowicie intelekt i horyzonty myslowe kury chorej na
          ptasia grype. Dosc typowe dla typu nazywanego "polakiem-katolikiem". Pewnie
          rowniez sie nie myjesz, wali ci z puchy, a golenie sobie pach i smarowanie ich
          dezodorantem uwazasz za przejaw "zniewiescienia", co?
          A co do kwestii plci, to chetnie bym ci synu pokazal, kto z nas jest mezczyzna.
          Jesli myslisz, ze meskosc polega na wypisywaniu takich bzdur i waleniu (malego
          zapewne) konia pod zdjecia dody elektrody, to obawiam sie, ze sie mylisz. Ile
          masz, synu, na koncie? Jakim samochodem jezdzisz? Co w zyciu osiagnales? Czy
          twoja zona/partner czul(a) by sie z toba bezpiecznie? Ludzie cie szanuja? Moze
          odpowiedz sobie najpierw na takie pytania, zanim zabierzesz sie do wypisywania
          pie..na poziomie intelektualnym Przemyslawa Edgara Gosiewskiego, ok?

          Przykro mi, ale napisze pare slow prawdy: gardze takimi jak ty. I wiesz co? Nie
          jestem w tym odczuciu sam. Pokazywalem twoj wpis paru ludziom i wszyscy byli
          albo uchachani twoja tepota, albo mieli uczucie obrzydzenia. I mam 100%
          pewnosci, ze kazdy z tych ludzi ciekawiej pierdzi niz ty piszesz.

          Powodzenia.
    • Gość: niefelczak niebaba Re: felczak to baba a desperak facet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.06, 14:18
      nie wiem jak wy, ale dla mnie felczak to baba a desperak facet
      • Gość: Patatina Re: felczak to baba a desperak facet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.06, 15:29
        a Ty jestes pozbawionym mozgu pantofelkiem, chociaz mysle, ze pantofelek ma
        wiecej zdrowego rozsadku niz Ty.
        • zdanka1 Re: felczak to baba a desperak facet 03.03.06, 16:28
          Pantofelek jak sama nazwa wskazuje jest kobietą, wiec na pewno jest uroczy,
          nawet jeśli nie ma zdrowego rozsądku jako jednokomórkowiec:)))))
          • Gość: Patatina Re: felczak to baba a desperak facet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.06, 18:24
            jak widac jednokomorkowiec jest madrzejszy od istot uwazanych powszechnie za
            inteligentne. Jak widac - to co uwazane jest ogolnie naturalne - niekoniecznie
            jest takie naturalne :)))
    • Gość: Lidka Socjologia i antropologia kultury na ulice?! IP: *.cybernet.ch 03.03.06, 16:36
      Socjologia i antropologia kultury na ulice ?!

      Jestem oczywiscie za - ale nalezy pamietac, ze nie wszyscy
      ludzie to socjolodzy miasta i antropolodzy kultury !

      Manifa jest i pozostanie eksperymentem badawczym ?!
    • Gość: jam jest Re: Manifa 2006 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.06, 17:22

      Nie do końca rozumiem skąd się biorą aż tak silne i agresywne działania
      feministek (i feministów - od dzisiaj też to wiem), w sprawie praw kobiet. To,
      że kobiety cierpią ze względu na ograniczone prawa, wynika z kilku prostych
      rzeczy...

      Matki źle wychowują swoich synów. Prawie żadna matka nie goni syna do pomocy
      domowych (podobnie żony!). Przeważnie ogranicza się to do wyrzucenia śmieci czy
      poodkurzania (odkurzanie to ciężka praca fizyczna - faceci są fizycznie
      silniejsi, stąd zadania wymagające większej siły i cięższej pracy). A gdzie np.
      zmywanie, gdzie informacja, że po zmywaniu należy powycierać blaty i na końcu
      zlew? A gdzie nauka gotowania? Czyżby żaden facet nigdy nie został sam w domu? A
      czy student nie musi umieć gotować, tylko musi potrafić kupić sobie jakiegoś
      gotowca na patelnię? A czy czasem faceci nie są przez jakiś okres czasu
      kawalerami, którzy często mieszkają sami na swoim? I co jedzą w tym czasie?
      Czy każda matka uczy swojego syna, jak segregować pranie, że kolorowe rzeczy
      pierzemy w niskich temperaturach itp? Czy matka uczy syna, jak się prasuje
      koszule i w jakiej kolejności poszczególne jej elementy (rękawy, plecy, poły,
      kołnierzyk)?
      Problem polega na tym, że matki wyręczają synów. Pozwalają im albo siedzieć
      przed TV czy komputerem, albo szperać przy jego męskich (spodziewam się tu
      protestów, a jakże!) zajęciach, typu szperanie przy samochodzie czy choćby przy
      rowerku, pozwalają im szwędać się po podwórkach z innymi zaniedbanymi synami i
      mieć zły wpływ ze strony kolegów, zamiast ze strony matki i ojca.
      Problem polega na tym, że mężczyźni nie są wychowywani do życia w partnerstwie -
      pozostawiani są sami sobie, swoim zajęciom, a na koniec mają podstawione pod nos
      amciu, a rano mają co na siebie włożyć, bo wszystko jest poprane i poprasowane.
      Jak nie nauczysz dziecka pisać, to samo mu to bardzo ciężko przyjdzie (a często
      w ogóle). Jeśli jako matka czy żona (i w sumie ojciec jako męski autorytet dla
      syna też!!!), nie wpoisz synowi czy mężowi, że małżeństwo to partnerstwo, to
      spodziewaj się, że nie będzie się w równym stopniu poczuwał do obowiązków. Jeśli
      nauczysz go, że wszystko ma podstawione pod nos, to tak mu już zostanie...
      A z czego wynika taka sytuacja? Ano z tego, że matki naszych babć i potem nasze
      babcie, bardzo często były staroświecko wychowane, że zmywanie, pranie gotowanie
      (hm... a co z eksklusywnymi kucharzami?!) to damskie zajęcie, zajęcie Pań domu.
      A pan domu miał zadanie reprezentacyjno-autorytarne, miał być zarządcą i obrońcą.
      Stąd w naszych babciach (spodziewam się, ze nie wszystkich) podejście tego
      rodzaju: "Wnuczuś zostaw, ja to pozmywam!".
      Nasze babcie w podobny sposób wpłynęły na nasze mamy - one też mają wpojone od
      dziecka, że gotują, zmywają i piorą właśnie kobiety. A faceci są od zarabiania
      na chleb ciężką pracą, przeważnie fizyczną (no... z tym przeważnie mam
      wątpliwości... ale różnie to bywa).

      NIESTETY!

      Jeśli chodzi o mniejsze zarobki pań, czy mniejsze przywileje itp. No niestety z
      dziada pradziada, od czasów jeszcze szlacheckich, kiedy kobiety sobie
      szydełkowały, czy śpiewały tkając nitkę przy wrzecionie, panowie politykowali i
      rządzili krajem, czy toczyli potyczki nosząc ciężkie zbroje i ryzykując cios
      mieczem. Niestety robili to myśląc po męsku męskim umysłem.
      Rządzenie nadal jest właściwie w rękach panów. Poza faktem, że kobiety mają
      mniejsze ciągoty do polityki, to jeszcze dochodzi sprawa - nie mają siły (tak
      twierdzą one same, nie ja) na taką de facto ciężką pracę, jaką jest bycie
      ministrem czy innym jakimś cwaniaczkiem.
      I ci faceci, którzy są wychowani przez swoje babcie i mamy w sposób
      staroświecki, nie myślą o kobietach w odpowiednim stopniu i znaczeniu podczas
      uchwaleń przeróżnych praw i prawideł.
      Dużymi firmami też przeważnie rządzą faceci. Regulaminy i różne inne przepisy
      wymyślają przeważnie faceci którzy rządzą firmą. I ich staroświeckie myślenie
      jest niesprawiedliwe. Stąd rozbieżności.
      A dlaczego przeważnie faceci są na ważnych stanowiskach? Trudno mi to właściwie
      ocenić. Moim zdaniem kobiety są zbyt wrażliwe i szybciej się poddają
      (przynajmniej te kobiety które znam i które bardzo cenię i szanuję). Ale są jak
      zwykle wyjątki. I właśnie one są na stanowiskach prezesowskich czy dyrektorskich
      (mam w rodzinie panią dyrektor, która siadła na ten fotel po kilku miesiącach
      pracy, pokonując bez szans panów, którzy ostrzyli sobie ząbki).

      Wielu rzeczy również nie da się lub nie ma sensu wyrównywać.

      Faceci nigdy nie urodzą dzieci i nigdy nie będą mieli TAK WYSOKIEGO instynktu
      macierzyńskiego, jak kobiety, które przez 9 miesięcy nosiły płód pod sercem i
      karmiły go własnym ciałem. Zrzycie matki z dzieckiem zawsze (no... z pewnymi
      tragicznymi wyjątkami) jest dużo większe niż ojca, bo ojca zadaniem było "tylko"
      zapłodnienie. Kilka minut (niestety... kilka, panowie, kilka... wstyd!!!
      Myślicie tylko o sobie i swoim małym przyjacielu!) i po robocie.
      Faceci nigdy nie będą mieli tego co się nazywa kobiecą intuicją. Temat jest tak
      rozległy, że nigdy nie będzie go można ktrótko opisać, zatem ja nawet nie
      próbuję. Ale to jest to, czego faceci nigdy nie będą mieli i czego mogą zazdrościć.
      Faceci nie mają w sobie tyle troskliwości i czułości, żeby być np. dobrą
      pielęgniarką... przepraszam - pielęgniarzem. Takie cechy są domeną kobiet.

      Kobiety nigdy nie będą się nadawały do pracy np. w kopalni pod ziemią czy innych
      bardzo fizycznych prac tzw. męskich (z pewnymi chlubnymi wyjątkami, które
      potrafią przebiec 3km z dwiema hydronetkami po 20l każda i na końcu obie
      hydronetki wypompować na płonący las - jako świadek i współbiegacz byłem w
      ciężkim szoku).

      Ze względu na wielowiekową ewolucję, kobiety zawsze (wróć... przez kolejne
      wieki) będą miały ograniczoną orientację w przestrzeni i wyobraźnię
      przestrzenną, zatem będą nieco gorszymi np. kierowcami. Tutaj podnosi się krzyk,
      że kobiety jeżdżą też dobrze, a wypadki powodują przewaznie faceci. Owszem,
      kobiety jeżdżą też dobrze (moja siostra, moja dziewczyna). Są te wspaniałe
      wyjątki, które pamiętają o światłach zimą, które jeżdżą dynamicznie i nie boją
      się pedału gazu, które wiedzą jak zmienić koło i gdzie się wlewa wodę do
      wycieraczek. Ale wiele (nie chciałbym powiedzieć większość) kobiet w momentach
      krytycznych wpada w panikę, bo mają mniej odwagi niż mężczyźni (a tu należy
      dodać, że dupowaci faceci za kierownicą też istnieją. Wystraszeni, bez praktyki,
      w kapeluszu i rękawiczkach - niedzielni rajdowcy). To też wpływ ewolucji.
      Mężczyźni za to mają mniejszą wrażliwość estetyczną, rozpoznają mniej kolorów
      itp. Ogólnie mają mniej rozwinięte umysły w sferze emocjonalnej, za to mają
      większe zdolności w strefie zadań ścisłych i technicznych.

      Z czego wynikają te różnice, o których mówię, że są zasługą ewolucji? Ano z
      tego, że jeszcze za dziada prapra dziada, gdy chodziliśmy przepasani kawałkiem
      skóry, a depilacja czy choćby golenie twarzy było jeszcze nie znane, mężczyźni
      wybierali się daleko w puszczę na polowanie. Po pierwsze musieli mieć więcej
      siły pokonać zwierzę (pokonać własnoręcznie, a nie przy użyciu proni palnej!), a
      potem je poćwiartować i dostarczyć do domu (jaskini?). W ten sposób poza tężyzną
      fizyczną i odwagą, kształtował się ich zmysł orientacji w przestrzeni.
      Kobiety w tym czasie pozostawały raczej blisko osady (ze wględu np. na dzieci) i
      zajmowały się wyszukiwaniem ziół i owoców runa leśnego. Dzięki temu mają teraz
      znacznie lepszą pamięć, są wstanie wychwycić więcej szczegółów i rozpoznają
      więcej kolorów.

      To oczywiście nie wszyskto co można napisać.

      Jak widać, różnice między kobietami i mężczyznami (czy odwrotnie, jak kto woli)
      nie są niczym w rodzaju: ci są gorsi, a ci są lepsi.
      Tak naprawdę każde z nich ma swoje niepowtarzalne zalety i paskudne wady. Próba
      zmiany takich zachowań po pierwsze nie przyniesie efektów ani w ciągu jednego,
      ani dwóch pokoleń. Dopiero może trzecie pokolenie będzie nieco inne. Ponadto
      trzeba się zastanowi
      • Gość: Lidka Re: Manifa 2006 IP: *.cybernet.ch 03.03.06, 17:34
        To moze wszystko sie zgadzac...

        Jest jedno ale...

        Minimum 30 procent kobiet i mezczyzn nie pasuje do "opisu sprawcy".

        W Niemczech badania na kobietach w ciazy pokazaly, ze 1/3 kobiet w ciazy nie
        reaguje instynktywnie w sposob "kobiecy".
        • Gość: jam jest Re: Manifa 2006 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.06, 18:39
          heh... nie chcę być złośliwy, ale moim zdaniem Niemki są ogólnie mało kobiece... :)

          To ich: "Na jaaa! Dochh! Naturlich!" i ich potężna budowa ciała oraz fajka i
          litrowy kufel w garści... brrr... Nie mój typ delikatności i kobiecości.

          Chwała Bogu, że to tylko 30% :)

          Poza tym, ciąża trwa 9 miesięcy i to jest czas, który jakoś wpływa na tę kobietę
          (narastający poziom pewnych hormonów i ich wpływ). A potem jeszcze jest poród i
          nagły przypływ uczucia do tego maleństwa, które się do mnie uśmiecha. :)
          Nie jestem rodzicem (niestety jeszcze nie), ale to musi być piękne!

          A jeżeli ktoś w tym nie widzi piękna, powinien się trzymać z daleka od dzieci,
          bo to zły człowiek jest...

          Pzdr,
          Adam
          • totalna_apokalipsa Re: Manifa 2006 06.03.06, 11:22
            Twój problem polega na tym, z e widzisz tylko to, co chcesz widzieć. Ten nagly
            przypływ wcale nie występuje po porodzie u każdej kobiety- występuje wtedy,
            kiedy matka kocha dziecko i czeka na nie, jeśli dziecka nie chciała - to wręcz
            pzreciwnie. W duzej mierze za to występuje tzw. depresja poporodowa - słowem
            matka karmi dziecko, przewija, ale nie czuje nic, pustkę, jalowość... trzy lata
            temu taki scenariusz na zywo widziałam u mojej kolezanki...tylko, ze powiesz, że
            to zła kobieta była, nie? A to też hormony, nie zła kobieta.
            • Gość: jam jest Re: Manifa 2006 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.06, 16:21
              Pytanie: dlaczego zaszła w ciążę, jeśli nie chciała dziecka? Bezmyślność czy
              brak opanowania? A może niewiedza, alkohol lub inne pomysły chorych ludzi?
              Pownno się kastrować facetów, którzy nie myślą o konsekwencjach, i powinno się
              dać możliwość zabezpieczenia kobiety (dopóki nie da się facetów) przed
              niechcianą ciążą, nawet jeśli kobiety nie stać na środki antykoncepcyjne...
              Wiadomo, że w patologicznych rodzinach, naprany i napalony facet nie myśli o
              tym, że jego żona może zajść w (kolejną) ciążę... A kobieta często jest w takich
              sytuacjach bezbronna... :(

              Jeśli był to gwałt, to pozostaje jeszcze skrajna i brutalna metoda usunięcia
              ciąży... nie polecam, bo przecież po porodzie można dziecko oddać i nawet na nie
              nie patrzeć (lekarze i pielęgniarki dbają o to, żeby matka nawet przez chwilę
              nie widziała dziecka, ani nawet jego fragmentu...).

              Wszędobylskie wyjątki zawsze się zdarzają i na to nie ma rady... Ogólnie kobiety
              rodzą i gdy dostają na pierś to zakrwawione, umazane i nieco mniej przyjemnie
              pachnące dziecko, nie zwracają uwagi na nic: ani na ból, ani na krew, ani
              zapach... I co szokuje najbardziej: kochają tego małego ludka, którego widzą w
              końcu pierwszy raz! Kochają skrajnie i bezwarunkowo!
              A jeśli są od tego wyjątki... Cóż... Przykre jest, że rodzą się jakiekolwiek
              niechciane dzieci...
          • Gość: Lidka Twoje urojenia - twoj problem. IP: *.cybernet.ch 13.03.06, 16:44
            Twoje urojenia - twoj problem.

            I tyle.

            Jestes nieinteresujacym czlowiekiem z interesujacym problemem ?!

            P. S.
            A propos "obrzydliwe" niemieckie baby:
            Schiffer, Auermann i Klum - swiatowe topmodelki pochodza z Niemiec !
            • Gość: jam jest Re: Twoje urojenia - twoj problem. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.06, 16:28
              A co niby jest tym urojeniem? Bo niezbyt rozumiem co może niby być tym problemem...

              Może i jestem nieinteresujący. Gusta są różne. Np. aktualna miss świata wcale mi
              się nie podoba... Jestem jednak swiadomy, że znacznie się różnię od
              przytłaczającej większości facetów w moim wieku. Różnię się na plus, z tego co
              mówią moje przyjaciółki i ich koleżanki... Czyli w jakiś sposób się podobam
              kobietom. Fizycznie nie jestem nic szczególnego... Ale coś w sobie mam, co jest
              dla wielu interesujące. I miło jest mieć tę świadomość.

              P.S. A ile jest tych topmodelek z Niemiec? Kilka milionów, czy kilka sztuk? O
              wyjątkach warto wspomnieć zawsze, jednakże opinia odnosiła się do ogółu. Miałem
              przyjemność spędzić kilka tygodni w Niemczech i wierz mi, że znacznie pięniejsze
              kobiety są w Polsce. Znacznie! I jest ich znacznie więcej. Znacznie!
      • Gość: no name Re: Manifa 2006 IP: *.4web.pl 03.03.06, 18:00
        O matko jaki długi tekst:)))))))Aż się nei chce odpowiadać :))))) To zabawne, ze
        sprawy, które tylko jeden Levi-Strauss poruszał w trzech ksiazkach, neijaki Jam
        Jest zamknał w jednym zdaniu, święcie przekonany, ż e ma rację ... Chyba by się
        Nobel przydał:P Odpiszę tylko na jedno:


        Po pierwsze musieli mieć więcej
        > siły pokonać zwierzę (pokonać własnoręcznie, a nie przy użyciu proni palnej!),
        > a
        > potem je poćwiartować i dostarczyć do domu (jaskini?). W ten sposób poza tężyzn
        > ą
        > fizyczną i odwagą, kształtował się ich zmysł orientacji w przestrzeni.
        > Kobiety w tym czasie pozostawały raczej blisko osady (ze wględu np. na dzieci)
        > i
        > zajmowały się wyszukiwaniem ziół i owoców runa leśnego.

        No i wszystko pięknie, tylko, ż e nieprawda. Człwoeik nigdy nei zył rodziną, zył
        stadem , podzielonym na rodziny. Polowania NIGDY nei odbywały sie jeden na jeden
        , zawsze męzczyżni wyprawiali sie razem, bo tylko wtedy dawało to mozliwość
        przyciągniecia do wioski odpowiedniej liczby jedzenia, co stwierdzili dość
        szybko, bo okazywało sie, ze jeden silny facet jest pierdołą wobec jednej
        szybkiej antylopy, która neima najmniejszego zamiaru sie z nim siłować, ale
        uciekać szybciej ni mu to do głowy przyszło.Tak więc nikt tu zadnymi rekami nie
        pokonywał niedżwiedzi, tylko wyprawail sie z kiloma znajomkami na stado i
        opracowywał strategię / Dzięki sile to na pewno by już nas nie było, bo są setki
        zwierząt przy których siła facetowi na nic, bo zwierzę jest trzy razy silniejsze
        i dawno by tego pojedynczego faceta zażarło i wypluło jego amulety, bekając...
        Poza tym, jakby tak kobiety całe dnie zajmowaly się wyszukiwaniem owoców runa
        leśnego, a faceci by polowali
        to dalej bylibysmy dzikusami totalnymi,, gdyż cywilizacja rozwinełaby się i
        staneła wraz w umiejetnościami latania za bawołem i szukania w runie grzyba.
        Zapomniał kolega o podstawowej rzeczy, która rozwalił jego teorię doszczętnie –
        o rewolucji neolitycznej, dzieki której wreszcie nasi szanowni przodkowie
        przestali głodować przez pół roku i umierać z głodu. A mianowicie o uprawie
        ziemii i hodowli bydła...Być może facetom-rolnikom zanikły te informacje
        ewolucyjne i jakimś cudem przestali być silni, przestali cwiartować i przestała
        im się wykształcać orientacja przestrzenna, bo siedzieli na tyłku i siali. I tak
        sieją po dziś dziń, bo Polska jakimś cudem jest krajem ROLNICZYM i za bawołami
        nikt tu nie lata i nie latał od setek lat...
        • Gość: jam jest Re: Manifa 2006 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.06, 18:35
          Dziękuję za odpowiedź i analizę choć fragmentu.

          Po pierwsze - nie jestem święcie przekonany. Mam SWOJE argumenty i je
          zaprezentowałem, bo to lepsze niż wyzwać kogoś i bezpodstawnie i prymitywnie
          znieważyć.

          A co do pisaniny o przodkach. Wszystko co powiedziałaś/eś No Name się zgadza.
          Tylko nie wyczułeś użytej tutaj przenośni o człowieku/mężczyźnie (jako niby
          jednym) i jego żonie (jako niby jednej). Poza tym trzeba pamiętać, że czasem też
          chodziło się na mniejszą zwierzynę, typu sarna, czy jeleń, czy cokolwiek co żyło
          w tamtych czasach w naszych rejonach (bo o tych piszesz) niż antylopa, o którą
          łatwiej raczej w cieplejszych klimatach. :)
          Poza tym, w polu też jest podział na zajęcia fizyczne (orka) oraz te wymagające
          mniej siły, typu pielęgnacja roślin. Aczkolwiek jak zawsze mogły się zdarzać
          wszechobecne wyjątki. :D

          A moje ograniczenie do faceta i kobitki jako do pojedynczych osób było jako
          swego rodzaju obraz rodziny i podziału zadań między mężem a żoną.

          Zatem na swój sposób miałem rację :)

          A za Nobla dziękuję. Jakoś nie czuję potrzeby na taki prestiż. ;)

          Pozdrawiam,
          Adam
      • Gość: łodzianin Re: Manifa 2006 IP: *.uni.lodz.pl 05.03.06, 14:21
        Ok, ciekawe i dobrze uargumentowane stanowisko. Dowiedzialem sie wielu rzeczy.

        Ale...

        Nikt nie mowi, ze kobiety i mezczyzni sa zasadniczo tacy sami. Sa rozni. Nikt
        nie glosi na manifach, ze nalezy kobietom obcinac cycki, a mezczyznom fiuty,
        zeby bylo "tak samo". Nie w tym rzecz.

        Rzecz w tym, zeby kobieta, jesli ma ochote, mogla pracowac, awansowac i
        zajmowac kierownicze stanowiska, za pensje nie gorsza od mezczyzny. I zeby,
        jesli ma ochote i nadaje sie "fizycznie", mogla byc takze gornikiem. Bo
        feminizm to, o ile dobrze rozumiem, nie uniformizacja. Feminizm to wolnosc.

        Problem Polski polega na tym, ze mamy tu do czynienia z instytucjonalnym
        szowinizmem. Postulaty feministyczne sa traktowane przez wieprzow z prawicy
        glupkowatym rechotem. Kazda feministka jest natychmiast stygmatyzowana
        jako "radykalna". To ja sie pytam - gdzie sa "nie-radykalne" feministki? Znacie
        jakas?
        / Podobny zreszta problem dotyczy np. antyklerykalizmu. Jesli ktos nie zyczy
        sobie rozpanoszenia kosciola katolickiego w zyciu publicznym i prywatnym, to
        natychmiast jest nazywany "radykalnym antyklerykalem". To znaczy, ze nie-
        radykalny antyklerykal to np. pan Rokita, ktory domaga sie zwiekszenia
        finansowania uczelni katolickich, tak? Co ciekawe, gloszacy pochwale katowania
        dzieci w mysl katolickiej tradycji marszalek sejmu, p. Jurek, nie jest
        nazywany "radykalnym katolikiem" dla rownowagi, prawda? /

        Feminizm nie jest sprawa kilku "radykalnych feministek" w rodzaju Kazi Szczuki
        czy Pani Profesor Janion. Kto tak twierdzi, ten nie rozumiem, ze akurat te
        Panie o swoje prawa nie musza walczyc, bo sa w swojej dziedzinie lepsze od 10
        facetow. Te Panie walcza np. o to, zeby ciezarna pracownica biedronki nie
        musiala pchac palet. Te Panie walcza o to, zeby debil Rokita nie mowil
        o "meskich rozmowach", a kretyn Tusk o "meskim honorze", bo takie bezdennie
        glupie wypowiedzi muruja fundament stereotypu, ktory jest obmierzly. Te Panie
        walcza o to, zeby (KAZDA!) kobieta nie musiala byc 10 razy lepsza od faceta,
        zeby pokonac go w wyscigu o stanowisko.

        I dziwienie sie, ze istnieja feminisci, nie jest na miejscu. Cwokow, ktorzy
        takie rzeczy pisza, chcialbym zapytac - czy np. nie obchodzilby ich Shoah, bo
        nie sa Zydami? Czy nie obchodzilby ich Katyn, bo nie sa Polakami? Czy nie
        obchodzilaby ich tragedia tsunami, bo nie sa Indonezyjczykami? Jak mozna pisac
        rzeczy tak ciasne umyslowo? Przeciez feministki i feminisci nie walcza o prawa
        kobiet, lecz o prawa do rownosci dla ponad 50% Polakow, naszych wspolobywateli.
        No to chyba, do cholery, kazdy przyzwoity i myslacy czlowiek powinien byc
        feminist(k)a?

        Nie trzeba byc kobieta, zeby byc feminista. Nie trzeba byc gejem, zeby byc
        zwolennikiem rownouprawnienia gejow. Nie trzeba nosic moherowego nakrycia
        glowy, by poczuc sie urazonym uwagami p. Tuska o moherowych babach, ktore
        wybraly PiSuar do Sejmu. Nie trzeba byc Zydem, zeby oburzac sie na posla
        PiSuaru Libickiego, ktory pragnie zburzyc poznanska synagoge.

        Trzeba byc natomiast polglowkiem albo swinia, zeby tych prostych rzeczy nie
        rozumiec.
        • Gość: jam jest Re: Manifa 2006 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.06, 19:10
          > Nikt nie mowi, ze kobiety i mezczyzni sa zasadniczo tacy sami. Sa rozni. Nikt
          > nie glosi na manifach, ze nalezy kobietom obcinac cycki, a mezczyznom fiuty,
          > zeby bylo "tak samo". Nie w tym rzecz.

          NO I BARDZO DOBRZE, że tak się nie dzieje. Co ja bym zrobił bez... ekhm... :)
          I jakby moja dziewczyna wyglądała bez tych pięknych ... ekhm... do których tak
          miło się przytulić? :)


          > Rzecz w tym, zeby kobieta, jesli ma ochote, mogla pracowac, awansowac i
          > zajmowac kierownicze stanowiska, za pensje nie gorsza od mezczyzny. I zeby,
          > jesli ma ochote i nadaje sie "fizycznie", mogla byc takze gornikiem. Bo
          > feminizm to, o ile dobrze rozumiem, nie uniformizacja. Feminizm to wolnosc.

          Widzisz. Nie znam się dokładnie na prawie, ale mam wrażenie, że prawo chyba nie
          broni kobiecie awansować. Przykładem jest moja siostra. Jest dyrektorem. Ze
          względu na ambicję, widzę i kompetencje.
          Czasami kobiety się albo boją, albo nie widzą na ścieżce awansu. Niektórym to
          może poprostu nie wyjść (znam przypadki załamania po nieudanych próbach awansu i
          przedwczesnego poddania się...).
          A z kopalnią to taki szczególny przykład, że ciężko by było pani, która chce
          wywijać 20kg kilofem pod 300m ziemi i skał. Władze kopalni musiałyby jej
          zorganizować dodatkowe pomieszczenie na przebieralnię, toaletę i prysznic
          (toaletę także pod ziemią, a te są ani czyste, ani wygodne, ani przyjemne).
          Poza tym, górnicy w takich warunkach to siusiają często na ścianę i tyle.
          Ponadto, kobiecie jedynej i samotnej wśród samych facetów, którzy ze względu na
          pewien status finansowy i ogólne warunki w Polsce, nie mają zbyt urokliwego i
          bujnego współżycia z małżonką, albo są nią niestety znudzeni (straszne...!),
          tacy panowie niestety reagowali by w typowy dla siebie prymitywny i beznadziejny
          sposób... Zwłaszcza na początku... potem może by się przyzywczaili.

          I nie ukrywajmy: ile jest kobiet, które chciałyby pracować np. w kopalni, czy na
          kutrze rybackim, albo w hucie... itd. itp. Niestety jest to jakiś promil
          wszystkiego. A nie dla każdego wyjątku jest się w stanie zmieniać ogół.

          A to wszystko wynika głównie z pewnej tradycji: kopalnie właściwie od zawsze
          były zasiedlone przez facetów, na kutrach od zawsze pracowali faceci, w trudnych
          warunkach huty też kobiet nigdy nie było widać...
          Jeżeli taki podział przyjęto setki lat temu, to teraz trudno jest to odwrócić.
          Można, ale to będzie trwało i będzie ciężko (rzekę można zawrócić, ale to będzie
          trwało i będzie ciężko... a po drodze kuuuupa problemów, np. niechciane i
          niekontrolowane rozlewiska).

          Wolność jest. Tylko albo nie umiemy z niej korzystać, albo trudno ją odpowiednio
          zinterpretować.

          > I dziwienie sie, ze istnieja feminisci, nie jest na miejscu.

          No cóż... klnę się na co mogę, że nigdy nie widziałem faceta jawnie głoszącego
          idee równości płciowej. Ja nie mówię, że takich nie znam, bo sam nie popieram
          tak rażących różnic w miejscach, gdzie ich być nie powinno (np. wspomniane
          niektóre stanowiska i zarobki). I choć nie wiem, czy w 100% popieram wszystkie
          postulaty feministek (chyba nie wszystkie znam), to chyba w takim razie jestem
          też feministą. Ale jednocześnie nie chcę takiej plakietki na klapie. Jakoś nie
          czuję się aż tak bardzo związany z tym ruchem...

          >Te Panie walcza np. o to, zeby ciezarna pracownica biedronki nie
          > musiala pchac palet.

          No o to to akurat chyba nie powinny walczyć feministki, tylko prawo! Poza tym:
          przecież jednak nie wszystkie kierownicze stanowiska zajmują mężczyźni! Być może
          to z winy kobiet-kierowniczek kobiety w ciąży pracują ciężko?
          Moim zdaniem wiele kobiet jest bardzo wrednych względem innych kobiet. Mężczyźni
          znacznie częściej ulegają kobiecym względom i częściej ustępują
          (najpopularniejszy przykład: drogówka. Wyobrażacie sobie policjantkę, która
          reaguje na śliczny uśmiech i trzepoczące rzęski pani kierowczyni, która tłumaczy
          się z przekroczenia prędkości? Tak samo jak ciężko jest facetowi uprosić panów z
          drogówki o łaskę...).

          No cóż... należy się nieco zastanowić na sensem życia i pewnych zjawisk. Czasem
          zrozumienie czegoś wymaga całego życia. Dlatego nie wiem, czy to dobry pomysł,
          żeby ludzi z późnym zapłonem nazywać ćwokami, półgłówkami i świniami...

          Pozdrawiam,
          Adam
          • Gość: no name Re: Manifa 2006 IP: *.4web.pl 05.03.06, 23:06
            A to wszystko wynika głównie z pewnej tradycji: kopalnie właściwie od zawsze
            > były zasiedlone przez facetów

            I tutaj sie nei zgodzę - w kopalniach na poczatku kariery tego przemysłu w dużej
            cenie były głównie ...dzieci. Władowywały się w najbardziej wąskie chodniki i
            ladowały węgiel...Nawet ksiazkę o tym jeden pan napisał...
    • Gość: Apasz Ciepłe z was chłopaki ;) heheheh IP: *.e-wro.net.pl 08.03.06, 18:53
Pełna wersja