Na 'smyczy' czy bez?

03.12.02, 23:56
Jakiś czas temu pepe narzekał, że kobiety nie słyszą dzwoniącej komórki, nie
noszą jej itp... {"Ludzie, a w szczególności kobiety!")
Załóżmy więc hipotetyczną sytuację: mieliście telefon i nagle go nie macie.
Potraficie obejść się bez "smyczy" czy czegoś Wam brakuje?
Słowem jak bardzo jesteście uzależniani od telefonu?
    • hubar Re: Na 'smyczy' czy bez? 03.12.02, 23:59
      Ja mam komórkę od prawie czterech lat. Dzwonię z niej częściej niż ze
      stacjonarnych. Dzwonie do ludzi, a oni do mnie. Ułatwia życie, pomaga
      doprowadzić niektóre do finału zdecydowanie szybciej.

      Ja jestem już komórkowcem.
    • micin Re: Na 'smyczy' czy bez? 04.12.02, 00:07
      Jeszcze kilka miesięcy temu nie miałam telefonu i nie przeszkadzało mi to.
      Jednak w związku z licznymi wyjazdami, musiałam sobie komórkę sprawić, aby być
      w stałym kontakcie z rodzicami, którzy opiekowali się moją córką.
      Dzisiaj mogę powiedzieć szczerze, że nie wyobrażam sobie życia bez tego
      urządzenia. A jeśli nie dostanę chociaż jednego smsa dziennie, to jestem
      chora:)))
      W ostatnią sobotę postanowiłam zostawić telefon w domu. Szłam na imprezę
      andrzejkową i pomyślałam, że będzie mi tylko przeszkadzać, będę musiała ją cały
      czas dźwigać, żeby nie zginęła, a sygnału i tak nie usłyszę w tym hałasie. I
      co? Już kilkanaście minut później żałowałam tego kroku, czegoś mi brakowało,
      poza tym spotkałam sporo dawnych znajomych i... musiałam poszukiwać jakiejś
      kartki i długopisu, aby wymienić się numerami tel. Wiem, ze to nie jest dobre
      przyzwyczajenie, ale tak juz mam. Net i komórka muszą być stale obecne w moim
      życiu:) Ech...
    • marezzia juz nie... 04.12.02, 00:14
      mam telefon od 2 lat i mi powoli przechodzi. na poczatku to byl szal, nigdzie
      sie bez komorki nie ruszalam, bawilam sie dzwonkami itd...teraz bardzo czesto
      zapominam zabrac jej ze soba, zwlaszcza w miejsca gdzie musze ja wylaczac,
      poprostu mi sie nie chce. jedyny pozytek z komorki to ze inni do mnie dzwonia,
      ja sama rzadko dzwonie od siebie, szkoda mi pieniedzy, dzwonie od ojca.
      jestem komorkowcem, ktory wychodzi z nalogu...:)
      pozdrowionka mra...
    • hm` Re: Na 'smyczy' czy bez? 04.12.02, 00:40
      Nie mam komorki i miec nie zamierzam.
      pozdr. hm`
    • rokko Re: Na 'smyczy' czy bez? 04.12.02, 07:34
      Obszedlbym sie "bez" spokojnie. Mam sluzbowa od paru juz lat i nawet nie
      wydzwaniam pakietu darmowych minut... Jakos w ogole nie lubie rozmow przez
      telefon - czy to stacjonarny, czy komorkowy. Wole widziec rozmowce.
      Pozdrawiam wszystkich "uzaleznionych" :-)
    • mateo31 Re: Na 'smyczy' czy bez? 04.12.02, 08:09
      Nie cierpię tego urzadzenia, choć przyznać muszę, że w niektórych sytuacjach
      jest bardzo przydatne.Czekam jak skończy mi się umowa i chyba zrezygnuję.
    • princepolo Z pewną taką nieśmiałością chciałem zauważyć, że.. 04.12.02, 08:37
      dla kobiet specjalnie wymyślono wibrację!
      One nie muszą słyszeć - muszą CZUĆ to coś...
    • markiza_de_kotlet_mielony A POSTERIORI 04.12.02, 08:58
      ixtlilto napisała:

      > Załóżmy więc hipotetyczną sytuację: mieliście telefon i nagle go nie macie.

      Dla mnie to nie jest hipotetyczna sytuacja,miałam i nagle mi go ukradli!!!

      > Potraficie obejść się bez "smyczy" czy czegoś Wam brakuje?

      Przez kilka pierwszych dni, ciągle miałam wrażenie,ze czegoś nie mam...,no bo
      nie miałam :)
      Ale ja jakoś specjalnie nie odczułam braku mojego telefonu, w przeciwieństwie
      do moich znajomych, którzy sie wściekali,ze nie można się ze mną nigdzie
      spotkać, bo byli przyzwyczajeni,ze wydzwaniali z hasłami typu "gdzie teraz
      jesteś? A to blisko, zaraz tam dojdę, albo Ty przyjdz tu i tu..."
      Pewnie, co za problem, zawsze można skłamać..., ale po co? Ja Ich przecież
      lubię :) A nieodbieranie, w moim przypadku odpada, bo przez cały dzień bym
      myślała kto dzwonił i po co, z silnym przeczuciem,ze chodzi o coś ważnego:)
      Teraz mam pewność,że jak gdzieś idę, to prawie na pewno tam dojdę.
      Po za tym jestem teraz bardziej punktualna, bo tak to miałam wszystko
      gdzieś...i tylko dzwoniłam,ze już idę.(Nie to,żebym była taka wredna, bo w
      zasadzie wiedziałam,ze Oni tez się spóźnią, chodziło o to,zeby nie pomyśleli
      jak przyjdą,że ja już poszłam)



      Ale brakuje mi tego telefonu w jednej bardzo ważnej sprawie,
      zawsze jak się coś dzieję - dzwonię, albo zaswsze jak widzę,ze ktoś lezy na
      ulicy to tez dzwonię, (teraz z automatu, który nie zawsze jest w poblizu, a i
      gdyby nawet, to bardziej wiarygodne były te zgłoszenia z komórki)
      ,bo ludzie są tak głupi ,że jak w tamtym roku w zimie (-10), na przystanku -
      pełno ludzi, leżała jakaś kobieta z tobołakami, a ja do niej podeszłam, to
      tylko usłyszałam od innych "ŻYYJJJJJJJJJJE"
      Już nie powiem jaki był mój komentarz, ale się przy okazji dowiedziałam, że
      jestem bezczelna !



      Ps. mam teraz telefon ale go nie aktywuje na razie,ale już teraz wiem ,ze
      nikomu nie dam numeru, to ja bede dzwonić.






      • markiza_de_kotlet_mielony Re: A POSTERIORI 04.12.02, 09:20
        Albo jeszcze lepsze...
        Jadę z koleżanką w tramwaju, też pełno ludzi , gadamy sobie...nagle patrzę a
        facetowi leci krew z głowy, nie to żeby sie saczyła... normalnie leciała...
        On siedział, a za nim siedzieli ludzie...gęby zwrócone wprost na niego, nie
        dało się nie zobaczyć, podchodzimy do niego z kolezanką , a ludzie : "PIJANY",
        Idziemy do motorniczego , zatrzymuje tramwaj podchodzi do delikwenta i pyta:
        "Coś Panu jest"
        Facet odmruczał "nieeeee", no to motorniczy "jedziemy dalej".

        Ale nie pojechaliśmy dalej, bo mówimy mu ,ze facet sie zaraz wykrwawi, żeby
        wezwał pogotowie, no to wezwał i kazał nam wysiąść razem z tym facetem, jak
        jesteśmy takie "Siostry Miłosierdzia", oczywiscie z innych ludzi to sie nikt
        nie zainteresował, po za jednym anglikiem, który niewiele rozumiał i to nawet
        lepiej..., w każdym razie ten anglik właśnie był bardzo przejety i pomógł.

        A na tego motorniczego , jak składałam skargę , to się dowidziałam ,że to
        taki "sumienny motorniczy " i chciał być zgodny z rozkładem ...
        • aric Re: A POSTERIORI 04.12.02, 09:28
          markiza_de_kotlet_mielony napisała:

          > A na tego motorniczego , jak składałam skargę , to się dowidziałam ,że to
          > taki "sumienny motorniczy " i chciał być zgodny z rozkładem ...


          Piekne, no tylko pozazdrościć takiego motorniczego. Biedny sie spóźni. Niedługo
          będą przejeżdzać ludzi na przejściach bo rozkład ich goni. Żałosne.
    • tulka Re: Na 'smyczy' czy bez? 04.12.02, 09:16
      Nie jestem przywiązana do komórki, często zostawiam ją w domu wychodząc
      (wyłączoną) i mogłabym bez niej żyć. Ale czasami jest bardzo, bardzo przydatna
      i jej brak daje się boleśnie odczuć... (vide wątek "Wczoraj przeszłam samą
      siebie")
    • yaa Re: Na 'smyczy' czy bez? 04.12.02, 09:16
      Yaa mam komórkę ponad cztery lata. Nie jest to moje ulubione urządzenie. Ale
      jest po prostu praktyczne. Nie dlatego, że wszyscy mogą mnie "złapać" ale
      dlatego, że yaa mogę porozumieć się ze światem w dowolnej chwili. Poza tym
      spełnia rolę zegarka, kalendarza, przypominacza, budzika i jeszcze parę innych.
      Ale najważniejsze jest co innego. Komórka zapewnia pewien poziom
      bezpieczeństwa. To dzięki temu, że moja żona ma komórkę, wiem, że zawsze się
      może ze mną skontaktować, (choć yaa z reguły nie mogę się do niej dodzwonić bo
      ma telefon w torebce ;-) ) np. gdyby zepsuł jej się samochód.
      Poza tym przydała się w kilku ekstremalnych sytuacjach - typu wypadek
      samochodowy, itp.
      Pozdrawiam
      Yaa
    • aric Re: Na 'smyczy' czy bez? 04.12.02, 10:13
      Komórka, hmmm. Długo sie broniłe, a za tydzień dwa lata jak sobie sprawiłem.
      Nie mam stacjonarnego i chyba nie chce mieć. Rozmowy są na tyle tanie, że nie
      opłaca się mieć stacjonarnego telefonu.
      Smycz? Wymysł. Kompletnie nie rozumiem pojecia smyczy. To jakieś dziwne
      stwiedzenie zazdrosnych o siebie ludzi. A fe.
    • kx Re: Na 'smyczy' czy bez? 04.12.02, 10:26
      Jestem uzależniona od komórki wyłącznie w czasie podróżowania samochodem. Boję
      się wyjechać choćby do Warszawy bez telefonu (że nie wspomnę o przedzieraniach
      się przez bezdroża i podejrzane okolice w Polsce ogólnie), bo zaraz mam
      najczarniejsze wizje- od braku benzyny w szczerym polu do wypadku, z grupą
      bejsbolistów pałujących mój samochód ze mną zamkniętą w środku włącznie :)
    • hanya Pokolenie komórkowców... 04.12.02, 12:44
      I znowu wyprzedził mnie wątek, o którym ostatnio myślałam.
      Sama nie mam komórki, więc nie umiem powiedzieć, czy byłabym uzależniona. Ale
      widzę, jak bardzo ludzie potrafią być dosłownie uwiązani...
      Przykład: byłam ostatnio na zjeździe na studium i jakieś 70% słuchaczy
      siedziało z komórką na ławce, co chwila sygnał- oczywiście każdy inny,
      szukanie komórki w kurtkach, torbach, klikanie i wysyłanie sms-ów, wibratorki
      i inne podobne atrakcje, itp. Przyznam, że drażni mnie bardzo
      takie zachowanie. Ja rozumiem, że chcemy być w kontakcie ze światem, ale to
      trochę tak jakby ludzie cały czas siedzieli w chodzących budkach
      telefonicznych.
      A już szczyt szczytów miał miejsce w kościele. Zadzwoniła komórka, raz, drugi,
      trzeci,(a na dodatek grały świąteczne dzwoneczki) - kobieta nerwowo szuka w
      kieszeni, głupio jej wyjąć komórkę, więc szuka dalej... . Jak dla mnie totalny
      brak umiaru i kultury.

      pozdrawiam, bezkomórkowa hanya
    • Gość: Maruda Bez, nie 'na smyczy' IP: *.tvsat364.lodz.pl 04.12.02, 16:37
      Jestem bezkomórkowy. Kiedys zdarzyło mi się wziąć telefon na jakiś kilkudniowy wyjazd. Czułem się źle. Denerwowala mnie swiadomosc, ze musze tego ustrojstwa pilnowac, ze w kazdej chwili moze to-to zadzwonic- i co wtedy ;) Po tylch paru dniach oddałem telefon i czułem się lekko jak nigdy przedtem.


      ps. Jak u przysłowiowego Zyda, co zeby sie przekonac, ze wcale nie ma w domu ciasno kupil sobie swinie. Sprzedawszy ja po kilku dniach odkrył ile ma wolnego miejsca :)))
    • kirka1 Re: Na 'smyczy' czy bez? 07.12.02, 16:02
      jezeli chodzi o telefon komórkowy, to nie za bardzo chciało mi się sprawiac
      taka rzecz, ale od czsu kiedy mój tryb życia się "lekko" zmienił, stwierdziłam,
      że sie przyda. Na razie jeszcze jestem w trakcie zaopatrywania się w komórkę(a
      stan ten często denerwuje moich już "komórkowych " znajomych, którzy chcieliby
      mieć mozliwość szybszego kontaktu ze mna).

      Komórke czas sobie sprawic. I juz teraz wiem, ze nie bedzie mi ona bardziej
      ułatwieniem niż smyczą, ale kiedy to nastąpi, hi hi tego, nie wiem. Na razie
      jak widać jeszcze żyję i mam się dobrze:-)

      i pozdrawiam wszystkich posiadaczy komórek, jak i tych którzy radza sobie
      bez>:_)
      • hubar Re: Na 'smyczy' czy bez? 25.12.02, 23:25
        Podasz numer? hihihihihih

        Ja nie wiem jak teraz można sobie poradzić bez komórki. Rozumiem że czynnik
        finansowy może mieć wpływ na posiadanie, ale żadne ideologie mnie nie
        przekonują.
        • kirka1 Re: Na 'smyczy' czy bez? 26.12.02, 00:44
          rzeczywiście jestem juz po zaopatrzeniu się i komórke posiadam od półtora
          tygodnia i juz się przydała. A co do numeru to trzeba się postarać;-)
    • pijaw Re: Na 'smyczy' czy bez? 26.12.02, 00:29
      Żyję z komórką i jest OK. JAk zmieniałem numer i nikt go jeszcze nie znał, a
      pojechałem na wakacje, też było OK. Ale najbardziej wkurza minie, jak ktoś już
      ma komórkę, podaje mi ją, żeby się z nim/nią kontaktować, umawiamy się, ze
      gdzieś pojedziemy, a szczegóły spotkania omówimy przez telefon, dzwonię.... i
      nikt nie odbiera... Spotykamy się wkońcu kilka godzin później niż
      zaplanowaliśmy i ta osoba mówi mi z rozbrajającym uśmiechem: "wiesz, ja komórę
      tak żadko używam, że zapomniałem ją wziąć, a poza tym i tak jest od miesiąca
      rozładowana" NO TO NA JAKĄ CH..RĘ KOMUŚ TAKIEMU KOMÓRKA??? I jeszcze podaje
      numer jako kontaktowy???
      Jak ktoś nie używa, to niech nie ma, bo to po prostu śmieszne, "mam, bo kazdy
      ma, ale nie używam, bo można gubić/trzeba ładować/ma taki mały wyświetlacz, ze
      nic nie widzę, więc jej nie noszę (tak! tak! to argument mojej przyszłej
      teściowej, zresztą wspaniałej kobiety :-))))

      pozdrawiam wszystkich, którzy mają i używają lub nie mają i się tego nie
      wstydzą. Są inne sposoby kontaktu :-)

      pijaw_dwukomórkowy (bo firmową też mam :-( Ale na święta wyłączyłem :-P )
    • Gość: Maruda Re: Na 'smyczy' czy bez? IP: *.widzew.net / *.tvsat364.lodz.pl 26.12.02, 11:03
      Maruda będzie się musał* przestawić, bo już 8 stycznia zostanie mu do zagospodarowania karta w Idei. Także jeśli do tego czasu uda mi się kupić jakiś telefon, będę już 'na smyczy'.

      *musiał- chciał nie chciał, abonament będzie iść.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja