zdarzyło sie nieszczęście

05.12.02, 18:56
Proszę nie śmiejcie się ale dzisiaj 5.12.2002 zasnął na zawsze mój kanarek.
Miał 12 lat, był dla nas członkiem rodziny. Nawet nie przypuszczacie jak
bardzo można sie przyzwyczaić do tak malutkiego ptaszka. Każdego rana mnie
budził, ale mi to nie przeszkadzało - kochałam go - taką kruszynkę. Był
wesoły, pieknie spiewał, siadał na ramieniu, na uchu na nosie. Kilka miesięcy
temu miał lekki wylew i nie widział na jedno oczko. Już nie fruwał po
mieszkaniu bo źle widział, ale nadal śpiewał i cieszył się życiem.
Rozpieszczaliśmy go.
Nie przypuszczałam że........ się popłaczę. Smutno mi.
Ania
    • Gość: margit Re: zdarzyło sie nieszczęście IP: *.pool.mediaWays.net 05.12.02, 20:34
      rozumiem twoj smutek i mnie zdarzylo sie teraz odejscie kogos z bliskich -
      starsza osoba,nie taka najblizsza ale i tak bolesnie dotknelo. Bylam w
      kosciele,zapalilam swiece wotywne,porozmyslalam - i nie jest mi lzej. Jak
      stracilysmy chomika - plakalysmy z corka bardzo,bardzo i zrobilysmy mu godny
      pogrzeb na lace. Mysle,ze dobrze jest byc wrazliwym, choc nie jest z tym latwo.
    • vladip Re: zdarzyło sie nieszczęście 05.12.02, 20:44
      nawet kiedy odchodzą mali przyjaciele
      smutek i tak jest wielki
    • anntad Re: zdarzyło sie nieszczęście 05.12.02, 21:17
      Jestem sama i Wasze slowa pocieszenia są dla mnie bardzo cenne.
      Dziękuję Wam.
      Ania
    • tulka Re: zdarzyło sie nieszczęście 06.12.02, 00:18
      Nie ma się z czego śmiać...
      Kiedy się traci kogoś, kto przez tyle czasu był z nami co dzień, musi byc
      trudno. Ktoś malutki może być częścią naszego życia, i to wcale nie małą.
      Trzymaj się...
    • dziad_borowy Re: zdarzyło sie nieszczęście 06.12.02, 10:41
      rozumiem Cie bardzo dobrze i wspolczuje. dziad borowy tez mial kiedys kanarka,
      a nawet dwa. i kanarek pierwszy mial zwyczaj zaczynac swoj koncert poranny ok.
      7 rano, czym budzil dziada do szkolki. pewnego ranka obudzila dziada
      przerazliwa cisza, kanarek nie zyl...zostal pochowany w pudelku po ulubionym
      zestawie klockow lego:-( co do drugiego kanarka istnieje podejrzenie, ze
      zaglodzila go dziadowa ciocia, ktora miala sie nim opiekowac przez wakacje:-(
      nikt tego nie udowodnil ale od dziada nie uslyszala ni slowa przez dwa
      miesiace:-( a na imie im bylo - KUBA:-(
      dziad smutny:-(

      trwa ladoweanie sygnaturki
      ...odmowa zaladowania z powodu podlego nastroju dziada...
    • aard Trzymaj się Aniu! 06.12.02, 11:26
      Ja kiedyś z moją dziewczyną reanimowałem jej złotą rybkę... wdmuchując jej
      powietrze przez słomkę w okolice pyszczka! Nie podziałało. Kiedy zdechła
      wyszliśmy na spacer, żeby o tym nie myślała (moja dziewczyna) i w tym czasie
      jej mama wylała zawartość miniakwarium wraz ze śniętą byłą lokatorką do...
      sedesu!
      Powiedziała, ze to po to, żeby Ola więcej o niej nie myślała - no cóż, można i
      tak :-(
      Jestem przeciwnikiem grzebania zwierzątek rozumianemu jako obrzęd quasi-
      religijny, ale z drugiej strony ma to sens, bo jest "ekologiczniejsze".
      Życzę Ci pogody ducha i siły na pożegnanie z Twoim Małym Przyjacielem.
      aard
      • kropka. Re: Trzymaj się Aniu! 06.12.02, 15:09
        Nie ma znaczenia, czy nasz przyjaciel jest mały, duży, pierzasty, na czterech
        czy na dwóch nogach. Jest przyjacielem i strata boli jak diabli. Straciłam juz
        kilka bardzo bliskich mi zwierząt. Zawsze jednak jakimś pocieszeniem dla mnie
        jest to, że miały dobre życie i bardzo, ale to bardzo dużo miłości z
        wzajemnością.
        Nie przeskoczymy tego, co nieuchronne. Ale 12-letni kanarek? Nieźle musiało mu
        być z Tobą, jeśli dożył tak sędziwego wieku :)
        serdeczności
Inne wątki na temat:
Pełna wersja