Napad sentymentalnej fantazji...

10.12.02, 23:53
Godzina słynna piąta pięć
Wyłączam budzik
Dźwigam się...
Rano trzeba wstać,
więc najlepiej budzikom śmierć.
Nakręcane dłonie nie obejmą Was jeśli natychmiast wyrzucicie budzik za okno.
A społeczeństwo śpi i mleko mu się śni, co w półlitrówkach stoi na progu.
Przerażająca jest siła nałogu!
Ja jestem nałogowcem w stosunku do czasu, im więcej go zużywam, tym więcej
potrzebuję. Wybijam 12-tą, na godzine przed północą. Dookoła mnie tylko
samochody i czas. Czas na przejście przez ulicę, kac na całe moje życie.
Pijane smoki zlizują daltonistkę zebrę z asfaltu /przymroziło na wiaduktach.
Wydawałoby się, że tyle tu bezkolizyjnych skrzyżowań /jedyne co zielone o tej
porze, to światłą na tych skrzyżowaniach/. Skrzyżowałem się dziś z
fiołkowooką fluidami naszych dezodorantów i nie mogę spać. Pod bluzeczką lila-
róż, czuły telegram wystukuje treść depeszy...Depeszę przyniósł księżycem
zalany zmrok...ten wątek jest jak tasiemiec, nie można się go pozbyć, ale
lepiej mieć tasiemca, niż nie mieć żadnego życia wewnętrzenego...
    • Gość: Dos Mollendos Re: Napad sentymentalnej fantazji... IP: 212.191.74.* 11.12.02, 15:45
      POEZJA!!! Ja tak nie umiem - patrz: WS. Pozdrawiam - Huan dM.
    • aard Re: Napad sentymentalnej fantazji... 11.12.02, 16:53
      To jest całe posklejane z tekstów piosenek, tylko ,że ja części z nich nie
      znam? Czy może jednak tylko fragmentami? Tak czy owak piękne.
      Chuanie, Ty umiesz inaczej - dramatyczniej i makfajowiej. --> WS
      • Gość: Dos Mollendos Re: Napad sentymentalnej fantazji... IP: 212.191.74.* 11.12.02, 16:58
        Dziś jestem w nastroju Majebanym.
        • Gość: de Kotlet Mielony Re: Napad sentymentalnej fantazji... IP: *.fenix.osiedle.pl 11.12.02, 17:02
          Mo i co z tego:))
      • Gość: de Kotlet Mielony Re: Napad sentymentalnej fantazji... IP: *.fenix.osiedle.pl 11.12.02, 17:01
        A mi się właśnie przypomniało jak kiedyś na angielskim powiedziałam
        "I have worms" (Bo hodowałam wtedy dżdżownice w pudełku po margarynie),
        a Amerykańcy popatrzyli na mnie z lekka dziwnie ...i wtedy sie okazało,że dla
        nich to oznaczało,ze mam jakieś pasożyty w organiźmie
        • Gość: Dos Mollendos Re: Napad sentymentalnej fantazji... IP: 212.191.74.* 11.12.02, 17:09
          A ja: Yes, I Dont i wszyscy się ze mnie śmiali. O jeden gupi apostrof w dącie...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja