med_max
10.12.02, 23:53
Godzina słynna piąta pięć
Wyłączam budzik
Dźwigam się...
Rano trzeba wstać,
więc najlepiej budzikom śmierć.
Nakręcane dłonie nie obejmą Was jeśli natychmiast wyrzucicie budzik za okno.
A społeczeństwo śpi i mleko mu się śni, co w półlitrówkach stoi na progu.
Przerażająca jest siła nałogu!
Ja jestem nałogowcem w stosunku do czasu, im więcej go zużywam, tym więcej
potrzebuję. Wybijam 12-tą, na godzine przed północą. Dookoła mnie tylko
samochody i czas. Czas na przejście przez ulicę, kac na całe moje życie.
Pijane smoki zlizują daltonistkę zebrę z asfaltu /przymroziło na wiaduktach.
Wydawałoby się, że tyle tu bezkolizyjnych skrzyżowań /jedyne co zielone o tej
porze, to światłą na tych skrzyżowaniach/. Skrzyżowałem się dziś z
fiołkowooką fluidami naszych dezodorantów i nie mogę spać. Pod bluzeczką lila-
róż, czuły telegram wystukuje treść depeszy...Depeszę przyniósł księżycem
zalany zmrok...ten wątek jest jak tasiemiec, nie można się go pozbyć, ale
lepiej mieć tasiemca, niż nie mieć żadnego życia wewnętrzenego...