Bribery

11.12.02, 11:18
Zainspirowany jednym z wątków na forum, chciałbym poruszyć tu temat
łapówkarstwa. W jaki sposób owe zjawisko miałoby być zwalczone w naszym
kraju, skoro już w tak młodym wieku (domniemywam, iż autorka wątku jest tuż
przed rozpoczęciem swoich pierwszych studiów) rodzi się w czyjejś głowie...?
Ktoś powie, że w "ekstremalnych" sytuacjach (np. starając się o koncesję czy
też pozwolenie odpowiedniego organu na ... itp.) każdemu przyjdzie do głowy
myśl o możliwości sięgnięcia do kieszeni (dla świętego spokoju) i
skorumpowania odpowiedniej osoby w celu uzyskania korzyści - ale już w tak
młodym wieku? Nie rokuje to dobrze na przyszłość polskiego społeczeństwa...
Nie mam pojęcia czy byłbym w stanie dać łapówkę, by dostać się na wymarzony
kierunek studiów. Nie wydaje mi się, gdyż na pewno stanąłbym kiedyś sam przed
sobą z pytaniem - na co mnie w takim razie tak naprawdę stać, skoro nie
potrafiłem zrobić wszystkiego, by dostac się tam uczciwie?

---
Unikorn
    • aard Popieram Twój sceptycyzm. 11.12.02, 11:26
      Czytałeś to, więc wiesz:
      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=3910819&a=3911437
      • unikorn Re: Popieram Twój sceptycyzm. 11.12.02, 11:36
        O właśnie, link się przyda - dzięki Aardzie.
        (Nie chciałem rozwijać dyskusji, idącej trochę w innym kierunku na tamtym wątku)

        ---
        Unikorn
    • unikorn Bribery (czyli "łapówkarstwo") c.d. ... 12.12.02, 21:15
      Dyskusja nt. łapówkarstwa w głowie młodszego pokolenia rozwinęła się pięknie w
      wątku, do którego link zamieścił Aard, ja natomiast chciałbym poruszyć jeszcze
      jeden aspekt w kwestii korpupcji - korupcji przy wyrabianiu prawa jazdy.
      Zaświtała mi w głowie taki pomysł, kiedy to wczoraj zatrzymali mnie "mili"
      panowie z drogówki w pożyczonym samochodzie (w miarę nowym)
      Tak się składa że, zaraz po ukończeniu ustawowego wieku je wyrobiłem JAK
      NAJBARDZIEJ UCZCIWIE, w dodatku ZA PIERWSZYM RAZEM !!! (ale kiedy to było? ;-))
      Nawiązała się ciekawa dyskusja i wszystko skończyło się ok.

      Ale tak się zastanawiałem, że w sumie mieli rację twierdząc, że coraz to więcej
      ludzi "daje w łapę" a potem mamy na drogach niewykwalifikowanych kierowców,
      przez których inni "bardziej wykwalifikowani" musza się męczyć na drogach...
      Druga strona medalu to egzaminatorzy "żyły", którym sprawia
      przyjemność "oblewanie" przyszłych rajdowców miejskich.

      I pewnie bym był w stanie zrozumieć zdesperowanych kandydatów do prawka, gdyby
      nie fakt, że dokonałem tego wiekopomnego czynu i zdałem uczciwie za pierwszym
      razem, jakem Unikorn :))

      Pewnie nikt się nie przyzna tak pod własnym nick'iem (mówię o ogólnie "znanych"
      nick'ach), ale ciekawe czy ktoś tu dał w łapę, by móc pojeździć...?
      (to nie prowakacja, wątek pewnie i tak padnie...)

      Pzdr.

      -
      • Gość: Maruda Re: Bribery (czyli 'łapówkarstwo') c.d. ... IP: *.tvsat364.lodz.pl 12.12.02, 21:30
        Ja z prawdziwą przyjemnością zdałem za drugim razem. Uczciwie. Nawet miałem frajdę, bo wiedziałem na czym pojechałem za pierwszym razem (punkt charakterystyczny, gdzie nie pierwszy i nie ostatni raz oblewają), wiedziałem, że mogę jeżdzic nawet niemal 40 min (jak za pierwszym razem), wiedzialem, jaki jest stosunek egzaminatora do mlodego wiekiem kierowcy (za pierwszym razem juz zanim ruszyłem usłyszałem, ze pewnie nie zdam) Generalnie byłem spokojniejszy co do umiejętności, choć sam stres, ciężar psychiczny się powiększył. Jak to mówią- pierwszy raz zawsze boli. A liczyłem się z tym, że i za szóstym mogę oblać (brat zdał za siódmym). Ale udało się zdać wcześniej :)
        Ponieważ ustawowy wiek przekroczylem w tym roku, więc i doświadczenie mam małe, wręcz żadne. Pozdrawiam, M.
      • aard To jest nas dwóch :-) 13.12.02, 10:16
        unikorn napisał:

        > Pewnie nikt się nie przyzna tak pod własnym nick'iem (mówię o
        ogólnie "znanych" nick'ach), ale ciekawe czy ktoś tu dał w łapę, by móc
        pojeździć...?

        Faktycznie, ja się nie przyznam...
        Może dlatego, że zdałem też za pierwszym razem i bez łapówkarstwa.
        Choć może niezupełnie. Było to 13 listopada 1995. Kiedy już egzaminator
        powiedział: zdał pan, ja cały szczęśliwy wysiadłem, a on za mną woła: co to ma
        być? Łapówka?! Odwracam się i widzę, że wyciąga do mnie rękę z... monetą
        dziesięciogroszową, która wypadła mi z tylnej kieszeni na siedzenie Cientka :-)
        Jako ciekawostkę dodam, że byłem tego dnia jedynym szczęśliwcem z 10 osób,
        które zdawały...
        Z kierowniczymi pozdrowieniami,
        aA
        Rd
        • unikorn Re: To jest nas dwóch :-) 13.12.02, 19:34
          GRATULUJĘ !!!
          Wierzę że nie musisz się do niczego przyznawać i że zdałeś uczciwie.
          Potrafię w to uwierzyć (niestety nie tak jak większość, która ma pecha bądź też
          nie ma umiejętności i jakoś nie potrafi tego zrozumieć, że jednak można...)

          Do trzech razy sztuka (próby podchwycenia tematu łapówkarstwa na forum):
          Kontrola biletów (ok. 1 tydzień temu) - linia 82 - K =kanar / P =pasażer:
          K: Proszę bilet do kontroli.
          P: ...
          K: Bilet proszę okazać.
          P: ... (udaje, że to nie do niego)
          K: Nie ma pan biletu?
          P: Wyciąga migawkę - ważną 'do wczoraj'.
          K: Ten bilet był ważny do wczoraj proszę pana.
          P: ... (udaje że to nie jego migawka ;-))
          K: Proszę okazać jakiś dokument.
          P: Rozgląda się (a ponieważ stałem tuż obok obawiałem się, że zaraz wyskoczy z
          jakimś nożem i go sterroryzuje, albo nie wiadomo co wymyśli... ;))
          K: Prosze pana, jeżeli pan nie okaże jakiegoś dokumentu wezwiemy policję.
          P: Nie mam dokumentów.
          K: A pieniądze pan ma?
          P: ... (?)
          K: < To co? ZAPŁATA NA MIEJSCU czy piszemy mandat kredytowy? (!!!) >

          Poważnie! To wszystko autentyk! Na tzw. "bezczela" i to przy mnie...
          Chyba nie ma już zapłaty na miejscum prawda...? (a może się mylę...)

          -
          • Gość: Maruda Łaópa dla kanara- norma? IP: *.widzew.net / *.tvsat364.lodz.pl 13.12.02, 19:42
            Jeśli nie ma już zapłaty na miejscu, to podpisuję się pod tą historyjką :( W Listopadzie miałem taką sytuację. Migawka ważna 'do wczoraj'. Kanar też zaproponował opłatę na m-cu. Oczywiście wybrałem mandat.
Pełna wersja