geograf
27.12.02, 11:55
:-)
Jak to jest u Was z postwą astety/wygodniaka??
W ciężkich sytuacjach wybieracie łatwiejsza drogą skrócenia sobie wędrówki (ale tez z dojściem do celu), czy może trwacie w swoim postanowieniu do końca, aż nie uda Wam sie jego wypełnić??
Jak myślicie...lepiej jest uciekać od problemu w miejsce gdzie jest lepiej i łątwiej, czy lepiej samemu działać i później mieć dziką satysfakcję z dokonanej rzeczy??
Asceta, czy Wygodnicki z Ciebie??