Świąteczne porządki :))

27.12.02, 19:34
No i udało się. Udało się zmusić rodzinę do zrobienia domu z przechowalni
osób i rzeczy. Od sierpnia ciągle ktoś się wprowadzał i wyprowadzał, zabierał
meble i przywoził inne na przechowanie, zajmował zwolniony pokój i przenosił
do niego część swoich klamotów, kupował coś całkiem zbędnego, ale może
przydasie. Utarte określenia typu „pokój Marysi”, „szafa Karoliny” „biurko
Jaśka” straciły zupełnie sens.
- podlej kwiaty. W pokoju Maryśki też.
- W którym? Nowym czy starym?
- W starym, bo w nowym jest już z powrotem Maciek. Nie zauważyłeś?
- Maciek wprowadził się do pokoju Pietrka. Nie zauważyłaś?
Można było zwariować. W dodatku Mężczyzna Życia przy dzielnym udziale
starszych chłopców powiesił był wreszcie nowe (nowe! dwa lata leżały!) półki
na gazety i trzeba było zrobić z nimi porządek.
- każdy sprząta swój pokój – zarządziłam
- Pieprzone święta – mruknął Piotruś
- A mnie trzeba przestawić łóżko – jęknęła Marysia
- A mnie szafę! – zawołał Jasiek z nadzieją, ze może zdarzy się cud.
- Meble przestawiają chłopcy, Jasiek wyrzuca śmieci – powiedziałam zamykając
dyskusję.
- Jasne! Zamówienia składać z trzydniowym wyprzedzeniem – warknął Maciek i
trzaskając drzwiami zniknął w swoim (pardon, Piotra) pokoju. Reszta
rozpierzchła się w minorowych nastrojach.
Zapanowała cisza. Cisza przed burzą.
Milczący dotąd Mężczyzna Życia wziął pod pachę plik gazet i z zadowoleniem
walnął się na kanapie.
- A ty co?! Bierz się za składanie tej makulatury. Półki dla dekoracji wiszą?
Niania nie oszczędzała nikogo.
- Masz rację, Nianiu. Muszę też książki uporządkować wreszcie.
- Książki zostaw w spokoju, bo się znów zaczytasz. Nie ma czasu. Jazda do
roboty, bo placka nie dam!
No tak. Drożdżowy placek Niani jest zawsze argumentem ostatecznym. Nikt, ale
to nikt z nim nie dyskutuje. Nawet, a może głównie Mężczyzna Życia.
Zabrałam worki śmieciowe i zajęłam się swoją szafą. Wieszak po wieszaku
ściągałam ciuchy segregując na „do oddania”, „na szmaty”, „do noszenia”. Po
godzinie poszłam po nowe worki, po następnej zawołałam Jaśka, żeby wyrzucił
śmieci. Pękająca dotąd szafa była niemal pusta, a ja znów nie miałam się w co
ubrać. Przechodząc do szafy Mężczyzny Życia zajrzałam do salonu. Najdroższy z
Najdroższych stał oparty o ścianę i czytał gazetę.
- Miałeś wyrzucać, a nie czytać, warknęłam
- Ale żeby wiedzieć co wyrzucić, muszę przeczytać, nie?
- Nie! Wywalaj jak leci. Co drugą. Inaczej nie skończysz do wigilii. Jasiek,
wywal śmieci po ojcu!
Z szafą Bruneta poszło szybciej. Większość na szmaty, kilka sztuk do oddania.
Zawiązałam worki, napisałam kartki „do oddania” i „szmaty” i wystawiłam pod
drzwi.
- Jasiek, masz kolejne śmieci! zawołałam i zaopatrzona w kolejne worki
wlazłam do szafki z lekarstwami.
Matko! Co tam się działo! Mogłabym założyć własna, nieźle zaopatrzoną aptekę.
W połowie roboty zajrzałam do salonu. Na kupce do wywalenia leżały trzy
Wyborcze i dwa Dzienniki, Brunet Życia siedział na dywanie i czytał.
- Kochanie, zaraz mnie szlag trafi. Mam zawołać Nianię do pomocy?
- Nie, nie. Już sprzątam, powiedział Brunet, a jego ręce gwałtownie
przyspieszyły.
Z góry rozlegał się płaczliwy głos dziewczyn
- Sama nie dam radyyyyy....!!!
- Zabieraj ten fotel! Ale już!!!
- Jasiek, zabierz wreszcie te śmieci, bo nie mam się gdzie ruszyć!
- Przecież się nie rozerweeee! Po kolei zabieram!
Wlazłam na górę. Na środku korytarza stała szafa Maćka i suszarka z łazienki.
W drzwiach pokoju Marysi zaklinował się stolik z wazonem. Po drodze walało
się psie legowisko i kocia miska. Skąd??? Nie wnikałam. Z pokoju Piotra
dochodziło głośne walenie. Uchyliłam drzwi... Piotruś siedział na krześle nad
wyjętymi z biurka szufladami. Brał po kolei każdą karteczkę i każde „coś” i z
głośnym „qrrrrrrrrrrwa!” wrzucał do worka śmieciowego.
- Opanuj się, bo panienek w pokoju tyle, że oddychać nie ma czym.
- Qrrrrrrrrwa! Po diabła te porządki! Skąd się tyle śmieci bierze! Qrwa! i
komu one przeszkadzają! Człowiek nie ma miejsca we własnym pokoju, qrwa! I
kto w ogóle qrwa wymyślił te święta! Jasieeeeeeeek! Bierz śmieci
qrrrrrrrrrrrrwa!
- Stolik mi się wepchnął w drzwi i nie chce się puściiiiiiić! jęczała Marysia
- Jak zdejmiesz wazon, to przechylisz stolik i wejdzie, radził Maciek.
- UWAŻAJ!!!! wrzasnął, niestety za późno. Ambitna dziewczyna pchnęła stolik.
Przeszedł, ale wazon zleciał. A co było w wazonie? Woda. Gdzie się wylała? Na
stertę wywalonych z szafy ciuchów. Dzięki temu wazon nie rozbił się, ale
wylegujący się na ciuchach pies został podlany wodą i oberwał wazonem.
Przerażony chciał zwiać, ale na swoje nieszczęście napatoczył się kot, więc
oberwał. Uciekający przed psem kot wskoczył na suszarkę wywalając ją wraz z
suszącymi się na niej bluzkami. Białymi. Goniące się zwierzątka przeleciały
zgodnie po całej tej stercie wpadając pod nogi wracającemu ze śmietnika
Jaśkowi, który zachwiał się i wpadł w nie mokrymi glanami. Usłyszeliśmy
trzask materiału. Zrobiło się cicho. Staliśmy nad resztkami ukochanej,
jedwabnej bluzki Karoliny, jedynej, w którą mieściła się bez problemu sześć
tygodni po porodzie.
Co Wam będę dalej pisać. Napiszę jedynie, że następnym razem dłuuuuuuugo będę
myślała, zanim zarządzę generalne domowe porządki. A co tam! Z brudu jeszcze
nikt nie umarł (podobno)

A jak było u Was?
    • aduram Re: Świąteczne porządki :)) 27.12.02, 19:40
      Kropka jak zwykle w formie :))) Proszę o jeszcze :)))
      • kropka. Re: Świąteczne porządki :)) 27.12.02, 19:43
        Ty mi tu nie kadź, tylko opowiadaj o swoich porządkach. Ile worów wyrzuciłeś?
        Też ciasno było w pokoju od panienek? :P
        • hubar Re: Świąteczne porządki :)) 27.12.02, 19:58
          Ja strasznie nie lubie porządków!!! Nie lubie, bo dla większości
          słowo "porządki" oznacza, że nie widać nieporządku. Ja jestem tego typu
          człowiekiem, że lubie mieć wiekszość uzywanych rzeczy pod reką. Moje porządki
          najczęście ograniczają się do wyrzucania gazet, oraz chowaniu wszelakich rzeczy
          po kontach :P
        • aduram Re: Świąteczne porządki :)) 27.12.02, 19:59
          Worów wyrzuconych ilość niezliczona, na szczęście żadna szafka w pokoju się nie zaklinowała :)))
          Ale pies swoje i tak wybrudził (cała wyduźdana po spacerze suka wskoczyła w białą czyściutką pościel) A czy w pokoju ciasno od panienek? Hm... Nie. Ciasno nie było, choć przyznam, że ze dwie mi się zdarzyły ;)
        • ixtlilto Re: Świąteczne porządki :)) 27.12.02, 21:11
          Ech... Porządki. Ja miałam to szczęście, że ostatniorobiłam mega-porządki;
          łącznie z przeczesywaniem szaf. Dlatego miałam troszkę mniej roboty, ale sama
          się dziwiłam- ile rzeczy może zmieścić się na biurku oraz na przeróżnych
          karteczkach i karteluszkach :)
    • geograf Re: Świąteczne porządki :)) 27.12.02, 23:19
      porządki- moja zmora.
      generalnie uchylam sie jak mogę od tej niecnej czynności i ku mojemu szczęściu- w tym roku również wymigałem się przed generalnymi porzadkami...ale czas w końcu nadejdzie...
      i będzie tego tyle worków ile u Kropki (pomimo, że mieszkam w bloku...)

      aż strach się bać...
    • jasam Re: Świąteczne porządki :)) 27.12.02, 23:36
      kropka. napisała:

      > No i udało się. Udało się zmusić rodzinę do zrobienia domu z przechowalni
      > osób i rzeczy.

      A ja bym zaczął tak:
      No i udało się. Udało się zmusić rodzinę do nie robienia z domu sterylnej
      przestrzeni mieszkalnej.
      Ubraliśmy dużą choinkę, którą zasłonięty został cały mój kąt komputerowy. I tym
      sposobem nie miałem dostępu, aby tam robic porzadki.
      pozdrowienia dla porządnickich.

      Gdy mnie pytają przed świętami czy juz porobione porzadki, zawsze odpowiadam,
      że porządki muszą robić ci co maja bałagan w domu. A ja nie muszę. haha.
Pełna wersja