CO TAKIEGO MAJĄ W SOBIE BRZYDKIE WYRAZY?

IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 19.10.01, 19:15
Używamy ich często, słyszymy je powszechnie w miejscach wszelkich, najbardziej
do tego nieprzystosowanych (ulica, tramwaj, kino itp.), czytamy na forum (na
szczęście coraz mniej, bo jest grupa walczących z tym forumowiczów - cmok!).
Nie mówię tu o ludzich z marginesu, spod budki z piwem.
Osoby kulturalne, z tzw. "dobrych domów", wykształceni - bluźnią, aż uszy bolą.
Sama też bez grzechu nie jestem i dziś na widok pewnego pisma puściłam wiązkę
tak soczystą, że dziadek - szwoleżer z zadziwieniem zza chmurki się wychylił
i z dumy zarumienił.
Wiem. Rozładowanie emocji. Ale dlaczego cytat z "Pana Tadeusza" emocji nie
rozładowuje, a stek przekleństw - tak?
Tylko bez cytatów, bardzo proszę! Znam i mogę spokojnie innych uczyć.
Chodzi mi o rozważania psychologiczno-lingwistyczno-filozoficzne.
Co takiego jest w tych wyrazach?
    • Gość: panBozia Re: CO TAKIEGO MAJĄ W SOBIE BRZYDKIE WYRAZY? IP: *.pai.net.pl 19.10.01, 19:29
      Gość portalu: kropka. napisał(a):

      > Używamy ich często, słyszymy je powszechnie w miejscach wszelkich, najbardziej
      > do tego nieprzystosowanych (ulica, tramwaj, kino itp.), czytamy na forum (na
      > szczęście coraz mniej, bo jest grupa walczących z tym forumowiczów - cmok!).
      > Nie mówię tu o ludzich z marginesu, spod budki z piwem.
      > Osoby kulturalne, z tzw. "dobrych domów", wykształceni - bluźnią, aż uszy bolą.
      > Sama też bez grzechu nie jestem i dziś na widok pewnego pisma puściłam wiązkę
      > tak soczystą, że dziadek - szwoleżer z zadziwieniem zza chmurki się wychylił
      > i z dumy zarumienił.
      > Wiem. Rozładowanie emocji. Ale dlaczego cytat z "Pana Tadeusza" emocji nie
      > rozładowuje, a stek przekleństw - tak?
      > Tylko bez cytatów, bardzo proszę! Znam i mogę spokojnie innych uczyć.
      > Chodzi mi o rozważania psychologiczno-lingwistyczno-filozoficzne.
      > Co takiego jest w tych wyrazach?

      Pewnie zaraz zostanę zjechany przez miłośników czystegi języka,
      ale dla mnie "brzydkie wyrazy" to melodia ulicy na której się wychowałem
      i na której żyję.
      • kropka. Re: CO TAKIEGO MAJĄ W SOBIE BRZYDKIE WYRAZY? 19.10.01, 20:06
        Gość portalu: panBozia napisał(a):

        > ale dla mnie "brzydkie wyrazy" to melodia ulicy na której się wychowałem
        > i na której żyję.

        Nie zostaniesz, przynajmniej przeze mnie.
        Świetny argument. I tak ciepło napisany... :))
    • Gość: vladip Re: CO TAKIEGO MAJĄ W SOBIE BRZYDKIE WYRAZY? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 19.10.01, 19:33
      ekspresja...
      pomysl sobie idziesz sobie spokojnie chodniczkiem i zachaczasz o wystajaca
      plyte chodnikowa...
      nie zrazona mowisz spokojnie niezbyt podniesionym glosem:
      "bardzo mnie irytuja wystepujace w naszym miescie niewielkie nierownosci w
      chodniku utrudniajace swobodne poruszanie sie"
      pomoglo???
      pzdr
      vladip
      • cumella Re: CO TAKIEGO MAJĄ W SOBIE BRZYDKIE WYRAZY? 20.10.01, 10:34
        WaldipkuI Podpisuję się pod tym wszystkimi posiadanymi kończynami!!! Poranek
        gdzina 8:02, w rozwianym płaszczu lecę do pracy na 8:00. Brakowało pół płytki w
        chodniku... mało nie straciłam zębów. To co syknęłam pod nosem zachowam dla
        własnej wie\adomości, ale przesłanie było dokładnie takie jak napisałeś.
        Pozwolę sobie zacytować: "bardzo mnie irytuja wystepujace w naszym miescie
        niewielkie nierownosci w chodniku utrudniajace swobodne poruszanie sie".

        Ostatnio pewna mama uskarżała się jak to jej larorośl klnie na podwórku -
        skądinąd chłopak anioł. Pogadałam chwilę z maluchem i wkońcu szepnął mi: "Bo ja
        nie chcę być od nich (tzn. klnących kolegów) gorszy psze pani"...

        I co Wy na to?
        • kropka. Re: CO TAKIEGO MAJĄ W SOBIE BRZYDKIE WYRAZY? 20.10.01, 13:55
          Przecież nie każę wam mówić "bardzo mnie irytuja wystepujace w naszym miescie
          niewielkie nierownosci w chodniku utrudniajace swobodne poruszanie sie".
          Ale dlaczego nie powiemy w takiej sytuacji np:
          "O żesz ty konstantynopolitańczykowianeczko", a użyjemy słów tych, które
          użyłaś, cumellko? Powszechnie uznanych za ...itd?
          Nie ma jakiegos psychologa na forum? Teoretyka literatury?
          Tylko sami uzytkownicy?
          Pozdrawiam
          • cumella Re: CO TAKIEGO MAJĄ W SOBIE BRZYDKIE WYRAZY? 20.10.01, 14:58
            Starsznie serio podeszłaś do tego kropko. Przy najbliższej okazji spytam się o
            to zanwcę tematu.

            Ale czy nie jest tak dlatego, że pewne słowa niosą w sobie ściśle określone
            emocje? Jak mówisz wiosna - to słyszysz śpiew kosa, widzisz pąki na drzewach.
            Jak mówisz cytryna, to ślina napływa Ci do ust, a jak morze, to czujesz bryzę
            na twarzy, przypomina Ci się lato... A jak mówisz ..urwa to jad Ci się ulewa!
            Czyż nie tak? Nie znaczy to, że jestem miłośnikiem przeklinania, ale co mam
            powiedzieć, kiedy jawi mi się przed oczami wizja pieniędzy u protetyka, to co
            mogę powiedzieć? Budyń czekoladowy?

            A tak na marginesie, automatyczne przypisywanie emocji słowom, chyba jakoś się
            nazywa w psychologii (sprawdzę to). Jest to mechanizm wykorzystywany w
            reklamach. Przykłady? bardzo proszę! bielsze od bieli? -Vizir!, świeży oddech? -
            blendamed!, na szczęście? arkopal!

          • zamek Re: CO TAKIEGO MAJĄ W SOBIE BRZYDKIE WYRAZY? 20.10.01, 23:21
            kropka. napisał(a):

            > Ale dlaczego nie powiemy w takiej sytuacji np:
            > "O żesz ty konstantynopolitańczykowianeczko
            Kropeczko, pomysł wart przyklaśnięcia, ale... już znany - vide "Miś", Wujek Dobra
            Rada i "Motyla noga!"
            A przechodząc do ad remu (też z "Misia") - kiedy byłem mały, to mówiłem, że nigdy
            kląć nie będę. Nie udało się. Szesnaście lat temu zauważyłem wadę montowanej
            przez Tatę szafy, co podsumowałem "Ale ją zj..ali!". Tata wpierw śrubokręt
            upuścił, a potem... obśmiał się na całego! "I tak się skończyło, madame!"
            Teraz? Cóż, staram się nie kląć. Ale, niestety, są sytuacje, których nic trafniej
            nie skomentuje niż przekleństwo.
            > Pozdrawiam
            Ja również bardzo serdecznie :)
            • ochman Re: CO TAKIEGO MAJĄ W SOBIE BRZYDKIE WYRAZY? 21.10.01, 00:27
              Zastanawialem sie czy sie tutaj wpisac, glownie dlatego ze nie wiem czy
              potrafie wyrazic jasno to co mysle. Nieraz walczylem z przeklenstwami na forum
              ale nie jestem im tak do konca przeciwny!?! :-)))

              Mysle ze jedynym dopuszczalnym miejscem i czasem na posluzenie sie
              przeklenstwem (np. dla podkreslenia czegos albo w zartach) jest w kregu
              przyjaciol. Zdecydowanie jestem przeciwny przeklenstwom w miejscach publicznych
              (czyli na przyklad na forum). Mmmmmmm - czy cokolwiek wyjasnilem? - nie jestem
              pewien....
        • Gość: zolka Re: CO TAKIEGO MAJĄ W SOBIE BRZYDKIE WYRAZY? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 02.11.01, 23:10
          czy sie tych wyrazow uzywa, czy tez nie chyba zalezy od osobowości i
          charakteru. Ja na przyklad potykajac sie o wystajaca plytke
          powiedzialabym "kurcze pieczone" i koniec. Fakt, ze jestem taka mloda
          dziewuszka, i soczyste K... w moich ustach brzmi po prostu smiesznie, ale
          oprocz tego staram sie nie uzywac sobie. I tyle. Oczywiscie, zalezy to od
          sytuacji, ale naduzywanie "tych" slow to po prostu prostactwo.
    • Gość: pepe Re: CO TAKIEGO MAJĄ W SOBIE BRZYDKIE WYRAZY? IP: 217.97.160.* 20.10.01, 18:16
      k**** jego mać!!! nie mogę się zalogować!

      Ważne jest silne "R", które rozładowuje emocje i zwrócenie uwagi otoczenia.
      Wspomniane słowo k**** pochodzi od słowa "krowa", ale głupio byłoby
      krzyknąć "krowa!!!" w momentach zdenerwowania, poza tym otoczenie mogłoby
      zacząć się głupio uśmiechać, albo wręcz nas olać, co wcale nie sprzyjałoby
      rozładowaniu emocji. Jest pewien wachlarz brzydkich słów i zwrotów, które
      zawsze zawierają silne "R", i jednocześnie gwarantują zauważenie naszego
      zmartwienia. I tyle. W innych językach jest zupełnie inaczej. W Grecji wcale
      nie czułem się lepiej po wykrzyknięciu słówka "malaka", zawsze ratowałem się
      poczciwą, staropolską kurwą.
      Zapewne malaka wzbudza zainteresowanie otoczenia, ale gdzie to cudowne "r"?
      pozdr.
      • Gość: NINNA Re: CO TAKIEGO MAJĄ W SOBIE BRZYDKIE WYRAZY? IP: 138.227.189.* 22.10.01, 17:45
        Ciekawe jest, ze ja na przyklad nie bluznie po polsku. Najwyzej mowie cholera.
        Ale nauczylam sie bluznic po szwecku i czasami mi sie zdaza.

        W szwecji poza slowami oznaczajacymi pewne czesci ciala, klnie sie uzywajac
        slow: diabel (djävol - albo rodzaj mnogi - djävlar) , szatan (satan, fan),
        gowno (skit) i pieklo (helvete). Synonymow z prostytutka uzywa sie tylko jak po
        angielsku.

        Nie ma nic lepszego jak krotkie "fan", albo przeciagniete "faaAAAaan",
        albo "saaaataaaan".

        A gdy naprawde cos nieprzyjemnego to mozna:

        Helvetes djävla skit - (piekielnie diabelskie gowno)

        wysyczane przez zacisniete zeby.

        :o)

        //NINNA
        • .pepe. Re: CO TAKIEGO MAJĄ W SOBIE BRZYDKIE WYRAZY? 22.10.01, 17:54
          Gość portalu: NINNA napisał(a):

          >
          > Helvetes djävla skit - (piekielnie diabelskie gowno)
          >
          > wysyczane przez zacisniete zeby.


          :))) wprost uszy więdną! :)))
          ależ delikatni ludzie tam żyją, Ninna!

          pozdr.
          • Gość: NINNA Re: CO TAKIEGO MAJĄ W SOBIE BRZYDKIE WYRAZY? IP: 138.227.189.* 26.10.01, 08:38
            Po polsku to wlasnie brzmi delikatnie, ale po szwecku nie jest. Jakbym zaklnela
            uzywajac przetlumaczonego k***a to by sie na mnie patrzyli ze zdziwieniem, bo
            to w ogule nie jest przeklenstwo, tylko wyzwisko. Oni na przyklad nie rozumieja
            wyrazu skurwysyn. "Jak mozna sie obrazac, gdy ktos wyzywa twoja mame a nie
            ciebie?". To jest kwestia kulturalna jakie slowa uzywa sie do bluznienia.

            A ze ja tak jak wiekszosc Polakow, nie rozumialam ze fan jest tak samo cziezkie
            bluznierstwo jak k***a, to i nauczylam sie bluznic. Staram sie uzywac tego jak
            najmniej. Nauczylam sie teraz tak zachowywac, ze gdy jestem w niebluzniacym
            towarzystwie, to nie bluznie, a gdy w bluzniacym, to bluznie.

            Smieszne jest ze bluznierstwa po polsku, po prostu nie przechodza mi przez usta.

            To jest prawda ze bluznia najczesciej ludzie ktorzy nie potrafia sie wyslowic.
            Bardzo czesto bluznia tutaj obcokrajowcy. Gdy brakuje przymiotnikow, jest latwo
            zabluznic, zeby okazac sile tego co ma sie do powiedzenia.

            //NINNA
            • ochman Re: CO TAKIEGO MAJA˛ W SOBIE BRZYDKIE WYRAZY? 26.10.01, 11:54
              z tym bluznieniem po szwedzku to swiata prawda. Kiedy bylem na studiach, moi szwedzcy koledzy
              nauczyli mnie "snusk humer" (fonetycznie:) Poniewaz znaczy to "brudny homar" (popraw mnie NINNO
              jesli sie myle), to myslac, ze jest to raczej zabawne, uzylem tego w towarzystwie. Dluuuuugo musialem
              wszystko odkrecac :-)))

              tutaj przeklina kazdy - niezaleznie od wieku, klasy, czy posiadania. Jezeli ktos ma ochote na posluchanie
              wykladu o slowie "fuck" to moge przeslac w formie mp3 (albo w chwili wolnej spisac i zamiescic tutaj)
              • Gość: NINNA Re: CO TAKIEGO MAJA˛ W SOBIE BRZYDKIE WYRAZY? IP: 138.227.189.* 29.10.01, 09:53
                Pisze sie to snuskhummer. Czy wiesz co to znaczy? Slowo snusk nie tylko oznacza
                brudny, najczesciej oznacza ono lekkie zboczenie seksualne. Gy mowisz do kogos
                snuskhummer to mowisz do niego ze jest zboczencem (lekkim zboczencem). Moze to
                rowniez oznaczac ze sie jest zbyt zainteresowanym seksem.

                //NINNA
      • Gość: Ixtlilto Re: CO TAKIEGO MAJĄ W SOBIE BRZYDKIE WYRAZY? IP: *.tvsat364.lodz.pl 02.11.01, 22:29
        pepe napisał:
        > W Grecji wcale nie czułem się lepiej po
        > wykrzyknięciu słówka "malaka",
        ... no moze Ty nie, ale jestem pewna ze komus o osobowisci zblizonej do
        kropki. nie bylo milo...

        a swoja droga... to wydawalo mi sie ze grecy uzywaja tego slowa jaki
        przymiotnika :/
    • Gość: andy Re: CO TAKIEGO MAJĄ W SOBIE BRZYDKIE WYRAZY? IP: 212.191.32.* 25.10.01, 09:44
      uzywanie wulgaryzmow jest spowodowane ubogim slownictwem oratora. kazde slowo
      mozna zastapic "mile brzmiacym" wyrazem uzywajac odpowiedniej intonacji. jesli
      sluchacze sa wychowani w tym samym kregu kulturowym, bluźnierca zostanie
      wlasciwie zrozumiany. aby wyslowic sie jezykiem literackim, tzeba wlozyc
      odrobine wysilku, blysnac intelektem. chociaz znam jedna osobe, ktora bluźni
      artystycznie. przez pol godziny potrafi mowic o czyms, okraszajac swoje
      wystapienie publiczne roznymi wulgaryzmami, nie powtarzajac ani razu wczesniej
      uzytego przeklenstwa.jego wypowiedź brzmi jak humoreska i nie razi wulgarnościa.
      generalizujac -ludzie bluźniacy to miernota intelektualna.
      przypomniał mi się pewien dialog:
      Wchodzi kowboj do baru i pyta zaczepnie
      -kto k***a!
      od stolika podnosi się poteznie zbudowany mezczyzna i odpowiada
      -ja k***a!
      kowboj z przestrachem
      -o k***a...
    • Gość: ELVIZ Odsyłam do wykładu o słowie qrwa! IP: *.mipro.pl 26.10.01, 09:31
      Bardzo mądry wykład który zamieściłem na forum GW. Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja