Zadłużony lokator przed sądem

23.05.06, 22:50
Przepraszam, że się wtrącam, ale ktoś, kto nie był w stanie płacić czynszu nie
może podlegać licytacji, co najwyżej eksmisji.
Jeśli nie płaci czynszu to jednemu z właścicieli, czyli gminie. Zadłużenie
wobec wspólnoty powstaje w relacji właściciele - wspólnota.
Dziwnym wydaje się powstanie tak gigantycznego zadłużenia i odsetek - (25 tys.
zł x 2).
Nieuprawnione jest twierdzenie, że ów lokator przez parę lat mieszkał na koszt
sąsiadów i to nie inni ludzie płacą za zadłużonego (Jana K.).
Racje lokatora w sądzie przedstawić w sądzie może sam lokator, zbędna jest tu
dobra wola dyrektora AN. I skoro obecnie lokator regularnie płaci czynsz to po
co temu problemowi nadawać aż taki rozgłos. Wystarczy przecież wycofać pozew z
sądu.

Chyba, że mamy tu do czynienia z z jednym z właścicieli lokalu. W tym
przypadku jednak, regulacja rynku nieruchomości podpowiada, aby w tej sprawie
wypowiedział się ogół właścicieli nieruchomości.

Pozdrawiam
    • Gość: wt Re: Zadłużony lokator przed sądem IP: *.toya.net.pl 23.05.06, 23:48
      I śmiesznie i ponuro. W administracjach już tak jest.
    • Gość: krotki Re: Zadłużony lokator przed sądem IP: *.torun.mm.pl 24.05.06, 09:26
      radziłbym uwaznie przeczytać artykuł i założyc - co zreszta jest oczywiste - że
      dzienikarz GW to szukający sensacji niekompetnety podniet, piszaczy z definicji
      brednie, no i mylący wszysto wz wszystkim. czynsz z opłatami itp.
      Sprawa jest czysta licytowac można własność - czyli jest właścicielem, czynsz -
      to koszt utrzymania plus fundusz remontowy, Nie płacił on to ktos musiał
      utrzymac dom - inni właścicile. Ma problem - ale to nie mój problem tylko tego
      pana - jak to atrakcja i poco interwencja akurat tu - sam mam kilku loktorów co
      tak straciło własnościowe mieszkania i wrócili "na komorne"- takie życie.
      Pozdrawiam
      • Gość: michal.jagiello Re: Zadłużony lokator przed sądem IP: *.lodz.agora.pl 24.05.06, 10:17
        Jako z Pańskiego oczywistego założenia „szukający sensacji niekompetentny
        podniet piszący z definicji brednie” chciałbym niesmiało zwrócić uwagę, że sam
        w tej interwencji nie znajduję sensacji, bo nie ja szukałem Jana K, tylko on
        zwrócił się o pomoc do redakcji. Nie płacił w ogóle niczego - ani czynszu, ani
        opłat., Chyba nie oczekiwał Pan, że wyliczę w tekście drobiazgowo, za co ów
        człowiek nie płacił, bo to raczej nikogo nie interesuje. Wzmianka o licytacji
        to słowa samego Jana K., więc brak znajomości prawa własnościowego proszę
        zarzucać jemu, a nie mnie.
        Jeszcze gwoli wyjaśnienia „jaka to atrakcja i po co interwencja”: opisujemy
        sytuacje, w których ludzie zwracają się do Gazety o pomoc. Nie musi to być
        wcale „atrakcja”. Przedstawiamy tylko problem. Po co? Bo dobrze, jeśli uda się
        pomóc. W tym przypadku Jan K. zapłaci dług, bo zobowiązał się do tego na
        łamach, a nie jest człowiekiem nieuczciwym.
        Pozdrawiam, o ile raczy Pan przyjąć pozdrowienia od kogoś, kto z definicji
        pisze brednie. Przy okazji:będę wdzięczny za wyjaśnienie, co to jest „podniet”?
        Jestem ciekaw, bo z takim wyzwiskiem jeszcze się nie spotkałem.
        • citoyen W obronie Pana Michała Jagiełły 24.05.06, 11:18
          Wywołałem temat ale nie przypuszczałem takiego gniewnego obrotu sprawy. Pan
          Jagiełło ma rację, został w sprawę zaangażowany, choć otrzymał porcję
          nieprawdziwych, sprzecznych danych o istocie problemu.
          Z całą pewnością rzecz dotyczy właściciela lokalu mieszkalnego stanowiącego
          ułamkową część nieruchomości stanowiącej z mocy prawa Wspólnotę Mieszkaniową.
          Starsi ludzie z reguły nie odróżniają pojęcia czynszu płaconego właścicielowi, a
          kosztów zarządu wynikających z utrzymania nieruchomości wspólnej. Należy takim
          ludzionm z reguły wybaczać, cóż transformacja ustrojowa dokonuje się w bólach i
          w świadomości osób starszych stanowi ona problem nie lada jaki.
          Dziwić się jednak należy dyrektorowi AN "Centrum, wygłaszającemu szereg opinii
          nie przystających do obowiązującego stanu prawnego. Po pierwsze, sprawami
          wspólnoty zajmuje się zarząd skladający się z osób fizycznych bądź prawnych.
          Zakład budżetowy nie posiadający osobowości prawnej, takim zarządem z mocy prawa
          nie jest. Możliwe jest, że wspólnota powierzyła AN czynności
          zarządzania/administrowania, ale z tekstu tak nie wynika. Skoro to nie
          administracja jest stroną, lecz ludzie, czytaj właściciele, to jest tak jak
          przypuszczam. Dyrektor nie może rozumieć racji lokatora, ponieważ wspomniany Pan
          Jan K. nim de iure nie jest. Dyrektor w takim razie myli się twierdząc, że Pan
          Jan K. regularnie płaci czynsz, są to zapewne zaliczki na poczet kosztów
          zarządu, składka na fundusz remontowy i opłaty za media technicze.
          Całe zamieszanie wyniknęło z typowego qui pro quo, a Pan Michał Jagiełło nie
          ponosi najmniejszej winy z tego tytułu.
          Pozdrawiam
          • Gość: michal.jagiello Re: W obronie Pana Michała Jagiełły IP: *.lodz.agora.pl 24.05.06, 15:31
            Długo usiłowałem uporządkować to, co mówił Jan K. - bez skutku, bo człowiek był
            w przeddzień procesu i bardzo zdenerwowany. Generalnie powiedział, że kamienica
            jest własnością wspólnoty, zarządza nią AN, a dyrektor w AN-ie jest też
            dyrektorem wspólnoty, umorzy mu odsetki, jeśli on wpłaci sumę podstawową długu.
            Rozwikłanie tego wszystkiego zajęłoby z tydzień, a opisanie w tekście - ze trzy
            strony, które znudziłyby przede wszystkim redaktora prowadzącego wydanie (co
            oznacza, że tekst poszedłby w komputerze przez F8). Dla Jana K. najważniejsza
            była zwłoka w procesie - na to nic nie można poradzić, ale przynajmniej zapłaci
            dług (bo teraz muszę sprawdzić, czym się sprawa zakończy, a człowiek obiecał
            jednakowoż).
            Przy okazji: mam pomysł, żeby na forum sporządzić idealny program wyborczy dla
            Łodzi przed jesiennymi wyborami samorządowymi. Wiadomo, co jest z AN-ami,
            wspólnotami itp. Może Pan z racji doświadczenia podrzuci pomysł=punkt takiego
            programu dotyczący nieruchomości gminnych i innych? Tzn. że trzeba tę bolączkę
            rozwiązać tak i tak. A potem będziemy sprawdzać, który z kandydatów ogłosi
            program najbliższy ideału, konkretny i bez ględzenia... Pozdrawiam
            • citoyen Panie Redaktorze, 24.05.06, 16:38
              "Strategia rozwoju budownictwa mieszkaniowego w Łodzi jako czynnik mobilności
              społecznej i przestrzennej oraz dynamizacji rozwoju gospodarczego miasta".
              To kompleksowy program mieszkaniowy, rozpisany na poszczególne elementy, działy,
              sektory; przygotowywałem go od kilku lat. Na bieżąco monitoruję rynek
              nieruchomości, a z propozycjami czekam na zmianę samorządową. Ona wkrótce
              nastapi, przyjdą ludzie otwarci i skłonni zwrócić twarz ku mieszkańcom,
              społeczności samorządowej i uruchomią naturalny potencjał i kapitał społeczny.

              PS. Dyrektor AN nie może być dyrektorem wspólnoty, to taka życzliwa miła sercu
              uwaga. Co najwyżej, może z racji posiadanej licencji być zarządcą "namaszczonym"
              przez ogół właścicieli.

              Pozdrawiam serdecznie
    • Gość: gość Lokator czy właściciel ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.06, 11:10
      W artykule pomieszane pojęcia: lokatora, właścicieli, zarządcy, czynszu !!!
      Zakład budżetowy AN Łódź-Bałuty "Centrum" reprezentowany przez Jerzego Janusza
      nie może zarządzać budynkiem wspólnoty mieszkaniowej w jej imieniu.
      Zakład budżetowy nie ma osobowości prawnej ani zdolności sądowej, więc nie może
      reprezentować wspólnoty w sądzie.
      Zarządzanie budynkiem wspólnoty przez jednostkę komunalną gminy jest wg. NIKu
      nielegalne !!

      www.nik.gov.pl/wyniki_kontroli/dokumenty/2004002.doc

      "2.2.2. Przyjęte przez wszystkie skontrolowane gminy regulacje w zakresie
      komunalnego zasobu lokali użytkowych nie wystarczały do racjonalnego nim
      gospodarowania, nie zawsze miały odzwierciedlenie w obowiązującym stanie
      prawnym, a nawet były sprzeczne z tym stanem, co było działaniem nielegalnym.
      Odnosiło się to w szczególności do zarządzania przez zakłady budżetowe gmin,
      nie tylko lokalami użytkowymi, ale także nieruchomością wspólną i mieniem
      stanowiącym własność innych podmiotów, co było niezgodne z art. 7 ustawy o
      gospodarce komunalnej, bowiem działalność ta wykraczała poza zadania o
      charakterze użyteczności publicznej (opis str. 14-15)".

      • Gość: xyz Re: Lokator czy właściciel ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.06, 18:24
        Citoyen ma zwyczaj drobiazgowo i szczegółowo wyjaśniać całą sprawę, kompletnie
        ją zaciemniając. Rozumiem, że fachowców drażni nieodróżnianie poszczególnych
        należności - czynszu od opłat wobec wspólnoty czy administracji i czy dyrektor
        AN ma prawo się wypowiadć. Ale chyba nie chodzi tu o akademickie dyskusje tylko
        o nieszczęście człowieka, który znalazł się pod kreską i szuka pomocy w
        gazecie. Sytuacja jest mocno "emocjonalna" i akademickie szczegóły mają
        znaczenie drugorzędne. Natomiast ten wielki ładunek agresji jest chyba bardzo
        nie na miejscu.
        Biorąc pod uwagę różnorodność tematyki podejmowanej w inwerwencjach przez GW
        trudno oczekiwać, aby dziennikarze byli mistrzami świata w przepisach
        prawnych we wszystkich w zasadzie dziedzinach życia, tym bardziej że istotne
        dla interwencji, jak mi się wydaje, jest natychmiastowe reagowanie w obronie
        czytelnika i zupełny brak czasu na wertowanie ksiąg prawnych.
        • citoyen Re: Lokator czy właściciel ? 24.05.06, 19:59
          Pełna zgoda na takie postawienie sprawy. Myślę, że problem jest do rozwiązania i
          niekoniecznie należy uciekać się do rozstrzygnięć sądowych, taniej i mniej
          stresująco. A jeśli coś zaciemniłem, to postaram się następnym razem rozjaśniać
          mrok.
          Pozdrawiam
Pełna wersja