ewa112
25.05.06, 14:22
Piszę w sprawie która mnie dzis trochę wytraciła z równowagi a mianowicie:
jako osoba bezrobotna chciałam dzis skorzystać z sali multimedialno-
szkoleniowej otwartej niedawno w Urzedzie Pracy przy ul. Milionowej - mówili
o tym Państwo w ŁWD i stąd tez zaczerpnełam swoją informacje o jej istnieniu.
Za dwa tygodnie mam rozmowę w sprawie pracy na która muszę wziąc z sobą CV i
kopie dyplomów i chciałam wydrukowac CV i skorzystac z internetu żeby znależć
materiały potrzebne mi do rozmowy i cóż uslyszałam od 2 Pań którym
najwyrazniej przeszkodziłam w czym,
a) ksero jest na dole - płatne (rozumiem bezrobotni bez prawa do zasiłku
przeciez maja pieniądze na dziesiątki stron ksero)
b) drukować CV nie mogę bo ....mogę zawirusowac komputery (czyżby w otwartej
z taka pompą sali nie zainstalowano programu komputerowego) i co najciekawsze
gdy powołałam się na to, że przecież w ŁWD mówili Państwo że można drukowć
usłyszałam, że "była to luźna informacja prasowa -niewiążąca"
c) z internetu tez nie mogę skorzystać
I nie chodzi o to, że mnie się coś od urzędu należy tylko po raz kolejny
zastanawiam sie po co on jest-siedzę właśnie w kawiarence internetowej
(raptem 2 PLN za godzinę) gdzie nie jestem intruzem, gdzie znajdę potrzebne
mi informacje i wydrukuję konieczne dokumenty, jak napisac CV i list
motywacyjny dowiem sie za darmo w pierwszej lepszej polskiej lub zagranicznej
agencji pracy i jeszcze poczuję sie jak ktos wyjątkowy bo ktoś się moim
ogromnym problem zainteresuje i bedzie chciał mi pomóc.
A Urząd Pracy po co jest ...nie wiem ale zawsze po wizycie w tym miejscu
(kiedys równiez jako pracodawca) znacznie wzrasta mi ciśnienie. I nie
rozumiem jak informacja podana przez ŁWD przy udziale Prezydenta Łodzi moze
byc luźna i niewiążąca.....może ktoś z Państwa to wyjasni. Może wiążace są w
takim razie cyrografy podpisane własną krwią ...żyjemy chyba w dziwnym
mieście.