wolt-r
26.05.06, 12:25
Przez miliony lat człowiek ewoluował w środowisku pełnym patogenów,
komensali,
pasożytów itd. Nie wiedział nic o zarazkach, o cyklach życiowych tasiemców,
owsików... Po prostu jadł to, na co mił ochotę: brudne korzenie (świeżo
wyrwane warzywa), surowe mięso (bo nie miał ognia w danej chwili lub mięso
było
już nadpsute).
Normalne, że przez całe życie miał w sobie mnóstwo organizmów szkodliwych
(pasożyty), jak i nieszkodliwych (komensale). Każdy miał owsiki, jakieś
glisty... i inne ustrojstwo. Organizm człowieka z tym walczył i zwykle
uzyskiwał pewien stan kompromisowej równowagi: mało pasożytów, ale jednak
obecne.
Od stosunkowo niedawna, bo od około 200 lat, znane są bakterie, ich rola,
proces sterylizacji, obalona została teoria samorództwa...
Tylko od 200 lat człowiek żyje w niemal sterylnym otoczeniu, nie przechodzi
chorób zakaźnych (szczepionki), bierze antybiotyki, je pasteryzowane-sterylne
potrawy, czyści ustępy środkami bakteriobójczymi, konsumuje tylko myte
warzywa,
mięso bez pasożytów, przebadane weterynaryjnie, ugotowane...
Układ immunologiczny nie ma obecnie szansy na NAUCZENIE SIĘ na co powinien
reagować a na co nie. Zaś bezczynny być nie umie.
Alergik na kurz, sierść nie powinien nawet osobiście odkurzać. Lecz te
odkurzacze działają - o ile dba się o należyty stan filtrów wylotowych
(HEPA),
które trzeba regularnie wymieniać.
Aha! Odkurzacze z filtrem wodnym (Zelmer Wodnik) nie nadają się dla
alergików,
bo nawilżają powietrze, co ułatwia roztoczom życie. Z tegoż powodu alergik
powinien unikać dużej ilości roślin doniczkowych, zwłaszcza, że w glebie
rozwijają się bujnie pleśnie, których zarodniki wielkości bakterii
nieuchronnie
obecne w powietrzu są kolejnymi silnymi alergenami.
I faktycznie, alergik nie powinien raczej wzmacniać swej odporności inaczej
niż
przez hartowanie ciała (sport), gdyż nadmierne pobudzenie układu
immunologicznego (broń boże brać echinaceę!) oznacza nasilone objawy
alergiczne.