Zapytanie..

22.01.03, 22:40
Przestrzegacie jako piesi sygnalizacji swietlnej ? :) Mnie sie wydaje,ze jak
nic nie jedzie,to 90% piechurow rusza przed siebie i nie zwraca na to uwagi.
Nie macie tez takiego wrazenia? Podobno na zachodzie,tez jest to zupelna
olewka.
pozdrow !
    • to_chyba_ja Re: Zapytanie.. 22.01.03, 22:45



      Ja zawsze przestrzegam, jak widzę,ze na przejściu stoją dzieci...
      A totalna olewka to jest w Hiszpanii, tam to chyba nawet bezpieczniej
      przechodzic na "czerwonym" ...bo wtedy jestes ostrożniejszy:)
      • to_chyba_ja Re: Zapytanie.. 22.01.03, 22:53
        Po zastanowieniu...wszędzie bezpieczniej przechodzic na czerwonym...bo wtedy
        jest sie ostrozniejszym,
        a jak sie przechodzi na zielonym...to jakoś tak automatycznie.
    • aard Fakt 23.01.03, 09:30
      Ja nie przestrzegam, choć rozglądam się nie tylko za samochodami, ale i za
      policją.
      A na zachodzie - w sumie nie zauważyłem, poza Londynem. W Londynie natomiast
      światła dla pieszych mogłyby nie istnieć, i tak nikt nie zwraca na nie uwagi.
      Zresztą czemu się dziwić, jeśli np. przy głównym wyjściu z Victoria Coach
      Station, czyli miejscu, gdzie spora część obcokrajowców rozpoczyna swoją
      przygodę z tym miastem, światła dla pieszych (bez przycisków) potrafią być
      czerwone dla obu kierunków przez dwie minuty z rzędu?
    • zamek Re: Zapytanie.. 23.01.03, 09:35
      Przyznaję, że są sytuacje, w których stosuję forsowaną
      przez przewodniczącego Mao zasadę: "czerwone znaczy idź!"
      (wtajemniczeni wiedzą, gdzie, kiedy i z kim ;) ).
      Pozdrowienia :)
    • hanya Odpowiedź i inne zapytanie ... 23.01.03, 09:44
      Odkąd w moim małym mieście pojawiła sie sygnalizacja świetlna, staram się w
      sobie wyrobić ten nawyk i zachować odrobinę rozsądku - czekam na zielone. No
      chyba, że mi się wybitnie śpieszy, wtedy czasem wejdę na czerwonym, ale
      oczywiście patrzę na samochody. Podobnie zachowuję się w większych miastach,
      zresztą tam nawet bardziej boję się policji i mknących samochodów.
      Co do zachodu, to we Włoszech wszyscy przechodzą na czerwonym, bo na zielonym
      i tak jest równie niebezpiecznie ;-)

      A ja mam jeszcze inne zapytanie? Czy zawsze przechodzimy pasami, czy chce nam
      się podejść 10, 20m do zebry, czy raczej przechodzimy ulicę, gdzie popadnie.
      Tutaj też nie ma reguły, sądzę.

      pozdrawiam, hanya
Pełna wersja