pocieszcie zdołowaną mamę

27.06.06, 14:41
Zajmuję się domem 16 miesięcznym synkiem.. Ogólnie nie jest najgorzej, poza
brakiem forsy(ale komu dziś niebrakuje?)Są dni (dziś np.)kiedy mam dosyć tej
rutyny dnia codziennego, gotowania, prasowania, szarpania się z wózkiem na
spacerach i dzwigania go po schodach..
A tak najbardziej to brak mi kontaktu i rozmów z ludzmi. Moje dwie najbliższe
funfele poszły w swoje strony i nasze stosunki bardzo się rozluźniły..:(
Strasznie żałuję ,ale co zrobić.. No i sami powiedzcie ile można mówić do
malucha który niezbyt chętnie słucha a już o odpowiadaniu mowy nie ma.. Mąż
też nie jest kompanem do rozmowy, gdy po pracy wraca zmęczony i woli kompa i
telewizor niż mnie:)
    • yavorius pocieszamy zdołowaną mamę! 27.06.06, 14:41
      :pocieszu pocieszu:
    • bart_step Re: pocieszcie zdołowaną mamę 27.06.06, 14:45
      Gdy Ci smutno - zrób dziubek!
    • dziad_borowy Co tu pocieszać 27.06.06, 14:46
      zycie Cie dopadlo:-) Ale nie przejmuj sie, za kilka lat syn da Ci juz spokoj i
      jakos to bedzie.
      A tak w ogole to jedyna recepta jest znalezc druga mame. Ponarzekacie sobie
      razem i zleci:-)
      Dzierżżżż!!!!
    • 75.b Re: pocieszcie zdołowaną mamę 27.06.06, 14:50
      >brak forsy
      >brak kontaktu z ludzmi

      maly do zlobka, a ty do pracy
    • falvitka Re: pocieszcie zdołowaną mamę 27.06.06, 14:51
      a jest tu jakaś mama do ponarzekania???????????:)
      • dziad_borowy Tu jest kilka 27.06.06, 14:55
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=600
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=567
        A z netu do reala calkiem niedaleko.
        Dzierżżżż!!!!
        • prick.teaser Re: i tu 27.06.06, 15:00
          falvitka napisała:
          >woli telewizor i kompa niż mnie
          forum.gazeta.pl/forum.71,1.html?f=15128
          • prick.teaser errata 27.06.06, 15:02
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15128
    • jaga_a Re: pocieszcie zdołowaną mamę 27.06.06, 15:03
      a ja pocieszać nie będę! i dołożę jeszcze: trzeba było o tym pomyśleć, zanim się
      zdecydowałaś na dzidziusia... czyżbyś nie wiedziała o tego typu konsekwencjach?
      cóż.... słaba z Ciebie obserwatorka, a i inne mamy trzeba było zapytać zanim się
      poszło na całość
      z mojej strony - zero zrozumienia do jęków, których sama jesteś winna nie do
      końca przemyślanymi decyzjami
      • mmk9 jędza 27.06.06, 15:12
        to do jagi oczywiscie
        • jaga_a Re: jędza 27.06.06, 15:15
          może i jędza - sprzeczać się nie będę, ale czyż nie można przyznać mi racji?
          nieprzemyślana decyzja, nieprzewidziane konsekwencje, a teraz litujcie się nade
          mną, bom skrzywdzona... tylko kto ją skrzywdził? ja? ja jej kazałam mieć
          dzidziusia, który jej przeszkadza?
          • dziad_borowy Wejdź do lodówki i ochłoń 27.06.06, 15:21
            Nikt nie mowil, ze przeszkadza jej dziecko. To, ze zycie z dzieckiem to nie
            tylko raj na ziemi to chyba fakt, z ktorym nie ma sie co spierac. A w trudnych
            chwilach warto z kims pogadac i o to chodzi autorce watku. Nikogo nie obwinia o
            to, ze nie jest lekko. Juz mozesz nie czuc sie winna.
            Jezu, co za kobieta.
            Dzierżżż!!!
            • jaga_a Re: Wejdź do lodówki i ochłoń 27.06.06, 15:27
              nie mówi, że przeszkadza jej dziecko?? a dlaczego najlepsze kumpele sobie
              poszły? dlaczego nie ma do kogo się odezwać? dlaczego jest uziemiona w domu?
              dlaczego musi się szarpać z wózkiem? to nie są przeszkody obiektywne, na które
              nie ma wpływu i wspólne ponarzekanie na nie przynosi chwilową ulgę - to są
              sprawy, które sobie sama przyszykowała jakieś 25 miesięcy temu
              • dziad_borowy Re: Wejdź do lodówki i ochłoń 27.06.06, 15:38
                Wiec moze dla Ciebie takie przeszkody jak szarpanie sie z wozkiem czy
                uziemienie bylyby przeszkodami wykluczajacymi macierzynstwo (Jezeli w ogole
                odczuwasz to jako przeszkody, bo pewn9e sa i tacy, ktorzy tego tak nie
                postrzegaja) Warto jednak pamietac, ze sa ludzie, ktorzy zdaja sobie sprawe z
                czekajacych ich klopotow i mimo to chca miec dziecko. Co nie zmienia faktu, ze
                te klopoty ciagle widza.
                Ja widze mase problemow zwiazanych z dziecmi, wiem jak bardzo bede mial
                chwilami przeje..e i mimo to kiedys sie na to zdecyduje. Ty zapewne
                odmowilabys mi takiego prawa. Bo czasem bede narzekal. Gratuluje.
                Dzierżżż!!!
                • jaga_a Re: Wejdź do lodówki i ochłoń 27.06.06, 15:42
                  nie odmawiam prawa do dzieci - Twój wybór, Twoja decyzja, Twoje problemy i, mam
                  nadzieję, jakieś radości
                  ale kategorycznie odmawiam litowania się, użalania i traktowania jako męczennika
                  • kropka Re: Wejdź do lodówki i ochłoń 28.06.06, 16:21
                    ależ nikt Cię nie prosi o litowanie się! Przecież nie musiałas wpisywac się do
                    tego wątku. Kazał Ci ktoś? Z wyroku piszesz?
                    • longeta Re: Wejdź do lodówki i ochłoń 28.06.06, 16:26
                      pisze tam gdzie mam ochotę i kropka
                      • dziad_borowy Re: Wejdź do lodówki i ochłoń 29.06.06, 12:17
                        Naucz sie wreszcie poslugiwac "drzewkiem", bardzo Cie prosze.
                        Dzierżżż!!!
                    • jaga_a Re: Wejdź do lodówki i ochłoń 29.06.06, 10:26
                      no, coś Ty? nikt nie prosi? a tytuł wątku? a użalanie się na swój ciężki los?
                • 75.b Re: Wejdź do lodówki i ochłoń 27.06.06, 16:06
                  Nie bądź smieszny człowieku. W dobie pampersów, pralek, odkurzaczy, gotowych
                  posiłków dla niemowląt, pełnych półek sklepowych; wychowuwanie dzieci to
                  naprawdę trudna sprawa. Ciekawe jak to robiły nasze matki i babki? Pewnie też
                  miały czas na "ględzenie na forum" że im się nudzi i szukają koleżanek do
                  ponarzekania.
                  • rokko Re: Wejdź do lodówki i ochłoń 27.06.06, 16:25
                    No może i naszym matkom było trudniej. Tylko co to ma do rzeczy?? Kobieta nie
                    pisze przecież, że ma do kogokolwiek pretensje o swoją sytuację, czy że czuje
                    się jakoś pokrzywdzona przez los, tylko szuka kogoś do pogadania. Nawet
                    niekoniecznie nt. wychowywania dzieci, jeśli dobrze zrozumialem.
                    Jak już powyżej napisał dziad_borowy - to że się ponosi konsekwencje własnych
                    decyzji nie oznacza, że zawsze trzeba być wszystkimi tymi konsekwencjami
                    zachwyconym i nie ma się prawa do słowa narzekania.
                  • dziad_borowy Re: Wejdź do lodówki i ochłoń 28.06.06, 08:28
                    To Ty nie badz smieszna. Bo jaki zwiazek z moim ewentualnym trudem ma to, ze
                    moja Mama czy Babcia mialy gorzej? Byly inne czasy, taka lajfa. Im tez bylo
                    ciezko i na pewno nie braly pod uwage, ze kiedys kobiety siedzialy z dzieckiem
                    w jakiejs jaskini. Jak im bylo ciezko!! Lepiej nie oznacza bezproblemowo i
                    tyle.
                    Dzierżżżż!!!
          • afika ja nie przynałabym Ci racji 30.06.06, 09:08
            nawet najbardziej wyczekane dziecko może budzić frustracje jeśli się okaże że
            któreś z rodziców nie dorosło do pełnej roli rodzica (mówię o zabawie wspólnej z
            dzieckiem, rozmowach a nie tylko tv, komp itd). Nigdy nie będziesz wiedziała
            jakim twój wybrany będzie ojcem dopóki nim nie zostanie. Poza tym to durne
            społeczeństwo pozwala na to aby to matka miała tylko obowiązki wobec dziecka a
            ojciec może przyjść z pracy i ODPOCZYWAĆ. Ja na szcęście szybko znalazłam pracę
            i uniknęłam częściowo takich frustracji. Myślę że dobrym pomysłem falvitko jest
            szczera rozmowa z mężem - w końcu razem robiliście to dziecko i razem jesteście
            rodzicami. Skoro on może mieć inne zajęcia - wywalcz sobie na początek 2
            godziny wyjścia z domu bez dzieciaka. Może to być spacer, odwiedziny koleżanek,
            fryzjer, basen czy cokolwiek innego byle bez dzieca. Naładuje Ci to choć trocę
            sfrustrowane akumulatory życia.
      • artnow Re: pocieszcie zdołowaną mamę 27.06.06, 22:02
        A ja się nie zgodzę.
        To nie jest argument na to, żeby nie mieć dzieci.
        To nie przez to koleżankiu się odwróciły, a mąż ma ja gdzieś.

        Jedynie mogę powiedzieć, ze współczuję męża.
        Chociaż bijąc się w piersi mogę powiedzieć, ze czasami nie jestem lepszy...
      • kropka Re: pocieszcie zdołowaną mamę 28.06.06, 16:26
        O! Modna ostatnio singielka! W dodatku walcząca singielka
        Nie zazdroszczę :(
        • jaga_a Re: pocieszcie zdołowaną mamę 29.06.06, 10:34
          to do mnie? więc pomyłka - nie singielka
          że walcząca, to fakt - nie zgadzam się na matki-bohaterki ani matki-męczennice
    • brite Re: pocieszcie zdołowaną mamę 27.06.06, 15:29
      Zazwyczaj moje szczere próby pocieszania kogoś przynoszą efekt przeciwny, ale
      spróbuję: powinnaś być dumna z siebie, przekazałaś swoje geny następnemu
      pokoleniu, więc jeżeli nie masz jakichś większych defektów, to była słuszna
      decyzja. Twój organizm powoli się starzeje, dlatego konieczny był transport
      genów do nowej generacji. Jak w przypadku każdej innej żywej istoty, także
      długość Twojego istnienia w tej formie jest ograniczona, a potomek to jedyna
      droga do wieczności i zachowania gatunku.
      Poza tym nie przesadzaj z tym prasowaniem, niespełna półtoraroczny dzieciak nie
      będzie odczuwał braku komfortu estetycznego z powodu paru zagnieceń sliniaczka.
    • cassani mam rozwiązanie 27.06.06, 15:31
      wciągnij się w to forum. będziesz tak zaabsorbowana że nawet sie nie
      zorientujesz się jak syn będzie miał 16 lat i poprosi "mamo - a może juz mi
      kupimy nowe ubranka???"
      :)
      • yavorius rotfl:D /nt 28.06.06, 11:53
    • mmk9 Kazdy jest czasem zdołowany i narzeka 27.06.06, 16:20
      Dzieciaci na dzieci
      bezdzietni na brak dzieci
      na robotę
      na brak roboty
      rolnikom nic sie nigdy nie opłaca
      ale narzekanie pomaga
      a dzieci rosną bardzo szybko, ani się obejrzysz, falvitka, jak poleci do kumpli
      i bedziesz narzekac, że nigdy go nie ma. Hihi i znowu nie będzie z kim pogadać.
      I tak najgorszy jest ten uuupaaaał. Wspólczuję Wam w tym mieście, łodzianie
      • aniax7 Re: Kazdy jest czasem zdołowany i narzeka 27.06.06, 18:04
        Wiecie co? ja też czekam na mężulka w domu z cudną dzidzią, pachnącym obiadkiem,
        zadbana choć zmęczona pucowaniem chałupy i innymi domowymi obowiązkami oraz
        opieką nad żywym dzieckiem. A co więcej: z uśmiechem na twarzy a szanowny Pan
        ciągle niezadowolony, ani do pogadania-choć nie zamęczam Broń Boże! i zaczynam
        rozumieć kobiety, które nie wyobrażają sobie "siedzenia"-jak twierdzńą
        niektórzy" w domu z dzieckiem! Ale wystarczy, że wejdę na to forum i... nic
        mnie tak nie rozbawi jak teksty przedmówców:))) czad:)pozdrawiam!
        • obywatel_piszczyk Re: Kazdy jest czasem zdołowany i narzeka 27.06.06, 18:18
          Twój tekst, to skecz miesiąca.
          >pucowaniem chałupy-naprawdę straszna robota, współczuje:(
        • aniax7 Re: Kazdy jest czasem zdołowany i narzeka 27.06.06, 18:19
          Aha, miałam na myśli:cassani, brite, dziada borowego:)i moze jeszcze kogoś
          ominęłam:)
          Rada dla koleżanki: znajdź sobie jakieś hobby, albo szlifuj język:) Wtedy
          szybciej "obrobi się" dom aby robić to co sprawia przyjemność:) A na męża jako
          powiernika i kumpla do pogawędek nie licz :) Facet nie zrozumie kobiety;) Z
          całym szacunkiem dla wyjątków!Jeśli masz ochotę pisz na priv.
          Pozdrawiam!
    • longeta Re: pocieszcie zdołowaną mamę 27.06.06, 18:12
      Ale o co ci chodzi,tez piorę gotuję ,sprzątam zawsze jak mam wolny
      dzień,ostatnio uczę dziecko na rowerze jeżdzić-czysta przyjemność
      kontak z ludzmi?,nie masz czego żałowac.
      • aniax7 do: obywatel piszczyk 27.06.06, 18:32
        Proponuję jeden tydzień, szanowny Obywatelu, zajmować się "tylko" domem i
        dzieckiem; co ja piszę ! jeden dzień! Wtedy pogadamy:) A tak na marginesie:
        uwielbiam zajmowac sie moimi dziećmi i domem, choć naprawdę są dni kiedy nie mam
        czasu nawet usiąść na chwilkę. Ale dom jest wychuchany,obiadek zrobuiony, dzieci
        zadbane, które nie spędziły pół dnia przed TV tylko na czytaniu, fajnych
        zabawach i tp.
    • oleksowa Re: pocieszcie zdołowaną mamę 27.06.06, 18:53
      Uszy do góry będzie lepiej!
      Pozdrawiam
    • histeryx głasku głasku po włoskach 27.06.06, 18:54
      a o czym tak najbardziej to chciałabyś porozmawiac ?
    • lavinka Re: pocieszcie zdołowaną mamę 27.06.06, 19:24
      Mówi się ,że od samotności w pojedynkę gorsza jest tylko samotność w grupie.
      Myślę,że na odległość a zwłaszcza przez internet pocieszanie nie ma większego
      sensu. Ale jeśli...
      Trzymaj się kobieto... może to dziwne ale powiem że i tak Ci zazdroszczę...
      tych pieluch tego wózka i tego "nie słuchającego się" dzieciaka.
      A propos buziaczki dla niego i zdołowanej mamusi ;-)

      @-->---
    • mania676 Re: pocieszcie zdołowaną mamę 27.06.06, 20:33
      wejdź na strone strata dziecka zobaczysz i zrozumiesz jaką jesteś szczęściarą
      przytulaj dziecko puki możesz za kilkanaście lat bedziesz je o to prosić o
      przytulenie o sałusa ...........
      • mandryk Re: pocieszcie zdołowaną mamę 27.06.06, 22:07
        No, nasza staroć wcale nie daje buzi.
    • johana2 Re: pocieszcie zdołowaną mamę 28.06.06, 07:32
      Najlepiej zrobisz jak tego typu posty będziesz wrzucać tu:
      forum.gazeta.pl/forum/0,53940,2435023.html
      Bo na łódzkim forum nie dostaniesz odpowiedzi od osób, które nie rozumieją bo
      nie mają i nigdy nie mieli takich problemów jak Ty. Na dodatek wkurzysz się
      jeszcze niepotrzebnie idiotycznymi postami na twój temat. Po co? Korzystaj z
      e-dziecka i tyle.
      Pozdrawiam
      • falvitka Re: pocieszcie zdołowaną mamę 28.06.06, 11:42
        Niespodziewałam się że aż tyle przeróżnych wpisów wywoła mój post. Przeczytałam
        z uwagą to co nastukaliście, dziękuję za słowa wsparcia..
        Tak dla wyjasnienia cieszę się iż mam dziecko, nikogo nie winię za to iż
        chwilami jest niezbyt ciekawie, nie mam do nikogo pretensji.. Takie życie. To
        była moja przemyślana decyzja i kompletnie nie zgadzam się z opinią jaga_a i
        szczerze jej współczuję.. Funfele się odsunęły ponieważ urodziły dzieci i robią
        kariery i nie mamją czasu na spokania. Nie którym woda sodowa do głowy uderza..
        Nie mam na to wpływu.
        Miałam gorszy dzień pisząc to co napisałam, przecież każdemu z was to się
        zdarza. Najbardziej brak mi kontaktów z ludzmi, dlatego pójdę za radą jednej z
        forumowiczek i będę częściej was odwiedzać bo od razu czuję się lepiej:)
        • mag.gie Re: pocieszcie zdołowaną mamę 28.06.06, 11:48
          falvitka napisała:

          Najbardziej brak mi kontaktów z ludzmi, dlatego pójdę za radą jednej z
          > forumowiczek i będę częściej was odwiedzać bo od razu czuję się lepiej:)

          świetna myśl! polecamy się i zapraszamy :)

          • longeta Re: pocieszcie zdołowaną mamę 28.06.06, 11:51
            sama widzisz że w życiu są piękne chwile,tylko nie przegap ich
        • excentrix Re: pocieszcie zdołowaną mamę 28.06.06, 11:49
          to jest właśnie terapeutyczne działanie tego narzędzia. To jak modlitwa z
          nałożeniem rąk. Fakt, że niektórym tu odwala świadczy tylko o tym że nie są
          wrażliwi na subtelne działanie tego medium

          tri...dwa...adin....
        • jaga_a Re: pocieszcie zdołowaną mamę 28.06.06, 12:45
          a czegóż mi tak szczerze współczujesz???
    • anies75 Re: pocieszcie zdołowaną mamę 28.06.06, 12:14
      ja jestem mamą 3-latka
      prasować to nigdy mu nie prasowałam, co nie znaczy że robi to sam.. o nie :)
      po prostu mu nie przeszkadzały ani nie przeszkadzają ciut niewyprasowane
      rzeczy, poza tym nie kupuje takich, które sie zbyt gniotą;)
      gotowanie, hmm .. to moja barrdzooo słaba strona .. nie umiem i już, tyle co
      muszę to zrobię, ale sie zbyt nie wychylam..
      a w jakiej dzielnicy mieszkasz?
      • falvitka Re: pocieszcie zdołowaną mamę 28.06.06, 12:41
        Mieszkam w centrum, przy Placu Wolności. Jest tu jakaś moja sąsiadka?? :)
        • nemesis_er Re: pocieszcie zdołowaną mamę 29.06.06, 17:07
          Cześc falvitka, ja tez jestem z centrum mieszkam przy telewizji
      • falvitka idąc za ciosem... utworzyłam forum :) 28.06.06, 12:47
        .. aby raz na zawsze zerwać z uczuciem odosobnienia i samotnością, gdyż widzę
        jakim cudownym lekiem netowy kontakt z innymi, utworzyłam forum MAMY "DOMOWE" Z
        ŁODZI na które serdecznie zapraszam wszystkie niepracujące mamy z Łodzi, które
        chciałyby poznać inne mamy, może umówić się na wspólny spacer do parku,
        pogadać, poradzić się, oderwać się na chwilkę od szarości dnia codziennego,
        Chciałbym aby dzięki temu forum żadna w nas nie czuła się samotna i odosobiona.
        Zjednoczmy się!!! :) W kupie raźniej niż tak w pojedynkę.

        ZAPRASZAM!!!

        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=40605
        • endomedia globalizm 28.06.06, 12:56
          grupa samotnych matek z Krakowa przed laty zjednoczyła się na netowej grzendzie.

          do teraz rozrosła sie ona we wszystkch kierunkach - polceam :

          grzenda.art.pl/
    • cassani pocieszcie zdołowaną mamę 28.06.06, 12:48
      jakoś to będzie.......
      • excentrix jestem młodym tatą 28.06.06, 12:52
        mam dziesięcioletniego syna. Mieszkam w centrum. Może jakaś mama zechce wybrać
        się z dzieciaczkami na spacer. Mój synek chętnie opiekuje się młodszymi dziećmi,
        jest bardzo troskliwy. Jakiś park, woda ??
        • cassani a tata jest równie troskliwy 28.06.06, 12:57
          dla innych mam?
          :)
          • excentrix Re: a tata jest równie troskliwy 28.06.06, 12:58
            tatuś jest wzorem cnót
            • cassani oczywiście - dla dzieci 28.06.06, 13:16
              a dla (szeroko rozumianych) mam? :)
              • excentrix Re: oczywiście - dla dzieci 28.06.06, 13:24
                napisałbym o mamach i o szeroko ale boję się że tak śmiała deklaracja zniweczy
                moje ewentualne szanse spacerowe

                :)
                • mag.gie Re: oczywiście - dla dzieci 28.06.06, 13:26
                  excentrix napisał:

                  > tak śmiała deklaracja zniweczy moje ewentualne szanse spacerowe

                  jakby coś to mogę wypożyczyć Ci psa ;p
                  • excentrix Re: oczywiście - dla dzieci 28.06.06, 13:29
                    ja to się bardziej chciałem udzielić jako spacerant dla młodej zdołowanej mamy.
                    wiesz, wymiana doświadczeń, które bebiko lepsze, co na kolkę pomaga, dawać
                    smoczek czy nie dawać, w czym prać śpiochy itd. Jestem kopalnią wiedzy na ten
                    temat i co nie mniej ważne, miłym spacerantem.
                    A ten pies...?? No no, jaki to pies ??
                    • mag.gie Re: oczywiście - dla dzieci 28.06.06, 13:33
                      a taka cielaczka milutka
                      żywiołowa
                      w kolorze biszkoptowym
                      przyjazną mordką
                      energiczna
                      ale nie jest jeszcze matką ;p
                      na imię ma Pola :)
                      • excentrix Re: oczywiście - dla dzieci 28.06.06, 13:36
                        brzmi nieźle. Zastanawiałem się ostatnio bardzo poważnie nad psem. Miałem nawet
                        okazję wzięcia labradorka małego ale spękałem w ostatnim momencie. Zbyt często
                        mnie nie ma a nie chcę być powodem czyjejś udręki. Nawet ( a może zwłaszcza)
                        jeśli jest to pies.
                        • mag.gie Re: oczywiście - dla dzieci 28.06.06, 13:46
                          wiem o czym mówisz. Ja swoją psiurę znalazłam. Wtedy nie byłam jeszcze tak
                          zajęta jak teraz. Mogłam sobie na to pozwolić.

                          A teraz jak wracam późno do domu to pies na mnie krzyczy szczekiem :)

                          No i obowiązkowo około północy musi być spacer ze mną :)
                          • cassani oj nie znęcajcie się nade mną 28.06.06, 14:09
                            tak bym chciał goldena - juz prawie namówiłem żone - z tym że ja tak duzo
                            jeżdże i pies byłby na jej głowie - zazdroszczę mag.gie!
                            • mag.gie jakbym chciała się poznęcać 28.06.06, 14:25
                              to przesyłałabym Ci zdjęcia ;p

        • hiszpanska.mucha ??? 28.06.06, 13:53
          excentrix napisał:

          > mam dziesięcioletniego syna. Mieszkam w centrum. Może jakaś mama zechce wybrać
          > się z dzieciaczkami na spacer. Mój synek chętnie opiekuje się młodszymi dziećmi
          > ,
          > jest bardzo troskliwy. Jakiś park, woda ??

          Rozpieprzyłeś kolejny wątek, zadowolony? Znowu się pokazałeś więc pewnie cały
          jesteś w skowronkach:D Tak wiele piszesz o kulturze na forum, lecz czsami sie
          zastanawiam, czy ta aby wiesz, co to słowo w ogóle znaczy? Każdy pederasta, jest
          tak samo upierdliwy jak ty?
          • excentrix Re: ??? 28.06.06, 14:03
            hiszpanska.mucha napisała:



            Każdy pederasta, jest
            tak samo upierdliwy jak ty?

            :) nie, tylko ja
            • excentrix Re: ??? 28.06.06, 14:07
              pederaści też mają dzieci?? Czy tylko ja??
              :D
              • hiszpanska.mucha Re: ??? 28.06.06, 14:08
                excentrix napisał:

                > pederaści też mają dzieci?? Czy tylko ja??
                > :D
                Dzieci nie mają dzieci.
                • yavorius Re: ??? 28.06.06, 14:10
                  hiszpanska.mucha napisała:
                  > Dzieci nie mają dzieci.

                  Nieprawda.
                  www.jelenia.pl/news.php?readmore=302
                  • rozmywamy_watek Re: ??? 28.06.06, 14:10
                    adwokat?
                    • yavorius Re: ??? 28.06.06, 14:11
                      Przydupas prędzej.
                      • rozmywamy_watek Re: ??? 28.06.06, 14:17
                        yavorius napisał:

                        > Przydupas prędzej.
                        aaa!
                • cassani Re: ??? 28.06.06, 14:11
                  hiszpanska.mucha napisała:

                  > excentrix napisał:
                  >
                  > > pederaści też mają dzieci?? Czy tylko ja??
                  > > :D
                  > Dzieci nie mają dzieci.

                  w tym momecie to ja już nic nie rozumiem.
          • rozmywamy_watek Re: ??? 28.06.06, 14:13
            Odpuść! Wielu tu jest takich kÓltÓralnych.
            • brite Re: ??? 29.06.06, 13:39
              > Odpuść! Wielu tu jest takich kÓltÓralnych.

              No toście się chłopaki hiszpańskie.wątki.rozmywane.muchy popisali.

              Jesteście godnymi kontynuatorami swojej nielogowanej (nielożnej?) przeszłości.
    • diogenespies beznadziejna sprawa 28.06.06, 13:02
      • longeta tata jest lepszy... 28.06.06, 13:08
        od mamy,tak zawsze moja córka mówi
    • excentrix kto mi powie jak to jest ?? 28.06.06, 14:56
      młoda zdołowana mama może się tutaj wyżalać, prosić o pomoc, wylewać swoje
      troski i spotkać się ze zrozumieniem i słowem wsparcia.
      Młody tata w podobnej sytuacji jest narażony na wyczytywanie inwektyw na swój
      temat, posądzany o rozmywanie, rozpieprzanie wątku, posądzany o homoseksualizm i
      nazywany "dzieckiem".
      Czy to Wam czegoś nie przypomina ?? Ślesicki zrobił o tym film. Dlaczego ojcowie
      są w tym kraju dyskryminowani ???
      • longeta głasku,głasku 28.06.06, 15:10
        moze to feministki są temu winne,wstań i walcz-ludzie patrzą
        tylko kolanka sobie wytrzyj,chłopaki nie płaczą
    • kropka Re: pocieszcie zdołowaną mamę 28.06.06, 16:40
      Falvitko, jestem baaaaaaardzo doświadczoną mamą, a nawet już (mniej
      doświadczoną) babcią. Pocieszę Cię z pełną odpowiedzialnością:
      1. dzieci to czasami przyjemność
      2. warto przemęczyć się z dziećmi, żeby doczekać się wnuków. To dopiero radość!
      A poważnie: zajrzyj na podane już e-dziecko. To duże forum, jest z kim i o czym
      pogadać. Tylko nie daj się zwariowac oszalałym mamusiom, bo groźne :-)
      Poszukaj w Województwach, a znajdziesz łodzkie mamy w podobnym dołku
      forum.gazeta.pl/forum/0,53940,2435023.html
      serdeczności

      • jaga_a Re: pocieszcie zdołowaną mamę 29.06.06, 10:42
        poproszę baaardzo doświadczoną mamę o wyliczenie pozytywów "miania" dzieci...
        wypytałam wszystkie swoje dzieciate koleżanki, podwójnie dzieciatą siostrę,
        potrójnie dzieciatą mamę, pięciokrotnie dzieciatą babcię, ciotki, kuzynki i inne
        dzieciate towarzystwo w zasięgu wzroku... NIKT, słownie żadna z tych osób nie
        potrafiła wymienić choćby trzech takich pozytywów... więc może ja tak ładnie
        poproszę... o kilka...
        • longeta jaga,to stary ci powie... 29.06.06, 11:32
          -to miłe towarzystwo,nawet jeżeli nie słucha
          -szczerość i miłość,nawet jeżeli w okresie dojrzewania coś jej się pozmienia
          -patrzysz i widzisz jak rośnie i mówisz;no nauka nie poszła w las;
          -życie nie tylko dla siebie
          -inwestycja na starośc,moze czsami chybiona-zobaczymy.
          • jaga_a Re: jaga,to stary ci powie... 29.06.06, 11:43
            miłe towarzystwo - to towarzystwo jest stanowczo zbyt hałaśliwe
            szczerość, miłość - to pojęcia abstrakcyjne: szczerym jest każdy, dopóki go nie
            przyłapiesz na nieszczerości, miłość jest tak niedefiniowalnym pojęciem, że aż
            nie wiadomo co to takiego
            patrzysz i widzisz - nauka zwykle idzie w las, a jeśli dzieciak sobie
            rzeczywiście coś przyswoi, to najczęściej nie to, na czym nam zależy najbardziej
            życie nie tylko dla siebie - racja, dla siebie przestajesz żyć, żyjesz już tylko
            dla dzieciaka
            inwestycja na starość - ja wolę pewne inwestycje

            jest jeszcze jedna sprawa - jesteś facet i na kwestię "miania" dzieci patrzysz
            zupełnie inaczej, od babskiej strony to wygląda znacznie mniej różowo
            • longeta Re: jaga,to stary ci powie... 29.06.06, 12:11
              ;Urzekłas;mnie swoją postawą do dzieci
              piszą że to ja jestem ten niedobry hihihihi
              • jaga_a Re: jaga,to stary ci powie... 29.06.06, 12:19
                no, bo widzisz... w obecności dzieci robię się nerwowa i agresywna... chciałabym
                popracować nad swoją postawą, ale potrzebuję konkretnych, pewnych i mocnych
                argumentów... póki co, udaje mi się w dość prosty sposób obalać wszystkie, a co
                ciekawsze - wszystkie jakoś się tak kręcą wokół tych podanych przez Ciebie...
                nie ma innych?
                • falvitka Re: jaga,to stary ci powie... 29.06.06, 12:33
                  jaga_a szczerze ci współczuję. I mam nadzieję iż nigdy nie będziesz miała
                  dziecka, bo bardzo je skrzywdzisz, po tym co piszesz.. chyba powinnaś
                  skorzystać z pomocy specjalisty? myslałaś o tym?
                  • jaga_a Re: jaga,to stary ci powie... 29.06.06, 12:54
                    a i owszem - próbowałam, ale powiedział, że nie nadaję się na leczenie, że to
                    całkiem normalne
                    a dzieci nie zamierzam mieć - z powodów opisanych wcześniej
                    tylko nie rozumiem, czego mi tak wszyscy współczują... tego, że mimo swej
                    niechęci do dzieci, ciągle gdzieś muszę się na nie "nadziać"?
                  • jaga_a Re: jaga,to stary ci powie... 29.06.06, 12:59
                    a tak jeszcze przy okazji: może jakiś argument dla poparcia tezy, że moja
                    postawa jest zła?
                    • longeta Re: jaga,to stary ci powie... 29.06.06, 13:05
                      nie jest zła czy dobra,widocznie taka jesteś
                      grunt to na starośc nie żałowac
                    • brite Re: jaga,to stary ci powie... 29.06.06, 13:07
                      Wow, jaga_a, kto Ci tak w życiu dokopał, że zrobiłaś się taką zgredą? Ja bywam
                      ponury, ale bijesz mnie na głowę!

                      Powyżej wymieniłem już główny powód dla którego powinno się posiadać dzieci.
                      • excentrix Re: jaga,to stary ci powie... 29.06.06, 13:17
                        jaki to powód ? bicie po głowie ?
                      • jaga_a Re: jaga,to stary ci powie... 29.06.06, 13:21
                        przekazywanie swoich genów następnym pokoleniom to akurat w moim przypadku
                        wydaje się nie być najlepszym pomysłem... nie wydaje Ci się?
                        • brite Re: jaga,to stary ci powie... 29.06.06, 13:25
                          Nie wydaje mi się. Nie mam podstaw, by tak twierdzić.
                          • jaga_a Re: jaga,to stary ci powie... 29.06.06, 13:27
                            czyżby ta dyskusja nie była wystarczającym?
                            • brite Re: jaga,to stary ci powie... 29.06.06, 13:31
                              Nie sądzę, by niechęć do posiadania potomstwa była zakodowana w genach. To
                              raczej kwestia wpływu rozmaitych czynników zewnętrznych na Twą psychikę.
                            • longeta Re: jaga,to stary ci powie... 29.06.06, 13:32
                              dla mnie nie,jeszce troche wysiłku z twojej strony-to kto wie?
                              • jaga_a Re: jaga,to stary ci powie... 29.06.06, 13:43
                                dzięki za wiarę we mnie i pokłade nadzieje :) cuda zdarzają się codziennie,
                                nieprawdaż?
                                • brite Re: jaga,to stary ci powie... 29.06.06, 13:48
                                  > cuda zdarzają się codziennie

                                  Wystarczy splot szczęśliwych okoliczności. A szczęściu można pomóc.
                                  • jaga_a Re: jaga,to stary ci powie... 29.06.06, 13:52
                                    czasami ma się szczęście nie otrzymując tego, o co się prosi LOL
                  • sylseb Re: jaga,to stary ci powie... 29.06.06, 17:02
                    I wlasnie chyba dlatego nie ma dzieci, ze po prostu pewnych rzeczy nie jest w
                    stanie zaakceptowac/zrozumiec/przyjac do wiadomosci. Jest to zdrowsze dla niej
                    i dla ewentualnego potomstwa. I nie sadze, zeby oczekiwala wspolczucia z tego
                    powodu.
                    A propozycja udania sie do specjalisty?? Chodzi o psychologa czy psychiatre?? A
                    z jakiego powodu?? Bo nie czuje ciagot macierzynskich?? Mysle, ze wiele kobiet
                    takowych nie ma, tylko nie kazda sie do tego przyznaje.
                    Chyba zdrowsza jest postawa "nie czuje potrzeby - nie mam dzieci" niz rodzenie
                    na sile i pozniejsze narzekanie na zmarnowane zycie (Bron Boze, nie chodzi mi
                    tu o Mame, z pierwszego postu, ktora potrzebuje wsparcia, zeby nie bylo
                    niedomowien).

                    S.
                    • rozmowy_kontrolowane macierzyństwo... 29.06.06, 17:11
                      ...jest urocze, ale każda matka ma takie chwile, że najchętniej związałaby
                      swoje dziecko i rzuciła w kąt. Jesteśmy tylko ludźmi. Dzieci kocha się ponad
                      wszystko na świecie, ale można być zmęczonym przewijaniem/ karmieniem/
                      sprzątaniem i innymi czynnościami dzieckowo- domowymi. Sama jestem matką od
                      prawie 5 lat i kiedy nie pracowałam, siedzenie w domu z dzieckiem mnie
                      zabijało. Dlatego założycielkę wątku doskonale rozumiem, nie pojmuję natomiast
                      zdziwienia niektórych forumowiczów.
                      Można być potwornie zmęczonym siedzeniem w domu z dzieckiem.
                      Ale to może zrozumieć tylko ktoś, kto to przeszedł.
                      A jeśli ktoś nie ma dzieci, na taki temat w ogóle nie powinien się wypowiadać.
                      Pozdrawiam serdecznie i życzę więcej dystansu.
                      • jaga_a Re: macierzyństwo... 30.06.06, 08:53
                        taaaa... macierzyństwo jest urocze... ale dalej nie mogę nigdzie doczekać się
                        konkretów: jakieś pozytywy poproszę... ale konkretne, a nie jakieś metafizyczne
                        bajanie nie do sprawdzenia
                        • dziad_borowy Re: macierzyństwo... 30.06.06, 10:36
                          A jakich konkretow oczekujesz jesli nie wystarcza Ci "metafizyczne bajanie nie
                          do sprawdzenia" (hmmm miliardy przypadkow to rzeczywiscie nie dowod)?
                          Przdluzenie rodu to konkret czy bajanie? Ktos, kto Ci kocha to bajanie czy
                          konkret? Czy moze ktos, kto Cie bedzie przewijal jak bedziesz stara i
                          zniedolezniala to bajanie czy konkret? Boze, przeciez nikt Ci nie kaze miec
                          dzieci. I nie oczekuj, ze ktos Ci powie "dziecko warto miec bo ma przyzwoita
                          stope zwrotu."
                          Dzierżżżż!!!
                          • jaga_a Re: macierzyństwo... 30.06.06, 10:55
                            -jakoś żaden z miliardów przypadków nic nie chce mi powiedzieć
                            przedłużenie rodu to konkret nie bajanie, ale uważam, że są inni lepiej nadający
                            się do tego, niż ja
                            -a co to znaczy "kocha"? kocham swoich rodziców, ale nie za to, że mnie powołali
                            na ten świat, ale raczej mimo to
                            -na przewijanie, jak będę stara to raczej nie liczę - mam oczy, widzę, obserwuję
                            i już wiem, jak to jest... wolę szybko skończyć pod płotem z braku opieki niż
                            być utrapieniem dla najbliższych, oglądać ich poświęcenie i stracone lata opieki
                            nade mną, bo im lepsza ta opieka, tym (niestety) dłuższa
                            -może i wprost nie każe mieć dzieci, ale to ciągłe zewsząd powtarzanie, że
                            jestem nienormalna, bo nie czuję powołania do macierzyństwa, to jednak jakaś presja
                            • longeta Re: macierzyństwo... 30.06.06, 11:04
                              jaka tam presja? nie chcesz to nie,
                              żyj dalej szczęsliwa
                              • jaga_a Re: macierzyństwo... 30.06.06, 11:09
                                i właśnie zamierzam :) nawet gdyby to szczęście miało mieć odmienny kształt, niż
                                ten, który mi co poniektórzy próbują narzucić
                            • dziad_borowy Re: macierzyństwo... 30.06.06, 11:18
                              -jakoś żaden z miliardów przypadków nic nie chce mi powiedzieć
                              Bo po prostu nie ma wielu takich konkretow, jest za to mnostwo niekonkretow,
                              ktore jak widac wielu wystarczaja

                              przedłużenie rodu to konkret nie bajanie, ale uważam, że są inni lepiej nadający
                              się do tego, niż ja
                              Twoja wola. Ja tym przedluzeniem bede bardzo usatysfakcjonowany:-)

                              -a co to znaczy "kocha"? kocham swoich rodziców, ale nie za to, że mnie powołali
                              na ten świat, ale raczej mimo to
                              A nie uwazasz, ze bez tego ani rusz:-) Wiadomo, ze nikt nie kocha rodzicow za
                              samo splodzenie.

                              -na przewijanie, jak będę stara to raczej nie liczę - mam oczy, widzę, obserwuję
                              i już wiem, jak to jest... wolę szybko skończyć pod płotem z braku opieki niż
                              być utrapieniem dla najbliższych, oglądać ich poświęcenie i stracone lata opieki
                              nade mną, bo im lepsza ta opieka, tym (niestety) dłuższa
                              Ja tez nie chcialbym byc dla nikogo ciezarem ale zawsze to jakis konkret, nie?

                              -może i wprost nie każe mieć dzieci, ale to ciągłe zewsząd powtarzanie, że
                              jestem nienormalna, bo nie czuję powołania do macierzyństwa, to jednak jakaś
                              presja
                              Znam kilka osob takich jak Ty, tez czasem czuja presje. I co z tego?
                              Spoleczenstwo mamy takie, ktore kocha wywierac na innych rozne presje. Ja
                              zaczynam np. odczuwac presje na malzenstwo. Ale czy oznacza to, ze mam sie
                              przejmowac tym, ze ktos sadzi, ze sam akt slubu jest mi niezbedny do szczescia?
                              Luzik:-)
                              Dzierżżż!!!
                              • jaga_a Re: macierzyństwo... 30.06.06, 11:24
                                > Ja tez nie chcialbym byc dla nikogo ciezarem ale zawsze to jakis konkret, nie?

                                ten akurat konkret jest na "nie"
                              • jaga_a Re: macierzyństwo... 30.06.06, 11:27
                                > Twoja wola. Ja tym przedluzeniem bede bardzo usatysfakcjonowany:-)

                                gratuluję poczucia własnej wartości - ja akurat nie jestem przekonana, że mam co
                                przekazywać następnym pokoleniom, ani w swerze genów, ani wartości
                                intelektualnych, kulturalnych, moralnych, czy jakie sobie wymyślisz
                                • jaga_a Re: macierzyństwo... 30.06.06, 11:42
                                  oczywiście "w sferze", sorry
                      • sylseb Re: macierzyństwo... 30.06.06, 10:16
                        Nie do konca rozumiem, w ktorym momencie wykazalam sie brakiem dystansu. Nie
                        oceniam ani zalozycielke watku, ani tych - jak ich nazywasz - zdziwionych. A
                        dlaczego osoby bezdzietne maja sie nie wypowiadac na temat macierzynstwa, to
                        juz zupelnie tego nie rozumiem.

                        S.
                        • dziad_borowy Re: macierzyństwo... 30.06.06, 10:25
                          "A dlaczego osoby bezdzietne maja sie nie wypowiadac na temat macierzynstwa, to
                          juz zupelnie tego nie rozumiem."

                          Tez tego nie pojmuje. I sie nie zgadzam.
                          Dzierżżżż!!!
                          • longeta Re: macierzyństwo... 30.06.06, 10:32
                            borowy-jak zwykle trafiłeś w sedno problemu
                            zakonnice niech sie teraz wypowiedzą na temat
                            • dziad_borowy Re: macierzyństwo... 30.06.06, 10:40
                              Rozumiem, ze zanim nie miales dziecka nie miales zdania na temat macierzynstwa?
                              Hm... no tak.
                              Dzierżżż!!!
                              • longeta Re: macierzyństwo... 30.06.06, 10:45
                                zdanie,a robienie za experta to dwie różne rzeczy
                                • dziad_borowy Nie przekrecaj kota ogonem 30.06.06, 10:55
                                  Za eksperta to bym robil, gdybym pouczal jak przewijac czy karmic dziecko. Do
                                  tego sie nie posuwam. Wyrazam swoja opinie na temat na ktory w pelni moge taka
                                  opinie wyrazic.
                                  Dzierżżż!!!!
                    • jaga_a Re: jaga,to stary ci powie... 30.06.06, 08:51
                      :)
        • kropka Re: pocieszcie zdołowaną mamę 29.06.06, 16:22
          jaga_a napisała:

          > poproszę baaardzo doświadczoną mamę o wyliczenie pozytywów "miania" dzieci...

          ależ natychmiast i bez zastanowienia: dzieci są milutkie, cieplutkie, pachnące
          i okropnie śmieszne. Na początku, oczywiście. A potem się przyzwyczajasz i
          jakoś idzie :-)
          A poważnie - warto mieć dzieci, żeby po latach móc do kogoś powiedzieć:
          kropka.blox.pl/2005/10/6-pazdziernika.html
          Jak Ci się spodoba, to zajrzyj do innych notek. Jest mnóstwo o dzieciach :-)
    • tadinho Re: pocieszcie zdołowaną mamę 07.07.06, 10:54
      zmień męża
    • 1974marta Re: pocieszcie zdołowaną mamę 10.07.06, 21:57
      a ja już opiekuję sie druga pociechą. Syn za kilka dni skończy 6 lat, malutka
      ma 6 miesięcy. Poprzednio doswiadczyłam tego, co piszesz, bywało, ze
      rzeczywiście miałam wszystkiego dość. Ale tak naprawde najgorsze nadeszło,
      kiedy po dwóch latach wróciłam do pracy-dopiero zaczęło się tempo! To, co
      wczesniej przeklinałam, stało się czymś, czego najbardziej zaczęło mi brakować.
      Teraz łatwiej mi, bo po prostu doceniam chwile, a na rózne bolączki szukam
      lekarstwa. Chętnie podziele sie swoimi spostrzezeniami, doswiadczeniem.
      • smutnamama1 Re: pocieszcie zdołowaną mamę 11.07.06, 08:46
        mam dokładnie to samo,córeczka ma 5 miesięcy a ja w kółko to samo,gorąco okropnie a ja w mieszkaniu i nic się nie dzieje oprócz karmienia,zmywania ,sprzątania ,zmiany pieluszek,prania,dla siebie nie mam czasu ,mąż bardzo pomaga ale i tak codziennie jestem przez 9 godzin sama,nie mam koleżanek,jedna wyjechała z granicę ,druga pracuje cięzko i nie ma czasu,poza tym mam bardzo chore dziecko,karmia przez sonde,siedze co jakiś czas w szpitalach ,nie jest łatwo ale chyba tak trzeba,sama tego chciałam,jeśli masz gg i chcesz pogadać to podaje numer 3998767
Inne wątki na temat:
Pełna wersja