wrednamadzia 29.06.06, 11:33 Wiecie czy i kiedy odbywają się dostawy świeżych ryb do łódzkich hipermarketów (wszystko jedno do którego)? Czy to są regularne dostawy, np. w określony dzień czy dopiero jak się część (większość?) sprzeda? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
the_elviz Nie ma czegoś takiego jak świeże ryby... 29.06.06, 14:10 chyba że kupisz żywe (które nie są zarażone pleśnią lub pasożytami). Jak ma to być świeża ryba, jak muszą ją złowić, obrobić, spakować, wysłać do hurtowni, a później trafia do sklepu. Po świeże trzeba jeździć nad morze lub stawy chodowlane, odebrać z połowu, wypatroszyć i od razu na patelnię:) Odpowiedz Link Zgłoś
orientman Z ta swiezoscia.. 29.06.06, 14:21 Rozmawialem ostatnio z wlascicielem sushi baru. Opowiadal, ze wcale taka ryba, wprost z wody, nie jest najlepsza. Ryba musi troche polezec, dopiero potem jej smak jest w pelni odczuwalny. Ale ja sie nie znam. Ryb nie jem.. Odpowiedz Link Zgłoś
cassani śmiem twierdzić że każda ryba musi poleżeć 29.06.06, 14:23 bo stać nie ma jak! Odpowiedz Link Zgłoś
wrednamadzia Re: Nie ma czegoś takiego jak świeże ryby... 29.06.06, 22:26 Pytając o świeżą rybę miałam na myśli taką, którą na patelnię położę JA a nie taką, która mi na tę paletnię sama przytupta :) A właśnie takie (niemiłe) odnoszę wrażenie, gdy widzę te hipermarketowe rybki. Wyglądają tak, jakby leżały tam od miesięcy, a przecież to niemożliwe, aby nie było nowych dostaw. Pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
longeta Re: Nie ma czegoś takiego jak świeże ryby... 29.06.06, 22:40 idż na ryby,tylko mydło i ręcznik weż(tak na wszelki wypadek) Odpowiedz Link Zgłoś
1erin1 Re: Dostawy świeżych ryb do hipermarketów 29.06.06, 14:41 Cwałuj kochana nad morze! Zachciało się świeżych rybek, też coś... Filety z morszczuka wykarmiły pół PRL-u i co? Złe były? Odpowiedz Link Zgłoś
wrednamadzia Re: Dostawy świeżych ryb do hipermarketów 29.06.06, 22:16 Tia... te prl-owskie filety... zawartość ryby w rybie była powalająca. Rzekłabym, że to raczej zmielony kuter rybacki był. Z rybakiem! A z tym cwałowaniem nad morze, to bym nie przesadzała. Bo wtedy zamiast przepysznej, świeżutkiej rybki, kotlety z padniętego konia mogłabym co najwyżej przyrządzić. Odpowiedz Link Zgłoś