Gość: q A może coś ze Strzemińskiego albo Kobro ? IP: *.toya.net.pl 10.07.06, 00:50 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MarieAnna Re: Dla kogo to nowe logo Łodzi? IP: *.blaster.pl / *.blaster.pl 10.07.06, 09:02 Wydaje mi się, że nie można od razu zbijać z pantałyku całej koncepcji logo. A ja się jeszcze zastanawiam skąd ta cała afera, nie było jeszcze oficjalnej prezentacji a pazerni na sensację dziennikarze jak zwykle robią z igły widły. Nad tym się trzeba zastanopwić najpierw, czy te negatywne opinie mają ogóle rację. Odpowiedz Link Zgłoś
dalton Re: Dla kogo to nowe logo Łodzi? 10.07.06, 09:43 A po co w ogóle cokolwiek zmieniać???? Czy łódka już jest nie aktualna? A może herb się komuś opatrzył? A tak pozatym to gdzie konkurs? Rozumiem że tak bogate miasto jak Łodź powinno zmieniać swój wizerunek wraz z upływem kadencji władz miasta, ktoś w końcu musi na tej zmianie zarobić parę groszy. A tak na marginesie propozycja nowego logo miasta nie podoba mi się wcale z niczym łódzkim się nie kojarzy a hasło jest (dla mnie) nie zrozumiałe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jami Re: Dla kogo to nowe logo Łodzi? IP: *.4web.pl 11.07.06, 00:03 No pogielo ich!!! niech sie to NiceDay wezmie za remont wlokniarzy a nie za projektowanie logo, tam trzeba 'zdolnych' lodzi Odpowiedz Link Zgłoś
pkarczewski Re: Dla kogo to nowe logo Łodzi? 11.07.06, 17:28 Ponieważ temat projektu znaku dla Łodzi wzbudza spore emocje, pragnę przedstawić Internautom pełną treść mojej wypowiedzi w powyższej sprawie. Gazeta Wyborcza ze zrozumiałych względów nie mogła przytoczyć całego mojego tekstu, będacego dość wyczerpującą analizą prezentowanego znaku. Pragnę także odnieść się do zarzutów, że krytyczna reakcja pracowników ASP jest wyrazem ich rozczarowania, iż nie zostali oni zaproszeni do realizacji zadania. Nie mamy monopolu na prawdę i jedynie słuszne rozwiązania. Osobiście jestem przekonany, że nie uczelnia tworzy artystę, lecz talent, pasja i poświęcenie. Znane są przykłady wielu postaw artystycznych, które znakomicie rozwinęły się bez "opieki" przygotowanych do tego specjalistów. Nieco inna sytuacja ma miejsce w przypadku projektowania graficznego, które oprócz talentu i twórczej intuicji wymaga wiedzy i doświadczenia. Pozwoliłem sobie zabrać głos w sprawie, ponieważ nie jestem obojętny wobec tego co się dzieje wokół mnie. Myślę, że tego typu zadania jak projekt logo miasta będącego jego wizytówką w kraju i za granicą, wymaga poważnego potraktowania. W naszym mieście jest wielu zdolnych specjalistów w dziedzinie projektowania graficznego, także profesorów naszej uczelni, których zdanie mogłoby przyczynić się do wyboru optymalnego rozwiązania. Łódź jest zbyt ważnym ośodkiem kultury, aby pozwolić sobie na brak profesjonalizmu podczas kształtowania swojego wizerunku. Według mojej wiedzy miasto nie zaprosiło do jury konkursu nikogo ze znanych mi specjalistów w tej dziedzinie. A oto treść mojej opinii na temat znaku, który przekazałem do UMŁ i redakcji Gazety Wyborczej: Jako pracownik naukowy Katedry Projektowania Graficznego łódzkiej ASP, a także jako łodzianin jestem szczególnie wyczulony na estetykę otoczenia - zwłaszcza w naszym mieście. Propozycja znaku, zaprezentowana ostatnio jest kolejnym chybionym pomysłem, po logotypie sprzed dziesięciu lat, świadczącym o niekompetencji i lekceważącym podejściu do odbiorcy. Znak miasta Łodzi zaproponowany dzisiaj, to niestety, przykład amatorskiej próby stworzenia wizerunku miasta w oparciu o niejasne kryteria luzu, radości i niezobowiązującej zabawy. Nie ma nic złego w takim podejściu do projektowania. Na świecie powstało wiele zgrabnie zaprojektowanych znaków przyjmujących za punkt wyjścia swobodny gest, niezobowiązującą grę formy, mającej swój rodowód w pozytywnej emocji dziecka, czy działaniach odwołujących się do symboli czy znaków zaistniałych przez oryginalne etniczne uwarunkowania. Przełamywanie sztywności formy, swoboda i szczere wyrażenie pozytywnych emocji często potrafi obronić się właśnie poprzez swoją "czystość" i naturalność w taki sposób, w jaki naturalna i świeża może być twórczość dziecka, czy twórczość autorów malowideł z groty Lascaux sprzed tysięcy lat. Trzeba jednak "umieć" być dzieckiem lub doskonale rozumieć prostotę wyrażania emocji osób nie obciążonych dziedzictwem norm i reguł które ukształtowały świat. Znak zaproponowany w tej formie to pokraczna i wybitnie nieudolna hybryda czegoś, co autorzy chcieliby utożsamić ze swobodą ekspresji prymitywisty z nieszczerą i ujawniającą totalną amatorszczyznę próbą ujęcia tego w reguły wymagane od profesjonalnych projektantów. Źródło pomysłu - pozytywna emocja, radość i nieskrępowanie - są być może krokiem w dobrym kierunku. Zrealizowanie pomysłu jest niestety totalną porażką. Amatorstwo i brak kompetencji podniesione do sześcianu! Miasto mające swoją bogatą tradycję w dziedzinie kultury (konstruktywizm, Kobro, Strzemiński, Szkoła Filmowa) skazuje się po raz kolejny po "słynnym", równie dennym logotypie sprzed dziesięciu lat na kompromitację, zlecając nieudolnym amatorom zadanie stworzenia swojego wizerunku. Tyle, o ogółach. Jeśli chodzi o szczegóły, to odniosę się do kolejnych elementów znaku. Po pierwsze sygnet, czyli to coś po lewej stronie w kolorach żółto czerwonych. Nietrudno domyśleć się, że forma ma swoje odniesienia do łódki będącej elementem herbu Łodzi. Zaproponowana forma ma przełamywać sztywność i oficjalny charakter herbu. To dobrze - herb ma swoje prawa, sygnet powinien mieć swoje. Jednak to, co widnieje w projekcie, to porażający swoją nieudolnością gniot projektowy, wywołujący skojarzenia bardziej z głąbem kapusty, kłębkiem wełny, czy - proszę mi wybaczyć - bezwstydnie obnażonym męskim przyrodzeniem, niż swobodną alegorią herbu Łodzi. Nietrudno wyobrazić sobie mało subtelne komentarze w stylu "Łódź - miasto głąbów", lub co gorsza... Wolę przemilczeć. Po drugie - logotyp "Łódź". To, co składa się na wyraz "Łódź", to najmniej kontrowersyjny element znaku. Jest on najmniej kontrowersyjny, ponieważ litery nie zostały (na szczęście) zaprojektowane przez firmę realizującą zlecenie, a przez typografa projektującego odpowiednią czcionkę, która szczęśliwym zrządzeniem losu znalazła się w komputerze projektanta-amatora. Jako pracownik naukowy Katedry Projektowania Graficznego Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi mam jednak prawo wyrazić swoje zdanie, które przekazuję także swoim studentom, że projektowanie logotypu nie polega jedynie na bezmyślnym napisaniu jakiegokolwiek wyrazu, znajdującym się na dysku komputera fontem. Projektant ma prawo opierać swój projekt na bazie dobrze skonstruowanej czcionki, ale cała jego rola powinna polegać na autorskiej interpretacji odpowiednio dobranego kroju. Logotyopów nie tworzy się pisząc wyraz, bezmyślnie wklepując tekst z klawiatury. Żadna - podkreślam - żadna szanująca się firma nie popełnia tak bezmyślnego posunięcia. Po trzecie - falujący napis "dynamic friendly city". Układ tekstu hasła reklamowego na falującej linii ma jak najbardziej swoje uzasadnienie. Kojarzy się z falą wody, i w zestawieniu z wizerunkiem łódki jest na miejscu. Jednak projektowanie tekstu na liniach krzywych nie polega jedynie na jego automatycznym dopasowawniu do krzywizny linii. Projektowanie tekstu na liniach krzywych jest wbrew pozorom jednym z największych wyzwań dla typografa. Stosowanie tego zabiegu ma swoją bogatą tradycję już od początku XIX-go wieku. Każdy doświadczony typograf wie, że litera opisana na krzywych wymaga specjalnego potraktowania. Konieczne są modyfikacje niemal każdego znaku - minimalne modyfikacje każdej litery i odpowiednio przeprowadzone ich deformacje mają na celu stworzenie jednorodności duktu pisma. Tekst NIE MOŻE się załałamywać. Światła pomiędzy znakami MUSZĄ tworzyć jednorodny rytm. Na dość znaczną swobodę w tej kwestii można pozwolić sobie podczas tworzenia układów typograficznych stron w książkach, czy czasopismach. Nie można jednak ignorować tych zasad w tak precyzyjnych realizacjach jak logotypy, które są niejako "biżuterią projektowania graficznego". Znak "Łódź dynamic friendly city" jest jawnym zaprzeczeniem tych podstawowych praw. Niestety nie wynika to z możliwej do zaakceptowania zbuntowanej potrzeby "wyłamania się" z obowiązujących reguł, wynika to z niewielkiej wiedzy i amatorskiego podejścia do zadania projektanta, co niestety widać. Piotr Karczewski Adiunkt w Katedrze Projektowania Graficznego A.S.P. im. Wł. Strzemińskiego w Łodzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: J.S. Re: Dla kogo to nowe logo Łodzi? IP: 195.69.82.* 11.07.06, 17:32 Brzydkie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: J.S. Co znaczy "dynamic friendly"? IP: 195.69.82.* 11.07.06, 17:34 Dynamiczne przyjazne czy tez moze Dynamicznie przyjazne? Odpowiedz Link Zgłoś