piasia
10.02.03, 10:42
Witam!
Pytanie w tytule jest trochę żartem, trochę prowokacją, ale.....
To co dzieje się ostatnio w moim mieście (prawie świętym) wskazuje na to, że
Częstochowa naraziła się komus w Łodzi (i okolicach). Bo:
1. łódzka firma, która kupiła XIX-wieczny częstochowski browar - chce go
zburzyć
2. dyrektor zespołu szpitali miejskich, łodzianin z pochodzenia, omal nie
doprowadził placówki do ruiny - uruchomił np. oddział chirurgii jednego dnia,
którym sam "ordynuje". Oddzial nie ma kontraktu i działa kosztem innych
oddziałów.
3. tenże dyrektor zlikwidował w tym szpitalu kuchnię i rozpisał przetarg na
karmienie pacjentów. Wygrała firma z Radomska, chociaż ofertę miała droższą.
Efekt - pacjenci czekali ponad dwie godziny na kolację, bo firma wracała się
po zapomniany chleb
4. dwóch wesołków z Piotrkowa (15 i 22 lata) napadło na dwie stacje benzynowe
w Częstochowie i listonoszkę
5. dwa dni temu łodzianin probował w dwóch bankach wyłudzić kredyt posługując
się faszywym dowodem. Gdy oszustwo wyszło na jaw, zdemolował drzwi.
ZA CO, pytam, za co?
Co myśmy Wam zrobili?
Nie dość, że przyłączono nas siłą do Śląska, to jeszcze z północy Łódź nas
szarpie....
Litości, pliiiiiiiiiz
;)))