Gość: Pedagog
IP: *.toya.net.pl
28.02.03, 20:49
Problem czy zawód pedagoga to zwykła profesja, czy też
powołanie jak widać wciąż aktualny. Niewątpliwie wymaga
określonych predyspozycji psychicznych i ogromnej wrażliwości,
a także odwagi cywilnej. Niestety ten zawód przyciąga też
osobowości, które nigdy nie powinny wychowywać młodzieży.
Dlaczego nie traktujemy poważnie dzieci, które przecież dawały
wiele sygnałów, że dzieje się coś złego. Dlaczego lekceważymy
ich relacje, mówimy że konfabulują?
Pedagogom powinien być znany syndrom dziecka maltretowanego,
czy wykorzystywanego seksualnie.
Co robiła dyrekcja , wychowawcy? Czy udawanie ,że problem nie
istnieje uzdrowi sytuację?
Uważam,że wspomniane osoby jeśli są winne zaniechania nie
powinny pracować w zawodzie, a dyrekcja odpowiadająca za
prawdłowe funkcjonowanie placówki winna szukać innego zajęcia.
Samemu trzeba dorosnąć i być odpowiedzialnym, żeby przygotować
młode pokolenie do życia.
Myślę, że wychowankowie dzięki beztrosce dorosłych przeżywali
katusze i nie mogli liczyć na niczyją pomoc. Odpowiedzmy sobie
czego mogła nauczyć ich ta sytuacja? Jaką traumę pozostawi w
psychice?
Jestem pedagogiem i wstyd mi...