Ci co to nam wioche z miasta robiom...

30.09.06, 19:42
w tym wątku będą pokazywani :

odsłona pierwsza ze zdjęciem :

Michał Jagiełło :
I jeszcze o "dzikim" warzywniaku przed kamienicą przy al. Kościuszki 45
(pisaliśmy o nim we wtorek). Z meldunkiem zadzwonił Andrzej Mikołajczyk ze
straży miejskiej. Właściciel uciążliwego dla lokatorów straganu codziennie
był karany 500-zł mandatem. Strażnicy zabrali mu wagę do zbadania
rzetelności. Sprawdzają, czy chodnik i ściany kamienicy są czyste.
Przedwczoraj pojawili się nawet wcześniej niż handlarze. Wczoraj straganu nie
było. - Właściciel zaproponował, że postawi na terenie posesji "cywilizowany"
kiosk - mówi przedstawiciel wspólnoty mieszkańców. - Jesteśmy skłonni się
zgodzić. To dobre rozwiązanie dla obu stron. I nareszcie zapanuje porządek.
Dziękujemy "Gazecie"!

forum.lodznafali.org/showpost.php?p=3314&postcount=51
    • aaa202 Tak, niech gość się nie wygłupia, 30.09.06, 19:53
      zasiłek pobiera, zapomogę. Niech żebrze. Po co mu robota?

      Dla lokatorów której posesji był dokuczliwy ten stragan? Co za bzdura? Czym te
      ściany pobrudził? Portkami? Zresztą ta ściana i tak osiąga najwyższy stopień
      zasyfienia. A jak nie w tę, to w tamtą - pewno na wadze oszukuje. Wagę mu
      zabrali do kontroli...

      Panie straganiarzu, mam wagę w piwnicy, podaruję panu.

      Wszyscy w du-pę porządniccy, stragan im przeszkadza, a szczają po bramach, pety
      gaszą butem na chodniku, wypluwają gumy przed wejściami do sklepów. Ale tymi
      straż miejska się nie zajmuje.
      • brite Re: Tak, niech gość się nie wygłupia, 30.09.06, 20:47
        > Wszyscy w du-pę porządniccy, stragan im przeszkadza, a szczają po bramach,
        > pety gaszą butem na chodniku, wypluwają gumy przed wejściami do sklepów.
        > Ale tymi straż miejska się nie zajmuje.

        Dlatego takimi musimy zająć się my.
        A po to w mieście są place targowe, coby na nich targować i z reszty miasta
        chlewu nie robić.
        • aaa202 Mnie handel w centrum miasta nie przeszkadza 30.09.06, 21:02
          Handlowanie jabłkami na rogu Kościuszki nie uważam za "robienie chlewu".
          No i nie każdy handel musi odbywać się na specjalnym placu.
          Miasto to nie jest muzeum, czy szpital - puste, gładkie powierzchnie. Skoro
          facet upiera się, że będzie tam handlował, to widocznie ma zbyt, widocznie ma
          to sens.
          I poza tym lepiej, żeby miał składalny stragan, niż kiosk na stałe, który psy i
          ludzie obeszczają mu zaraz z wszystkich stron, obkleją mordami aspirantów do
          prezydentury. I to dopiero będzie syf.
          Podsumowując: handel TAK, chlew NIE.
          • brite Re: Mnie handel w centrum miasta nie przeszkadza 30.09.06, 21:22
            > Miasto to nie jest muzeum, czy szpital - puste, gładkie powierzchnie. Skoro
            > facet upiera się, że będzie tam handlował, to widocznie ma zbyt, widocznie ma
            > to sens.

            Miasto jest takim specyficznym tworem, gdzie obok siebie żyje wielu ludzi,
            bardzo różnych, o różnym pochodzeniu, różnym stylu bycia i różnych celach. Żeby
            ci ludzie mogli sobie obok siebie funkcjonować nie wchodząc sobie nawzajem w
            szkodę, miasto musi rządzić się pewnymi zasadami. Dlatego wydziela się osobne
            miejsca na targowiska, osobne na wieszanie plakatów, wydaje się zezwolenia na
            robienie manifestacji, procesji, etc.
            • aaa202 Nooo, to poleciałeś po pryncypiach 30.09.06, 22:00
              Tylko co z nich wynika dla handlu ulicznego?
              Te stragany nie muszą być obleśne, mogą być estetyczne, zakupy na nich
              dostępne, miłe, sympatyczne. Idziesz sobie aleją i wiesz, że nie wytrzymasz do
              13:30, kiedy to rozpakowujesz kanapki. Podchodzisz do straganu, kupujesz sobie
              jabłko, truskawki, jagodziankę - co tam lubisz. Rumiany pan życzy Ci smacznego,
              miłego dnia, zaprasza ponownie itd.
              Idziesz dalej, okolice dziekanatu - miła pani ma stragan z książkami. Krzyczy
              za Tobą: Panie Andrzeju/Michale/Rochu! Mam dla pana ten słownik arabsko-
              esperancki!

              Co do pozwoleń na procesje i parady - potrzebne są w powodów organizacyjnych:
              ochrona, zmiana organizacji ruchu itd.

              Nasze, przepraszam, wasze miasto jest smutno-szaro-bure. Człowiek prędzej Ci
              sójkę w bok sprzeda, niż uśmiechnie się do Ciebie. Naprawdę nie w straganach
              problem.
              • brite ależ 30.09.06, 22:07
                ja też nie mam nic przeciw straganom. Jestem nawet za tym, żeby było więcej
                wydzielonych targów w mieście. I niech sobie tam stoją straganiarze. A nie, że
                ten stoi na rogu, ten w bramie, inny na chodniku.

                > Nasze, przepraszam, wasze miasto jest smutno-szaro-bure. Człowiek prędzej Ci
                > sójkę w bok sprzeda, niż uśmiechnie się do Ciebie.

                Bo każdy myśli o sobie. Rzuca pety na ziemię, przykleja plakaty na kamienice,
                stawia samowolnie stragan, bo przecie skoro miasto jest wspólne, to jest niczyje.
                • aaa202 Nie porównuj 30.09.06, 22:13
                  handlowania z zanieczyszczaniem. Skąd Ci się to wzięło, doprawdy...
                  • brite Re: Nie porównuj 30.09.06, 22:23
                    > handlowania z zanieczyszczaniem.

                    Jeżeli handel jest prowadzony poza wyznaczonym miejscem, to jest to
                    zanieczyszczenie - przestrzeni.
                    • brite Re: Nie porównuj 30.09.06, 22:25
                      w zasadzie to ja się tak twardo swoich argumentów nie trzymam i dopuszczam ich
                      naginanie, ale tak z przekory się fajnie z Tobą posprzeczać :)
                      • aaa202 Cóż, i tak doszliśmy do tzw. kwestii gustu 30.09.06, 22:42
                        i tu już nie ma o co się kłócić.
                        Kiedyś robiłam kurs po Kościuszki dwa razy dziennie, czasem więcej. Miałam 10
                        minut na przebiegnięcie do dziekanatu na zajęcia. Ten róg doskonale znam.
                        Mijałam go z wywieszonym ozorem i dalej pędem.
                        Ostatnio patrzę na Łódź bardziej refleksyjnie. Widok tego straganu autentycznie
                        mnie rozczulił. Pomyślałam: za MOICH czasów tego nie było. Głupiego soku, wody
                        nie miałam gdzie kupić - musiałabym zapuszczać się do bufetu przy szatni, a na
                        to nie było czasu. Tyle.
                        I jeszcze jedno - właściciel tego miejsca pokombinował, zarabia. I to jest
                        dobre, to jest chwalebne, pozytywne. Nie mordujmy takich inicjatyw w
                        zaprezentowany przez straż miejską /lokatorów /Jagiełłę sposób.
                        p.s.
                        Czy jeśli stanie tam kiosk, to lokatorzy będą usatysfakcjonowani? Westchną
                        kolektywnie z rozkoszy? Czasem mam wrażenie, że chodzi tylko o to, żeby się
                        przypieprzyć, o nic więcej.
                    • bryzolin Re: Nie porównuj 30.09.06, 22:28
                      I tak i nie, podobnie jak z parkingami. Jeśli dzieje się coś spontanicznie, to
                      czy nie oznacza to, że czegoś barkuje? Straganów, parkingów, szaletów, łąwek na
                      ulicach, koszy na śmieci, słupów na ogłoszenia itd. itp.
                      Jeśli władze miasta są nieskuteczne wręcz indolentne to tak się dzieje.
    • big_news Re: Ci co to nam wioche z miasta robiom... 30.09.06, 20:08
      Już się nie mogę doczekać fotek obszarpańców, zbieraczy dobra wszelakiego,
      ubogich babć i sprzedawców kartonowych. Oraz sążnistych, piętnujących artykułów
      tych, którzy są tak bezczelni, że śmią mimo swej nędzy za wszelką cenę utrzymać
      się przy życiu. Jak oni mogą tak bez skrupułów razi oczy estetycznej większości?!
      • go.round.and.yell Re: Ci co to nam wioche z miasta robiom... 30.09.06, 20:27

        kiedyś tego nie było! kiedyś każdy miał pracę!
        • aaa202 Tak, kiedyś było fajnie... 30.09.06, 20:35
          jak się nie pracowało - szło się do paki, jak się zmieniło miejsce zamieszkania
          i nie powiadomiło władz - szło się do paki.
          Do tego była mortadela dobra, kaszanka doskonała, benzyna była w kanistrach na
          balkonach, Trybuna Ludu do wycierania tyłka zamiast papieru toaletowego była.
          Był baton "Teatralny" czekoladopodobny. Były wyjazdy na handel do Mińska (my im
          dżinsy "Odra", oni nam druciaki do mycia enerdowskich prodziżów). Był kurs
          forinta korzystny, rubla, pianierskij łagier Artek...
          W ogóle nie rozumiem, czemu to się rozpierdo-liło, w ogóle.
    • bryzolin Re: Ci co to nam wioche z miasta robiom... 30.09.06, 21:21
      I tak u nas jest już wiocha bez tego handlu. Kamienice są zdewastowane i nadają
      się tylko do rozbiórki. Wtedy będzie czysto.
      • excentrix a wcale niekoniecznie 30.09.06, 22:30
        Tuwima 2. Polecam. Ktoś już o tym zjawisku tu pisał, bo mało śledzę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja