big_news
09.12.06, 22:51
Mecz rozpoczął się od gwałtownych, chociaż nie do końca fair, ataków Kobitek.
Już na samym początku napastnik G. Wyborcza, poszła ostro prawym skrzydłem.
Świetne dośrodkowanie przedłużyła pomocnik T. Fauenka, a do piłki dopadła
snajper Aneta K. Przymierzyła dokładnie, jednak po rykoszecie piłka odbiła się
od słupka. Kobitki nie ustawały w atakach. Na przemian to obrończyni Julka P.,
to środkowa J. Pochanke, to lewoskrzydłowa Kasia K.-Z. ciągnęły na bramkę
Facetów. Ich bramkarz J. Maksymiuk uwijał się jak w ukropie. Wyłapywał centry,
wykonywał robinsonady, kilka razy popisał się świetnymi paradami. Mecz się
zaostrzał. Coraz śmielej do głosu dochodzili onieśmieleni w pierwszych
minutach Faceci. Jednak jeszcze w pierwszej części spotkania, po opanowaniu
dygotu łydek i ud, wykonali klasyczny kontratak. Do świetnego prostopadłego
podania Andrzeja L., dopadł już w polu karnym Stasiek Ł. Kiedy składał się do
strzału, bezwzględnym atakiem z tyłu w nogi (słabo, trzeba przyznać,
technicznie wyszkolonego piłkarza), wślizgiem wjechała A. Krawczyk. Arbiter
nie miał wątpliwości. Karny! Piłkę na wapnie ustawił sam poszkodowany. Wziął
krótki rozbieg... i po chwili kibice Facetów wywijając biało-czerwonymi
szalikami, radośnie fetowali gola. Kobitki przegrywają 0:1!
Mecz trwa.