Makabra w Łodzi...

10.01.07, 12:16
czyli ekologia inaczej....
wiadomosci.onet.pl/1462563,11,item.html
    • maruda Re: Makabra w Łodzi... 10.01.07, 13:17
      czy 'okna nadziei' nie istnieja tez w innych szpitalach?
      Myslalem, że wszedzie są i to od dawna :(
    • big_news Re: Makabra w Łodzi... 10.01.07, 13:18
      Przerażające:/
    • leslaw_m Re: Makabra w Łodzi... 10.01.07, 13:33
      debilka,mogła komuś to dziecko oddać.
      setki par czekają w polsce na zdrowe dziecko z adopcji,
      jakby dobrze pokombinowała,znalazła by rodziców jeszcze przed porodem
    • yavorius Re: Makabra w Łodzi... 10.01.07, 13:34
      Zaraz zacznie się pieprzenie o symptomie depresji poporodowej...
      • nett1980 Re: Makabra w Łodzi... 10.01.07, 15:32
        Najpierw jest szok poporodowy , pozniej depresja zdarzyc sie moze , hmm
        planujesz miec dzieci?? Kazdy madry lekarz ci powie ,ze zony samej z dzieckiem
        tuz po urodzeniu w domu zostawic nie mozna .Ja depresji nie mialam doczytaj .
        Aaaa sie odobraziles jednak.
    • aaa202 W każdym gatunku część nowonarodzonych jest 10.01.07, 13:35
      odrzucana (albo wyrzucana, jak kto woli). Czemu u homo sapiens ma być inaczej?
    • keridwen czyli... 10.01.07, 13:37
      gratulujemy polityki antyaborcyjnej (;
      • lavinka Re: czyli... 10.01.07, 14:04
        A co za różnica? Śmietnik i aborcja to przecież to samo.. tylko data zgonu jest
        inna...
        lav
        • nett1980 Re: czyli... 10.01.07, 14:07
          Jestes za przymusem rodzenia? A co z ciazami zagrazajacymi zyciu , ciezkimi
          chorobami plodu ?Ciazami z gwaltu?
          • lavinka Re: czyli... 10.01.07, 14:11
            Dziecko poczęte w trakcie gwałtu nie jest winne . Za gwałt można dostać kilka
            lat, czemu za samo istnienie to dziecko ma otrzymać karę śmierci? Od czego jest
            adopcja?
            Co do dzieci z wadami rozwojowymi to wielu ludzi je wychowuje i dają im wiele
            radości. Nie moja wina,że masz takie poglądy.Jakby okazało się,że Twoje dziecko
            jest chore(podczas ciąży) to rozumie,że byś je usunęła,tak?
            Robię wyjątek tylko w przypadku ciąży pozamacicznej,w takim wypadku ani dziecko
            ani matka nie miałyby szansy przeżyć.
            lav
            • nett1980 Re: czyli... 10.01.07, 14:18
              najfajniej jak mowia o tym faceci lub kobiety teoretyzujace , bo nie majace
              pojecia o macierzynstwie ..Bylam po twojej stronie barykady , ale zycie mnie
              troche zreformowalo , przy dobrej opiece medycznej , do ok 10 tygodnia (systemu
              nerwowego jeszcze zarodek nie posiada) dopuszczalabym usuwanie w takich
              okolicznosciach jak w moim poprzednim poscie, a sama nie usunelam i raczej bym
              sie na to nie zdecydowala ,ale jesli ktos ma inne podjescie do zycia
              poczetego , to ustawa do rodzenia nie moge zmusic , bo to podbnie jak z
              wegetarianizmem ustawow wprowadzonym, nie kazdy by zrozumial o co w tym chodzi.
              • lavinka A ja odwrotnie.... 10.01.07, 14:22
                Jak miałam 14 lat to popierałam aborcję... ale życie mnie zmieniło na lepsze....
                patrzę na świat inaczej... to chyba od momentu na początku liceum jak zobacyłam
                USG fasolki z nóżkami-ponoć miało 1,5cm a już widać było małe oczka... coś wtedy
                drgnęło w moim sercu i od tamtej pory tępię wszelkie chore objawy feminizmu...

                av
                • nett1980 Re: A ja odwrotnie.... 10.01.07, 14:30
                  Ja do 18 roku bylam za usuwaniem na zadanie ,potem zwrot o 180 stopni , a dzis
                  jak widzisz , tak posrodku , masz kolo 30 i wciaz jestes ekstremum , biale jest
                  biale , czarne jest czarne.A wiesz pewnie ,ze ok 50 % ciaz splywa sciekiem , bo
                  tak to wymyslila przyroda , czasem kobiety ronia nawet o tym nie wiedzac..
                  • lavinka Re: A ja odwrotnie.... 10.01.07, 14:47
                    Nie jestem ekstremum. Jestem w sanie zrozumieć matkę która robi aborcję i też tę
                    która wyrzuca na śmietnik.Ale nie popieram.
                    lav
                    • nett1980 Re: A ja odwrotnie.... 10.01.07, 14:54
                      No to sie roznimy , jakos latwiej byloby mi przyjac wiadomosc o aborcji( za
                      komuny to byla glowna antykoncepcja ,moja przedszkolanka wykonala ich tyle ,ze
                      wlos sie jezy , no ale stoczyla sie pozniej w zyciu) ,ale to ze dzieci sa
                      wyrzucane na smietnik , no tu sie klania glupia polityka panstwa , dziecko musi
                      przed adopcja 6 tygodni przelezec w domu malego dziecka , matka musi wszystko
                      zalawic ,wytwarza sie tez wiez miedzy nia a dzieckiem , a to powino sie przed
                      porodem zrobic ,rodzi dziecko -wedruje na drugi dzien w ramiona nowych rodzicow
                      itd.
                      • lavinka Re: A ja odwrotnie.... 10.01.07, 15:01
                        A przeczytałaś ten artykuł.Mówi o okienku bez formalności,gdzie można poprostu
                        zostawić dziecko.
                        • nett1980 Re: A ja odwrotnie.... 10.01.07, 15:04
                          A wierzysz ,ze to dziecko urodzilo sie w szpitalu ? Mam tez nadzieje, ze takie
                          dziecko ma czysta droge do adopcji ,ale pewnie szukaja matki , przez 6 tygodni
                          pytaja sie , a moze jednak pani przemysli itp.
                          • lavinka Re: A ja odwrotnie.... 10.01.07, 15:06
                            To jest okienko również dla dzieci nie urodzonych w szpitalu. Dawno dawno temu
                            zawsze było takie okienko przy klasztorach.Zostawiało się dziecko w koszyku i
                            dzwoniło.
                            lav
                            • iluminacja256 Re: A ja odwrotnie.... 10.01.07, 15:43
                              Ale to, z e sie je zostawi w tym oknie wcale nei znaczy, z e ono ma uregulowaną
                              sytuacje prawna ! znaczy tyle, ze tzreba znależć matkę, zeby zrobić cokolwiek
                              prawnei dalej !


                              I jeszcze jedno - ---> moze i dziecko z gwłatu jest niewinne, ale psychika
                              kobiet po czyms takim ma o wiele wieksze jazdy niz syndromy poaborcyjne tego
                              swiata Wiele jugosławianek zdecydowało o dalszym swym losie skacząc z okna,
                              albo z mostu ...Raczej neiwieel kobiet zabiło sie w wyniku syndromu
                              poaborcyjnego...Nie wyobrazam sobie zycia małzeństwa z dwójka małych dzieci i
                              zgwałconą kobietę w kolejnej ciązy - to jest piekło za zycia . Wątpie czy wielu
                              męzczyzn w ogóle byłoby w stanei coś takiego znieć, nei mówiąc już o smaych
                              kobuietach...
                              • lavinka Re: A ja odwrotnie.... 10.01.07, 16:28
                                Wiemy weimy, faceci w tym momencie zawsze wybierają najwygodniejsze wyjście
                                czyli pozbyć się problemu.... czy my żyjemy w średniowieczu?

                                lav
                                • iluminacja256 Re: A ja odwrotnie.... 10.01.07, 16:56
                                  skoro mamy do wyboru pozbyć sie problemu czy zonę w szpitalu psychiatrycznym,
                                  to ja wybieram pozbyć sie problemu i stawiać zonę po gwłacie na nogi za wszelka
                                  cene ....
                                  • lavinka Re: A ja odwrotnie.... 10.01.07, 17:58
                                    Jasne,lepiej zabić dzieciaka, w końcu jego matka jest dużo ważniejsza... jej
                                    matka (a jego babcia) jakoś sie uchowały .. miały szczęście,że ich matek nikt
                                    nie zgwałcił... bo teżmogłyby byc usunięte...
                                    A jakby Twoi rodzice po kilkunastu latach powiedzieli Ci,że "pochodzisz" z
                                    gwałtu... to miałabyś do nich pretensje,ze Cię nie zabili? W końcu Twoja matka
                                    byłaby szczęśliwsza....
                                    brednie i farmazony koleżanko produkujecie...
                                    lav
                                    • iluminacja256 Re: A ja odwrotnie.... 10.01.07, 20:15
                                      Brednie i farmazony produkuję ? Cbyć moze. Ale wiem na ten temet te rzecz, o
                                      której ty nie masz pojęcia i mam nadzieję, z enigdy sie nei przekonasz jak to
                                      jest, bo nie zycze tego zadnej kobiecie.
                                      • lavinka Re: A ja odwrotnie.... 10.01.07, 21:36
                                        Obawiam się jednak ,że mam pojęcie ale w przeciwieństwie do Ciebie nie wystawiam
                                        się na piedestale własnego cierpienia tylko żyję dalej...
                                        lav
                                        • longeta Re: A ja odwrotnie.... 10.01.07, 21:48
                                          Z własnych obserwacji:
                                          Często kobiety tz.starsze siostry mają większe pojęcie o dzieciach niż
                                          przypadkowe mamuśki,które traktują macierzyństwo jako karę.
                                          • lavinka Re: A ja odwrotnie.... 10.01.07, 21:50
                                            Rzeczywiście jest taka prawidłowość.... ale tak na serio to różnie bywa. Ja nie
                                            byłam "na siłę" zmuszana do opiekowania się dziećmi-sama się do nich garnęłam...
                                            i co ciekawe często radziłam sobie z nimi lpiej niż osoby dorosłe.. chyba
                                            chodziło o to,że nigdy nie próbowałam wmówić dziecku,że ono jest głupsze a ja
                                            mądrzejsza...
                                            lav
                                        • iluminacja256 Re: A ja odwrotnie.... 11.01.07, 17:33
                                          No to zyj dalej. Sa jedank tacy, co po fakcie nei chcieli zyc dalej i nie zyli
                                          by. That`s all.
                      • longeta Re: A ja odwrotnie.... 10.01.07, 15:08
                        Zostawić można,ale do adopcji to jeszcze daleka droga
                        z tego co wiem matka musi się matka musi się zrzec praw rodzicielskich(o ojcu
                        nie wspominam,nie wiem)

                        W najlepszym wypadku,dziecko trafi do rodziny zastępczej.
                        • nett1980 widzsz longeta wie wiecej od ciebie.. kobiety 10.01.07, 15:22
                          ...dobre , przeciez ta kobieta byla zaraz po porodzie , Lodz to mimo wszystko
                          duze miasto , w szoku pewnie wyrzucila do kosza po porodzie , myslisz ,ze
                          wiedziala w szoku poporodowym (chlopaki to nie jest wymysl , to psychoza
                          przedziwna ,dobrze ze mija ,jesli jest wszystko ok)gdzie jest najblizszy
                          szpital , ja sprawnie moglam chodzic dopiero z miesiac po , a poruszac sie
                          moglam z najwyszym trudem przez ponad tydzien.
                          • yavorius Re: widzsz longeta wie wiecej od ciebie.. kobiety 10.01.07, 15:26
                            nett1980 napisała:
                            > myslisz ,ze wiedziala w szoku poporodowym (chlopaki to nie jest wymysl ,
                            > to psychoza przedziwna ,dobrze ze mija ,jesli jest wszystko ok)

                            A nie mówiłem? Ech...
                            • iluminacja256 Re: widzsz longeta wie wiecej od ciebie.. kobiety 10.01.07, 15:54
                              Stary, wyobraz sobie, ze twoja lewą nogę przejechala ciezarówka i przez 6
                              godzin lezysz i czujesz ból w tej nodze . Nie jesteś w szoku? A poród to ból
                              dość porównywalny - jakby wyrywali coś z ciebie przy wspóludziale rosnącego
                              bólu przez 6, a czesem 12 i wiecej godzin...Co w tym dziwnego ? Byłeskiedys na
                              porodówce? To naprawde nie jest jak w filmach
                              • longeta Re: widzsz longeta wie wiecej od ciebie.. kobiety 10.01.07, 16:05
                                Ja,ja widziałem w realu i na żywca;-)
                                • graz.ka Re: widzsz longeta wie wiecej od ciebie.. kobiety 10.01.07, 16:19
                                  Jak zawsze najlepiej poinformowany... Niczym go nie zaskoczysz. :)
                                  • longeta Re: widzsz longeta wie wiecej od ciebie.. kobiety 10.01.07, 16:28
                                    graz.ka napisała:

                                    > Jak zawsze najlepiej poinformowany... Niczym go nie zaskoczysz. :)

                                    Eee,tak dobrze to nie jest:-(
                                    Każdy dzień to niespodzianka;-)
                                    • angela2006 Re: widzsz longeta wie wiecej od ciebie.. kobiety 11.01.07, 14:10
                                      No znam kilka a jedną aż za dobrze.Mąż pije i bije,nieraz uciekała z domu w samej piżamie.Przychodziła z prośbą o pomoc,chcielismy pomóc ,załatwiliśmy jej mieszkanie dla niej i 2 ich dzieci i co?I nic.Mężuś chla i co z tego on jest cacy,pomimo że pracą raczek nie zabrudzi ale jego tatuś buli kase na cały dom,ona nie musi pracować i tak jej dobrze,a to że zarobi po pysku albo zdobedzie kilka nowych siniaków to tylko "trofea"przywiązania i miłości....do darmowych pieniążków.A wytłumaczenie ma jedno do pracy nie bo co z dziećmi,przeciez mąz pije,nie odejdzie bo dokąd nie ma pracy ani mieszkania hehe żałosne.I wiecie co już mi jej nie szkoda,niech dalej nadstawia gębę do obijania,szkoda mi jedynie dzieci.To dwoje wspaniałych szkrabów,ale teraz są tak zmienione że strach pomysleć co bedzie dalej.
                            • lavinka ech Prorok ;-) 10.01.07, 16:33
                              Jak Ty się znasz na feministkach ;-) Zawsze się chwytają tej depresji.. a jest
                              przecież wiele matek,które nie wywalają dzieci na śmietnik.... pewnie dlatego,że
                              pomimo bólu i depresji mają odrobinę sumienia....
                              lav
                              • longeta Re: ech Prorok ;-) 10.01.07, 16:44
                                Dawniej to kobieta rodziła gdy zbierała kartofle na polu i dalej szła zbierać;-)

                                A teraz depresje ma,raczej powinna się cieszyć że urodziła.
                                Prawda czy fałsz,szczęście czy kara?

                                Jaka jesteś kobieto XXI wieku?
                                • iluminacja256 Re: ech Prorok ;-) 10.01.07, 16:48

                                  > Dawniej to kobieta rodziła gdy zbierała kartofle na polu i dalej szła
                                  zbierać;-
                                  > )


                                  a skąd masz takei ciekawostki ? Czytałeś kiedys jakiegokolwiek antropologa?
                                  Kiedy dawniej? Tak naprawde masowa uprawa kartofla w Polsce to XIX wiek. Więc
                                  jak rodziła w XVIII ? A poza tym, rodziął jedynie jesienia ? Intrygujące...

                                  Jaka jest znajomośc historii obyczaju, bo historii wojen doskonała, Polaku XXI
                                  wieku?
                                  • longeta To już są chwyty za jaja;-) 10.01.07, 16:54
                                    Bywam czasami na wsi(nie tylko w Brzezinach)a żem jest chłop rozmowny,to gadam z
                                    ludem na różne tematy,zazwyczaj słucham(milczenie jest złotem,hehehe)
                                    Także, jak widzisz nie muszę nic czytać na temat obyczajów w XIX i XX
                                    wieku,znam to z autopsji.

                                    A wioski są u nas urokliwe i ludzie też,polecam:-)
                              • yavorius wiesz 10.01.07, 16:51
                                to nie jest kwestia feminizmu, to jest pieprzona polityczna poprawność. Nie ma
                                już dzieci nienormalnych, jest ADHD. Nie ma analfabetów, są dysgraficy,
                                dyslektycy. Dziwne, że na czarnych nie mówi się dysbiali...
                                • nett1980 To kobiety rodza i wiedza o jaki bol chodzi.. 10.01.07, 17:45
                                  taa jesli jeszcze nie masz dzieci to sobie mozesz pogadac , ale jesli twoja
                                  druga polowa kiedys bedzie rodzic , to wezwijcie babcie , bo ona sama z toba po
                                  porodzie nie wytrzyma.Chyba ze masz wysoki stopien empatii i wejdziesz w role.
                                  A co do ADHD - JFK mial , hmmm tez bys go nazwal nienormalnym ?Moja siostra
                                  byla dyslektykiem w stopniu lekkim , ale analfabetka bym jej nie nazwala .
                                  • lavinka Re: To kobiety rodza i wiedza o jaki bol chodzi.. 10.01.07, 18:01
                                    Znałam kiedyś takiego dzieciaka co miał symptomy ADHD. Ja sobie z nim poradziłam
                                    w 3 dni Słownie trzy dni. Wystarczyło się z nim pobawić i porozmawiać i od razu
                                    przestał być agresywny. Zgdzam się,że był nadpobudliwy,ale wystaczyło poświęcić
                                    mu czas(mamusia byłą zajęta paleniem papierosków i rozmowmi z
                                    przyjaciółami,tatuś pił piwko przed tv po pracy) i pójść z nim na plac zabaw.
                                    Dzieciak swoim "szałem" chciał tylko zwrócić na siebie uwagę...
                                    lav
                                    • nett1980 Re: To kobiety rodza i wiedza o jaki bol chodzi.. 10.01.07, 18:05
                                      hehe 3 dni , kiedys bylam najlepsza niania na swiecie w swoim mniemaniu ,
                                      urodzenie mlodego zrewidowalo moje dobre samopoczucie , nie ma idealnych
                                      matek ,ale przynajmniej staram sie byc dobra ..
                                      • lavinka Re: To kobiety rodza i wiedza o jaki bol chodzi.. 10.01.07, 18:20
                                        A to zawsze tak jest,że wszystkie dzieci są grzeczne tylko te "nasze" nie dają
                                        się okiełznać ;-)))) Mnie tylko czasem wkurza jak jakaś matka wytyka mi brak
                                        dzieci podczas gdy ja mam większe doświadcznie niż ona... byłam "matką" dla
                                        wielu dzieci,głównie mojego młodszego rodzeństwa (matka była zapracowana i na
                                        mnie spadł obowiązek wychowywania brata) i wiem co robić żeby nie oszaleć.
                                        Jedynie niemowlęta(takie do 3miesiąca) są dla mnie przerażające o tyle o ile
                                        boję się,że mam za słabe ręce i niechcący skręcę im kark.
                                        Czasem też wkurzają mnie też matki które się wydzierają na swoje dzieci zamiast
                                        z nimi porozmawiać... a nie daj bosze je skrytykować... one przeca są
                                        najmądrzejsze i idealne... ;-D
                                        A potem się dziwią,że dzieci zaczynają ćpać w liceum...
                                        lav
                                        • nett1980 Re: To kobiety rodza i wiedza o jaki bol chodzi.. 10.01.07, 18:32
                                          Nie ma porownania z mlodszym rodzenstwem , tez jestem najstarsza , ani z
                                          dziecmi sasiadek , psipsiulek , wlasne dziecko i 24h na dobe to jest kosmos, o
                                          ktorym sie ma pojecie jak sie urodzi dziecko i nie ma babci czy niani do
                                          pomocy.Do 3 miesiaca , jesli nie ma kolek to piuks , najgorzej jak ma 2 latka i
                                          chce i niechce naraz , a logika to sobie moze tylko liczyc do 10 .Nie bije i
                                          rzadko podnosze glos na moje dziecko(podnosic glos to nie krzyczec , zeby nie
                                          bylo!).
                                          • lavinka Re: To kobiety rodza i wiedza o jaki bol chodzi.. 10.01.07, 18:41
                                            Wiesz,nie wyobrażam sobie gorszego dziecka niż mój brat ani ja.Żadna z opowieści
                                            moich koleżnek o ich dzieciach nie jest w stanie mnie zaskoczyć... bo sam abyłąm
                                            dużo gorsza niż ich dzieci..może dlatego na te dziecięce cyrki patrzą z
                                            dystansem... w porównaniu do mnie to anioły ;-D
                                            Oczywiście,że "stanowczość" to coś zupełnie innego niż "krzyk" na
                                            odreagowanie... żeby tak wszyscy rodzice traktowali swoje dzieci.... mniej
                                            byłoby nieszczęść... ostatnio wstrząsnęła mną wiadomość o tym jak matce tej
                                            poparzonej dziewczynki odebrano całą czwórkę dzieci przez alkohol... a matka
                                            nawet przed sądem nie widziała problemu...
                                            lav
                                            • iluminacja256 Re: To kobiety rodza i wiedza o jaki bol chodzi.. 10.01.07, 20:24
                                              Ty sobie w ogóle dziewczyno mało wyobrazasz z tego co czytam...
                                              • lavinka Re: To kobiety rodza i wiedza o jaki bol chodzi.. 10.01.07, 21:36
                                                Za to Ty aż nadto ;-p
                                  • angela2006 Re: To kobiety rodza i wiedza o jaki bol chodzi.. 11.01.07, 00:59
                                    Hmm taa ciekawe urodziłam 2 i jakoś nie przypominam sobie cobym się z bólu zwijała.Fakt boli jak diabli(w sumie pierwszego nawet nie pamietam),2 aż za nadto^^^.Mogłam chodzić i było mi najlepiej a mąż mi dowcipy opowiadał ;D.Jesli kobieta nastawi się na ból i ciepienie to bedzie cierpieć,a ból bedzie o wiele dotkliwszy.Przytoczę słowa mojej pani doktor z porodówki-"Co wlazło wyjść musi a niekoniecznie bezboleśnie'".
                                    • nett1980 Re: To kobiety rodza i wiedza o jaki bol chodzi.. 11.01.07, 10:29
                                      No to masz subtelna pania doktor ,prawie jak kiedys mowily dochtorki : "nie
                                      trzeba bylo dupy dawac, to teraz cierp", ja tez moglam chodzic i latalam jak
                                      fryga po sali , ale co z tego ? Nie nastawialam sie na jakies wlk cierpienie,
                                      sa skurcze i juz , a dziecko bylo wyczekane i upragnione ,ale i tak wspomnienie
                                      porodu nie jest najmilszym , boli i juz .Z twojego postu zaraz wyjdzie ,ze to
                                      taka mala przypadlosc , ja przeszlam i o znieczulenie nie prosilam , to inne
                                      tez musza przez to przejsc.
                                      • angela2006 Re: To kobiety rodza i wiedza o jaki bol chodzi.. 11.01.07, 14:18
                                        No nie taka mała hehe,może ciut przesadziłam,ale fakt faktem trzeba jakoś przez to przejść a wszystko zależy od nastawienia.
                                • lavinka Re: wiesz 10.01.07, 17:56

                                  No jasne... wszystko jest OK,pod warunkiem,ze to jakaś gazeta napisze a nie
                                  jakaś lavinka,nie? ;-)
                                  lav
                                  • yavorius Re: wiesz 10.01.07, 18:48
                                    A nie rozumiem Twojej wypowiedzi:)

                                    A co do bólu, ok - ja przecież nie zaprzeczam, że to jest ból, wysiłek,
                                    cierpienie, tylko sankcjonowanie czegoś potwornego tymi właśnie emocjami po
                                    porodzie jest dla mnie niefajne.
                                    • lavinka Re: wiesz 10.01.07, 19:19
                                      Chodziło mi o to,że dzisiaj "media" mają zbyt wielki wpływ na opinię publiczną..
                                      a powinno być odwrotnie...
                                      lav
                                      • yavorius a /o 10.01.07, 20:51
                        • lavinka A rodziny zastępcze? i jeszcze historia Jany 10.01.07, 16:30
                          Czy każdy człowiek który ma nieuregulowaną sytuację prawną zasługuje na śmierć?
                          Przypomina mi się historia Jany i jej brata,których rozicom trzeba odebrać prawa
                          rodzicielskie by mogła zostać w Polsce.Ona nawet nie zna rosyjskiego... może
                          lepiej,żeby matka też usunęła Janę i jej brata,teraz nie miałaby ządnych
                          problemów.. kurczę,jak ja na to wcześniej nie wpadłam? ;-D
                          lav
                • angela2006 Re: A ja odwrotnie.... 11.01.07, 00:49
                  I ja się wypowiem i w pełni popieram lavinkę.To nie dziecko jest winne poczęcia i nie obchodzi je czy jest z gwałtu czy urodzi się chore tak czy inaczej na swiat się nie prosiło.Fakt w starożytności dzieci urodzone słabe lub chore wynoszono poza obręb miasta i zostawiano na pastwę losu,ale nie wszedzie się tak działo.Nie żyjemy już w sredniowieczu a medycyna posunęła się do przodu,wady rozwojowe można wykryć już w łonie matki i wiele z nich jest uleczalnych.Depresja poporodowa hmm ja tez ją przeżyłam,powiedzmy ja to nazywam szokiem raczej i niestety żaden lekarz nawet nie pyta matki jak się czuje psychicznie po porodzie a szkoda może wtedy na czas można pomóc kobiecie.Ja wyszłam z tego sama wzięłam się w garść i tyle.Mozna po ludzku zostawić dziecko i po ludzku bez wstydu zrzec się praw do niego to nie zbrodnia,wtedy szybciej ma szansę na nowy dom i kochających rodziców.
                  • nett1980 Re: A ja odwrotnie.... 11.01.07, 10:34
                    A wiesz co sie dzialo po wojnie , jak w przepelnionych kobiecych hotelach
                    robotniczych ruszalo "tarlo" , jak to mowil poeta Wisla byla obok ruin i w
                    gruzach walalo sie mnostowo porzuconych noworodkow ...Eh w dobrych czasach
                    zyjemy , dziecko tez czlowiek , nie wolno bic .Nie wiem czy oko w oko ze
                    zgwalcona zona alkoholika bylybyscie takie madre, gdy ona w moze byc w7
                    ciazy , slania sie na nogach , dla takich jak ta powinne byc dostepne pigulki
                    dzien po , czy srodki wczesnoporonne do 9-10 tygodnia ciazy..
                    • angela2006 Re: A ja odwrotnie.... 11.01.07, 12:18
                      Ci innego gwałt,a co innego powiem nieładnie"świadome dawanie dupy".Nie wmawiaj mi że w dobie antykoncepcji kobiety nie wiedzą czym "grozi"jazda bez zabezpieczenia.A potem szok -"Jak to ja jestem w ciąży jak to się stało?"^^^I potem znajdujemy dzieci w beczkach ,na smietnikach bo mamuśka miała szok nie wiadomo po porodowy czy że wogóle była w ciąży.Są rodziny wielodzietne którym jest naprawdę ciężko i dzieci są chciane a na pewno kochane.Jeszcze jedno,nie wiem jak reszta ale ja osobiście faceta alkoholika wystawiłabym za drzwi razem z jego butelką a na pewno nie rodziłabym mu kolejnyc dzieci z myslą że "jakoś to będzie" a meżuś pić przestanie,alkoholizm to podobno choroba ja bym się spierała pije bo chce i tak mu dobrze.
                      • nett1980 Re: A ja odwrotnie.... 11.01.07, 12:27
                        ehh przeszlam takie forum , gdzie dawalam te same argumenty , ale ostatnio nie
                        jestem taka ekstremalna , oczywiscie ,ze w dobie antykoncepcji wpadaja tylko
                        jakies nieodpowiedzialne oszolomki, ale wsrod bezbronnych kobiet woboec
                        ekonomii , meza itd antykoncepja to luksus ,a bej przeciez gumki nie zalozy ,
                        bo mu niewygodnie .Ile znasz zon alkoholikow , ja znam pare i tez sie dziwie ,
                        ze to znosza ,ale zycie pisze najdziwniejsze scenariusze..
                        • lavinka Re: A ja odwrotnie.... 11.01.07, 13:03
                          Jedno słowo:współuzależnienie... żony alkoholików są tak samo uzależnione jak
                          ich mężowie.Tylko to uzależnienie inaczej się objawia.... al to w sumie ta sama
                          choroba... on nie może przestać pić i ona nie wi jak zrobić by on przestał
                          pić,więc traktuje tę sytuację jak coś normalnego(co w sumie dalej wpycha go w
                          uzależnienie). A z tą dużą ilością dzieci... widać tak miało być...
                          lav
                          • angela2006 Re: A ja odwrotnie.... 11.01.07, 14:16
                            Ale w sumie to dziwne że to dotyka całej rodziny a pije tylko jedno
                            • lavinka Re: A ja odwrotnie.... 11.01.07, 17:44
                              Bo wbrew powszechnym schematom to choroba rodzinna(uzależnienie). Picie czy
                              ćpanie jednej ze stron to tylko objaw. Nie przyczyna.
                              lav
    • jelonek72 Re: Makabra w Łodzi... 10.01.07, 18:37
      straszne! ja jednak wolałabym ,żeby takie niechciane dziecko zostało zabitę przez aborcję, we wczesnej ciąży niż pozostawione na zimnie, w szmatach, przerażone , głodne, zmarznięte - to śmierć i to śmierć , ale jednak aborcja wydaje mi się dużo bardziej "ludzka". Fakt istnienia okienka w szpitalu niestety nie zmienia niemal niczego w życiu takiego zostawionego dziecka, dopóki matka się nie zrzecze to stan prawny nie pozwala na normalną pełną adopcję, na normalną rodzinę dla maluszka - skazany jest na domu dziecka, w najlepszym przypadku na rodzinne domy dziecka.... nie wiem czy to pełnia szczęścia, nie wychowałam się w takiej placówce, mogę tylko stwierdzić ,że mając "wybór", żyć ze świadomością ze nikt mnie nie kocha,samotnie brnąć przez trudy życia a nie żyć , to wolałabym żeby mnie wyskrobano. Uważam ,że żadna świadoma kobieta nie poddaje się aborcji ot tak sobie , świadomość to odpowiedzialność za własne czyny, wiedza o konsekwencjach swojego postępowania, to także uświadomienie seksualne i poczucie własnej wartości... daleka jestem od usprawiedliwiania kobiety która skazała swoje dziecko na taki los, na śmierć w reklamówce na wysypisku śmieci, ale też nie potępiam jej. Musiała być to dla niej sytuacja ekstremalna skoro tak postąpiła.
      i Yavorku drogi nie pitol tu o "pieprzeniu o depresji poporodowej" ! Poród mimo całego piękna które za sobą niesie jest dosyć traumatycznym przeżyciem - ja po 9 godzinach od rozpoczecia akcji porodowej miałam bóle które wydawały mi się nie do zniesienia, a lekarz powiedział ,że nie osiągnęłam jeszcze nawet połowy z tego co mnie czeka !!!!! od razu poprosiłam o znieczulenie , na szczęście było mnie na nie stać ! po powrocie do domciu tez nie było różowo , masz w domu małego alienka który płacze a ty nie do końca wiesz o co mu chodzi, który jest kruchy i boisz się że go skrzywdzisz , który śpi np 15 minut i zanim tobie uda się zasnąć on już się budzi po nową porcję jedzenia i twojej uwagi. W pierwszym miesiącu wyglądałam i czułam się jak zoombie - dobrze ,że miałam oparcie w mężu i rodzicach, bo gdybym była sama nie wiem co mogłoby mi przyjść do głowy...hormony szaleją, zmęcznie zwala cię z nóg, jesteś dodatkowo obolały i za przperoszeniem "leje się z ciebie" - macierzyństow jest piękne w literaturze, tak normalnie to ciężka praca 24 godz na dobę ( a mnie się nawet czasem wydawało ,że 28 godz na dobę).

      dlatego jestem za jak najwczesniejszym uświadamianiem dzieci, uczeniem ich odpowiedzialności za własne czyny, dofinansowaniem do środków antykoncepcyjnych i uczeniem młodych dziewczyn szacunku do siebie i poczucia własnej wartości ...

      uffff az\mnie paluchy boją od stukania :) !
      • lavinka Re: Makabra w Łodzi... 10.01.07, 18:44
        Wiesz, ja myślę,ze to nadal problem społeczeństwa... nie samych matek. W wielu
        kręgach po staremu "panny z dzieckiem" traktuje się jak trędowate... albo
        rodzice zmuszają nieletnią dziewczynę do aborcji by nie psuć jej "kariery"...
        różnie bywa... i często niedoszła matka zostaje potępiona niezależnie czy to
        dziecko urodzi czy nie. I to jest największy dramat.
        lav
        • jelonek72 Re: Makabra w Łodzi... 10.01.07, 18:55
          o to chodzi Lavinko! dlatego trzeba młode kobiety uczyć szacunku do siebie , i pewności siebie ,żeby fakt że potępia cię społeczeństwo nie wpływał na ciebie aż tak ,że mordujesz własne dziecko.... tylko ,że cholera to znów utopia, bo kto takie wymienione przez ciebie ma uczyć pewności siebie, ich zaszczute i zaszufladkowane w stereotypach matki , ciotki, babki ??? to mnie boli, że się takie błędne koła tworzą, ale wierzę że niektóre jednostki można z tych pieprzonych kół wyciągnąć
          • lavinka Re: Makabra w Łodzi... 10.01.07, 19:25
            Ja mam czasem wrażenie,że te zamknięte koła się tworzą,ale nie są nimi od
            początku... zwyczajnie swój ciągnie do swego... Chodzi mi o to,że ludzie (co
            jest naturalne w sumie) tworzą małe społeczności,które wyznają te same poglądy i
            to jest w patologii najgorsze,że w tym przypadku działa ten sam mechanizm
            "zamkniętego kręgu". To od jednostki zaeży czy znajdzie w sobie odwagę by się z
            tego kręgu wyrwać. W końcu nie wszystkie dzieci alkocholików popadają w ten sam
            nałóg... tak samo jest z aborcją... to chyba wynika z ogólnej, wewnątrzrodzinnej
            mentanoći(nierzadko niestety związanej z kościołem),że lepiej jest dziecko zabić
            niż je oddać w szpitalu(bo to hańba dla matki i całej rodziny). I to jest chyba
            to co mnie osobiście najbardziej przeraża... potrafię zrozumieć wstrząs
            poporodowy, potrafię zrozumieć uraz do dziecka z powodu gwałtu ale nie potrafię
            zozumieć,gdy matka woli "zabić" niż "oddać" bo to drugie to dla niej większy
            wsyd niż to pierwsze...
            lav
          • nett1980 Re: Makabra w Łodzi... 10.01.07, 19:30
            Prawda jaka mi sie jawi , to za duzo biurokracji przy zrzekaniu sie dziecka ,
            te poradnie ,ktore musza swoj personel utrzymac, zadna matka nie zabije
            dziecka ,nie wyrzuci(trzeba byc w skrajnej sytuacji ,zeby sie na to
            zdecydowac) ,jesli bedzie wiedziala ,ze moze bez korowodow i ostracyzmu oddac
            dziecko w ramiona, ktore sa otwarte od dawna . A tu co -dziecko w kolysce
            szpitalnej,ale trafia do domu malego dziecka na miesiace , te baaaardzo wazne
            miesiace, dziecko porzucone powinno miec z miejsca jasna sytuacje prawna,a tak
            co ma ?Chorbe sieroca.
        • angela2006 Re: Makabra w Łodzi... 11.01.07, 01:05
          lavinka napisała:

          > Wiesz, ja myślę,ze to nadal problem społeczeństwa... nie samych matek. W wielu
          > kręgach po staremu "panny z dzieckiem" traktuje się jak trędowate... albo
          > rodzice zmuszają nieletnią dziewczynę do aborcji by nie psuć jej "kariery"...
          > różnie bywa... i często niedoszła matka zostaje potępiona niezależnie czy to
          > dziecko urodzi czy nie. I to jest największy dramat.
          > lav

          Chciałam w tym miejscu przytoczyć pewien przykład z życia.Rodząc 1 dziecko,byłam świadkiem sceny na korytarzu szpitalnym jak rodzice chorej na schizofrenię dziewczyny chcieli zostawić dziecko w szpitalu,natomiast rodzice ojca dziecka i on sam chciał je zabrać.Pamietam jak dziś twarz tej dziewczyny,jej rozpacz i krzyk.Jedynym argumentem było iż-" dziecko na pewno też będzie chore" a oni nie będą "chodować następnego przygłupa".Widać tę miłość rodziców do własnego dziecka co tu mówić o wnuku.
          • lavinka Re: Makabra w Łodzi... 11.01.07, 13:05
            Niechęć i strach do chorób psychicznych to jeszcze jeden smutny rozdział w
            naszym zakoffanym kraju... ale trzeba o tym mówić bo inaczej nic się nie zmieni...
            lav
            • nett1980 Re: Makabra w Łodzi... 11.01.07, 13:08
              kiedys mi madry pscholog powiedzial ,ze nie ma ludzi chorych psychicznie ,
              tylko jest srodowisko , ktore ta chorobe wywoluje, znam z otoczenia takie
              przypadki ,niestety, nie wszyscy sie urodzili ze skora slonia.
              • lavinka Re: Makabra w Łodzi... 11.01.07, 13:19
                Jako znawca chorób psychicznych(rodzinka) powiem Ci,że dziedziczy się nie tyle
                samą chorobę,ale skłonność do zapadania na nią(czytaj:wrodzona wrażliwość).
                To,co jedną osobę wogóle by nie zabolało kogoś innego doprowadzi do bardzo
                skrajnych emocji,które często są powodem początkowo zaburzeń osobowości a potem
                samej choroby. Ja co prawda miałam szczęście i nie wylądowałam w szpitalu(chyba
                mimo wszystko jestem bardziej odporna na wredność tego świata,no i po latach
                nauczyłam się bronić) ale spora część mojej rodziny miewa różne problemy
                emocjonalne(nie zawsze chodzi o chorobę jako taką) i to nie jest ich wina.
                Urodzili się bardziej wrażliwi,bezradni... między innymi nie wolno mi wyjechać
                za granicę,ani nigdzie na dlużej niż tydzień... muszę "ich" broni przed światem.
                Przykre,ale prawdziwe...ludzie nie są święci... i jak zauważa,że mogą komuś
                bezkarnie dokopać to zrobią to z największą przyjemnością...
                lav
                • nett1980 Re: Makabra w Łodzi... 11.01.07, 13:39
                  mysle ze wiem ,ze nic nie wiem , moi pradziadowie hulali na zasadzie slub w
                  Argentynie , dziecko sie rodzi w NYC, ale i tak wracamy do kraju, moja wczesna
                  mlodosc to wyjazdy , wyjazdy , splywy , rejsy , powroty do domu przez Zakopane,
                  podroze autostopem po Europie , straszne jest twoje przywiazenie do hacjendy i
                  powinnosci ; a moze cos przegapilam ,ale czemu tak lubisz Lodz ,ze sie tak tu
                  na forum udzielasz?
                  • lavinka Re: Makabra w Łodzi... 11.01.07, 13:43
                    Dla ludzi,nie dla Łodzi. Właściwie najbardziej z miasteczek lubię Toruń. Poza
                    tym moja rodzina jest "miejscowa" "tutejsza" "warszawska". To,co mnie trzyma w
                    domu to nie tylko poczucie obowiązku ale świadomość,że czuję się dobrze wśród
                    bliskich. Zwyczajnie,tu gdzie mieszkam jest mi najlepiej.To,że inni włóczą się
                    po świecie to nie znaczy,że ja też muszę. Wszędzie dobrze,ale domciu najlepiej ;-D
                    lav
                    • angela2006 Re: Makabra w Łodzi... 11.01.07, 14:13
                      To Wy nie z Łodzi??:D
                      • nett1980 Re: Makabra w Łodzi... 11.01.07, 14:25
                        ja od parunastu lat tak ,a lavinka lubi nasze forum i ludzi chociaz warszawianka
                        • angela2006 Re: Makabra w Łodzi... 11.01.07, 14:28
                          Acha....:D
    • lavinka Taki mały artykulik... 12.01.07, 14:27
      wiadomosci.onet.pl/1383856,2677,kioskart.html
      Trochę pesymistyczny.... ale zawsze...
      lav
      • angela2006 Re: Taki mały artykulik... 13.01.07, 00:44
        Smutne to :((
        • lavinka Re: Taki mały artykulik... 13.01.07, 11:13
          No nawet bardziej niż smutne,paskuudne... ale dobrze,że choć trochę zaczyna się
          o tym mówić. Nie miałam na przykład świadomości,że sąd nie sprawdza rodziców
          nieletniej matki i automatycznie oddaje im dziecko(nawet jeśli rzadko bywają
          trzeźwi). Chore. Ale jak trzeba złożyć wniosek o alimenty to już wywiad rodzinny
          robiony przez policję jest konieczny... no nie nonsens?
          lav
          • angela2006 Re: Taki mały artykulik... 13.01.07, 12:52
            Wkurza mnie to,bo to że jest ktoś młody(czyt.nieletni)nie oznacza, że sobie nie poradzi.Uważam ,że przy jakiejkolwiek pomocy dziewczyna jest w stanie i skończyć szkołę i jakoś ułożyć sobie życiorys.No tak ale przecież żyjemy w cywilizowanym kraju gdzie "dzieci i ryby głosu nie mają".Frustrujące:(
Inne wątki na temat:
Pełna wersja