Gość: ebonyman
IP: 217.97.160.*
21.11.01, 18:54
Jestem studentem łódzkiej uczelni prywatnej i w tym roku pisze prace
licencjacka.Temat-"Euromarketing".Zdobywajac w pocie czoła niezbedna mi
literature,postanowilem udac sie do ogolnie dostepnych bibliotek.Niestety
jakiekolwiek informacje na poszukiwany przeze mnie temat byly zdecydowanie
niewystarczajace.Postanowilem wiec udac sie do Instytutu
Europejskiego.Wczesniej sprawdzilem co sie znajduje w internetowym katalogu
bibliotecznym w/w instytucji i odznalazlem 5 pozycji na temat
Euromarketingu.Zadowolenie moje skonczylo sie dokladnie w momencie
przekroczenia drzwi Instytutu.Szatniarz z wielka łaską wziął ode mnie i mojej
dziewczyny ubrania (ona tez poszukuje informacji do pracy lic. na temat
Europejskiego Banku Centralnego),a jedna z przebywajacych w szatni kobiet po
pytaniu czy mozemy wziąć plecaki ze soba powiedziala:"nie bo jeszcze cos
wyniesiecie z naszych cennych zbiorow!!!".Nie chcialem sie kłócic,więc ze
stoickim spokojem poszliśmy dalej.I tu zaczyna sie prawdziwa historia.Ja nie
mialem karty bibliotecznej,ale ma ją moja dziewczyna,bo wcześniej odbywała w
tym instytucie miesięczną praktykę.Niestety nie zostalismy w ogóle wpuszczeni
na teren biblioteki(czytelni itd.)bo-tu uwaga-nie jesteśmy studentami
Uniwersytetu Łódzkiego.Nieważne,że jestem studentem,ale "tylko" szkoły
prywatnej,wiec mnie obowiązują inne prawa?!!!!!A jesli nawet jakimkolwiek cudem
mialbym tę kartę biblioteczna to mógłbym przegladać daną książkę tylko w
czytelni,natomiast student UŁ może ją wypożyczyć do domu.
Jestem zbulwersowany podejsciem dość poważnej jak mi się na początku wydawało
instytucji.
Mam głęboką nadzieję,że może ktoś z redakcji bliżej zbada tę sprawę.Przecież
jest to jawna dyskryminacja studentów uczelni prywatnych.
Nikogo poza tym nie interesuje fakt,że studenci chcą pisać prace zwiazane z
UE.Moj kierunek bezpośrednio związany jest z UE i chciałbym w przyszłości
reprezentować nasz kraj w strukturach UE,ale jak ,skoro podcina mi sie skrzydła
już na samym początku.
Co Wy na to?
Zbulwersowany "inny" student