big_news
21.02.07, 17:21
Właśnie dzisiaj wyszedł za kaucją z aresztu jeden pan szoferak. Był
jednocześnie bardzo zadowolony, ale i dość rozsierdzony. Rzucił (prawie, bo
dziś post) mięsiwem pod adresem mściwego ptactwa, ostrzegł tych z sitkami w
łapach, że i oni mogą trafić na pryczę po Pęczaku (to już bardziej podpada pod
Popielcową środę) i skosztować podcelowej Nesci z aluminiowego kubka, na
którym są trwale odciśnięte wargi niewinnych ludzi. Bardzo głośno ujął się za
tabunem niesprawiedliwie pomówionych i osadzonych papug, łapiduchów oraz
pozostałych prześladowanych niewiniątek. Zapowiedział odważnie, iż dowie się,
kto wpłacił na jego rzecz kaucję w wysokości dwustu tysiaków, bo nie wie kto
był taki hojny. Pan kierowca może oczywiście być nieświadomym tego, że jednym
ze sponsorów jest prawdopodobnie pewien możnowładca z Trójmiasta, bo przecież
klincował i głosy z zewnątrz przez te grube mury mogły do niego nie dotrzeć. A
właśnie tenże hojny i dobry człowiek z nad Bałtyku powiedział, że on
szoferaków lubi, szczególnie zaś tych kapciowych i w związku z tym odpali
trochę grosiwa na uwolnienie tego więźnia politycznego. Dodał przy okazji, że
te 200 kawałków to nie jest wcale dużo i że tyle to on może spokojnie kopsnąć.
Na pytanie jednego z tych z sitkiem w łapie, czy jaśnie pan szofer założoną
forsę traktuje jak pożyczkę, czy też może jako należny mu zwrot kosztów (w
domyśle - za użyczenie 100 metrowej chałupinki, dla noszącego borsalino syna
pana sponsora, który przesiaduje od czasu do czasu na ulicy Wiejskiej w naszej
cudnej stolicy), niestety nawet uważny słuchaczo-oglądacz stacji TVP3 nie miał
szansy usłyszeć odpowiedzi, bowiem mało dociekliwy realizator tego wydarzenia,
nagle postanowił uciąć telewizyjny przekaz. Miejmy nadzieję, że w ciągu
najbliższych dni będziemy mogli poznać dalsze burzliwe losy tego sympatycznego
kierowcy, który co jakis czas staje się także wilkiem morskim. Czego sobie i
państwu życzę.
* Uprzejmie proszę szanownych Adminów, aby byli łaskawi potraktować ten wątek
jako stosunkowo neutralny, a w przypływie wielkodusznej przychylności jako
stricte łódzki (wszak nawet w tytule jest umieszczona nazwa jednej ze
słynniejszych łódzkich ulic) i pozostawili go w miejscu, w którym został
umieszczony. Tłumacząc się dodatkowo z tytułu wątku muszę powiedzieć, iż
chodziło mi o to, że mamy w budynkach na ul. Smutnej i kwiat palestry i zacne
grono lekarzy specjalności przeróżnych i szanowanych przedstawicieli uczelni
oraz szeroką rzeszę magistrów technicznych i humanistycznych. O innych nie
wspomnę, ale już ci pierwsi z wymienionych stanowią symboliczną perłę w nie
tylko łódzkiej koronie i prawdopodobnie nie tylko moim zdaniem, należy ten
fakt docenić. Dziękuję serdecznie za zrozumienie powagi sprawy.