d.z.
23.11.01, 21:48
Nigdy w Łodzi nie mieszkałem, nie miałem rodziny, nie przebywałem dłużej niż
jeden dzień, a jednak lubię to miasto. Dlaczego? Nie wiem. Może to za sprawą
Piotrkowskiej, która na moich (przyjezdnego) oczach piękaniała (pamiętam ją
jeszcze z torami tramów) a potem jak powoli nabierała szlifu, by stać się
deptakiem do pozazdroszczenia nie tylko w Polsce.
Może to za sprawą podmiejskich tramwajów które malowniczymi trasami dojeżdżają
do Łodzi dzień w dzień. Może za sprawą wielu nieruchomości (które z powodów
zawodowych oglądałem) szczególnie tych starych, przedwojennych kryjących w
sobie przepiękne kute ręcznie kandelabry na klatkach schodowych, cudowne piece
kaflowe z posążkami aniołków, przepiękne parkiety, wspaniałe terakoty
hiszpańskie.
A może za sprawą anegdoty (coś z życia) Znajomi moich rodziców poznawszy się w
Łodzi umówili się na pierwszą randkę oczywiście gdzie? Na Piotrkowskiej a
poniweaż długa to przy jej końcowym placu. Jedno czekało przy PL. Wolności
drugie PL. Niepodległości ale byli sobie przeznaczeni bo jednak się spotkali.
Dlaczego lubię Łódź nie wiem i chyba nigdy się nie dowiem ale czy muszę???