cedryk2006
21.03.07, 16:46
Wszystko dookoła nas się zmienia. Kiedyś na ulicy parkował jeden samochód, znało się dzielnicowego, ekspedientkę w sklepie, bankowca, piekarza, mleczarza, zduna etc. Dziś wszystko powoli zaczyna się robić anonimowe. Mieszkam na wielkim blokowisku i czasem ciężko mi powiedzieć kto mieszka w klatce obok, a sa też tacy którzy nie wiedzą kto mieszka w ich klatce. O swoim dzielnicowym tylko słyszałem, że jest bo chyba w życiu go na oczy nie widziałem. Księdza widuję raz w roku - gdy lata z opłatkiem. Pań w sklepach nie znam, bo ciągle się zmieniają a sklepy raz to powstają raz plajtują. O tym by znać kogoś w hipermarkecie - nie marzę nawet. Lekarz w przychodni jest ciągle inny. Nie znam moich radnych bo po wyborach nie uznają za stosowne by wyjść do ludu.
Mimo wszystko, gdzieś podświadomie żal mi, że nie żyję w małej społeczności. Gdzie nie byłbym anonimowy, gdzie czułbym się bezpiecznie. Dziś mogę zamienić bank na internetowy, a częstoinne kontakty z ludzmi zastępuje rozmowa z telefonistką. Będzie coraz gorzej. Poza małym kręgiem znajomych, będziemy obracać się w swiecie telefonow, internetu i listów. Wszystko bez twarzy. Bez duszy. SZKODA.