Świat ze słuchawką telefonu zamiast twarzy

21.03.07, 16:46
Wszystko dookoła nas się zmienia. Kiedyś na ulicy parkował jeden samochód, znało się dzielnicowego, ekspedientkę w sklepie, bankowca, piekarza, mleczarza, zduna etc. Dziś wszystko powoli zaczyna się robić anonimowe. Mieszkam na wielkim blokowisku i czasem ciężko mi powiedzieć kto mieszka w klatce obok, a sa też tacy którzy nie wiedzą kto mieszka w ich klatce. O swoim dzielnicowym tylko słyszałem, że jest bo chyba w życiu go na oczy nie widziałem. Księdza widuję raz w roku - gdy lata z opłatkiem. Pań w sklepach nie znam, bo ciągle się zmieniają a sklepy raz to powstają raz plajtują. O tym by znać kogoś w hipermarkecie - nie marzę nawet. Lekarz w przychodni jest ciągle inny. Nie znam moich radnych bo po wyborach nie uznają za stosowne by wyjść do ludu.

Mimo wszystko, gdzieś podświadomie żal mi, że nie żyję w małej społeczności. Gdzie nie byłbym anonimowy, gdzie czułbym się bezpiecznie. Dziś mogę zamienić bank na internetowy, a częstoinne kontakty z ludzmi zastępuje rozmowa z telefonistką. Będzie coraz gorzej. Poza małym kręgiem znajomych, będziemy obracać się w swiecie telefonow, internetu i listów. Wszystko bez twarzy. Bez duszy. SZKODA.
    • iszkariota Re: Świat ze słuchawką telefonu zamiast twarzy 21.03.07, 16:57
      W dużych miastach zawsze była pewna anonimowość, teraz zupełna. Chcesz znać
      swoją ulicę to musisz wyprowadzić się do małego miasteczka lub na wieś.
    • longeta Re: Świat ze słuchawką telefonu zamiast twarzy 21.03.07, 17:00
      To przeprowadż się do Brzezin,tutaj na anonimowość nie masz szans,czasami szlag
      mnie trafia z tego powodu;-)
      • dziad_borowy Re: Świat ze słuchawką telefonu zamiast twarzy 21.03.07, 17:07
        I wszystkie dzieci wolaja: tato! tato!
        Dzierżżż!!!
        • longeta Re: Świat ze słuchawką telefonu zamiast twarzy 21.03.07, 17:16
          dziad_borowy napisał:

          > I wszystkie dzieci wolaja: tato! tato!

          Eee,to jeszcze nic,gorzej że podobne są;-)
    • uerbe bla bla bla 21.03.07, 17:27
      cedryk2006 napisał:

      > Wszystko dookoła nas się zmienia.

      Interesująco zacząłeś, nie ma co. Truizm, że aż żal D4 ściska.

      > Kiedyś na ulicy parkował jeden samochód, znało się dzielnicowego,
      > ekspedientkę w sklepie, bankowca, piekarza, mleczarza, zduna etc.

      Znałeś kiedyś swojego dzielnicowego? A zduna? A może dekarza albo kowala?

      > Mieszkam na wielkim blokowisku i czasem ciężko mi powiedzieć kto mieszka w
      > klatce obok...

      Jaki problem ruszyć się z fotela i zapytać? Nie znam wszystkich sąsiadów, ale w miarę orientuję się w tym, kto co robi... kto ma kota itd.

      > Księdza widuję raz w roku - gdy lata z opłatkiem.

      Zapisz się do ruchu oazowego, będziesz widywał częściej.

      > Nie znam moich radnych bo po wyborach nie uznają za stosowne by wyjść do
      > ludu.

      To następnym razem wybierz takich, których znasz.

      > ... Wszystko bez twarzy. Bez duszy. SZKODA.

      To tak głębokie, że aż mnie zemdliło. Panta rei, cedryczku... i tylko ty wciąż te swoje smuty w niezmiennie tym samym tonie wypisujesz. I to dopiero SZKODA.
    • big_news Re: Świat ze słuchawką telefonu zamiast twarzy 21.03.07, 17:36
      Ruszyłbyś dupsko na Zachód, to dopiero przekonałbyś się co to znaczy mieszkać
      "obok" siebie. Tam się nikt z nikim nie zna i nikt o nikim prawie zupełnie nic
      nie wie.
      A tak w ogóle, to człowieku, jak Ty smędzisz!...
      • uerbe A może trochę empatii? 21.03.07, 17:55
        big_news napisał:

        > A tak w ogóle, to człowieku, jak Ty smędzisz!...

        Biedak pisze w końcu, że po zmianie konta w banku "stracił część siebie".
        • big_news Re: A może trochę empatii? 21.03.07, 18:23
          Niestety. Nie potrafię podzielić jego bólu;)
    • lavinka Re: Świat ze słuchawką telefonu zamiast twarzy 21.03.07, 17:51
      Ale ta przemiana stała się dużo wcześniej. Ja przez całe swoje życie nie znałam
      dzielnicowego(bo go nie było,a jak był to też go nie było). Pani sklepikarki też
      nie znałam. Tylko kilku sąsiadów z klatki i rodzinę.
      Teraz mam dużo znajomych,parę "bliższych" kumpel, sąsiadów tyle samo. Więc te
      międzyludzkie kontakty zależą w grucie rzeczy od człowieka. Nie zauważyłam by po
      założeniu konta w banku lub zainstalowaniu stałego łącza ubyło mi realu. Jest
      tyle samo co wcześniej. Może przez mój dom nie przewijają się tłumy,ale ja te za
      dużo gości nigdy nie lubiłam. Dom jest dla mnie "sacrum". Wolę rozbijać się po
      kominkach niż urządzać przyjęcia "u siebie". Taniej i mniej sprzątania. ;-)
      lav
    • gray powiem tylko jedno 21.03.07, 17:58

      i dzięki bogu.
Pełna wersja