Gość: FL
IP: *.starnettelecom.pl
28.04.07, 00:09
Po raz kolejny czym dalej od Łodzi tym lepsze słowa.
(Naczelna GWŁ - błagam wróć wreszcie do Wrocławia, albo gdziekolwiek)
www.uml.lodz.pl/index.php?menu2=11&zapytanie=11,93&poz=1&id=6373
www.uml.lodz.pl/jotpegi/pdf/viajar04_2007.pdf
Łódź, podróż do serca Polski
Położone w samym centrum Polski, na skrzyżowaniu głównych dróg handlowych,
drugie co do wielkości miasto Polski wskrzesza z całym przekonaniem ducha,
który ukształtował je na początku XIX wieku, jako „ziemię obiecaną”, miejsce,
gdzie współdziałały cztery kultury europejskie. Polacy, Niemcy, Żydzi i
Rosjanie poruszyli machiną, dzięki której miasto szybko stało się znane
jako „Polski Manchester”.
Historię Łodzi można odczytać z nazwisk, kojarzonych z największymi zabytkami
miasta. To historia fabrykantów ukryta w dziełach architektury, które miały
być wizytówką ich ogromnych fortun.
Łódź przed rokiem 1820, pomimo swojego położenia przy ważnym szlaku handlowym
była niczym innym, jak tylko osadą rolniczą. Jej jedynym wyróżnikiem była
produkcja kół do wozów. Po roku 1820, wyznaczona przez rząd na miasto
przemysłowe, zmieniła się w miasto włókiennicze, mające zaspokoić potrzeby
rynku rosyjskiego. Wielu niemieckich i żydowskich przedsiębiorców, zwabionych
doskonałymi warunkami, jakie oferowano, przybywało tu uzbrojonych w wiedzę i
doświadczenie. Setki uruchamianych warsztatów spowodowały, że miejscowość
bardzo szybko przestała być wiejską osadą i stała się światową metropolią.
Miasto czerpiąc to, co najlepsze, ze swoich czterech kultur - polskiej
niemieckiej żydowskiej i rosyjskiej – stworzyło fascynującą architekturę
przemysłową i przemieniło się w stolicę tekstyliów i królestwo bawełny.
Miasto wspaniałość swoich budynków zawdzięcza prostocie linii, jasnych
intencjach stylizacyjnych i trosce o wygląd całości, oraz przede wszystkim
temu, że nie ingerowano później w ich wygląd.
Przedsiębiorstwa, którym udało się przetrwać wojnę i czasy PRL-u
zbankrutowały po upadku Muru Berlińskiego, nie wytrzymując konkurenci z
rynkami wschodnimi. Mimo, że wciąż dużo jest budowli, które wymagają
rewitalizacji, niektóre z tych wspaniałych pamiętających czasy świetności
przemysłu, budynków odradza się bądź pozostaje żywa – dzięki mieszczących się
w nich muzeach, luksusowych apartamentach czy centrach handlowo-rozrywkowych.
Biała Fabryka, wzniesiona przez saksończyka Gayera od 1975 roku jest siedzibą
Centralnego Muzeum Włókiennictwa. Kompleks rezydencjonalno-fabryczny
Scheiblera jest rewitalizowany jako kompleks apartamentów, kawiarni i
galerii z zapleczem rekreacyjnym. W fabryce Poznańskiego, ochrzczonej
mianem „Manufaktury” otworzono pionierskie centrum handlowe w zachodnim
stylu, ze sklepami, hotelem i miejscami gdzie można przyjemnie spędzić wolny
czas.
Te gigantyczne przestrzenie nie wystarczą jednak, by wytłumaczyć jak
powstające tu w mgnieniu oka fortuny wpływały na kształt miasta. Aby
zrozumieć ten „raj możliwości”, trzeba przejść się między willami i pałacami
dzięki którym sukcesy przemysłowe ich właścicieli będą widoczne przez wieki -
sukcesy, które do lat 70 XX wieku nie były dobrze widziane. Na szczęście
miasto otrząsnęło się z szarego marazmu czasów komunistycznych. Otatnimi
czasy metropolia budzi się z entuzjazmem. Odnawiane fasady pięknieją, stare
fabryki są rewitalizowane, widać oznaki wdzięczności mieszkańców dla tych,
dzięki którym miasto zawdzięcza swój prestiż.
Trzydzieści trzy ważne dla mieszkańców miasta postacie, wybrane przez nich w
plebiscycie, wyglądają - namalowane w sepii - z okien jednej z kamienic przy
pasażu Rubinsteina. W tym malowidle widać wyraźnie, że dla mieszkańców Łodzi
czterech najbogatszych przedsiębiorców – Poznański, Scheibler, Gayer i
Grohmann – jest równie ważnych dla historii miasta co król Jagiełło, oraz
wywodzący się z Łodzi pisarze, muzycy, architekci i filmowcy. Na ścianie
znalazły swoje miejsce również trzy postacie, które uzupełniają profil
społeczny miasta: tkacz, bezimienny żyd i uliczny grajek.
Na początku XX wieku łódzcy żydzi stanowili jedną trzecią populacji - było to
drugie po Warszawie skupisko żydów w Europie. Miejsca - ślady terroru
niemieckich okupantów podczas II Wojny Światowej stały się celem wizyt
turystycznych. Jedyna ocalała synagoga, cmentarz, Litzmannstadt Getto i
stacja Radegast, skąd odchodziły transporty do obozów śmierci to niektóre z
miejsc składających się na tą smutną, historyczną trasę, która ma sprawić by
pamięć o ofiarach była wiecznie żywa.
Narodowości żydowskiej był Izrael Poznański, jedno z dwóch nazwisk – drugie
to nazwisko Karola Scheiblera, z którym przez całe życie rywalizował – które
cisną się na usta wszystkich przewodników. Można usłyszeć o nich niezliczoną
ilość anegdot. Jedna z nich mówi o tym, jak Poznański zapytany o stylu, w
jakim chce mieć zbudowany swój pałac przy ul. Ogrodowej – uważany za mały
Louvre – odpowiedział – „Jak to w jakim stylu, mogę pozwolić sobie na
wszystkie!” Ta zabawna odpowiedź, ukazująca potęgę fabrykanta, pasowałaby do
opisania prawie każdego wystawionego na pokaz dzieła łódzkiej architektury,
która na przestrzeni kilku pokoleń dodała do sztuki europejskiej wszystko to,
czego jej brakowało.
Jedną z najdziwniejszych cech wzbogacania się Łodzi było to, że widoczne
oznaki całego jej bogactwa koncentrowały się wzdłuż jednej tylko ulicy –
Piotrkowskiej - gdzie powstawały eklektyczne i secesyjne perły architektury
przełomu XIX i XX wieku. Niektóre fabryki przypominają zamki, pałace są
utrzymane są w stylu klasycystycznym, a wzniesiona w XX wieku katedra
wzorowana jest na gotyckiej świątyni z Chartres. Dlatego trzeba przyznać, że
spacer po ulicy Piotrowskiej to lekcja historii sztuki i architektury mimo że
to, co się przy niej mieści powstało w bardzo krótkim czasie.
Ulica Piotrkowska - pomimo, że prostopadła do niej ul. Pomorska, jest
znacznie dłuższa - uznawana jest za najdłuższą ulicę handlową w Europie
(lista obejmuje jedynie ulice handlowe). Kiedy nazwy głównych placów miasta,
które łączy ul. Piotrowska zmieniły się z Nowego Rynku i placu Leonarda na
Wolności i Niepodległości, przyjęło się mówić, że od niepodległości do
wolności jest 4,5 km. Liczne pałace, pałacyki i wille stojące przy
niekończącej się ulicy, czule zwanej Pietryną, sąsiadują z najlepszymi
hotelami, restauracjami, świątyniami wszystkich wyznań, wystawami sklepowymi
i urokliwymi podwórkami.
Spacerując po Piotrkowskiej mamy możliwość osobistego kontaktu z kilkoma
najbardziej charakterystycznymi dla miasta osobami, dzięki pomnikom, które od
1999 roku „przysiadają” przy tej ulicy. Rzeźby prowokują interakcję,
zachęcają przechodniów do swoistej komunikacji z uwiecznionymi postaciami. Na
taborecie, przy którym siedzi Rubinstein jest wystarczająco dużo miejsca by
przysiąść się i wspólnie z nim zagrać koncert na cztery ręce. Podobnie na
ławeczce, gdzie poeta Julian Tuwim zatrzymał się w zadumie szukając
inspiracji, na pustych krzesłach przy stole, gdzie załatwiają interesy
potentaci łódzkiego przemysłu tekstylnego, albo na kufrze, gdzie laureat
literackiej nagrody Nobla z 1924 roku – Władysław Reymont – robi notatki
do „Ziemi Obiecanej” - swojej słynnej powieści o Łodzi, w której opisuje
relacje panujące między królami bawełny.
To dzieło zostało przeniesione na ekran przez inną znaczącą postać dla
miasta – reżysera Andrzeja Wajdę, a część scen kręcono w fabryce
Poznańskiego. Wajda studiował w legendarnej łódzkiej szkole filmowej,
usytuowanej w klasycystycznym pałacyk