us.sa
13.05.07, 16:46
"Plastyk miasta Jacek Gaweł tak mówił w wywiadzie dla "Gazety" o swoich
obowiązkach: - Płacą mi za to, co mam przewidziane w swoim regulaminie, czyli
opiniowanie rozwiązań plastycznych na terenie miasta. To, co spływa na moje
biurko, jest załatwione - powiedział."
Piątkowy artykuł o jaśnie Kropiwnickim jest, według mnie, taki jak cała
gazeta: asekurancki i opóźniony. Mówi o rzeczach, które chociażby na tym
forum pojawiają się od maks dawna. O tym wszystkim wiadomo od dawna, a GW
swoim poczciwym i łagodnym "dziennikarstwem" wspiera miernotę i dennośc
klasy "rządzącej" tym miastem. Dno, jakiego sięga aktualnie Łódź wydaje się
jeszcze nie osiągnięte. Kadencja pana z wąsami i w szarfie, jego zauszników i
lizusów potrwa jeszcze dobre kilka lat.Obfitować będą w niezliczone afery,
żałosne widowiska hańby i hipokryzji.
Jest jednak jeden duży plus tego materiału. Dawna, dyżurna reklamówka,
piarówka UMŁ pani Wioletta Gnacikowska, nigdy wcześniej nie szczędząca
pochwał jaśniepanu prezydentowi, ujawniła w artykule imię i nazwisko PLASTYKA
MIASTA.
Moim skromnym zdaniem plastyk miasta Łodzi - osoba która w duzej mierze
odpowida za to co oglądamy w Łodzi na codzień zasługuje na większą uwagę.