Dodaj do ulubionych

Czy ktoś jeszcze obecnie kupuje mieszkania?

17.05.07, 09:18
Patrzę sobie na ceny z gratki i zastanawiam się czy ktoś jeszcze kupuje te
stare mieszkania po wystawionych cenach (ok 5000 za m2)? Czy to może tylko
pobożne życzenia sprzedających? Czy ktoś z was przymierza sie do zakupu M-3
za średnio 220.000-280.000?
Obserwuj wątek
    • evonka Re: Czy ktoś jeszcze obecnie kupuje mieszkania? 17.05.07, 10:02
      zapewne kupują....
      słyszałam wczoraj w radio opinię pewnego analityka rynku nieruchomości i
      ekonomisty. powiedział, że Polacy nie zdają sobie sprawy z wagi kredytu. biora
      na potęge kredyty nie tylko mieszkaniowe, ale pożyczają na zakup sprzetu rtv,
      samochodu, etc.. bo reklamuje się je jako łatwe do wzięcia, ale nie dodaje, ze
      są trudne do spłacenia. Ludzie biora kredyty na 30 lat, nie myśląc o tym, że
      moga zachorować, stracić pracę albo potrzebować pieniedzy na jakąś ważną
      sprawę..
        • mandy2002 Re: Czy ktoś jeszcze obecnie kupuje mieszkania? 17.05.07, 11:28
          > sie nie kalkuluje.Lepiej płacić rate w takiej samej wysokości jak wynajem.

          No ale skoro dajmy na to 2 pokoje kosztują 220 tys to zakładając dodatkowe
          koszta + jakiś nawet minimalny remont i tanie wyposażenie trzeba mieć ze 240tys

          Nawet ktoś ma wkład własny np. 70 tys (a dużo ludzi nie ma) to musi pożyczyć
          jakieś 180 tys = przy CHF daje to ratę ponad 900 zł, przy PLN ponad 1000 zł -
          do tego dochodzi czynsz, opłaty - naprawdę ludzi jeszcze na to stać? to jestem
          w szoku

                • mandy2002 Re: Czy ktoś jeszcze obecnie kupuje mieszkania? 17.05.07, 11:52
                  Symulacje to się robi na obiektywnych kalkulatorach gdzie sam podajesz
                  oprocentowanie, które na dziś dla CHF nie sądzę że zamkniesz niżej niż 3,5% to
                  sobie sam policz...
                  Możesz podać oprocentowanie przy racie którą podałeś i konkretnie, który bank
                  takie daje przez cały okres kredytowania? To ja tam już dziś pójdę i wezmę
                  sobie kredyt, trochę kasy na inwestycje danej pół darmo zawsze się przyda ;)
                    • mandy2002 Re: Czy ktoś jeszcze obecnie kupuje mieszkania? 17.05.07, 12:04
                      No więc przy oprocentowaniu które podajesz (5.3% PLN) przy kredycie na 30 lat
                      rata wychodzi dokładnie 944.02 zł - sprawdź sam
                      www.money.pl/banki/kalkulatory/kredytowy/
                      Dlatego dziwię się,że łodzian na to stać - i że jeszcze jest popyt na tak
                      drogie mieszkania (na racie życie się nie kończy)

                      Więc albo ktoś tu ściemnia z wysokością zarobków w Łodzi, albo ściemniają
                      sprzedający żeby nakręcać chętnych ;)
                      • evonka kredyty 17.05.07, 13:18
                        bierze się 200tys, a spłaca 325tys...
                        wiem, że lepsze to niż nieposiadanie mieszkania, ale dziwię się, że kredyty
                        biorą bardzo młodzi ludzie, o zarobkach bardzo średnich... życie w kredycie -
                        to nie dla mnie. na szczęście nie muszę go brać póki co.
                        • mandy2002 Re: kredyty 17.05.07, 14:29
                          > bierze się 200tys, a spłaca 325tys...

                          No chyba że przed czasem, bo jak przepisowo po 30 latach to ok 400tys. - i to
                          jak nie będzie znaczących podwyżek oprocentowania ;)

                          Wniosek - kredyty są ok, ale dla bogatych - takich co mogą je szybko spłacić,
                          znacznie szybciej niż oczekuje tego bank inaczej wtopa na całego...

                          Nie wiem jak Ci wszyscy ludzie, o których piszesz dadzą sobie radę, zwłaszcza w
                          obliczu nadchodzących podwyżek oprocentowania...
                          • evonka a 200 tys 17.05.07, 20:44
                            to moze wystarczy, ale na zaliczke na mieszkanie...
                            jeśli np. ja chcialabym sobie kupic teraz wieksze nowe mieszkanie, takie
                            powiedzmy 70m2, to muszę mieć co najmniej 400 tys. jeśłi nie mam żadnego
                            kapitału, a wiele osób jest takich, to rzeczywisty koszt kredytu na 30 lat
                            sięga 650tys. widaomo, ze te 400tys to i tak mi nie wystarczy, że potrzebuję ze
                            150 jeszcze..
                            jak ja się cieszę, że mam własny kąt... i, że póki co nic nie kupiłam na kredyt
                            a ni na raty ani za pożyczone...
                        • dwapsyikot Re: kredyty 21.05.07, 17:35
                          biorąc pod uwage zwyżke cen mieszkan , jeśli ktoś wziął kredyt na mieszkanie
                          100.ooo pln dwa lata temu ( ok 60 m kw ) to spłaca terazz praktycznie 1/3
                          wartości . może na to liczą? sytuacja raczej się nie powtórzy , ale jednak na
                          pewno zdrożeją.. nawet 30 proc to już coś a przez 30 lat na pewno więcej . a
                          jak coś sie wydarzy to na mieszkanie wynajmowane nie dostaniesz kredytu pod
                          hipotekę a na własne tak . zawsze co swoje to swoje.
                          • sengas Re: kredyty 21.05.07, 22:01
                            > jak coś sie wydarzy to na mieszkanie wynajmowane nie dostaniesz kredytu pod
                            > hipotekę a na własne tak . zawsze co swoje to swoje.

                            Błędne koło - własne to dla wielu będzie dopiero jak spłacą - po 30 latach.
                            Nie możesz wziąść kredytu pod zastaw czegoś co już jest obciążone kredytem.
                            Kredyt na 30-40 lat to taki wynajm tyle ze od banku (no chyba że planujesz i
                            masz z czego spłacić wcześniej - wtedy prędzej się to opłaca)
                            Rudery z lat 60-70tych nie zdrożeją choć wielu w to nie wierzy, moim zdaniem
                            ich ceny polecą i to już niedługo
        • www.informatorkredytowy.pl Re: Czy ktoś jeszcze obecnie kupuje mieszkania? 23.07.07, 09:46
          odyn777 napisał:

          > A ja sobie poczekam, aż mieszkania z płyty zaczną tanieć. Ludzie ulegli owczemu
          >
          > pędowi. Rzucili się na kredyty i zapomnieli, że muszą je spłacać przez 30 lat.
          > Za dwa lata bedą licytacje organizowanetych mieszkań przez banki.

          Co nie znaczy, że jeżeli będą takie licytacje to te mieszkania będą w
          "promocyjnych cenach". Ceny mieszkań są niestety bardzo wygórowane, ale do
          nasycenia rynku nadal daleko.
          • evonka poczekamy - zobaczymy 23.07.07, 09:52
            szczęsliwi, ktorzy kupować nie muszą.
            natomiast ci co kupują z myślą, że sprzedadzą za kilka lat z ho-ho-ho zyskiem
            wcale nie musza być zysku pewni... mój analityk finansowy otworzył mi oczy na
            pewne zagadnienia.. jak choćby podatek katasralny, który może zostać
            wprowadzony..
            no i, potwierdziły się niedawno, moje przeczucia, że wzrost cen materiałów
            budowlanych jest sztuczny, że jest wynikiem niepisanej umowy.. ceny więc
            spadają.
            • vazz Re: poczekamy - zobaczymy 30.08.07, 10:27
              Należy także dodac,ze drogi i dojazd jest duzym czynnikiem
              wpływajacym na cene mieszkan, coraz lepsze podmiejskie drogi beda
              obnizały cene mieszkan w miastach bo ludziom bedzie sie opłacało
              zamieszkac w tanszej osciennej gminie (lub nawet dalej) i dojeżdzac
              do pracy.
              Wiem,ze nie ma co porównywac,ale w USA dojazd 100-200km do pracy
              jest normą.

              Jestem zdania ,ze drogi beda coraz lepsze i bedzie ich coraz wiecej
              dzieki dotacji z UE. Wiele samorzadów nie majac pomysłów na co
              pozyskac dofinansowanie z UE przewaznie buduja drogi.


              Tak samo jak ceny mat.budowlanych ceny nieruchomosci tez sa w pewnym
              stopniu napompowane.


              Następna kwestia, ktos kupił 2 mieszkania i co? Musi wynajmowac,
              wiadomo ,ze najszybciej znajdzie studntów,ale oni potrafia znacznie
              obnizyc wartosc mieszkania ;),mozna wynajac jakiejs
              rodzinie/pracujacej parze itp, ale tych trudno znaleźć (w Łodzi za
              wynajem sr. cena 300zł nie zaleznie od ilosci pokoi),albo ma
              wyjscie,zeby mieszkanie stało puste ;)


              • evonka wynajem - wydawałoby sie, ze nie ma popytu 31.08.07, 16:37
                a jest ogromny. ktoś mi bliski bardzo dał ogłoszenie do gratki, ze
                chce wynająć swoje dwupokojowe mieszkanie.. w zasadzie nie miał
                zadnych nadziei. w dniu publikacji ogłoszenia miał chyba 80
                telefonów, a umowę podpisał na drugi dzień. wiec to nie jest tak, ze
                nie ma popytu..
    • jelonek72 trudno jest 23.07.07, 14:27
      ja próbuje sprzedać mieszkano, małe 37 m
      zainteresowanie spore , bo codziennie mam po kilku zwiedzających, ale
      ostatecznej decyzji nikt nie podjął - i sie tak bujam :(
      • mandy2002 Re: trudno jest 23.07.07, 15:02
        Stary wątek - aktualne dane:
        Mieszkania na wtórnym zaczynają pomalutku tanieć,
        po okresie zastoju i ofert z cenami do negocjacji zaczynają się pierwsze obniżki
        na rynku wtórnym
        dom.gazeta.pl/nieruchomosci/1,73497,4328576.html
        www.rzeczpospolita.pl/dodatki/nieruchomosci_070723/nieruchomosci_a_7.html
        Nie chciałabym być w skórze tych co kupili niedawno w szczycie cenowym
        przewartościowane mieszkania w starych blokach
        • miejskie_narty Re: trudno jest 23.07.07, 15:13
          Przerażony wizją wtopy zrobiłem sobie szybką kalkulację: Gdybym był kupił mieszkanie za 270000 zł ( powiedzmy 60m za 4500zł/m), a teraz miał za nie zapłacić o 1,3% mniej (czyli o 3510zł), to też chyba bym się pochlastał:)
          • lavetti Re: trudno jest 23.07.07, 15:24
            Ja kupiłam mieszkanie dwa lata temu, w przetargu, od spółdzielni, w bloku
            starym, z wielkiej płyty, wieżowcu na dodatek, wszyscy się stukali w głowę, co
            ja robię. A ja teraz siedzę i klaszczę w ręce, bo zapłaciłam za mieszkanko 66900
            zł i obeszło się bez kredytu. Mam swoje małe, ciasne, ale własne 44 m2. Lecz jak
            patrzę teraz, co się dzieje na rynku nieruchomości, to szlag mnie ogarnia. A
            jestem na bieżąco, bo próbujemy znaleźć drugie mieszkanie dla znajomego. Jeden
            przykład: mieszkanie, ul. Podgórna, w strasznym stanie, okna pozabijane deskami,
            żeby szyby z futryn nie wypadły, nierozkładowe, od czterdziestu lat
            nieremontowane, tynk odpadający ze ścian, wszystko do remontu i to kapitalnego,
            powierzchnia 37 m2. Cena wywoławcza 68 tys zł poszło za... 113000 zł <szok>.
            Drugi przykład: mieszkanie ul. Tatrzańska, nierozkładowe 38 m2, na parterze,
            stan fatalny, cena wywoławcza 84000 zł, poszło za 124000 <szok, szok>.
            Zastanawiam się, jaki jest sens kupowania teraz mieszkań. I zastanawiam się nad
            ich cenami. Ciągle sobie powtarzam, że spadną, ale jakoś tego spadku od maja nie
            widać.
            • miejskie_narty A ja niecałe 3 lata temu chciałem sprzedać 23.07.07, 15:32
              60 m2 w blokach (z cegły, jeśli już o budulcu mówimy), w nienajgorszym stanie, choć w zasadzie wobec dzisiejszych standardów do remontu, za 90 tys. Pies z kulawą nogą nawet nie zadzwonił przez dwa miesiące! W końcu pierwszy chętny zaoferował 80 i na tym stanęło:)

              A mógłbym być dziś bogaty:)
          • mandy2002 Re: trudno jest 23.07.07, 15:29
            Ale jeżeli przez najbliższy rok trend się utrzyma to daje
            w bardzo dużym uproszczeniu - ok 40.000 - to już sporo
            zwłaszcza dla tych co pobrali na 100 lub 120 % wartości
            Chyba nie muszę nikogo uświadamiać co to znaczy
            gdy wartość nieruchomości nie pokrywa salda kredytu
            - tzw. klauzula natychmiastowej wykonalności
            Ja tam bym się obawiała na miejscu takich ludzi
            • miejskie_narty Ale to jest jedno wielkie gdybanie 23.07.07, 15:39
              A mieszkanie najczęściej kupuje się w jakichś konkrentych okolicznościach życiowych - przy zmianie pracy, po ślubie, przy nagłym przypływie gotówki, itd. Trudno rozpatrywać zakup mieszkania tylko i wyłącznie w perspektywie stóp procentowych i chwilowych tendencji, no chyba że traktuje się ten zakup jak inwestycję.
              • mandy2002 Re: Ale to jest jedno wielkie gdybanie 23.07.07, 15:47
                OK. Ale kierowanie się owczym pędem i branie kredytu na 100% wartości
                przeszacowanej nieruchomości jest proszeniem się o kłopoty. Gdyby tak jak
                szyderczo komentował kolega powyżej miał on kredyt na 200tys (w saldzie) a jego
                mieszkanie z miesiąca na miesiąc staniałoby o te "głupie 5tys" - to bank może
                zarządać natychmiastowej spłaty brakujących 5tys - to duże uproszczenie ale
                mniej więcej pokazuje mechanizm. Można dać kupę kasy za nowe mieszkanie, za
                mieszkanie w super atrakcyjnej lokalizacji, ale nie za ruderę w wielkiej
                płycie. I wkrótce będą z tego powodu ludzkie tragedie tych co się przeliczyli
                • miejskie_narty Re: Ale to jest jedno wielkie gdybanie 23.07.07, 16:57
                  Ok, nie będę się sprzeczał.
                  A powyżej też nie chciałem szydzić - po prostu wydaje mi się, że naturalne jest to, że ceny się wahają, ale nie znam się na umowach kredytowych, może rzeczywiście podpisuje się taki glejt, że byle wahnięcie (w końcu spadek średnich cen o 1,3% nie jest chyba niczym nadzwyczajnym) naraża nas natychmiastowe bulenie. No ale to znowu nie jest wielką tragedią, tragedią jest podpisywanie umów bez znajomości ich treści.
                  • lavetti Re: Ale to jest jedno wielkie gdybanie 24.07.07, 14:46
                    Zgadzam się z Wami w zupełności. Nie wyobrażam sobie teraz zakupu mieszkania za
                    kredyt, starego, zdezelowanego, o przeszacowanej kilkakrotnie wielkości. Wczoraj
                    Wam pisałam o znajomym, który chciał zakupić mieszkanie. I wyobraźcie sobie, że
                    dziś wygrał przetarg. Za mieszkanie o pow. niecałe 33 m2 zapłaci 115000 zł.
                    Lokalizacja- Rejtana. Blok z wielkiej płyty- lata 70-te. 9 piętro. Na szczęście
                    podobno rozkładowe i z balkonem i w całkiem przyzwoitym stanie. Cena wywoławcza-
                    105000 zł. Na takiej cenie przebicie 10000 zł nie jest wielkim przebiciem. Ale w
                    dalszym ciągu jestem przerażona.
                    • mandy2002 Re: Ale to jest jedno wielkie gdybanie 24.07.07, 15:10
                      Gratulacje dla znajomego - niech mu się dobrze mieszka.

                      Z drugiej strony patrząc to właśnie dowodzi spadku zainteresowania - kiedyś
                      przebicia na przetargach dochodziły nawet do 100% ceny wyjściowej (widziałam na
                      własne oczy jak przebito M-3 wystawione za 75tys na 152tys) - przychodziła kupa
                      ludzi i odchodziły dantejskie sceny - widocznie kto miał kasę juz się obkupił a
                      reszty po prostu na takie szaleństwa powoli nie stać
                      • miejskie_narty Re: Ale to jest jedno wielkie gdybanie 24.07.07, 15:36
                        A nie sądzisz, że Twój przykład może świadczyć o tym, że 75 tys za M3 to było po prostu spore niedoszacowanie?:) Że teraz sytuacja jest, jakkolwiek by to brutalnie nie zabrzmiało, zdrowsza?

                        Gdyby Łódź była przeciętnym drugoligowym miastem (po Warszawie), to mieszkania byłyby już kilka lat temu na poziomie 3 tys za metr. To że były tańsze świadczyło o mizerii Łodzi w skali Polski. Im droższe mieszkania, tym wyższy ich standard, tym wyższe kredyty, tym więcej ludzie pracują, tym są bogatsi, tym bardziej bogaci się miasto, tym więcej jest pracodawców szukających wykwalifikowanych pracowników, i tak dalej i tak dalej:) A więc ceny - rośnijcie!:)))
                        • mandy2002 Re: Ale to jest jedno wielkie gdybanie 24.07.07, 15:48
                          Nie sądzę - to była cena wyjściowa za totalną ruderę do całkowitego remontu - w
                          tym samym czasie można było za taką samą cenę (150tys) kupić dużo większe i
                          ładniejsze mieszkania - jak ostatnia osoba podała tę kwotę to reszta ludzi
                          wybuchła tylko śmiechem - nawet pracownicy spółdzielni łapali się za głowę że
                          komuś cytuję "zdrowo odbiło" Zakładając że w remont tamtego mieszkania trzeba
                          lekko włożyć jakieś 40 tys. to nawet dziś (po wzrostach) można takie m3 kupić
                          za mniej niż 200tys
                          A poza tym to ja bym twoje rozumowanie ustawiła w odwrotnej kolejności -
                          najpierw pracodawcy, potem dobrze opłacani pracownicy, bogatsze miasto, większe
                          kredyty i dopiero rosnące ceny, a o ile wiem to w Łodzi coś z tymi pensjami i
                          pracodawcami krucho więc twoja teoria jest trochę na wyrost :)) A poza tym
                          sprawdź sobie ceny w mniejszych miastach, np. taki Lublin (to chyba nie jest
                          specjalnie wielka metropolia) a ceny są tam wyższe niż w Łodzi - i co z twoją
                          teorią?
                          • miejskie_narty Re: Ale to jest jedno wielkie gdybanie 24.07.07, 16:29
                            specjalnie wielka metropolia) a ceny są tam wyższe niż w Łodzi - i co z twoją
                            > teorią?

                            To właśnie ją potwierdza:) Gdyby Łódź stała w drugim rzędzie, to ceny byłyby wyższe. Proste. A fakt, że mieszkania drożeją i mimo to ruch na rynku mieszkań jest spory świadczy o tym, że nie ma stagnacji. Od raru miesięcy temu nawet na tym forum sporo jest pytań o lokalizację i ceny mieszkań. Chwilowy spadek może cen i zainteresowania może też być pochodną niewątpliwie niekorzystnych dla Łodzi ostatnich wydarzeń: brak S8 i pominięcie w organizacji Euro.

                            Co do twojej kolejności, to owszem też - zwróć tylko uwagę, że w tym procesie nie ma wyraźnie zaznaczonego początku i końca - skutek jest często zarazem przyczyną. Więc to że mieszkania są droższe niż 3 lata temu o kilkadziesiąt procent (niezależnie od tego na ile ten wzrost jest przeszacowany a na ile niedoszacowany)wymusi w końcu wzrost płac w Łodzi. Wydaje się, że u nas nie tyle płacą gorzej niż gdzie indziej, ile nie ma tych, co płacą dobrze:)

                            Po prostu paniom z butików na Piotrkowskiej wydaje się, że jak zawsze płaciły minimum i byli chętni do pracy, to tak już zostanie - a obecne problemy ze znalezieniem pracownika za 1000zł są jedynie chwilowe - i póki co nie chcą wyobrazić sobie, że mogą zarabiać zamiast 20 kawałków 15, a piątkę z różnicy podzielić na podwyżki dla 3 sprzedawczyń. Prędzej czy później, jednak przyjdzie ten czas, najpierw jednak będą mocno biadolić, że Piotrkowska schodzi na psy, że lumpeksy, że trzeba im czynsze obniżyć i takie tam.

                            • mandy2002 Re: Ale to jest jedno wielkie gdybanie 24.07.07, 17:16
                              A ja sądzę ze podwyżka cen mieszkań nie zmotywuje pracodawców do dawania
                              wyższych pensji, ale raczej pracowników do emigracji zarobkowej do innych miast
                              bądź nawet z kraju - sama o tym powoli myślę jak widzę ze ceny mieszkań w Łodzi
                              zbliżają się do innych miast ze znacznie ciekawszymi miejscami pracy
        • Gość: monterka Re: trudno jest IP: *.lodzka.policja.gov.pl 24.08.07, 11:29
          Nie zauwazylam spadkow cen, moze zatrzymanie ale chyba z tendencja
          wzrostowa. nie wiem jak wychodzi z faktyczna sprzedaza ale w
          ogloszeniach coraz czesciej pojawia sie 6 ( albo nawet wiecej)z
          przodu w cenie za 1m2. a wiosna byla to jeszcze abstrakcja. no i
          ciekawe czy lato i wakacje okaza sie czasem ogorkowym i od wrzesnia
          ceny beda galopowaly (pewnie mimo wszystko wolniej)ale nadal dalej??
          • Gość: Marti Re: trudno jest IP: *.toya.net.pl 24.08.07, 11:57
            Wątpie, tłumaczenie wakacjami to najczęściej argument sprzedających,
            a prawda jest taka że już mało kogo stać na kredyt, a najbliższa
            podwyżka stóp jeszcze pogorszy tę sytuację. To że niektórzy
            wystawiają za 6 i więcej to jeszcze nie znaczy że ktoś w ogóle to
            kupuje (może jakieś jednostkowe przypadki) i najczęściej na takie
            ogłoszenia nie ma odezwu - wiem bo stale z ciekawosci obserwuję
            gratkę i te ogłoszenia są cyklicznie powtarzane, a jeszcze w zeszłym
            roku wszystko rozchodziło się na pniu i to w wakację - od września
            moim zdaniem jeśli ceny będą galopowały to w dół - wystarczy kolejna
            podwyżka stóp, zwiększona podaż po uwłaszczeniu mieszkań
            spółdzielczych no i najnowszy projekt rządu o przekształceniu
            gruntów pod zabudowę.
            Spokojnie można już znaleźć oferty poniżej 4 tysiecy, nawet za 3,5
            co jeszcze 2 miesiące temu było nierealne. Poza tym jak powtarza mój
            znajomy z jednego z największych banków, który zajmuje się kredytami
            hipotecznymi - Kto miał kupić ten już kupił -teraz ludzie biorą
            kredyty na budowę lub wykończenie, na mieszkanie już mało kto. Popyt
            to może jeszcze jest ale nie po tych cenach co sobie życzą
            sprzedający
              • Gość: Marti Re: trudno jest IP: *.toya.net.pl 24.08.07, 13:00
                No trudno zeby wysokie były za speluny do remontu ;)
                Problem tylko w tym, że nawet tych super mieszkań (choć czy super
                mieszkaniem można nazwać klitkę 3-pokoje na 46 metrach, bo takie
                ogłoszenie za 320 tys mnie ostatnio rozbawiło) nikt nie kupuje.
                A no i zapominasz o jednym... często ludzie wolą kupić mieszkanie do
                totalnego remontu i urządzić je po swojemu niż kąpać się w cudzej
                wannie, bądź oglądać kafelki w nielubianym kolorze. Ja osobiście
                wolę kupić mieszkanie do remontu za 3,5 czyli ok. 180 tys za 50
                metrów i za te pozostałe 140tys zrobić sobie wszystko co chcę i jak
                chcę (to spora kwota więc pozwoli mi urządzić je tak jak mi się
                podoba) niż kupic po kimś takie niby super mieszkanie.
                • Gość: monterka Re: trudno jest IP: *.lodzka.policja.gov.pl 24.08.07, 13:27
                  Święte słowa - zgadzam sie z Toba w 100% ale niestety w czasie
                  prawie rocznego wetrowania gratki i innych ogloszen nie znalazlam
                  (bynajmniej malo) ofert, ktore to "owe speluny" do remontu sa
                  lokalami w miare nowych blokach i oglednej okolicy. Bo nawet jesli
                  ktos chce sprzedac "nowe" bloki (np. 5letnie) to najczesciej w tym
                  czasie nie da sie chyba zapuscic mieszkania do stopnia w ktorym
                  remont kapitalny to koniecznosc. no i wtedy kolo sie zamyka bo czy
                  ci sie podabaja kafelki czy nie to one sa na tyle nowe, ze albo
                  decydujesz sie i placisz albo odpuszczasz. No chyba, ze mowimy o
                  blokach z wielkiej plyty z lat 70/80. (a swoja groga - ja tez bym
                  nie chciala sie kapac w wannie po kims....bleee! ;-) )
                  • Gość: Marti Re: trudno jest IP: *.toya.net.pl 24.08.07, 13:32
                    No właśnie to ogłoszenie które mnie najbardziej rozbawiło było za
                    320 tys, 46 metrów, 3(!) pokoje (chyba trumny), na 9 piętrze w
                    okolicy Pioniera na Dąbrowie (więc blok stary jak nie wiem co) -
                    powodzenia życzę pazernym sprzedającym ;)
                  • nett1980 Re: trudno jest 24.08.07, 13:34
                    A wiesz ,ze chociazby taka woda ,ktora pijesz , to tez siczki
                    dinozaurow?Ilosc slodkiej wody na ziemi jest stala.
                    A mowiac powaznie - mieszkania w starym budownictwie to ,jesli sie
                    orientujesz, po ile sa za m2.Mowie o mieszkaniu w Srodmiesciu ,
                    gdzie nie trzeba generalnego remontu ,a i ogrzewanie jest
                    nowe ,gazowe.
                    • Gość: monterka Re: trudno jest IP: *.lodzka.policja.gov.pl 24.08.07, 14:20
                      nie ma co porownywac mieszkan w srodmiesciu z cegly z sypiacymi sie
                      blokami z wielkiej plyty, w ktorych ceny sa zawrotne, a sprzedajacy
                      bazuja na fragmentarycznej wymianie instalacji i polozeniu kilo
                      gipsu na scianach oraz "kilku" plytek. bo jak zycie pokazuje
                      srodmiescie stoi i kamienice w lepszym czy gorszym stanie stoja a
                      bloki... wystarczy popatrzec na na niektore osiedla albo wejsc do
                      spoldzielni. gdyby mieli wszystko remontowac i doprowadzac do
                      idealnego a nie zadawalajcego stanu to by bylo szybciej chyba
                      wyburzyc. a tak serio... 40-cos metrow i 3 pokoje - to chyba smiech
                      na sali. niestety taki ogloszen jest wiele... dlatego mozna mniemac,
                      ze jest zastoj na rynku, a ci co chca sprzedac to zawsze sprzedadza.
    • vazz Wielka płyta 24.08.07, 09:50
      Apropos mieszkan w wielkiej płycie, czy ktos sie orientuje jaka
      wytrzymałość (okres) mają połączenia spawane takich szkieletów na
      jakich zbudowane sa bloki wielkeij płyty?

      Słyszałem,ze 50lat, to już niedługo będa sie sypać.
      • evonka płyta płycie nierówna 24.08.07, 23:11
        są wielkie płyty z lat 50 i 60 - najgorsze. są z lat 70 - średnie.
        stosunkowo najlepsze to te z lat 80(Radogoszcz), bo w miarę jako
        tako planowane, z mieszkaniami większymi i przestronniejszymi o
        lepszych układach. te ostatnie, jeśli tylko położone są w zielonej
        okolicy i są dobrze zarządzane, sąsiedztwo jest nie-blockersowe, to
        wiele ludzi bedzie tam jeszcze długo mieszkać, bo to całkiem
        normalne mieszkania.. płyta płycie nierówna.
        • Gość: Tomek Re: płyta płycie nierówna IP: *.tktelekom.pl 26.08.07, 01:08
          Ewonko, patrzysz na to z niewłaściwej strony. Nie można określić ile lat można
          mieszkać w domu z perspektywy ładnych widoków. Budynek to przede wszystkim
          kawałek techniki. A technika rządzi prawami takimi jak wytrzymałość materiałów,
          odporność na korozję, zmęczenie materiału itp. Wielka płyta to nie polski
          wynalazek. To odpowiedź Europy na głód mieszkań po wojnie. Budynki budowane z
          prefabrykatów są tańsze i szybciej się je buduje niż z cegły. Mają za to ogromną
          wadę. Ich trwałość zależy od korozji spawanych łączeń miedzy płytami. Na dodatek
          budynki z płyty nie nadają się do remontowania. To jednorazówki. W naszych
          warunkach klimatycznych prędkość korozji to jakieś 0,3mm na rok dla zwyklej
          niczym nie zabezpieczonej stali. Zbrojenia w płytach były robione z trochę
          lepszej stali ale nie lepszej niż 0,2 mm na rok. Oznacza to ze pręt zbrojeniowy
          o średnicy 20 mm jak nie był zabezpieczony przed korozją to ulegnie anihilacji
          po 100 latach. Niby długu. Ale w przypadku pręta zbrojeniowego nie może go ubyć
          więcej niż jakaś 1/3. W latach 60, 70 i 80 nie było metod skutecznego
          zabezpieczenia przed korozją o trwałości dziesiątków lat. Nikt też się w to nie
          bawił. Sztuka się liczyła. Na wszelki wypadek w obliczeniach brano pod uwagę
          okres trwałości budynku w granicach 50 lat. A dalszą jego eksploatację
          uzależniano od faktycznego i sprawdzonego po tym czasie stanu łączeń. Nawet na
          najstarszym łódzkim osiedlu zrobiono jakieś 10 lat temu stosowne badania. Pisali
          o tym w prasie. Okazało sie ze część budynków była w takim stanie że należy w
          nich zdjąć ostatnią kondygnację żeby ulżyć konstrukcji. A część budynków była w
          całkiem niezłej formie. Przypomnij sobie kolejne polityki mieszkaniowe
          następujących po sobie rządów. Każdy ma priorytet żeby wybudować coraz więcej
          mieszkań. Oni dokładnie wiedzą co się stanie. Zwykły ludek nie dopuszcza do
          siebie informacji ze domy z wielkiej płyty zaczynają się degradować do tego
          stopnia że za moment trzeba je będzie wyburzać. Cały proces ulegnie
          przyspieszeniu po pierwszej katastrofie budowlanej jak będzie miała miejsce.
          Wyjadą wtedy w teren inspektorzy budowlani i w przypadku gdy tylko pojawi się
          cień wątpliwości co do stanu technicznego, będą wieszali kartki ze budynek
          przeznaczony jest do rozbiórki i trzeba się wyprowadzić. Równolegle z
          nierealizowaną polityką budowy nowych mieszkań szła realizowana polityka
          sprzedaży mieszkań lokatorom za coraz mniejsze pieniądze. Aż doszło do
          absurdalnie niskiej ceny. To też miało swój cel. Pozbyli się całkowicie
          odpowiedzialności za to co się może stać. Już nie państwo odpowiada za stan
          techniczny budynków, spółdzielnie też nie. Odpowiadają za nie właściciele
          budynku. To oni będą musieli najpierw ponieść koszty ekspertyz, a w przypadku
          gdy nie będą one korzystne koszt rozebrania budynku. Nie będą się mogli domagać
          żadnych odszkodowań ani mieszkań zastępczych. Możesz mi wierzyć że za moment
          wyjdzie ogromny problem z blokami przeznaczonymi do rozbiórki. Albo możesz się
          oszukiwać ze o stanie budynku świadczą trawniki i drzewa jakie obok niego są.
          Ceny mieszkań są absurdalne nie z powodu ze jest taki głód mieszkań. To jest
          najprawdopodobniej celowe działanie żeby jak najszybciej się ich pozbyć za
          dowolne pieniądze pokazując jakie są drogie. Mieszkania dopiero zdrożeją. Jak
          zacznie ubywać bloków z płyty. Tomek
          • evonka masz rację, ale 29.08.07, 08:59
            nadal podtrzymuję moje stanowisko, ze płyta płycie nierówna.. i
            jeszcze wielu ludzi bedzie chcialo w płycie mieszkać, jesli płyta
            młoda(20-letnia) i w dobrym otoczeniu.. slamsy można zrobić z
            wszystkiego, jak wiadomo na przykładzie Łodzi.. slamsy były i nadal
            są w kamienicach, z ktorych wiele nadaje sie do wyburzenia, bo nie
            były konserwowane.. z pewnoscią przyjdzie moment, kiedy bloki bedzie
            trzeba zburzyć po prostu, ale do tego czasu jeszcze wiele ludzi
            chętniej będzie mieszkało w bloku niż w zapyziałej, śmierdzącej
            kamienicy, jesli ma taki wybór.
            • leongvt Re: masz rację, ale 29.08.07, 23:58
              Chyba nie wiesz o czym piszesz. Kamienice dają się remontować bo z cegły były
              robione. I są od pewnego czasu remontowane. Czasami są to remonty bieżące a
              czasami remonty polegające na przywróceniu w całości parametrów
              wytrzymałościowych. Kamienica z cegły nie może się zawalić jak domek z kart.
              Mieszkałem kiedyś w bloku. Już nigdy nie chce potworzyć tej gehenny. Wyobraź
              sobie ze mieszkam w centrum miasta. Do Placu wolności mam jakieś 500 metrów.
              Mieszkanie ma 78 metrów. Teraz siedzę w pokoju co ma 36 metrów. Klatka jest
              świeżo wymalowana. Dozorca sprząta codziennie. Na podwórku rosło 5 dużych drzew.
              Ale korzenie wrastały w jakieś rury i dwa wycięli. Ale zaraz posadzili nowe.
              Podwórko jest duże. Nigdy nie zabrakło miejsca żeby samochód postawić o ile
              jakiś cwaniak co nie chciał płacić za parking nie wjechał. Teraz się to zmieni
              bo brama sztuka nówka będzie instalowana. Chodzą słuchy ze na pilota. Czynsz w
              granicach 5 stów ze śmieciami, wodą i sprzątaniem po psie. Auta stoją gratis.
              Dla mnie slamsy to bloki i to nie ważne kiedy postawione. Na zewnątrz wałęsające
              sie stadami łobuzy patrzące co zwinąć żeby na winówkę było. W środku babcie co
              lepiej niż Ty wiedzą kiedy ostatnio bąka puściłaś. Za ścianą sąsiad co chrapie
              tak ze spać nie można, a trzy piętra wyżej ktoś trzyma dwa ujadające psy co
              małemu dziecku spać nie dają. W ścianach aluminiowa instalacja nie wytrzymująca
              większego żyrandola. Do tego perspektywa konieczności wyprowadzenia się od już
              do 30 lat i zapłacenia za rozbiórkę jak mieszkanie własnościowe. I te wszystkie
              udogodnienia za jakieś 1000 złotych raty i czynsz. Teraz wiadomo dlaczego nie
              było matematyki na maturze. Tomek
              • evonka he he... 30.08.07, 00:19
                wiem o czym pisze, uwierz mi, ze znam temat...
                to czy cos bedzie slumsem nie zalezy od tego z czego zostalo
                zbudowane.
                gratuluję fajnego zamieszkiwania. sama mieszkalam prawie cale zycie
                w domu i zamierzam do domu powrócić kiedyś..
                teraz mieszkam w bloku, choć to nie mój szczyt marzeń i pewnie
                niebawem je zmienię, w fajnym przestronnym mieszkaniu, choć nie tak
                duzym jak twoje, mam kilka duzych drzew za oknem, mam gdzie postawić
                auto, czynsz wynosi 300zł, ze sprzątaniem klatki, koszeniem trawy,
                sprzątaniem psich kup, dobrym prezesem spółdzielni, ostatnio
                zainstalowano calkowicie nowy, ogrodzony plac zabaw, bo stary budzil
                wątpliwosci co do bezpieczenstwa, nikt sie nie wałęsa, jest cicho,
                zadnych imprez i krzyków, sąsiadów słysze jak śpiewają sto lat, psy
                nie ujadają, instalacja elektryczna w normie, a wszystko bez rat i
                po maturze z matematyki. evonka.
    • Gość: cassani sraczka się chyba już kończy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.07, 10:22
      w ciągu 3 lat mieszkania skoczyły średnio o 300%, le to już chyba
      koniec, w W-wie czy Krakowie nawet już zdażają się spadki cen - ale
      nie ma co się łudzić że wyniosą one więcej niż kilka %. Tanio to juz
      było. Ale przynajmniej teraz będzie można spokojnie się zastanowić i
      potargować ze sprzedającym a nie oglądać jego fochów.
        • evonka wystawiona cena mieszkania 29.08.07, 08:55
          jest często bardzo wysoka, ale nie znaczy to, że za taką cenę
          mieszkanie zostaje sprzedane. moi znajomi znaleźli ogłoszenie, w
          ktorym mieszkanie, ktore sie im podobalo wystawione bylo za 400tys.
          wisialo, wisialo w ogloszeniach, poszli, powiedzieli, ze biorą od
          ręki za 320. pan sie zdziwil, powiedzial, ze mowy nie ma...a za 2
          tygodnie zadzwonil i powiedzial, ze sprzeda za 370. stanelo na 340.
          więc to roznie bywa..
          • vazz Re: wystawiona cena mieszkania 30.08.07, 10:02
            Niby tak, choc dawanie ceny np.5000 zł za metr (kawalerka Łódź) w 40
            letnim bloku z płyty jest conajmniej wyrazem zbytniego
            optymizmu,albo wiarą w desperacje kupujących.
            Ja za 4000zł/m bym nie dał.

            Co z tego,ze okolica fajna. Trzeba pamietac,ze różne takie smaczki
            jak np.40 letnia instalacja elektryczna w bloku z płyty jest pełna
            niespodzianek itp. itd
    • jelonek72 dementi 29.08.07, 10:35
      wszyscy którzy się łudzą,że ceny mieszkań spadają powiem tylko tyle, że
      sprzedałam swoje mieszkanie za cenę pierwotnie ustaloną, bez targowania ,a
      kupcy uważali,że okazyjnie
      moim zdaniem ceny stanęły, ale spadać nie będą
      • vazz Re: dementi 29.08.07, 23:35


        Oczywiście zgodzę sie,ze w teraźniejszych warunkach spadać bardzo nie będą,ale w
        warunkach kryzysu spadną i to bardzo bo mieszkania są traktowane jako
        inwestycja, którą kiedyś będzie sie chciało skonsumować. Zobacz co sie działo
        przy lekkim wachaniu niedawno na giełdzie, ludziska zaczęli wyprzedawać
        akcje,które wcześniej nawykupywali gdyż traktowali je jako inwestycje,żeby zarobić.
        • evonka tylko ze.. 29.08.07, 23:39
          roznica miedzy nieruchomosciami a gieldą jest taka, ze na tą drugą
          bardzo łatwo poruszyć w jeden dzień... nieruchomości to niestety nie-
          ruchomości... więc ceny spadac będą powoli, jesli wlasnie owi
          inwestorzy beda chcieli skonsumowac zyski...
          • vazz Re: tylko ze.. 30.08.07, 09:55
            Jak kryzys/spadek na giełdzie bedzie trwał dłuzej to i na cene
            mieszkan to wpłynie. Pozatym dla inwestujacych w nieruchomosci
            pojawił sie znacznie atrakcyjniejszy rynek (Bułgaria,
            Rumunia,Turcja),a w Polsce ceny rosna powolutku lub nie rosna wcale
            co dla inwestora jest wazne.


            Zauwazono ze ceny mieszkan to wypadkowa ceny gruntu, robocizna, mat.
            budowlane. Mat budowlane ładnie ostatnio spadly (widac jak mozna
            podkrecic koniunkture), ludzi do roboty przybywa (budowlanki
            przezywaja oblezenie) a z gruntami jak slychac sa juz pomysly na
            odrolnienia.
            Jak w wiek produkcyjny wejda ludzie z niżu demograficznego popyt na
            mieszkania nie bedzie tak duzy jak kilka lat temu
      • 123atomek Re: Czy ktoś jeszcze obecnie kupuje mieszkania? 29.08.07, 11:17
        No cóż, może kredyt w banku jest jakimś obciążeniem finansowym i
        psychicznym. U nas np. pani doradca-sprzedawca wyliczyła nam
        zdolność kredytową 3x wiekszą niż wzięlismy kredyt - z tym że jak
        teraz patrzę na nasze wydatki to kredyt wiekszy niż mamy byłby mocno
        wkurzający.
        Z drugiej strony z tą pętlą na szyji to też przesada. Nasze
        mieszkanko w ciągu 1,5 roku zdrożało o ponad 100% (195k PLN za 2-
        poziomowe 87 m mieszkanie z garażem). Wprzypadku gdy potrzebna
        będzie kasa - zawsze można sprzedać, zamienić na mniejsze,
        zamieszkać na działce (mamy taką możliwość, niepotrzebne skreślić,
        więc bez przesady...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka