szpilkaaa
23.05.07, 20:14
dzisiaj jechałam tramwajem numer 12 około godziny 12:30*może trochę
później*.Na przystanku przy ulicy Tramwajowej wsiedli panowie
kontrolerzy.Kiedy tramwaj dojeżdżał do ulicy Kopcińskiego kontrolerzy podeszli
do pary młodych ludzi, a oni jakby nic się nie stało stwierdzili ,że biletów
nie posiadają.Kontrolerzy zostawili ich w spokoju,potem podeszli do kilku
innych osób.Na końcu wagonu siedział murzyn ,któremu skończył się
''bilet''.Kontrolerzy bardzo donośnie próbowali tłumaczyć ,że teraz musi z
nimi wysiąść i zapłacić karę.
Pierwsza sprawa , która mnie oburzyła to to ,że jest sobie 2 ludzi i jeżeli
obydwoje nie mają biletów to albo płacą obydwoje albo nie płacą.
Druga sprawa to taka ,że aż wstyd ,żeby kontrolerzy nie umieli wyjaśnić w
prostych słowach w języku angielskim o co chodzi.
Redakcjo,
czy w związku z tą sytuacją da się coś zrobić?
Czy nadal widoczny będzie brak szacunku dla drugiego człowieka , któremu się
nie zaprzecza a wręcz przytakuje poprzez brak reakcji?
to ,że para nie miała biletów jest pewne , gdyż jadąc z nimi kolejny
przystanek słyszałam jak mówili ,że ''to niesprawiedliwie ,że jemu wypisali
karę, a nam nie''
czyżby jakieś niewidoczne przywileje?
Liczę na Waszą pomoc.
Jeszcze jedna sprawa-gdyby nie to ,że kontrolerzy mieli plakietki z imieniem i
nazwiskiem oraz nazwą firmą to bym pomyślała ,że to ''żule spod sklepu
monopolowego'' w brzydkich słowach mówiąc..