markus.kembi
27.06.07, 20:34
Osobiście nie poruszam się na rowerze, bo na takowy mnie nie stać (kiedyś
miałem taki ciężki, sowiecki składak, ale nie pamiętam co z nim zrobiłem), a
poza tym nie mam karty rowerowej ani prawa jazdy i miał nie będę. Tym bardziej
mogę się w tej sprawie wypowiedzieć, bo moja opinia jest dzięki temu bardziej
obiektywna. A więc przechodzę często w okolicach alei Piłsudskiego, na odcinku
pomiędzy aleją Kościuszki a ulicą Sienkiewicza. Jest tam dość wyraźnie
nakreślona farbą olejną na chodniku ścieżka rowerowa. Zauważyłem, że osoby
piesze lubią tą ścieżką się poruszać. Wygląda to mniej więcej tak:
przekroj.pl/images/stories/28_05/74_raczkowski.gif
Nie wydaje mi się żeby była to wina słabego namalowania ścieżki. Stopień
zagęszczenia pieszych na ścieżce rowerowej nie jest taki sam jak na chodniku
poza ścieżką - na ścieżce zapieszenie wydaje się być większe. Z czego to
wynika? Jak Wam się wydaje? Ja mam taką oto teorię: spora część ludzi
potrzebuje, żeby ktoś wytyczył im drogę i jak widzą, to idą, nie patrząc, że
rowerek narysowany.